Więcej soku w soku!

Więcej soku w soku!

Rozwija się rynek polskiej ekożywności. Skutkuje to nie tylko dostępem do wysokiej jakości produktów spożywczych, ale także nowymi miejscami pracy na wsi. Niestety, polscy drobni producenci często czerpią z niego dużo mniejsze korzyści, niż duże zagraniczne firmy.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, sytuacja ta wynika przede wszystkim z nazbyt sztywnych przepisów. Obowiązujące w Polsce normy sanitarne powodują bowiem, że żywność ekologiczna, poddana wymaganej obróbce, stałaby się żywnością „plastikową”. Dobrym przykładem jest tutaj mleko, które traci większość składników odżywczych po obróbce w zakładach przetwórczych. Podobnie rzecz ma się z sokami – większość z nich to koncentraty zmieszane z wodą, a nie zdrowy sok wyciśnięty z owoców. Paradoksalnie jednak to właśnie takie zubożone produkty spełniają polskie normy fitosanitarne.

Innym problemem producentów zdrowej żywności jest fakt, że ich wytwory trafiają głównie zagranicę jako prosty surowiec zagranicę. – „Surowiec jest wciąż »wysysany« z polskiego rynku, przetwarzany za granicą, a potem trafia do nas jako wysokiej jakości produkt w bardzo wysokiej cenie. W efekcie na przetwórstwie zdrowej polskiej żywności zarabiają duże firmy przetwórcze za granicą” – wyjaśnia Danuta Zarzycka, właścicielka sklepu Rolnik Ekologiczny w Warszawie i gospodarstwa Eko-owoc. Powoduje to, że sytuacja rolników, którzy zdecydowali się na prowadzenie gospodarstw ekologicznych, nie jest wcale rewelacyjna.

W większości państw Unii Europejskiej istnieją odrębne regulacje prawne dla producentów ekożywności. Skutkują one choćby powstawaniem przy gospodarstwach małych przetwórni żywności, które w Polsce byłyby zamykane przez Sanepid. W naszym kraju podejmowano już co prawda próby wprowadzania przepisów o tzw. małym przetwórstwie w gospodarstwach rolnych, w praktyce jednak nie zmieniły one sytuacji i rolnicy wciąż natrafiają na biurokratyczny mur.

Piotr Kuligowski

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Chrystus by ich pogonił

Chrystus by ich pogonił

„Financial Times” informuje, że w ostatnich dwóch latach Kościół anglikański podwoił kapitał ulokowany w tzw. funduszach hedgingowych, będących jednym z symboli „kasynowego kapitalizmu”.

Zarządzający majątkiem instytucji powierzyli wspomnianym funduszom ok. 10% jej kapitału – pod koniec 2009 r. było to jedynie 4%. Powodem zmian w polityce inwestycyjnej miała być chęć zróżnicowania portfela aktywów. Krok ten przyniósł Kościołowi znaczące zyski, jednak wzbudził spore kontrowersje, czemu dali wyraz m.in. uczestnicy ubiegłorocznych manifestacji w ramach akcji „Occupy London”.

Gazeta przypomina, że kierownictwo instytucji finansowych wspomnianego typu, utożsamianych ze spekulacją, zarabia miliony. Przykładowo, najwyżsi menedżerowie trzech największych funduszy hedgingowych z siedzibą w Wielkiej Brytanii za ub. rok będą mieli do rozdziału ok. 3 mld funtów.

Rzecznik Kościoła anglikańskiego przyznał, że forma inwestowania, o której mowa, wzbudza wśród duchownych kontrowersje. Zapewnił jednocześnie, że Kościół inwestuje tylko w funduszach, które spełniają rygorystyczne kryteria etyczne.

Spółdzielczość na falach

Spółdzielczość na falach

We wtorek 7 lutego 2012 r. na falach Radia Nadzieja jednym z gości programu na żywo będzie redaktor „Nowego Obywatela”.

Na dwugodzinną poranną audycję, która rozpoczyna się o 7.00, składają się przegląd prasy (pierwsza godzina) oraz rozmowy z zaproszonymi gośćmi (po wiadomościach o 8:00). W najbliższy wtorek w tym gronie znajdzie się członek zespołu naszego pisma, Michał Sobczyk, który mówić będzie m.in. na temat spółdzielczości i gospodarki społecznej.

Radia Nadzieja, prowadzonego przez Diecezję Łomżyńską, można słuchać na żywo przez Internet pod adresem www.radionadzieja.pl, a w okolicach Łomży – na częstotliwości 103,6 FM.

W obronie oszczędzających

W obronie oszczędzających

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął 13 postępowań w sprawie naruszenia interesów oszczędzających w ramach Indywidualnych Kont Emerytalnych.

Na każdym pracującym spoczywa obowiązek odkładania na emeryturę w I (ZUS) i II filarze (OFE). Dodatkowo istnieje możliwość dobrowolnego oszczędzania w III filarze. Jednym z produktów finansowych oferowanych w jego ramach jest właśnie IKE. Umowę na jego prowadzenie można zawrzeć m.in. z biurem maklerskim, zakładem ubezpieczeń, bankiem lub funduszem inwestycyjnym.

W 2011 r. funkcjonowanie IKE zostało poddane kontroli. Sprawdzono 115 rodzajów umów stosowanych przez 25 instytucji finansowych. Przedsiębiorcy zostali wybrani na podstawie największej wartości zgromadzonych środków oraz losowo. UOKiK zakwestionował praktyki 16 podmiotów.

Krytykę kontrolerów wzbudziły m.in. praktyki zastrzegania w umowach możliwości sprzedaży zgromadzonych aktywów według własnego uznania w przypadku dokonywania wypłaty środków w ratach. Zdaniem UOKiK, klient odkładając na emeryturę, ma prawo wybrać, w jakie instrumenty finansowe inwestuje. Dlatego, gdy wypłaca środki w ratach, powinien mieć możliwość zadecydowania, w jakiej kolejności je sprzeda. W związku z tym niezgodne z prawem jest każde ograniczanie klientom prawa do dysponowania zgromadzonymi środkami.

Urząd zakwestionował też pozbawianie konsumentów prawa wyboru subfunduszy, w których chcieliby ulokować środki w przypadku likwidacji jednego z nich. Wątpliwości prezes Urzędu, Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, wzbudziło postanowienie, zgodnie z którym wraz z inflacją odpowiednio wzrasta składka, natomiast suma ubezpieczenia pozostaje niezmienna. Konsument płaci zatem więcej, nie otrzymując wyższych kwot w razie zajścia zdarzenia ubezpieczeniowego. Zdaniem UOKiK, jest to sytuacja niezgodna z prawem – każde podniesienie składki powinno spowodować zmianę polisy.

Wątpliwości wzbudziły też klauzule utrudniające wypłatę środków z IKE. Okazało się m.in., że po śmierci oszczędzającego, podmiot gromadzący składki uzależnia taką wypłatę od spełnienia dodatkowych warunków, które jednak nie wynikają z przepisów (np. uwierzytelnienia aktu zgonu przez polską placówkę dyplomatyczną).

Dopatrzono się także nieokreślenia w umowach odpowiedzialności przedsiębiorcy za nieprawidłowe rozliczenia pieniężne oraz wysokości odszkodowania za poniesione z tego tytułu straty. W ocenie Urzędu brak zapisów o wysokości odszkodowania, o które może starać się konsument, gdy przedsiębiorca nie wywiązuje się z umowy, stanowi naruszenie prawa.

Podczas konferencji prasowej Krasnodębska-Tomkiel oświadczyła, że analiza IKE dała podstawę do wszczęcia 13 postępowań w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Do Sąd Ochrony Konkurencji zostanie skierowanych 8 pozwów o uznanie łącznie 17 klauzul w umowach za niedozwolone.