Więcej Polski(ch)!

Więcej Polski(ch)!

W tym roku w rozgłośniach radiowych ma być więcej piosenek w języku polskim. Taki obowiązek nakłada na nadawców znowelizowana ustawa o radiofonii i telewizji.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, zgodnie z zapisami uchwalonej w marcu ustawy, co najmniej 1/3 czasu antenowego w miesiącu mają wypełnić polskie utwory. Dotychczas prawo nakładało na obowiązek emisji 33 proc. polskojęzycznych utworów w ciągu kwartału. Komercyjne stacje, realizując ten wymóg, nadawały polskie piosenki, ale głównie w porze nocnej.

Znowelizowana ustawa nakłada na nadawcę obowiązek przeznaczenia 1/3 czasu antenowego na emisję polskich utworów muzycznych, ale w ciągu miesiąca. W dodatku co najmniej 60% tych utworów ma być emitowanych w godz. 5-24. Podwójnie będzie liczony czas nadawania utworów wykonywanych przez debiutantów – artystów, którzy niedawno wydali płytę, a od emisji ich utworu premierowego nie minęło więcej niż 18 miesięcy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polska drugą Hiszpanią?

Polska drugą Hiszpanią?

Osoby, które 2-3 lata temu wzięły 300 tys. zł kredytu na mieszkanie w szwajcarskich frankach, dzisiaj muszą oddać 480 tys. mimo regularnej spłaty rat. Wkrótce mogą trafić na bruk, jak dzieje się w Hiszpanii.

Jak informuje „Gazeta Polska”, jesteśmy o krok od krachu na rynku nieruchomości. Grozi nam, że pójdziemy w ślady Hiszpanii, gdzie dochodzi do masowych egzekucji komorniczych, eksmisji i wyrzucania na bruk za niespłacane kredyty. Wielu Polaków w okresie boomu zaciągnęło kredyty na sto procent wartości nieruchomości. Dzisiaj wartość tych kredytów znacząco przekracza rynkową cenę kupionych mieszkań.

W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się ci, którzy za namową doradców finansowych kupili za franki szwajcarskie mieszkania w latach 2008-2009. Ze względu na słabnącą pozycję złotego ich dług wobec banku rośnie w zastraszającym tempie. Jeśli ktoś zaciągnął kredyt w szwajcarskiej walucie na 300 tys. zł, dziś – mimo że regularnie spłaca raty – jest winien bankowi 480 tys. zł.

Jeśli rynkowa wartość mieszkania spadnie i będzie mniejsza od kwoty zadłużenia, banki upomną się o dodatkowe zabezpieczenia. Jeśli ich nie będzie, mają prawo wypowiedzieć kredyt i wyznaczyć terminy na spłatę zadłużenia. Gdy po wyznaczonym okresie nie będzie wpłaty, skierują sprawę do sądu. Na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego sąd w ciągu kilku tygodni nadaje sprawie tzw. klauzulę wykonalności. Do akcji wkracza komornik, który ponownie wzywa do zapłaty. W przypadku kiedy jej nie otrzyma, nieruchomość zostanie zlicytowana. Gdy ceny mocno spadną, kwota ze sprzedaży może nie wystarczyć na pokrycie zadłużenia.

Szacuje się, że już 100 tys. osób z 700 tys., które wzięły kredyty we frankach szwajcarskich, znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji. W 2008 r., gdy pożyczali pieniądze na mieszkanie, kurs franka oscylował wokół 2 zł. Dziś kosztuje już 3,62 zł.

Poznaniacy bronią szkół i przedszkoli

Poznaniacy bronią szkół i przedszkoli

W ostatnich dniach 2011 r. w Poznaniu powstało Porozumienie Szkolne i Przedszkolne. Przyczyną jego utworzenia jest sposób, w jaki władze wzięły się za tzw. restrukturyzację sieci szkół w Poznaniu – z lekceważeniem społeczności szkolnych oraz bez jasnych i przejrzystych kryteriów.

Kilka tygodni temu Wydział Oświaty Urzędu Miasta Poznania przedstawił program tzw. restrukturyzacji sieci poznańskich szkół, który w ciągu kolejnych tygodni ulegał kilku  modyfikacjom wprowadzanym przez  urzędników Wydziału, jak również prezydenta Ryszarda Grobelnego. Z tym programem nie zgadza się strona społeczna: dyrektorzy szkół i przedszkoli, nauczyciele, rodzice, uczniowie i społeczności lokalne. Urząd Miasta nie przeprowadził w tej sprawie żadnych konsultacji, nie liczy się ze zdaniem strony społecznej, a przede wszystkim nie przygotował koniecznego dla przeprowadzenia restrukturyzacji planu naprawczego, zawierającego cele restrukturyzacji. I, co podkreślamy z całą mocą, nie przygotował narzędzi służących do zbadania efektywności tego programu, opierając się jedynie na wątpliwych  kryteriach oceny opłacalności utrzymywania publicznych szkól, przedszkoli i zespołów szkół. Naszym zdaniem kryteria przedstawione przez Wydział Oświaty nie są  wystarczające do przeprowadzenia rzetelnego programu naprawczego w poznańskiej oświacie.

Chaos, który powstał, nie sprzyja merytorycznej dyskusji, generuje kolejne konflikty i służy władzy do podejmowania zupełnie niezrozumiałych decyzji. Ze strony Urzędu Miasta – Wydziału Oświaty brakuje woli podjęcia działań zmierzających w kierunku podnoszenia jakości kształcenia, a na tym powinien opierać się odpowiedzialnie przygotowany program naprawczy, poprzedzony konsultacjami ze stroną społeczną. Z tych powodów 28 grudnia br. grupa inicjatywna pod patronatem Stowarzyszenia MY-POZNANIACY przystąpiła do utworzenia POROZUMIENIA SZKOLNEGO i PRZEDSZKOLNEGO. Tekst Porozumienia  prezentujemy poniżej.

POROZUMIENIE

Bezpłatny dostęp do oświaty publicznej jest jedną z zasad ustrojowych państwa. Obowiązek zapewnienia powszechnego i równego dla wszystkich dostępu do wykształcenia spoczywa na władzach publicznych (art. 70 ust. 1, 2 i 4 Konstytucji RP). Zakładanie i prowadzenie publicznych przedszkoli, szkół podstawowych oraz gimnazjów należy do obowiązkowych zadań własnych gminy (art. 5 ust. 5 oraz art. 104 ust. 1 i art. 105 ustawy o systemie oświaty). Żądamy zakończenia chaotycznych działań, które mają stworzyć pozory tzw. restrukturyzacji miejskich przedszkoli, szkół i zespołów szkół.

ŻĄDAMY:

– Rzetelnego przygotowania kompleksowego programu restrukturyzacji sieci szkół w Poznaniu w oparciu jasne (jawne, kompletne, precyzyjne) kryteria decydujące o przeznaczeniu przedszkoli, szkół, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych  do likwidacji lub przekazania innym organom prowadzącym oraz ujawnienia  oszczędności dla budżetu miasta,  które ma przynieść program restrukturyzacji.

– Rzetelnych konsultacji społecznych dotyczących programu restrukturyzacji oświaty w Poznaniu, która winna trwać co najmniej rok – celem restrukturyzacji powinno być podniesienie jakości systemu oświaty, a nie wyłącznie obniżenie wydatków na oświatę.

– Przedstawienia do społecznej akceptacji  kompleksowego i  spójnego programu restrukturyzacji oświaty w Poznaniu, obejmującego wszystkie poziomy nauczania – niedopuszczalne są próby działań dotyczących wybranych przedszkoli lub szkół.

– Odwołania osób odpowiedzialnych, których działania w sprawie tzw. restrukturyzacji oświaty wprowadziły chaos i  podważają wiarygodność i autorytet Prezydenta, Urzędu i Rady Miasta Poznania.

Porozumienie Szkolne i Przedszkolne jest otwarte na wszystkie środowiska i osoby, które będą podejmować wspólne, solidarne działania zmierzające do odwrócenia  obecnej, patologicznej sytuacji. I jednocześnie deklarują współdziałanie  przy wypracowywaniu i przedstawianiu wniosków oraz rozwiązań problemów, które trapią poznańską oświatę.

Grupa inicjatywna Porozumienia:

● Stowarzyszenie My-Poznaniacy – ul. Dmowskiego 37
● Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 5 – os. Łokietka 104
● Rada Rodziców ZSO nr 5 – os. Łokietka 104
● Stowarzyszenie Ratujmy Naszą Szkołę i Przedszkole – ul. Jasna Rola
● Gimnazjum nr 9 – os. Kosmonautów 111
● Międzyszkolne Stowarzyszenie Rodziców – os. Wichrowe Wzgórze 119
● Gimnazjum nr 24 – os. Bohaterów II Wojny Światowej 29
● Rada Rodziców Gimnazjum nr 24 – os. Bohaterów II Wojny Światowej 29 –
● Marlena Hajduk, Ewa Kubiak – Przedszkole nr 98 – „Słoneczko” – ul. Pułaskiego 16
● Alicja Kozak – nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 60
● Beata Andrzejewska, Maciej Stachowiak – rodzice uczniów – Szkoła Podstawowa nr 60
● Przedszkole nr 16 – „Pszczółki” – Ul. Sarmacka 105 a – pracownicy przedszkola
● Rada Rodziców Przedszkola nr 16 – „Pszczółki” – ul. Sarmacka 105 a
● Rada Rodziców Szkoły Podstawowej nr 21 – ul. Łozowa 77

Ubożsi ubożeją

Ubożsi ubożeją

Kryzys najboleśniej uderza w najuboższych, a daje zarobić bogatszym pracownikom – tak wynika z najnowszych danych GUS.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”,  w pierwszych 11 miesiącach już minionego roku przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wyniosło 3566 zł brutto i było w porównaniu z 2010 r., już po uwzględnieniu inflacji, o 1 proc. wyższe. Jednak w tym okresie znacząco rosły głównie wynagrodzenia w branżach, w których pracownicy zarabiają około dwukrotności średniej krajowej. Po uwzględnieniu inflacji malały natomiast lub stały w miejscu wynagrodzenia w branżach, które już wcześniej płaciły mało.

Zatrudnieni w przemyśle odzieżowym zarabiali w pierwszych 11 miesiącach 2011 r. średnio 1912 zł brutto – zaledwie o 82 zł więcej niż w 2010 r. W handlu średnie wynagrodzenie wzrosło o 102 zł – do 2556 zł brutto miesięcznie. To oznacza wzrost o zaledwie 4,1%, czyli mniej niż wyniosła inflacja, więc kasjerzy i sprzedawcy po prostu zbiednieli.  Również w przemyśle drzewnym pensje wzrosły tylko o 3,2% (do 2533 zł brutto), co nie rekompensuje inflacji. Najmniej wzrosły zarobki pracowników  branży budowlanej – o 2,4%.

– „Dystans między zamożnymi a biednymi zawodami zwiększa się, co pogłębia rozwarstwienie w społeczeństwie” – mówi gazecie prof. Henryk Domański, socjolog z PAN.