Brak dialogu? To pogadamy inaczej

Brak dialogu? To pogadamy inaczej

W najbliższą środę (8 lutego) związkowcy ze stołecznej Polfy wyjdą na ulice. To kolejna odsłona walki pracowników o to, żeby prywatyzacja nie odbyła się kosztem firmy i ich samych.

Polfa Warszawa S.A. to jedna z największych firm farmaceutycznych w kraju. Należy do Polskiego Holdingu Farmaceutycznego, który jednak w październiku podpisał umowę prywatyzacyjną z Polpharmą. Zasady transakcji w większości zostały ustalone, poza takim „szczegółem”, jak pakiet socjalny. Związkowcy zgłaszają kolejne propozycje w zakresie m.in. gwarancji zatrudnienia, jednak inwestor je odrzuca, nie oferując nic w zamian.

Do grudnia 2014 r. obowiązuje w przedsiębiorstwie tzw. umowa społeczna. Pracownicy obawiają się, że wraz z jej wygaśnięciem nowy właściciel zrealizuje scenariusz „wrogiego przejęcia”: zwolni część załogi, resztę przeniesie do innych swoich zakładów, a sama Polfa zostanie zamknięta.

Środowa manifestacja, która rozpocznie się o godz. 14.00 przed siedzibą Polfy na ul. Karolkowej 22/24, będzie kolejny protestem w obronie interesów pracowników i samego zakładu. Wcześniej jego załoga manifestowała pod siedzibą inwestora oraz okupowała budynek resortu skarbu, a ponadto wykupiła billboard naprzeciw biura Polpharmy, na którym umieszczono hasła z żądaniami uczciwej prywatyzacji i podpisania pakietu socjalnego. „Żądamy od Ministra Skarbu Państwa, aby przed przekazaniem akcji Polfy Warszawa inwestorowi, doprowadził do zawarcia porozumienia społecznego gwarantującego istnienie firmy oraz zatrudnienie” – napisali związkowcy w swoim stanowisku.

Nasza poprzednia informacja o tej sprawie znajduje się tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niech zobaczą, z kim się zadają

Niech zobaczą, z kim się zadają

Kierowcy w firmie ND postanowili poinformować największych klientów swojego pracodawcy o warunkach swojego zatrudnienia.

Dwunastu kluczowych zleceniodawców polskiego oddziału przedsiębiorstwa Norbert Dentressangle, wśród których znajdują się m.in. koncerny Danone, Renault czy BP, otrzymało list, w którym pracownicy informują o niskich wynagrodzeniach, długich godzinach pracy czy złych warunkach socjalnych. Zawierając kontrakty z firmami oferującymi najniższe ceny swoich usług ryzykujecie Państwo sukces Waszej firmy. Często bowiem za konkurencyjną ceną kryją się urągające godności ludzkiej warunki pracy, co nie pozostaje bez wpływu na jej jakość – przestrzegają klientów ND Polska kierowcy.

Pomoc w działaniach nakierowanych na klientów firmy zadeklarowały Europejska i Międzynarodowa Federacja Transportowców. Organizacje wezwały również władze przedsiębiorstwa do zaprzestania zwolnień kierowców, którzy brali udział w styczniowym proteście NSZZ „Solidarność” (pisaliśmy o nim), oraz do przywrócenia do pracy tych, którzy już otrzymali wypowiedzenia. Zaapelowali też o porozumienie ze związkowcami w sprawie wyższych płac i godnych warunków pracy.

Dobrze im się wydaje!

Dobrze im się wydaje!

Internetowy magazyn „Nowe Peryferie” przygotował niezwykle ciekawą publikację elektroniczną (e-book), zawierającą m.in. teksty autorów „Nowego Obywatela”.

Na wspomniany e-book składają się głosy w ankiecie rozpisanej przez redakcję portalu. Jest ona poświęcona kwestii polskiej peryferyjności (politycznej, gospodarczej i kulturowej), którą analizie poddali m.in. prof. Ryszard Bugaj, Remigiusz Okraska (redaktor naczelny „Nowego Obywatela”), Adam Ostolski, Jarosław Tomasiewicz i Karol Trammer (obaj będący stałymi współpracownikami naszego kwartalnika). Jak reklamują ją same „Nowe Peryferie”, ankieta zatytułowana „Czy Polska to peryferie?” stanowi jedno z niewielu tak kompleksowych, a zarazem przystępnych, publicystycznych ujęć kwestii pozycji Polski w systemie globalnym.

Publikację można pobrać tutaj, a redakcja portalu już teraz zapowiada wydawanie w podobnej postaci kolejnych cykli artykułów, m.in. na temat kondycji i perspektyw polskiej lewicy, również z udziałem autorów „Nowego Obywatela”.

W imieniu cenionych przez nas „Nowych Peryferii” zachęcamy do lektury oraz rekomendowania e-booka wszystkim potencjalnie zainteresowanym.

Prywatyzacja tylnymi drzwiami?

Prywatyzacja tylnymi drzwiami?

Nowelizacja ustawy o finansach publicznych może sprawić, że samorządy lokalne będą domagały się przekształcenia szpitali w spółki. W przeciwnym razie długi tych placówek wpłyną na wynik finansowy jednostek samorządu.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, ministerstwo finansów pracuje nad nowelizacją ustawy o finansach publicznych. Jednym z zamierzeń jej twórców jest włączenie do deficytu samorządów wyniku finansowego samorządowych osób prawnych: samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SP ZOZ), instytucji kulturalnych, ośrodków ruchu drogowego i ośrodków doradztwa rolniczego.

Gazeta uważa, że jeśli w taki sposób zostanie zmienione prawo, to gminy i starostwa powiatowe wpadną w kłopoty. Po doliczeniu długów takich placówek do zadłużenia samorządów, deficyt sektora samorządowego przekroczy ustawowy poziom. Wówczas jednostki samorządu terytorialnego będą musiały albo zmniejszyć wydatki inwestycyjne, albo pozbywać się deficytowych podmiotów.

Szczególnie odczuwalny będzie taki problem w powiatach, którym podlegają szpitale prowadzone w formie SP ZOZ. W 2011 r. szpitale wykazały 910 mln zł strat. Ich zobowiązania wymagalne sięgnęły 2,6 mld zł, a zobowiązania wszystkich 754 polskich szpitali to około 10 mld zł. Wiele z nich to placówki, których długi obciążyłyby właśnie samorządy. Wówczas te ostatnie mogą sięgnąć po jedyne wyjście – przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego. A to już szeroko otwarta furtka do prywatyzacji.