Odwracanie ryby ogonem

Odwracanie ryby ogonem

Władze Graal SA oświadczyły, że skierują do sądu pozew przeciwko Zarządowi Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”. To odwet za nagłaśnianie kiepskich warunków pracy w zakładach spółki i zwolnienia z pracy działaczy związkowych.

W grudniu działacze „Solidarność” przeprowadziła akcję informacyjną, protestując przeciw łamaniu praw pracowniczych i związkowych przez Graal SA. „Protest dotyczył sytuacji pracowników w zakładzie produkcyjnym Polinord w Kartoszynie. Niedawno zorganizowali się w związek zawodowy NSZZ »Solidarność«, licząc na polepszenie warunków pracy i wprowadzenie w firmie realnego dialogu społecznego. Niestety, w odpowiedzi na powołanie Tymczasowej Komisji Zakładowej »Solidarności« zarząd przedsiębiorstwa zwolnił dwóch pracowników zaangażowanych w zainicjowanie działalności związkowej w firmie, a pozostałych zastrasza, szantażując przeniesieniem produkcji na Ukrainę” – czytamy w informacji prasowej Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”.

Związek w ostatnich tygodniach przeprowadził szereg działań informacyjnych w tej sprawie. Oprócz przekazania informacji mediom, członkowie „Solidarności” rozdawali ulotki informacyjne o całej sytuacji przed hipermarketami m.in. w Trójmieście, Chojnicach i Tczewie, w których sprzedawane są liczne produkty firmy Graal. Na początku bieżącego tygodnia zorganizowali też – przy pomocy koleżanek i kolegów z Regionu Mazowsze – pikietę i akcję ulotkową w strategicznych punktach, mianowicie przed siedzibami Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego AEGON oraz przed Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie.

– „Rozdajemy ulotki, chcemy, aby PTE AEGON, będące udziałowcem spółki Graal, a także Giełda Papierów Wartościowych, przecież Graal jest spółką giełdową, dowiedzieli się, że w tym zakładzie szykanuje się i niszczy ludzi, którzy chcą założyć związek” – mówił Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący Regionu Gdańskiego. – „W Polinordzie zwolniono z pracy działaczy związkowych, a przewodniczącą „Solidarności” szykanami i zastraszaniem doprowadzono do silnej depresji i nerwicy. Prawie wszyscy pracownicy są zatrudnieni na czas określony, nawet na 10 lat lub też pracują na umowy zlecenia. Łatwo więc ich się pozbyć. Brak narzędzi, praca w niebezpiecznych warunkach, tuszowanie wypadków w pracy, dziwny system wynagradzania, wedle którego pracownicy nie wiedzą, za jaki czas »odrabiają« soboty. Dodajmy, że otrzymują najniższe pensje oraz premie, które pod koniec miesiąca odbiera im się lub obcina za np. przestój maszyny” – dodaje działacz związku. Przedstawiciele „Solidarności” spotkali się z członkami zarządu AEGON-u, którzy zapewnili, że zapoznają się z sytuacją pracowników w Polinordzie.

Co na to Graal? Czy zmienił swoje postępowanie? Skądże. Wystosował komunikat, w którym czytamy, że „pomimo skierowania wezwania do zaprzestania naruszeń, NSZZ Solidarność kontynuuje swoje bezprawne działania, zarząd [Graala] podjął decyzję o skierowaniu w najbliższych dniach sprawy na drogę postępowania sądowego w postaci powództwa o ochronę dóbr osobistych i nakazanie zaniechania dalszych naruszeń. Zarząd oświadcza, iż z całą stanowczością i determinacją będzie sprzeciwiać się wszelkim bezprawnym działaniom, które mogą godzić w dobra osobiste i naruszać jego renomę”.

Rybka lubi pływać? Owszem, ale nie w bagnistej zalewie. Dlatego życzymy „Solidarności” sukcesów w walce o prawa pracowników tej spółki, a Graalowi życzymy, by sąd przy okazji analizowania jego bełkotu przyjrzał się stosunkom pracy w fabrykach spółki i zainteresował nimi prokuraturę. Sami zaś, jako świadomi konsumenci, wiemy doskonale, że nic tak nie boli producenta jak spadek dochodów. Dlatego do momentu ucywilizowania stosunków pracy w zakładach spółki Graal proponujemy zaprzestanie nabywania jego produktów. Oprócz wyrobów sygnowanych marką Graal, spółki zależne tej firmy oferują także produkty pod markami SuperFish, Kordex, Gaster, Black Rose i Koral – morze smaków.

Wyzyskujesz – nie sprzedajesz! Straszysz związkowców – tracisz odbiorców!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pokaż aptekarzu, co masz w zanadrzu

Pokaż aptekarzu, co masz w zanadrzu

Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadza przepisy, na mocy których karane będą apteki, gdy nie zaproponują pacjentom tańszego odpowiednika leku refundowanego.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, NFZ zmienia przepisy obowiązujące dotychczas. W chwili obecnej apteki muszą wydać na prośbę pacjenta tańszy odpowiednik leku refundowanego, który lekarz przepisał na recepcie, oczywiście gdy taki odpowiednik istnieje. Powinny też informować kupujących o możliwości dokonania takiej zamiany.

Od 1 stycznia wchodzi w życie nowa ustawa o refundowaniu lekarstw przez NFZ. Dotychczasowe przepisy nie precyzowały, jak aptekarze mają wykonywać obowiązek informowania klientów o istnieniu tańszych odpowiedników lekarstw przepisanych na receptę. Wiele aptek po prostu wywieszało taką informację – raz były to anonse duże i widoczne, innym razem symbolicznej wielkości, zrobione tylko pro forma, a ustna informacja o istnieniu tańszego odpowiednika zależała w zasadzie od widzimisię lub dobrego serca personelu apteki. Co oczywiste, raz było to bardziej, a raz mniej skuteczne – choćby dlatego, że zazwyczaj ze sprzedaży droższych produktów apteki czerpią większe zyski.

Nowa ustawa nakłada na każdego aptekarza obowiązek udzielenia stosownej informacji przy realizowaniu recept. Za nieprzestrzeganie tej zasady NFZ może obciążyć właściciela apteki mandatem w wysokości 200 zł za każdy przypadek braku informacji. NFZ jeszcze nie wie, jak dokładnie miałyby wyglądać kontrole przeciwdziałające procederowi sprzedawania preparatów droższych, lecz o identycznym działaniu medycznym. Oczywiście nowymi przepisami oburzeni są aptekarze, straszący widmem nieustannych kontroli, donosicielstwa itp.

My natomiast popieramy nowe przepisy, jako korzystne dla budżetu państwa i dla kieszeni pacjentów. Przy czym niezależnie od kontroli pracy aptek proponujemy przyjrzenie się źródłu problemu – czyli lekarzom wypisującym recepty właśnie z drogimi lekarstwami, choć istnieją tańsze odpowiedniki. Ileż to „szkoleń”, „konferencji” i „prezentacji nowych osiągnięć medycznych” w luksusowych hotelach i kurortach towarzyszy temu procederowi drenażu budżetu NFZ oraz nabijania kabzy koncernów medycznych.

Przeciwko likwidatorom

Przeciwko likwidatorom

W sobotę w Poznaniu odbył się marsz przeciwników likwidacji lub prywatyzacji Młodzieżowych Domów Kultury. Miasto w ramach „oszczędności” chce się pozbyć tych placówek.

Ponad 200 osób wzięło udział w proteście przeciwko „reformom” w funkcjonowaniu trzech poznańskich MDK-ów. Władze miasta chcą na tych placówkach oszczędzić ok. 4 milionów złotych rocznie – miałoby się to dokonać za pomocą ograniczenia ich funkcji, przekazania całości lub części zadań organizacjom pozarządowym lub wręcz sprywatyzowania.

Takich zmian nie chcą obecni i byli uczestnicy zajęć w MDK-ach, mieszkańcy miasta i środowiska społeczne, m.in. poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej. Około 200 osób demonstrowało w sobotę w centrum Poznania przeciwko planom władz miasta w sprawie tych placówek i ich działalności. Demonstranci przypomnieli, że Poznań ma tylko trzy MDK-i, podczas gdy np. w Krakowie jest ich 11, a w stolicy 8. Nieśli transparenty z napisami „Koniec MDK-ów? I ulico mną się zaopiekuj” i „W Poznaniu kultura nie dla młodzieży”. Uczestnicy demonstracji stworzyli barwny pochód, byli przebrani w kolorowe stroje, mieli instrumenty muzyczne, balony itp., po drodze odegrali kilka scenek teatralnych. Większość uczestników stanowiły dzieci i młodzież, uczęszczający na zajęcia w MDK-ach.

Jedna z organizatorek, Katarzyna Drzewiecka, powiedziała lokalnej „Gazecie Wyborczej”: „Jeśli teraz MDK-i zostaną sprywatyzowane, podskoczą – dziś symboliczne – koszty zajęć i większości dzieci po prostu nie będzie już na nie stać. To nie koniec naszych protestów, a dopiero początek. Będziemy patrzeć na ręce polityków”.

Rozdawano także ulotkę, której treść podajemy w całości:

Manifest obrońców Młodzieżowych Domów Kultury w Poznaniu

My, młodzież, dzieci i rodzice wychowanków MDK w Poznaniu protestujemy przeciw planowanej likwidacji tych Placówek w naszym Mieście. Stajemy w obronie trzech miejsc w Poznaniu, które kształcą i wychowują w sposób wszechstronny młode pokolenia od kilkudziesięciu lat: MDK 1 z Ogrodem Jordanowskim nad Wartą (od 80 lat), MDK 2 Za Cytadelą i MDK 3 na Grunwaldzie (od 30 lat).

MDK – skrót, w którym mieści się wiele…To Domy, w których dzieci i młodzież spędzają czas wolny po szkole w sposób twórczy; pod kierunkiem wykwalifikowanych pedagogów i artystów rozwijają talenty i pasje – teatralne, taneczne, plastyczne, muzyczne, literackie, dziennikarskie, fotograficzne, turystyczne, sportowe, gdzie organizuje się najciekawiej wypoczynek letni i zimowy, warsztaty i spotkania ze znanymi twórcami kultury w naszym kraju. Dzięki tym Placówkom możemy czynnie partycypować w kulturze Miasta i regionu, brać udział w festiwalach, konkursach o skali nawet międzynarodowej, w mistrzostwach świata… z których przywozimy puchary, medale i trofea rozsławiając nie tylko Poznań, ale Polskę.

Tu realizujemy marzenie o lepszej rzeczywistości, którą będziemy mogli aktywnie kreować, uczymy się odpowiedzialności za siebie, za drugiego, za grupę, uczymy się dawać z siebie to, co najlepsze i dzielić to dobro z innymi bezinteresownie. Uczymy się odwagi i wiary w człowieka.

MDKi powstały z założenia jako Placówki niekomercyjne – umożliwiające rozwój młodych ze środowisk materialnie niebogatych. Wielu z nas wyszło dzięki zajęciom w MDK-ach z bram, podwórek, z bolesnego zabijania czasu na betonowych osiedlach i przy trzepakach – otworzyły się nam drzwi do innego świata – dziś tworzymy zespoły rockowe i kwartety smyczkowe, zespoły wokalne, nagrywamy płyty, z grupami teatralnymi bierzemy udział w charytatywnych akcjach, uczymy się w szkołach teatralnych w Polsce i za granicą, w formacjach tanecznych – zdobywamy pierwsze miejsca za oceanem, organizujemy wernisaże, wydajemy tomiki poetyckie i książki, współpracujemy z gazetami, radiem, telewizją i instytucjami kultury, niektórzy z nas kopią świetnie piłkę i wspierają organizację Euro 2012.

To chcą nam odebrać. Marzenia i szansę. Nie tylko nam, ale samemu Miastu i jego przyszłym dzieciom.

Tutaj natomiast można przeczytać apel mieszkańców jednego z osiedli Poznania przeciwko likwidacji pobliskiego MDK-u.

Pracownicy handlu proszą o wsparcie

Pracownicy handlu proszą o wsparcie

Pracownicy sieci handlowych należący do NSZZ „Solidarność” dziś w Warszawie apelują do klientów o wsparcie w staraniach o dialog z szefami sklepów.

Związkowcy mają nadzieję, że akcją zwrócą uwagę na swoje problemy i brak zainteresowania nimi ze strony właścicieli super- i hipermarketów. Uczestnicy happeningu będą też przekonywać mieszkańców Warszawy do wcześniejszych zakupów świątecznych. Akcja jest częścią większego projektu NSZZ „Solidarność”, którego celem jest promocja dialogu pracodawców z pracownikami, inicjowanie dyskusji na temat braku współpracy w rozwiązywaniu problemów pracowników.

Happening rozpocznie się o g. 15.00 w centrum Warszawy, przy skrzyżowaniu ul. Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. Potrwa kilka godzin. Organizatorzy zapowiadają m.in. inscenizacje, prezentacje anonimowych zgłoszeń zaczerpniętych z uruchomionego w sierpniu b.r. portalu HiperWyzysk.pl, rozdawanie ulotek adresowanych do klientów sieci handlowych.

– „Sytuacja w sklepach jest dramatyczna. Obciążenie pracą jest coraz większe, stosunki w pracy są często fatalne. Mam nadzieję, że sytuację pracowników handlu zrozumieją również klienci i np. zdążą zrobić wcześniej zakupy przed świętami. Wierzę też, że zwrócenie uwagi klientów na sytuację pracowników może przynieść większe zainteresowanie szefów sklepów” – mówi Alfred Bujara, szef Krajowej Sekcji Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.
________________________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Przypomnijmy, że „Nowy Obywatel” jest jednym z patronów medialnych i partnerów akcji http://hiperwyzysk.pl