Walka trwa

Walka trwa

Związkowcy „Solidarności” rozdawali wczoraj ulotki klientom stacji BP we Wrocławiu, Zielonej Górze, Legnicy, Krakowie, Katowicach i Warszawie. Rozdawanie ulotek przy stacjach benzynowych BP jest elementem walki o poprawę warunków pracy kierowców firmy ND Polska, przewożącej produkty brytyjskiego koncernu paliwowego.

Akcja ulotkowa jest wynikiem desperacji kierowców zatrudnionych w firmie Norbert Dentressangle Polska w Płotach koło Zielonej Góry, którzy od lipca zeszłego roku bezskutecznie walczą o podwyżki i poprawę warunków pracy. – „Zdarza się, że trzeba jeździć poza granicami Polski trzy tygodnie. Dieta i wynagrodzenie, które ND nam płaci są dużo niższe niż kierowców francuskich czy belgijskich, a przecież ceny w sklepach za granicą są dla wszystkich takie same” – mówi jeden z kierowców.

Próby zachęcenia Zarządu ND do konstruktywnej rozmowy podejmowane od ponad 6 miesięcy nie przyniosły skutku. W styczniu ponad 300 kierowców wzięło udział w kilkunastodniowym legalnym strajku. W odwecie ND zaczął zwalniać uczestników strajku.

W swoim kodeksie postępowania BP zobowiązuje się wpływać na firmy, z którymi współpracuje, aby szanowały prawa i godność pracowników. Zdaniem NSZZ „Solidarność” brytyjski koncern paliwowy powinien zainteresować się tym, jak traktowani są pracujący dla niego polscy kierowcy. – „31 stycznia b.r. skierowaliśmy do BP petycję z prośbą o wsparcie. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi” – tłumaczy Maciej Jankowski z NSZZ „Solidarność”.

Kierowcy mają poparcie swoich kolegów zrzeszonych w Europejskiej Federacji Pracowników Transportu (ETF), reprezentującej ponad 2,5 miliona kierowców z 41 krajów europejskich. Przewodniczący ETF zadeklarował gotowość podjęcia działań wspierających polskich kierowców ND.

Norbert Dentressangle to francuska firma logistyczna zajmująca się transportem i jego organizacją. Posiada 162 lokalizacje w 11 krajach. Zatrudnia ponad 26 tys. pracowników.

___________________
O strajku i protestach pracowników ND Polska pisaliśmy już tutaj – przeczytaj i wesprzyj ich bez wysiłku!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Powtórka z tragedii?

Powtórka z tragedii?

Nowy raport NIK przynosi fatalne wieści: powódź w dorzeczu Odry może się powtórzyć. To, co zbudowano w ramach działań przeciwpowodziowych – nie chroni przed powodziami. Nie rozpoczęto budowy zbiornika retencyjnego, fatalny jest stan 1/3 wałów.

Działania mające zapobiec powtórce zniszczeń powodziowych są realizowane w ramach „Programu dla Odry 2006”. Na jego realizację programu Polska dostała pożyczki m.in. z Banku Światowego i Banku Rozwoju Rady Europy. Niezrealizowanie jego kluczowych zadań nie zwalnia naszego kraju z ponoszenia kosztów obsługi tych pożyczek. Łącznie w latach objętych kontrolą NIK, czyli 2007-10, państwo musiało wydać na to prawie 9 mln zł. Są to w dużej mierze pieniądze wyrzucone w błoto, niemal dosłownie.

W ocenie NIK, zadania zrealizowane dotychczas w ramach „Programu dla Odry 2006” mogły jedynie miejscowo przyczynić się do ograniczenia strat wyrządzanych przez powodzie, ale nie wpłynęły na ogólną sytuację i nie zwiększyły bezpieczeństwa mieszkańców. Szczególnie dotyczy to dużych miast oraz terenów, gdzie powodzie są częste i gwałtowne.

Koniec Programu zaplanowany na 2016 r., co oznacza, że upłynęło już 60% czasu przeznaczonego na jego wykonanie. NIK alarmuje, że od ostatniej kontroli programu, dotyczącej lat 2001-2006, nie nastąpił wyraźny postęp w jego realizacji. Do końca 2010 r. zakończono realizację 6 spośród 13 planowanych zadań. Natomiast z 17 zadań, które powinny być do końca 2010 r. przynajmniej rozpoczęte, żadne nie było realizowane planowo. Na koniec 2011 r. sytuacja nie uległa poprawie.

Wciąż nie rozpoczęto inwestycji kluczowych dla Programu i poprawy systemu bezpieczeństwa powodziowego dorzecza Odry: budowy zbiorników retencyjnych Racibórz, Wielowieś Klasztorna, Kamieniec Ząbkowicki. Nie rozpoczęto także modernizacji Wrocławskiego Węzła Wodnego. Z opóźnieniami – nawet kilkuletnimi w stosunku do wstępnych założeń – rozpoczęto lub zrealizowano część innych założeń Programu.

Co gorsza, kontrolerzy natrafili na przypadki, gdy już zrealizowane inwestycje nie przyniosły zamierzonych efektów i nie chronią mieszkańców przez powodzią. Chodzi m.in. o dwa zbiorniki wodne, które nie są eksploatowane z powodu przeciekania (Krynka i Włodzienin). Łączny koszt ich budowy to ponad 36 mln zł.

W ocenie NIK wciąż zły jest także stan wałów przeciwpowodziowych. Po analizie dokumentów dotyczących ponad 3,5 tys. km wałów okazało się, że 1,6 tys. km pozostaje w stanie złym lub wręcz fatalnym. „W dodatku cztery spośród dziesięciu administrujących wałami zarządów nie miało pełnych informacji na ten temat, bo nie przeprowadzało wymaganych prawem okresowych kontroli” – informują kontrolerzy. Jako przyczyny złego stanu wałów kontrolowani wskazywano ograniczone środki, jakie zarządcy dostawali na bieżące utrzymywanie obwałowań.

Plecami do morza

Plecami do morza

Z poziomem przeładowanych towarów w portach morskich 1,2 ton na osobę, Polska zajmuje ostatnie miejsce wśród 22 krajów UE mających dostęp do morza.

Jak informuje portal wnp.pl, wyprzedzają nas nawet Rumunia (wskaźnik 1,7  ton) i Bułgaria (2,9 ton), natomiast rekordziści biją nas pod tym względem kilkanaście razy: Estonia (28,7 ton), Holandia (28,3), Łotwa (26,6). W wielkościach bezwzględnych udało nam się w roku 2010 zająć pozycję przedostatnią – z 59,5 mln ton towarów wyprzedziliśmy maleńką Litwę, która osiągnęła 58,7 mln ton.

Zwycięzcy osiągają wartości dla nas astronomiczne:  Holandia 539 mln ton, Wielka Brytania 512 mln, Włochy 494 mln, Hiszpania 376 mln, Francja 314 mln, Niemcy 276 mln i Belgia 228 mln. Nasz udział procentowy w łącznych obrotach portów unijnych to zaledwie 1,7% całości. Cały polski obrót jest znacznie mniejszy niż portów w Rotterdamie (395,8 mln t), Antwerpii (160 mln t) czy Hamburg (94,8 mln t). Największy polski port, Gdańsk, przeładował 26,4 mln ton.

Spotkanie o ACTA

Spotkanie o ACTA

28 lutego w Warszawie odbędzie się debata „Prawo autorskie po Acta”, której tematem będzie przyszłość prawa autorskiego w Polsce. Uczestnicy spotkania zastanowią się, jakie zapisy prawne są restrykcyjne i sprzeczne z tendencjami społecznymi.

Debatę „Prawo autorskie po Acta” będzie poświęcona przyszłość prawa autorskiego w Polsce. Podczas spotkania przedyskutowane zostanie to, co się nie sprawdza w obecnym systemie prawnym i dlaczego prawo autorskie nie nadąża za rozwojem świata cyfrowego. Omówione zostaną też konkretne propozycje regulacji prawnych, które odpowiadałyby zmieniającej się rzeczywistości – chroniły prawa autorów i twórców, ale jednocześnie dawały szeroki dostęp do treści społecznych i kulturowych.

Centrum Cyfrowe oraz Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego (ICM UW) przygotowały stanowisko w sprawie reformy prawa autorskiego w Polsce. Można się z nim zapoznać
tutaj: http://centrumcyfrowe.pl/reforma_prawa_autorskiego/

W debacie wezmą udział:

mec. Helena Rymar, Creative Commons Polska

dr Krzysztof Siewicz, Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego

Jarosław Lipszyc, Fundacja Nowoczesna Polska

dr Michał Komar, Stowarzyszenie Autorów ZAIKS

Prowadzenie: dr Alek Tarkowski (Centrum Cyfrowe Projekt: Polska)

28 lutego (środa), Warszawa, godz. 18, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, sala kinowa, wejście od ulicy Burschego. Wstęp wolny, lecz ze względów organizacyjnych chętni proszeni są o zarejestrowanie się pod tym adresem: www.prawopoacta.evenea.pl

________________
Warto przeczytać naszą rozmowę na temat ACTA z uczestnikiem debaty, Jarosławem Lipszycem.