Nauczyciele chcą konkretów

Nauczyciele chcą konkretów

Związek Nauczycielstwa Polskiego wystosował list do premiera Tuska. Związkowcy napisali, że z dużym niepokojem obserwują postępujący proces demontażu publicznej edukacji. Proponują rzetelną debatę i zmiany w przyjętej strategii rządu wobec sektora oświatowego.

Oto cały list ZNP:

Szanowny Panie Premierze,

Związek Nauczycielstwa Polskiego jest nie tylko wnikliwym obserwatorem, ale też aktywnym uczestnikiem procesu przemian zachodzących w edukacji. Jesteśmy także partnerem wymagającym. Nie wszystkie z przyjętych przez parlament rozwiązań oceniamy pozytywnie, w tym między innymi decyzję o opóźnieniu o dwa lata wprowadzenia obowiązku szkolnego dla wszystkich dzieci sześcioletnich. Decyzja ta nie tylko nie rozwiązuje już istniejących problemów, ale je nasila.

Z dużym niepokojem obserwujemy również postępujący proces demontażu publicznej edukacji. Przeciwko decyzjom samorządów podejmujących uchwały o likwidacji szkół przedszkolnego placówek wychowania przedszkolnego protestują nie tylko związkowcy i pracownicy, ale także rodzice i uczniowie. Prosimy nie lekceważyć tych głosów protestu, tym bardziej że obecne działania samorządów będą miały daleko idące negatywne skutki społeczne.

Samorządy zamykając szkoły lub przekazując je do prowadzenia innym podmiotom wyzbywają się odpowiedzialności za system oświaty gwarantujący każdemu dziecku realizację konstytucyjnego prawa do bezpłatnej nauki. Szkodliwa zmiana ustawy o systemie oświaty odebrała kuratorom prawo do blokowania nieuzasadnionej likwidacji szkół. W tej sytuacji bierna postawa Ministra Edukacji Narodowej musi budzić uzasadniony niepokój. Nadrzędnym celem projektowanych przez resort edukacji zmian nie może być dalsza decentralizacja systemu oświaty w Polsce. Państwo nie może odsuwać od siebie odpowiedzialności za system szkolny.

Popieramy działania nakierowane na podnoszenie kompetencji uczniów, zwiększające dostępność do edukacji, mające wpływ na tworzenie równych szans edukacyjnych, czy też odpowiednie przygotowanie przyszłych nauczycieli. Naszym zdaniem szereg propozycji zmian ujętych w projekcie dokumentu Strategia Rozwoju Kapitału Ludzkiego w obszarze edukacji wychodzi naprzeciw potrzebom uczniów i oczekiwaniom ich rodziców. Wśród projektowanych rozwiązań są jednak i takie, które muszą budzić poważne wątpliwości. Dotyczą one między innymi proponowanej formuły nadzoru pedagogicznego, nowego modelu kształcenia dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, czy też statusu zawodowego nauczycieli. Dlatego propozycje zmian systemowych w oświacie wymagają debaty, do której jesteśmy gotowi.

Dostrzegając potrzebę zmian w obszarze edukacji oraz konieczność zahamowania niekorzystnych tendencji między innymi w zakresie kształtowania sieci szkolnej, Związek Nauczycielstwa Polskiego przekazuje na ręce Pana Premiera dokument strategiczny Związku pod nazwą Pakt dla edukacji. Rekomendujemy w nim kierunki działań w obszarze oświaty i szkolnictwa wyższego, które, naszym zdaniem, prowadzić będą do urzeczywistnienia zakładanych również w Strategii Rozwoju Kapitału Ludzkiego celów rozwojowych.

Proponujemy, aby opracowany przez nas Pakt stał się punktem wyjścia do rozmów, które w perspektywie zainicjują ogólnonarodową dyskusję o strategii rozwojowej w obszarze edukacji. Dlatego mamy nadzieję, że w najbliższym czasie możliwe będzie ustalenie terminu spotkania Pana Premiera z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Z poważaniem
Sławomir Broniarz
Prezes ZNP

_________________________

Warto przeczytać także naszą rozmowę z rzeczniczką prasową ZNP, Magdaleną Kaszlanis – tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Sukces ludu!

Sukces ludu!

Piotr Duda, lider NSZZ „Solidarność”, poinformował, że zebrano aż półtora miliona podpisów z żądaniem referendum w sprawie wieku emerytalnego. Podpisy zostaną złożone w Sejmie w czwartek. – „Nie może być tak, że politycy albo premier będą decydowali za Polaków w tak ważnej sprawie” – powiedział Duda.

W rozmowie z radiową Trójką Piotr Duda poinformował o wielkim sukcesie akcji zbiórki podpisów z żądaniem referendum w sprawie rządowych, że zebrano niemal 1,5 miliona podpisów pod wnioskiem o referendum i 16 lutego związkowcy złożą je u marszałek Sejmu o godzinie 13. – „Całego półtora miliona nie zaniesiemy, bo chyba by się nie zmieściło, tylko symboliczną część. Resztę odłożymy w Sejmie w biurze podawczym. Wreszcie urzędnicy w Sejmie będą mieli co robić” – powiedział Piotr Duda.

O dalszych działaniach w związku z referendum zdecyduje sztab protestacyjno-strajkowy, który zbierze się dzisiaj. Co będzie dalej? – „To zależy, od posłów, jak podejdą do wniosku, który złoży Solidarność w sprawie referendum” – mówi Piotr Duda. Na razie przedstawiciele związków zawodowych postanowili, że wyślą list do prezesa UEFA Michela Platiniego, w którym poinformują go, że w Polsce przed i podczas Euro 2012 nie będzie spokojnie. – „To są uboczne sprawy, takie pismo do pana Platiniego to jest rzecz jeszcze »spokojna«” – oceniał na antenie Trójki szef „Solidarności”. Dodał, że w dniu, kiedy Sejm będzie debatował nad referendum, przed Sejmem będą nie tylko związkowcy, ale i część obywateli, która podpisała się pod wnioskiem o referendum.

Szef „Solidarności” uważa że referendum powinno się odbyć jak najszybciej. Ma nadzieję, że Sejm na kolejnym posiedzeniu zajmie się wnioskiem referendalnym. – „To nie przelewki. Jeśli pan premier myśli, że da nam igrzyska w postaci Euro 2012, potem będzie olimpiada, a oni w tym czasie przeforsują swoje reformy, a jesienią jakoś będzie, to odpowiadam – jakoś nie będzie, sielanka się skończyła. Przez ostatni rok związek zawodowy »Solidarność« pokazywał pozytywną stronę, demonstracje były po to, by zasygnalizować, że chcemy dialogu. Niestety ten rząd jest taki, że jeśli się go nie przyciśnie do muru, nie będzie chciał rozmawiać i prowadzić dialogu społecznego” – argumentował Piotr Duda.

Od siebie dodajmy, że półtora miliona podpisów pod wnioskiem o referendum to liczba imponująca, niespotykana w przypadku takich inicjatyw w Polsce, szczególnie w warunkach marazmu społecznego i postępującego liberalnego prania mózgów. Sukces tej akcji pokazuje też, że jeśli w Polsce istnieje choć szczątkowa opcja prospołeczna zdolna do masowej mobilizacji, to jest nią największy związek zawodowy, nie zaś pajacowanie Palikota (który jasno stwierdził, że jego partia jest gotowa poprzeć podwyższenie wieku emerytalnego) czy salonowe ględzenie „Krytyki Politycznej” i pokrewnych jej lewic kawiorowych, które w sprawie referendum nie kiwnęły palcem.

Mieszkańcy miast upominają się o demokrację

Mieszkańcy miast upominają się o demokrację

Prezydenci miast i burmistrzowie, z zarządu Związku Miast Polskich, opublikowali swoje stanowisko w sprawie projektu ustawy o wzmocnieniu udziału mieszkańców w działaniach samorządu, przygotowywanego przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Postulują oni wykreślenie z niego wszystkich rozdziałów, które mają zapewnić mieszkańcom możliwość włączania się w podejmowanie decyzji w sprawach ich lokalnych społeczności. Rozdziały te dotyczą: konsultacji społecznych, wysłuchania obywatelskiego, zapytania obywatelskiego, obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej oraz stowarzyszeń i komitetów aktywności lokalnej.

Wywołało to głęboki sprzeciw wśród organizacji pozarządowych i inicjatyw obywatelskich w Polsce. – „Wykreślenie tych rozdziałów cofa myślenie o demokracji lokalnej o 20 lat – mówi Jarosław Góralczyk z Fundacji Normalne Miasto-Fenomen z Łodzi – a ponadto stanowi zaprzeczenie pierwotnego sensu tego projektu ustawy”.

– „Wprowadzenie wysłuchania obywatelskiego byłoby korzystne dla mieszkańców” – ocenia Szymon Osowski, prawnik ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich. – „Zdarzało się wielokrotnie, że prezydenci miast lub burmistrzowie utrudniali mieszkańcom dostęp do informacji publicznej, dlatego każda forma wzmocnienia jawności jest potrzebna”.

Prezydenci miast i burmistrzowie z zarządu ZMP argumentują natomiast, że zaproponowane w projekcie ustawy prezydenta Komorowskiego rozwiązania są zbyt sztywne i niepotrzebnie ograniczają możliwość stanowienia lokalnego prawa. W ich opinii pierwsze wersje rozdziałów z tego projektu ustawy miały formę, która była „skrajnie zła, niemożliwa do przyjęcia, a nawet nieodpowiedzialna, ponieważ groziła zablokowaniem normalnego funkcjonowania ustawowych organów oraz administracji samorządowej”.

– „Prezydenci miast zauważają w swoim stanowisku, że wprowadzanie narzędzi obywatelskich na poziomie ustawy »stoi w sprzeczności z pojęciem samorządu«” – mówi Lidia Makowska z Inicjatywy Wrzeszcz.info.pl, a zarazem przewodnicząca zarządu dzielnicy Wrzeszcz Górny. – „Tymczasem praktyka w Trójmieście pokazuje, że zarówno inicjatywy mieszkańców, jak i działania rad dzielnic są blokowane przez prezydentów i radnych niechętnych do współpracy z mieszkańcami. Dlatego rozwiązania ustawowe są niezbędne i dobrze, że prezydent Komorowski wyszedł z taką inicjatywą”.

Z kolei prezydenci miast i burmistrzowie z zarządu ZMP uważają, że samo sformułowanie „wzmocnienie udziału mieszkańców w działaniach samorządu terytorialnego”, które zawarte jest w tytule projektu ustawy prezydenta Komorowskiego, jest niestosowne, gdyż, ich zdaniem, żadna ustawa nie wzmocni udziału obywateli w życiu publicznym. Ponadto argumentują, że zapisy na poziomie ustawy wiązałyby się z koniecznością zmian w niektórych statutach miast, co, w ich ocenie, oznaczałoby zniweczenie części dorobku polskiej demokracji lokalnej.

– „Z tym dorobkiem to pewna przesada” – mówi dr Marcin Gerwin, politolog z Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej. – „W ilu miastach w Polsce mamy dziś budżet obywatelski, dzięki któremu mieszkańcy mają wpływ na wydatki z budżetu miasta? W ilu miastach mieszkańcy mają realny wpływ na ich rozwój? Demokracja bywa natomiast postrzegana przez prezydentów i burmistrzów jako prawo do czteroletniej samowoli, bo uzyskali mandat w wolnych wyborach. To jednak z prawdziwą demokracją ma niewiele wspólnego”.

– „Prezydenci i radni wypaczają często sens idei partycypacji obywatelskiej i traktują ją jedynie wizerunkowo” – zwraca też uwagę Artur Celiński z kwartalnika „Res Publica Nowa” i zespołu „DNA Miasta”. – „Potrzebujemy ustawowego standardu, który uniemożliwi prowadzenie pozorowanego dialogu z mieszkańcami, który lekceważy ich opinie i przyczynia się do marnowania publicznych pieniędzy”.

Prezydenci miast i burmistrzowie proponują natomiast zapisanie w ustawie większych odpraw dla siebie po przegranych wyborach lub po odejściu ze stanowiska. Dziś otrzymują jako odprawę trzymiesięczną pensję, a chcieliby, aby odprawa obejmowała tyle kwartałów, ile kadencji dana osoba pełniła swoją funkcję.

– „Ta ustawa, w obecnym kształcie, i tak przede wszystkim zwiększa władzę prezydentów i burmistrzów oraz zabezpiecza ich indywidualne interesy” – mówi Lech Mergler ze Stowarzyszenia My-Poznaniacy. – „Groźne jest także to, że prezydent miasta mógłby być stroną w postępowaniu administracyjnym, w sprawie, w której sam pełni funkcję rozstrzygającą. Początki prac nad tym projektem ustawy wskazywały na zupełnie odmienny charakter intencji prezydenta Komorowskiego. Miała ona służyć upodmiotowieniu mieszkańców, społecznej partycypacji i rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego. I mamy nadzieję, że ten charakter uda się utrzymać”.

Informacja prasowa z 13 lutego 2012 r.

Radni w obronie kultury

Radni w obronie kultury

Rada Miasta Nowego Targu uchwaliła apel do Starostwa Powiatowego. Radni są zaniepokojeni planami likwidacji Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury.

Jak informuje Portal Samorządowy, radni Nowego Targu przy jednym wstrzymującym głosie przyjęli apel wyrażający zaniepokojenie planami likwidacji Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury w Nowym Targu. W apelu czytamy: „Według informacji w mediach starosta stwierdził, że placówka jest nierentowna, a przecież nie jest to instytucja, której zadaniem jest generowanie zysków. PMDK spełnia rolę edukacyjną i wychowawczą, jest miejscem rozwijania różnorodnych zainteresowań dzieci i młodzieży, nie tylko z miasta. Tutaj rozwija się wrażliwość estetyczną wychowanków, kształci młodych artystów, przygotowuje młodzież do średnich szkół artystycznych, oraz do studiów architektonicznych i artystycznych. Placówka promuje powiat oraz miasto i jest kolebką sztuki”.

Radni dodają, iż brak świadomości kulturalnej może doprowadzić bezpowrotnie do upadku placówki z 56-letnimi tradycjami i znaczącymi osiągnięciami jej wychowanków na przestrzeni całej historii istnienia aż do dzisiaj. W dalszej części apelu czytamy: „Uważamy, że proponowana likwidacja placówki jest likwidacją kultury i tego, co dobre w naszym powiecie i mieście. Zwracamy się z prośbą do władz Starostwa Powiatowego o powtórne przeanalizowanie tejże decyzji”. Obawy radnych potęguje fakt, że informacje o zamiarach likwidacji PMDK czerpali z doniesień medialnych.