Pracownice żłobków nie odpuszczają!

Pracownice żłobków nie odpuszczają!

Pracownice poznańskich żłobków od wielu miesięcy domagają się wzrostu płac. Ich zasadnicze wynagrodzenie jest obecnie niższe, niż obowiązująca w Polsce płaca minimalna. Tymczasem władze miasta twierdzą, że w latach 2012-2013 podwyżek dla tej grupy nie będzie.

Poznańscy włodarze w negocjacjach z pracownicami wykazali się daleko posuniętą ignorancją dla ich postulatów. Mimo że opiekunki od kilku miesięcy uczestniczą w posiedzeniach Komisji Zdrowia i Polityki Społecznej, a w swej sprawie wystosowały nawet list do prezydenta Ryszarda Grobelnego, wiceprezydent miasta Jerzy Stępień uznał, że ani razu nie wyartykułowały one wyraźnie swych żądań płacowych.

Taka postawa władz skłoniła pokojowo nastawione opiekunki do utworzenia związku zawodowego, pod egidą którego wystosowały one wspólne oświadczenie. Z treści dokumentu Komisji Międzyzakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Zespołach Żłobków w Poznaniu wynika, że pracownice domagają się podwyżek w wysokości 30 proc., co kosztowałoby budżet miasta jedynie 3,2 mln zł – podobną kwotę przeznaczono na premie dla urzędników w grudniu 2011 r.

W przyjętym stanowisku stwierdzono, iż pensje opiekunek nie były rewaloryzowane od początku 2009 r., podczas gdy w tym samym czasie średnia wzrostu wynagrodzeń wyniosła 12,5%. Choć płace w żłobkach utrzymują się na stałym poziomie, po przekwalifikowaniu tych placówek w jednostki samorządowe o ok. 25 minut dziennie wydłużony został czas pracy osób w nich zatrudnionych. Wreszcie istotnym argumentem za wzrostem wynagrodzeń dla pracownic jest fakt, że ich obecne pensje są niższe od obowiązującej w Polsce płacy minimalnej (1500 zł), co sprawia, że podstawa wynagrodzenia w żłobku wynosi zaledwie 40-50% średniej krajowej.

Poznańskie opiekunki deklarują swe koncyliacyjne nastawienie, zaznaczając jednocześnie, że w przypadku dalszego ignorowania ich żądań będą zmuszone podjąć bardziej radykalną formę protestu.

Piotr Kuligowski

___________________
O poprzednich protestach pracownic poznańskich żłobków pisaliśmy tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Mutant zwiewa z Europy

Mutant zwiewa z Europy

16 stycznia niemiecki koncern chemiczny BASF ogłosił, że zawiesza rozwój genetycznie modyfikowanych upraw przeznaczonych na rynek europejski. Przegrał z nastrojami konsumentów i decyzjami władz publicznych.

Jak informuje portal farmer.pl, jako przyczynę takiej decyzji koncern BASF podał rosnącą niechęć konsumentów w UE wobec tej technologii oraz przeciągające się najdłużej na świecie procedury legislacyjne przy zróżnicowanych postawach polityków i krajów członkowskich wobec GMO.

BASF przeniesie pola doświadczalne z „kwatery głównej” w Limburgerhof w Niemczech do USA oraz zamknie inne pola tego rodzaju w Niemczech i Szwecji. Firma zamierza również wycofać ziemniak GMO Amflora, który został zalegalizowany do przemysłowej uprawy na skrobię w 2010 roku z europejskiego rynku.

Ekologiczna organizacja Friends of the Earth wyraziła zadowolenie z tej decyzji, oceniając ją jako dobry dzień dla producentów rolnych i konsumentów. Przedstawiciel FoE na Europę stwierdził, że na naszym kontynencie „nikt nie chce jeść GMO, a niewielu farmerów chce je uprawiać”.

To oczywiście nie koniec zagrożenia. BASF zamierza skupić się na ekspansji w obu Amerykach oraz Azji. Oby społeczeństwa i politycy tamtych krajów jak najszybciej zrozumieli, że powinni iść w ślady Europejczyków w walce z mutantami. A wtedy niech BASF dokona ekspansji GMO na planecie Jowisz.

Mamy już ponad 700 tys. podpisów!

Mamy już ponad 700 tys. podpisów!

Wielki sukces akcji „Solidarności”! Już ponad 700 tysięcy osób poparło inicjatywę referendum w sprawie utrzymania obecnych rozwiązań emerytalnych. Akcja zbierania podpisów pod wnioskiem w tej sprawie będzie kontynuowana w kolejnych tygodniach.

Jak mówi przewodniczący związku, Piotr Duda, decyzja o rozpoczęciu zbierania podpisów była znakomitym posunięciem. – „»Solidarność« świetnie odczytała społeczne nastroje w tej  sprawie. Z liczy zebranych już podpisów, ale również z sygnałów, jakie z różnych stron napływają do naszego związku, widać olbrzymie poparcie dla tego pomysłu. To również świetna promocja dla naszego związku. Pokazujemy, że możemy być skuteczni nie tylko na barykadach, ale i umiejętnym korzystaniu z demokracji” – mówi przewodniczący NSZZ „Solidarność”.

Piotr Duda podkreśla że tak wielką liczbę podpisów udało się zebrać praktycznie w 3 tygodnie. – „Wprawdzie decyzję o rozpoczęciu akcji podjęliśmy 15 grudnia, ale ostatnie dni 2011 roku poświęcone były głównie na działania przygotowujące do właściwej zbiórki. Ta pełną parą ruszyła dopiero po Nowym Roku” – zaznacza szef związku.

Zebrane do tej pory podpisy trafią wkrótce do Sejmu. Związek nie przerwie jednak akcji. – „W zbieranie podpisów zaangażowane są wciąż wszystkie struktury »Solidarności« oraz dziesiątki innych związków i organizacji, które poparły naszą akcję. Spodziewamy się więc, że ostateczna liczba podpisów będzie znacznie wyższa” – mówi Piotr Duda.

Decyzję o rozpoczęciu zbierania podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie utrzymania obecnych rozwiązań emerytalnych jednogłośnie podjęła 15 grudnia Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”. W specjalnym stanowisku związkowcy sprzeciwili się rządowym propozycjom. – „Tak kluczowych zmian nie wolno wprowadzać w trybie pilnym, bez wcześniejszych konsultacji społecznych. Naszą intencją jest oddanie tej kluczowej dla przyszłości wszystkich Polaków sprawy pod ich bezpośredni osąd. Referendum jest najbliższe idei demokracji bezpośredniej. Chcemy pozwolić Polakom skorzystać z tej formy” – podkreślono w stanowisku Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Powyższą informację przedrukowujemy za stroną internetową NSZZ „Solidarność”. Podpisy pod wnioskiem ws. referendum zbieramy od początku trwania akcji także w siedzibie redakcji „Nowego Obywatela” ( Łódź, ul. Piotrkowska 5). Za kilka dni na naszej stronie internetowej opublikujemy o tej akcji rozmowę z rzecznikiem prasowym NSZZ „Solidarność”, Wojciechem Gumułką.  Zachęcamy do włączenia się do zbiórki podpisów – więcej szczegółów na stronie www.referendumemerytalne.pl

Przeciwko Ciemnogrodowi

Przeciwko Ciemnogrodowi

Kilkaset szkół ma zostać zlikwidowanych. Politycy Solidarnej Polski chcą przeznaczyć 930 mln zł na ratowanie tych placówek, by przetrwały do momentu, gdy liczba uczniów wzrośnie. Apelują do pozostałych partii o poparcie tego rozwiązania.

Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna” już w pierwszych dwóch tygodniach stycznia gminy przesłały do kuratorów niemal 300 informacji o zamiarach likwidacji szkoły. Wiele wskazuje na to, że będzie ich jeszcze więcej, gdyż dopiero w lutym mija czas na poinformowanie rodziców, uczniów, nauczycieli, związków zawodowych i kuratorów oświaty o zamiarze zamknięcia placówki.

Zdaniem Beaty Kempy z Solidarnej Polski, taki stan rzeczy wynika z przerzucenia przez rząd PO-PSL nadmiernego ciężaru na barki samorządów. – „Te decyzje, które podejmują obecnie samorządy, są wymuszone błędną polityką rządu. Samorządy muszą ograniczać swoje wydatki bieżące, bowiem subwencja oświatowa nie rośnie wprost proporcjonalnie do obowiązków, jakie nakłada na nie rząd, w tym przypadku idzie o podwyżki dla nauczycieli” – stwierdziła Kempa podczas konferencji prasowej w Sejmie.

Klub Solidarnej Polski zaproponował poprawkę do budżetu, która zakłada przekazanie 930 mln zł na powiększenie subwencji oświatowej dla samorządów. Środki te miałyby pochodzić z tzw. wkładu własnego na inwestycje. – „Zawsze okazuje się przy wykorzystaniu środków unijnych, że ministrowie pod koniec roku podejmują decyzje, gdzie pewne inwestycje po prostu nie są realizowane. Tak naprawdę można śmiało z tego elementu polskiego budżetu wykroić na polskie szkoły, aby przetrzymać kryzys i niż demograficzny i nie wylewać dziecka z kąpielą” – mówiła posłanka Kempa.

Może się więc okazać, że niż demograficzny, będący dla Polski szansą na utworzenie mniejszych klas, w których nauczyciel mógłby znacznie lepiej zajmować się edukacją każdego ucznia, zostanie przez neoliberałów wykorzystany do cięć wydatków na edukację. Uderzające, że cięć tych dokonuje opcja przedstawiana zwykle jako alternatywa dla „Ciemnogrodu”. Cała sprawa pokazuje jednak, kto w imię oszczędności chce zgotować przyszłym pokoleniom prawdziwy Ciemnogród.

Piotr Kuligowski