„Organika” truje łodzian

„Organika” truje łodzian

Mieszkańcy łódzkiego osiedla Kurak, szczególnie wchodzącego w jego skład osiedla 1 Maja, od lat walczą z uciążliwym wpływem Zakładów Chemicznych Organika.

Przedsiębiorstwo mieszczące się przy ul. Ciasnej 21A od lat jest przedmiotem kontrowersji. W 2006 r. ze względu na nagminne łamanie prawa w zakresie zanieczyszczania środowiska przez zakład Schaumaplast-Organika oraz na skutek licznych skarg mieszkańców, interweniował Prezydent Miasta Łodzi. Podjęto decyzję o zakazaniu uciążliwej działalności i przeprowadzeniu zakładu na ul. Dąbrowskiego w Łodzi. Prezes zakładu przyjął nowe tereny pod działalność, ale… z siedziby przy ul. Ciasnej nie zrezygnował.
Już w 2007 r. te same zakłady chemiczne, tym razem pod szyldem „ORGANIKA” S. A., mieszczące się przy Ciasnej 21A, otrzymały pozwolenie zintegrowane nr PZ/82, wydane przez Wojewodę Łódzkiego, a dotyczące prowadzenia instalacji do wytwarzania przy zastosowaniu procesów chemicznych podstawowych produktów lub półproduktów chemii organicznej.

Wojewódzki Łódzki Inspektor Ochrony Środowiska, który powinien stać na straży bezpieczeństwa środowiskowego, nie zareagował, pomimo że zakład nie miał zezwoleń od Prezydenta Miasta Łodzi i Marszałka Województwa Łódzkiego. Mało tego, urzędy te w ogóle nie miały do października 2011 r. żadnych informacji o wznowieniu produkcji przez „Organikę”. Tymczasem zakład działał pełną parą bez pozwoleń, np. na odprowadzanie ścieków do kanalizacji miejskiej. Przez 5 lat nikt, w tym Zakład Wodociągów i Kanalizacji, nie zorientował się, że w Organice na ul. Ciasnej odbywa się produkcja i są spuszczane chemikalia. Pozwolenie takie po kilku skargach mieszkańców z sierpnia i września 2011 r. do Prezydenta i kilku innych urzędów wydano naprędce 26.10.2011 r. W związku z tym, że przez 5 lat „Organika” działała bez pozwolenia i umowy, miasto jako udziałowiec ZWiK poniosło znaczne straty.

Czy od 2007 r. były przeprowadzane kontrole ścieków w „Organice”? Czy przez 5 lat nikt nie zorientował się, że w „Organice” przy ul. Ciasnej odbywa się produkcja i nielegalnie są spuszczane chemikalia? Czy nałożono kary na „Organikę” za spuszczanie ścieków bez pozwolenia od 2007 r.? Czy nałożono kary za ponadnormatywny zrzut chemikaliów do kanalizacji? Na czyj koszt przeprowadzana jest utylizacja/oczyszczanie ścieków zrzucanych dotychczas przez „Organikę”?
Niepokojące w tej całej sprawie jest również to, że organy mające legitymację do nadzoru i kontroli zakładu „Organika” (WIOŚ, Sanepid i inne) podlegają Wojewodzie, Jolancie Chełmińskiej, którą z prezesem „Organiki”, Sylwestrem Szymalakiem, łączy członkostwo w zarządzie Klubu 500, zrzeszającego przedsiębiorców.

W konsekwencji za niemym przyzwoleniem urzędników Zakłady Chemiczne „Organika” emitują do powietrza atmosferycznego gigantyczne ilości substancji chemicznych z instalacji technologicznych.

Co kluczowe w tym aspekcie, eksperci i programy ochrony środowiska dla Łodzi zalecają lokalizować zakłady przemysłowe z dala od osiedli mieszkaniowych, wykonywać na etapie przedprojektowym symulacje akustyczne, stosować rozwiązania techniczne i organizacyjne w celu ograniczania negatywnego oddziaływania na środowisko. Działalność „Organiki” jest całkowitym tego zaprzeczeniem.

Jak donosi nasza informatorka, Danuta Kaleta, na porządku dziennym mieszkańców osiedla 1 Maja jest fetor chemikaliów i siarkowodoru ulatniającego się ze studzienek kanalizacyjnych, ponieważ „Organika” odprowadza ścieki przemysłowe wprost do kanalizacji. Smród chemikaliów obecny jest w powietrzu, przenika także do wnętrz okolicznych domów, ponieważ wydobywa się również z wylotów kanalizacji w mieszkaniach. Trudno zrozumieć, jak to możliwe, że zezwolono na wprowadzanie chemikaliów do atmosfery zakładowi, który znajduje się w odległości kilkunastu metrów od najbliższego przedszkola, gimnazjum, szkoły średniej oraz zabudowań mieszkalnych. Stężenie szkodliwych substancji chemicznych w powietrzu jest tak duże, iż – jak relacjonuje pani Kaleta – nie sposób otworzyć okna, wyjść na spacer do pobliskiego parku czy po prostu przejść ulicą. Wokół zakładu usychają drzewa.

Substancje chemiczne emitowane przez zakład do powietrza nie tylko powodują nieznośny smród, ale przede wszystkim zagrażają zdrowiu mieszkańców. 15.11.2011 zlokalizowano na terenie budynku ZSP nr 2 przy ul. Astronautów 19 ostry, drażniący zapach, wydzielający się z kanalizacji usytuowanej w pomieszczeniach bloku wychowania fizycznego. Wezwano straż pożarną i Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Funkcjonariusze straży pożarnej stwierdzili, że nie było bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia uczniów, a przyczyną zdarzenia była awaria kolektora zrzutowego w Zakładach Chemicznych „Organika”. Jednak odór siarkowodoru był na tyle silnie drażniący drogi oddechowe, że dyrektorka szkoły, Anna Drobik, musiała wyłączyć pomieszczenie z użytkowania. Analizy laboratoryjne pobranych ścieków, dokonane przez ZWiK, wykazały przekroczenie odczynu i wielokrotnie przekraczające najwyższe dopuszczalne stężenie ChZT (Chemiczne Zapotrzebowanie Tlenu, stosowane jako miara zanieczyszczeń w wodzie i ściekach). Po interwencjach 15 i 16 listopada 2011 r. podobne sytuacje powtórzyły się jeszcze 26 listopada i 20 grudnia 2011 r. Piotr Koprowski z rady osiedla poinformował nas, że 20.12.2011 miała nawet miejsce ewakuacja szkoły na ul. Astronautów z powodu fetoru chemikaliów z Organiki. Pani Anna Drobik jest pełna obaw o zapewnienie bezpiecznych warunków nauki i pracy na terenie placówki. Ciągłe przebywanie w otoczeniu o zwiększonym stężeniu niebezpiecznych substancji chemicznych stanowi duże zagrożenie dla zdrowia i życia uczniów i pracowników. Drażniący zapach odnotowano również w pobliskim przedszkolu nr 106 przy ul. Astronautów 17 (15.11.2011 oraz 20.12.2011).

Dodatkowym problemem jest hałas przemysłowy, emitowany zarówno przez urządzenia wykorzystywane w procesach technologicznych, jak i przez transport wytworzonych towarów czy surowców do produkcji. Pod oknami mieszkańców jeżdżą TIR-y, wózki widłowe, pociągi z cysternami. Gazowa wytwornica pary oprócz bardzo uciążliwego hałasu powoduje dudnienie/wibracje odczuwalne w domach. W odległości 20 metrów od budynków mieszkalnych uruchamiana jest także tzw. podczyszczalnia ścieków, emitująca hałas i smród (działająca – jak zapewnia pani Kaleta – zarówno w dzień jak i w godzinach nocnych). Problem w tym, że wiele z uchybień „Organiki” jest bardzo trudnych do udowodnienia. O kontroli hałasu przemysłowego przez WIOŚ „Organika”, zgodnie z wymogami prawnymi, została powiadomiona z 7-dniowym wyprzedzeniem. Jak się nietrudno domyślić, w dniu kontroli zakład nie działał…

Według ekspertów „Programu ochrony środowiska dla miasta Łodzi na lata 2011-2014 z perspektywą na lata 2015-2018” (dostępy na stronie internetowej Urzędu Miasta Łodzi) Zakłady Chemiczne „Organika” stanowią olbrzymie zagrożenie dla życia i zdrowia 2500 mieszkańców okolic „Organiki”. Z raportu zawartego w Programie wynika także, iż zakład nie posiada pozwolenia na wprowadzanie gazów i pyłów do powietrza, chociaż produkcja trwa od wielu lat bez przerwy (np. przetwarza glikol, kwas siarkowy; produkuje styropian itp.).

Okoliczni mieszkańcy są bezsilni w nierównej walce z chemicznym potentatem. Liczne pisma wysyłane przez Danutę Kaletę w imieniu mieszkańców osiedla 1 Maja, jak również przez Annę Drobik, dyrektor ZSP nr 2 oraz Joannę Matczak, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 106, do rozmaitych urzędów spotykają się z opieszałością lub wręcz ignorancją urzędników. Wobec „Organiki” nie są wysuwane żadne konsekwencje. Dlatego każdy, kto może pomóc w nagłośnieniu sprawy (lub w jakikolwiek inny sposób), jest proszony o kontakt z p. Danutą Kaletą (tel.: 604 381 657, kurak3@vp.pl).

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rezerwowa armia biednych

Rezerwowa armia biednych

Tylko 16% polskich bezrobotnych otrzymuje zasiłki. W starych krajach UE pobiera je nawet 80% osób, które straciły pracę.

„Dziennik Gazeta Prawna” omawia obecną sytuację w kwestii bezrobocia i uprawnień do zasiłków. W roku 2012 w 110 powiatach na 314 (mniej więcej 1/3 powierzchni Polski) bezrobotni uprawnieni do zasiłków będą otrzymywali je przez 12 miesięcy, a w pozostałych przez 6 miesięcy. Zasiłek wypłacany jest przez rok w tych regionach, gdzie stopa bezrobocia była w końcu czerwca poprzedniego roku o ponad 50% wyższa od średniej krajowej.

To nie koniec „optymistycznych” informacji. Z danych GUS wynika, że w listopadzie 2011 r. w całym kraju tylko 305 tys. osób bezrobotnych otrzymywało zasiłki –  było to tylko 15,9% ogółu bezrobotnych. – „Większość zarejestrowanych stanowią osoby długotrwale bezrobotne, które nie spełniają kryteriów branych pod uwagę przy przyznawaniu zasiłków” – mówi gazecie prof. Urszula Sztanderska z Uniwersytetu Warszawskiego. Wedle danych GUS w listopadzie w urzędach pracy zarejestrowanych było ponad 965 tys. długotrwale bezrobotnych, a więc pozostających w rejestrach ponad 12 miesięcy w okresie ostatnich dwóch lat.

Bezrobotny ma prawo tylko wtedy, gdy podczas 18 miesięcy poprzedzających dzień zarejestrowania w urzędzie pracy był zatrudniony co najmniej 365 dni za co najmniej ustawowe minimalne wynagrodzenie. Zdaniem ekspertów, w przyszłości taki warunek spełniać będzie coraz mniej osób. Jak to wygląda gdzie indziej? – „W starych krajach Unii Europejskiej 70-80 proc. bezrobotnych otrzymuje zasiłki. Jedni otrzymują zasiłki z ubezpieczenia od bezrobocia, inni zasiłek socjalny. Zasiłek z ubezpieczenia przyznawany jest często na dwanaście miesięcy i nawet przez 24 miesiące, bo różnie bywa w poszczególnych krajach. A gdy kończy się ten okres i bezrobotny nie znajdzie pracy, otrzymuje zasiłek socjalny” – mówi prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Czytajmy o Korczaku

Czytajmy o Korczaku

Zaprzyjaźniony z „Nowym Obywatelem” portal Lewicowo.pl zamieścił bardzo ciekawy tekst o niemal zapomnianych koncepcjach społecznych Janusza Korczaka. To drobny wkład naszego środowiska w niedawno rozpoczęty Rok Korczakowski.

Na portalu Lewicowo.pl, prowadzonym przez redaktora naczelnego „Nowego Obywatela”, zamieszczono nigdzie dotychczas nie publikowany tekst Jarosława Górskiego pt. „Aksjologia »Szkoły życia« Janusza Korczaka”. Tekst pod tym może mało chwytliwym tytułem poświęcony jest bardzo ciekawemu, a całkiem zapomnianemu aspektowi życia Janusza Korczaka. Autor przypomina mianowicie przesłanie i wymowę jednej z wczesnych książek Korczaka, utopijnej powieści „Szkoła życia”. Co ciekawe, książka ta dotychczas, od ponad stu lat, nie została wznowiona w osobnym tomie, a wielu znawców twórczości Korczaka nie traktuje jej nawet – wskutek nieporozumień interpretacyjnych – jako osobnej powieści.

W tym roku mija 70. rocznica bohaterskiej i męczeńskiej śmierci Janusza Korczaka z rąk hitlerowców. Z tej okazji obchodzony jest ogólnopolski Rok Korczaka. Jarosław Górski w swoim tekście przypomina jednak znacznie mniej znany wymiar postawy „Starego Doktora”. Jego powieść „Szkoła życia” to swoisty manifest ideowy późniejszego bohatera – manifest silnie inspirowany najlepszymi tradycjami polskiej inteligencji zaangażowanej społecznej. W swoim tekście Górski ukazuje nie tylko rozmaite wymiary koncepcji autorstwa Korczaka, ale także ich bliskie pokrewieństwo z dorobkiem takich postaci, jak Edward AbramowskiStanisław Brzozowski.

Zapraszamy do lektury! Tekst można przeczytać tutaj.

Dwa brzegi przepaści

Dwa brzegi przepaści

Rozpiętość dochodów bogatych i biednych obywateli w krajach OECD osiągnęła najwyższy poziom od ponad 30 lat. Przepaść rośnie również w państwach tradycyjnie egalitarnych.

Jak informuje portal wnp.pl, nowy raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, zatytułowany „Divided we stand: why inequality keeps Rusing”, przynosi niepokojące dane. Średni dochód najbogatszych 10% mieszkańców w krajach należących do tej organizacji jest obecnie aż około 9 razy większy niż 10% najuboższych. Co gorsza, różnica w dochodach wzrosła nawet w tradycyjnie egalitarnych krajach. W Niemczech, Danii i Szwecji w latach 80. wynosiła ona 5:1, natomiast obecnie proporcje te wynoszą 6:1. Stosunek 10:1 występuje we Włoszech, Japonii, Korei i Wlk. Brytanii, a w Izraelu, Turcji i Stanach Zjednoczonych aż 14:1. Największe rozpiętości w krajach OECD występują w Chile i Meksyku (25:1), choć pozytywnym zjawiskiem jest to, że powstrzymano tam eskalację tego trendu. W krajach nie należących do OECD nierówności są jeszcze większe, np. w Brazylii jest to aż 50:1, choć na szczęście stopniowo maleją.

Wedle autorów raportu, głównym powodem rosnących nierówności jest różne tempo wzrostu płac i wynagrodzeń osób pracujących w branżach nowoczesnych oraz tych o niskich i „archaicznych” kwalifikacjach. Swoje robią także negatywne tendencje w systemie podatkowym. OECD ocenia, że od połowy lat 90. stał się on mniej efektywny w kwestii redystrybucji dochodów – zmalały nakłady na świadczenia socjalne, tempo wzrostu świadczeń dla najuboższych nie zachowało tempa wzrostu dochodów ogółem, a podatki płacone przez najlepiej zarabiających niemal wszędzie uległy obniżeniu.