Przeciwko Ciemnogrodowi

Przeciwko Ciemnogrodowi

Kilkaset szkół ma zostać zlikwidowanych. Politycy Solidarnej Polski chcą przeznaczyć 930 mln zł na ratowanie tych placówek, by przetrwały do momentu, gdy liczba uczniów wzrośnie. Apelują do pozostałych partii o poparcie tego rozwiązania.

Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna” już w pierwszych dwóch tygodniach stycznia gminy przesłały do kuratorów niemal 300 informacji o zamiarach likwidacji szkoły. Wiele wskazuje na to, że będzie ich jeszcze więcej, gdyż dopiero w lutym mija czas na poinformowanie rodziców, uczniów, nauczycieli, związków zawodowych i kuratorów oświaty o zamiarze zamknięcia placówki.

Zdaniem Beaty Kempy z Solidarnej Polski, taki stan rzeczy wynika z przerzucenia przez rząd PO-PSL nadmiernego ciężaru na barki samorządów. – „Te decyzje, które podejmują obecnie samorządy, są wymuszone błędną polityką rządu. Samorządy muszą ograniczać swoje wydatki bieżące, bowiem subwencja oświatowa nie rośnie wprost proporcjonalnie do obowiązków, jakie nakłada na nie rząd, w tym przypadku idzie o podwyżki dla nauczycieli” – stwierdziła Kempa podczas konferencji prasowej w Sejmie.

Klub Solidarnej Polski zaproponował poprawkę do budżetu, która zakłada przekazanie 930 mln zł na powiększenie subwencji oświatowej dla samorządów. Środki te miałyby pochodzić z tzw. wkładu własnego na inwestycje. – „Zawsze okazuje się przy wykorzystaniu środków unijnych, że ministrowie pod koniec roku podejmują decyzje, gdzie pewne inwestycje po prostu nie są realizowane. Tak naprawdę można śmiało z tego elementu polskiego budżetu wykroić na polskie szkoły, aby przetrzymać kryzys i niż demograficzny i nie wylewać dziecka z kąpielą” – mówiła posłanka Kempa.

Może się więc okazać, że niż demograficzny, będący dla Polski szansą na utworzenie mniejszych klas, w których nauczyciel mógłby znacznie lepiej zajmować się edukacją każdego ucznia, zostanie przez neoliberałów wykorzystany do cięć wydatków na edukację. Uderzające, że cięć tych dokonuje opcja przedstawiana zwykle jako alternatywa dla „Ciemnogrodu”. Cała sprawa pokazuje jednak, kto w imię oszczędności chce zgotować przyszłym pokoleniom prawdziwy Ciemnogród.

Piotr Kuligowski

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Europa kontra wielki handel?

Europa kontra wielki handel?

Parlament Europejski jest przeciw nieuczciwym praktykom w handlu produktami rolnymi i chce wzmocnienia pozycji producentów żywności. Chodzi głównie o ukrócenie polityki wielkich sieci handlowych.

Jak podała Informacyjna Agencja Radiowa, rezolucja w tej sprawie jest kolejną odpowiedzią na stale pogarszającą się sytuację rolników dotkniętych skutkami nierównej konkurencji i dominującej pozycji największych sieci handlowych. Posłowie domagają się od Komisji przepisów gwarantujących sprawiedliwe wynagrodzenia dla rolników i przejrzyste mechanizmy kształtowania cen. Wśród praktyk, które zakłócają konkurencję wymieniają nadużywanie przez nabywców pozycji dominującej i nieuczciwe praktyki handlowe. Między innymi opóźnianie płatności, jednostronne zmiany w umowach i niekorzystny rozkład osiąganego zysku.

Rezolucja przygotowana przez francuskiego deputowanego rolnika Jose Bove podkreśla, że wysokie ceny żywności nie przekładają się na wyższe dochody rolników.

Parlament wezwał Komisję, aby skutecznie zajęła się nadużywaniem dominującej pozycji wielkich sieci handlowych. Posłowie chcą także, by Komisja wprowadziła skuteczne zachęty sprzyjające decentralizacji sprzedaży oraz tworzeniu regionalnych targowisk i małych sklepów.

Nie odbierzemy tej nagrody

Nie odbierzemy tej nagrody

Przedstawiciele NSZZ „Solidarność” nie wezmą udziału w uroczystej gali wręczenia Nagrody im. Andrzeja Bączkowskiego. – „To gest sprzeciwu wobec łamania przez rząd konstytucyjnej zasady dialogu społecznego” – mówi szef związku Piotr Duda.

W liście wysłanym do Grażyny Bączkowskiej przewodniczący „Solidarności” wyjaśnia powody tej decyzji. – „Dla Andrzeja Bączkowskiego dialog społeczny był wartością nadrzędną i jedynym sposobem rozwiązywania problemów i konfliktów społecznych. Niestety, w ostatnich 4 latach rząd Donalda Tuska z pełną premedytacją doprowadził do całkowitego załamania się instytucji dialogu społecznego. Komisja Trójstronna jest dziś martwa, rząd jawnie ignoruje partnerów społecznych, latami wypracowywane metody osiągania zgody społecznej leżą w gruzach. W ten sposób niszczona jest wyjątkowa spuścizna Pani męża” – napisał Piotr Duda w liście do Grażyny Bączkowskiej.

Oprócz NSZZ „Solidarność” tegorocznymi laureatami  Nagrody im. Andrzeja Bączkowskiego zostały OPZZ, Forum Związków Zawodowych, a także 4 organizacje pracodawców. Nagrodę przyznano również prof.  Juliusz Gardawskiemu, szefowi Katedry Socjologii Ekonomicznej SGH. Gala, na której miały zostać wręczone nagrody, odbędzie się 30 stycznia w redakcji „Rzeczpospolitej”.

Związki zawodowe od dłuższego czasu alarmują o całkowitym załamaniu się dialogu społecznego w Polsce. W proteście przeciwko lekceważeniu przez rząd partnerów społecznych NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum ZZ 16 stycznia zawiesiły udział w pracach zespołów Komisji Trójstronnej..

Powyższą informację przedrukowujemy za stroną internetową NSZZ „Solidarność”. Przedrukowujemy z satysfakcją. Dobrze wiedzieć, że umiarkowany, chadecki związek zawodowy potrafi zachować się z godnością i odmówić udziału w paktowaniu z wyzyskiwaczami i w firmowaniu imprez stanowiących kwiatek u kożucha antyspołecznej polityki. Byłoby znakomicie, gdyby przykład z niego wzięła lewica ponoć radykalna – ta, która nigdy nie odmawia niczego klasom posiadającym: ani przyznanego przez liberałów półdarmowego lokalu na najdroższej ulicy w Warszawie, ani kumoterskiej promocji w mediach Agora S.A., ani ślinienia się do biznesmena znanego z zamiłowania do rajów podatkowych itp.

Takie „reformy” – tylko dla idiotów

Takie „reformy” – tylko dla idiotów

Z powodu niżu demograficznego likwidowano wiejskie szkoły. Wkrótce trzeba będzie otwierać nowe, bo wzrośnie ilość dzieci w wieku szkolnym. Zapłacą za nie rodzice.

Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna”, lada moment odczujemy skutki wieloletniej polityki likwidowania wiejskich placówek edukacyjnych. Zamykano je z powodu niżu demograficznego oraz w imię „oszczędności”. Jednak przed kilkoma laty liczba urodzeń była stosunkowo wysoka, a w dodatku obowiązkiem szkolnym objęte zostaną wkrótce dzieci 6-letnie. W roku 2014 do szkół pierwszy raz pójdą sześciolatki, które przyszły na świat w okresie wzrostu liczby urodzeń.

Wedle danych GUS, od roku szkolnego 2003/2004 do 2010/2011 zlikwidowano prawie1500 szkół. We wrześniu 2011 zamknięto kolejne 363 szkoły podstawowe, głównie na prowincji. Gazeta informuje, że od września 2012 r. zlikwidowane zostanie kolejnych 280 szkół, znów głównie niewielkich placówek prowincjonalnych.

Tymczasem liczba urodzeń, która malała do roku 2006, wzrosła w roku 2007 i mamy do czynienia z przynajmniej częściowym odwróceniem trendu. Przez kolejne cztery lata na świat przychodziło ponad 410 tys. dzieci. W roku 2014 pierwsze roczniki „wyżu” trafią do szkół. A raczej – nie bardzo będą miały gdzie trafić. Lider Związku Nauczycielstwa Polskiego ironicznie mówi gazecie: „Będziemy mieli kolejną społeczną akcję budowania tysiąca szkół”. I dodaje już poważnie: „Raz zamkniętej szkoły nie da się ponownie uruchomić. Wszystko dlatego, że jej budynek zostaje sprzedany lub rozebrany, a teren trafia pod inwestycję. Bywa też, że nieogrzewany i niekonserwowany po prostu niszczeje”.

Z podobnym zjawiskiem mieliśmy już do czynienia, gdy w I połowie lat 90. zlikwidowano 1/3 przedszkoli. Do dziś nie udało się odtworzyć ówczesnej liczby placówek przedszkolnych i ilości miejsc w nich. A częściowe załatanie owej dziury odbywa się w znacznej mierze za pieniądze rodziców. Wiele nowych placówek to przedszkola niepubliczne lub rozmaite komercyjne „punkty opieki” nad dziećmi. Ze szkołami może być wkrótce podobnie. I podobnie będzie z tymi, dla których zabraknie miejsc w placówkach prywatnych, czyli z dziećmi z rodzin uboższych. Sławomir Broniarz mówi, że dla tych dzieci, które nie trafią do nowych szkół prywatnych, normą będzie przepełniona klasa oraz codzienne dojazdy do szkoły leżącej w innej miejscowości.

To są właśnie te „reformatorskie” „oszczędności” liberałów. Zapłacą za nie wszyscy rodzice – zamożniejsi dodatkowymi wydatkami, a ubożsi gorszymi warunkami nauki swoich pociech.