Marsz w obronie pszczół

Marsz w obronie pszczół

15 marca w Warszawie odbędzie się protest pszczelarzy. Chcą oni zwrócić uwagę społeczeństwu na masowe wymieranie pszczół w ostatnich latach. Ich zdaniem, jest to skutek coraz większej chemizacji rolnictwa, powstawania wielkich upraw monokulturowych oraz rosnącej skali upraw GMO na świecie.

W imieniu komitetu organizacyjnego marszu, Zbigniew Pęcak ze Związku Pszczelarzy Zawodowych, opublikował na łamach miesięcznika „Pszczelarz” apel do czytelników. Pisze w nim m.in.:

Zapraszamy (wzywamy) do wzięcia udziału w „Marszu w obronie pszczół”. Zwrócimy uwagę na rolę pszczoły miodnej w obecnym ekosystemie i pogarszającą się sytuację w związku z degradacją środowiska.

Koleżanki i Koledzy, zaproście do udziału w marszu polityków, posłów, senatorów, ludzi nauki i kultury. Nikt nie powinien odmówić, jeśli rozumie trudną sytuację wynikającą z faktu wymierania pszczół. Bądźmy w tym dniu razem. Bądźmy jedną, wielką rodziną, bez liderów, bez prezesów. Upomnijmy się o ważną sprawę – czystość naszego środowiska.

Ostatnio w mediach dużo się mówi o trudnej sytuacji w pszczelarstwie. Pszczoły miodne i ich praca zaczyna być dostrzegana i to nie ze względu na jej słodkie produkty, ale przede wszystkim ze względu na wpływ zapylania na wzrost plonów i cały ekosystem. Pamiętajmy, że pszczoła miodna to tak naprawdę nie producent miodu, ale przede wszystkim jeden z najważniejszych zapylaczy roślin. Bez pszczół nie ma mowy o prawidłowym rozwoju roślin. Około 80% upraw stanowią rośliny owadopylne, a 20% – wiatropylne, samopylne i potrzebujące dopylenia. Pszczoła miodna jest jedynym zapylaczem, który jest w stanie zapylić przemysłowe plantacje owadopylnych roślin rolniczych. Wynika to głównie z faktu, że tylko Apis mellifera zimuje gromadnie i tworzy odpowiednio liczne rodziny zapylaczy. Dodatkowo jej rola wzrasta wraz z nasilonym ubywaniem dzikich zapylaczy.

W innych krajach dostrzeżono już tę niezwykle ważną rolę pszczół nie tylko ze względów przyrodniczych, ale i ekonomicznych. Za zapylanie plantacji rzepaków, koniczyny białej czy upraw sadowniczych na terenie Niemiec, pszczelarze otrzymują od rodziny pszczelej 60-100 euro z tytułu zapylania. Pszczelarze w Stanach Zjednoczonych otrzymują po około 200 dolarów od rodziny pszczelej za zapylenie plantacji bawełny oraz drzew cytrusowych. W ubiegłym roku kwota ta wynosiła około 100 dolarów, ale ze względu na duży upadek pszczół została podwojona. Widać więc, że sytuacja w pszczelarstwie jest coraz trudniejsza, a bez prawidłowego zapylenia plantacji plony są niedostateczne i bez radykalnych posunięć będą się zmniejszały.

Moi drodzy, znamy zgubny wpływ chemii na degradację środowiska naturalnego. Jeśli jeszcze dodamy do tego możliwość wprowadzenia upraw GMO i obecność masowego ginięcia pszczół przy rozwoju chorób i braku skutecznych leków, mamy tragiczny obraz naszego pszczelarstwa. Apelujemy więc raz jeszcze o dokładne i wnikliwe przeanalizowanie pogarszającej się sytuacji. Jeśli Państwo uznacie, że którakolwiek z podanych przyczyn wpływa na obecną sytuacji w pszczelarstwie, prosimy o przyłączenie się do nas, póki nie jest za późno.

Marsz w obronie pszczół: 15 marca, Warszawa, początek o godz. 12 pod Kolumną Zygmunta, następnie przemarsz pod gmach Ministerstwa Rolnictwa.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

W obronie szkół!

W obronie szkół!

Już jutro, w poniedziałek, o godz. 17:00 z inicjatywy Porozumienia Oświatowego w czterech miastach – Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Wałbrzychu – odbędzie się ogólnopolski protest przeciwko likwidacji i reorganizacji placówek oświatowych.

Protestujemy zarówno przeciwko działaniom władz lokalnych, jak i rządu, bo to jego krótkowzroczna i nieodpowiedzialna polityka przyczyniła się do zapoczątkowania procesu zamykania szkół i przedszkoli. Teraz to w dużej mierze od decyzji premiera Tuska zależy los kilkuset likwidowanych placówek edukacyjnych na terenie całego kraju.

Nie ograniczamy się tylko do protestów. Chcemy również przedstawić konkretne propozycje rozwiązań pozytywnych. Postulaty ogólnopolskiego protestu przeciw likwidacji i reorganizacji szkół zostaną przedstawione jutro podczas demonstracji, wcześniej zostaną również rozesłane do mediów.

Nie jesteśmy powiązani z żadną partią – jesteśmy oddolną i obywatelską inicjatywą rodziców, uczniów, nauczycieli, studentów, mieszkańców i działaczy społecznych. Protesty w Warszawie i Gdańsku organizuje Porozumienie Oświatowe i Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie, w Wałbrzychu Międzyszkolny Komitet Obrony Szkół, zaś w Poznaniu Porozumienie Szkolno-Przedszkolne i Stowarzyszenie „My Poznaniacy”. Do udziału w protestach zaprosiliśmy również Związek Nauczycielstwa Polskiego, który potwierdził już swój udział.

Informacje o protestach w poszczególnych miastach:

Informacje prasowe: Mateusz Piotrowski, tel. 665 101 289 – kontakt@demokratyczne.pl

Koordynator: Maciej Łapski, tel. 505 580 045 – kontakt@demokratyczne.pl

Warszawa – Marsz w obronie szkół i przedszkoli. Spotykamy się przed Urzędem m. st. Warszawy, ul. Plac Bankowy 3/5 i maszerujemy pod Pałac Prezydencki (ulicami: Senatorska, Jana Moliera, Trębacka, Krakowskie Przedmieście). Kontakt do organizatora: Maciej Łapski – 505 580 045 – lapski.maciej@gmail.com – Porozumienie Oświatowe, Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie.

Gdańsk – Marsz w obronie szkół i przedszkoli. Spotykamy się na placu przed wejściem do siedziby Rady Miasta Gdańska przy ulicy Wały Jagiellońskie 1 i maszerujemy do Ratusza Głównego Miasta przy ulicy Długiej.
Kontakt do organizatorki: Natalia Kaszubowska – 661 837 034 – malenstwo_natus@wp.pl – Porozumienie Oświatowe, Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie.

Wałbrzych – Flashmob: informacja o miejscu akcji u organizatorki – oficjalna informacja zostanie podana w dniu akcji. Kontakt do organizatorki: Monika Misińska-Wrona – 669 722 000 – siostrzyca@gmail.com – Międzyszkolny Komitet Obrony Szkół.

Poznań – Pikieta pod Urzędem Miasta na Placu Kolegiackim. Kontakt do organizatorki: Anna Wachowska-Kucharska – 609 655 106 – anna.wachowska-kucharska@wp.pl – Porozumienie Szkolno-Przedszkolne, Stowarzyszenie „My Poznaniacy”.

Gdańsk zabrania dokarmiania

Gdańsk zabrania dokarmiania

Władze Gdańska nie zezwoliły na przeprowadzenie 29 stycznia akcji „Jedzenie Zamiast Bomb”, polegającej na rozdawaniu potrzebującym bezpłatnych posiłków. Aktywiści zakaz zignorowali i weszli w spór z miejskimi oficjelami.

Przedstawiciele nieformalnego kolektywu pomagają głodnym gdańszczanom od ponad 10 lat. Jak sami podkreślają, ich działania nie mają charakteru charytatywnego, lecz polityczny. W czasie wydawania posiłków wywieszane są transparenty, a przechodnie otrzymują ulotki, krytykujące politykę władz oraz zwracające uwagę na rozmaite problemy społeczne. Kolektyw jest związany ze środowiskami anarchistycznymi i kontrkulturowymi.

Każde zgromadzenie jest rejestrowane w Urzędzie Miasta. 12 stycznia osoba prywatna zgłosiła akcję, która miała się odbyć 29 stycznia. Jednak dwa dni wcześniej osoba ta otrzymała e-mai, zakazujący przeprowadzenia zgromadzenia. Decyzja ta była umotywowana koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa dla mającego się odbyć w tym samym czasie zakończenia „Obchodów Roku Jana Heweliusza 2011”. Obchody miały się zakończyć grą planszową, która wymagałaby zajęcia powierzchni 100 metrów kwadratowych. Tymczasem ulica Długi Targ w Gdańsku, na której rozdawane są posiłki, ma 6000 metrów kwadratowych.

Ustawa nakazuje wydanie decyzji o zakazie nie później, niż 3 dni po zgłoszeniu zgromadzenia. W obliczu jawnego bezprawia, organizator akcji złożył 1 lutego skargę u Wojewody Pomorskiego. Okazało się jednak, że odwołanie od decyzji Urzędu Miasta zostało złożone… zbyt wcześnie. Aktywiści chcą, by to sąd orzekł, czy władze miejskie mają prawo odwoływać zarejestrowane zgromadzenia pod byle pretekstem. Deklarują oni, że sprawa może trafić nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ich zdaniem zakaz miał podłoże polityczne, gdyż podczas rozdawania posiłków wywieszane są transparenty krytykujące prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Co więcej, widok głodnych i bezdomnych osób na reprezentacyjnym placu mógł być „rażący” dla osób uczestniczących w uroczystości zakończenia „Obchodów Roku Jana Heweliusza 2011” i ukazywałby drugie oblicze Gdańska, mniej znane i niekoniecznie wygodne dla władz miasta.

Całe oświadczenie nieformalnego kolektywu „Jedzenie Zamiast Bomb” można przeczytać tutaj.

Piotr Kuligowski

Odwiedzimy wszystkich posłów

Odwiedzimy wszystkich posłów

Przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda apeluje do posłów o poparcie wniosku o zwołanie referendum na temat utrzymania obecnych rozwiązań emerytalnych. Szef Związku wysłał w tej sprawie list do każdego z 460 posłów.

Przewodniczący apeluje w liście o przeprowadzenie ogólnokrajowej dyskusji na temat zmian w systemie emerytalnym. – „Najlepszym sposobem przekonania obywateli jest poważny dialog, a najlepszym sposobem sprawdzenia ich akceptacji jest referendum. Dlatego apeluję do Pana o poważne potraktowanie naszego wniosku i pilne jego procedowanie na forum Sejmu. Proszę o rzetelny dialog i poparcie wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie zachowania dotychczasowych rozwiązań emerytalnych” – napisał Piotr Duda w liście do każdego z posłów.

Podczas trwającej 2 miesiące zbiórki NSZZ “Solidarność” zebrał blisko 1,4 mln podpisów pod wnioskiem o referendum. Podpisy w czwartek 16 lutego zostały złożone w Sejmie. Pomimo tak wielkiego poparcia wniosku, zgodnie z ustawą o referendum to posłowie (uchwałą podjętą bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów) ostatecznie zdecydują, czy referendum się odbędzie i jak będzie brzmiało pytanie referendalne.

Dlatego NSZZ „Solidarność” chce teraz przekonać posłów do idei referendum, stąd pomysł wysłania listu do każdego z parlamentarzystów. To jednak nie koniec akcji wywierania nacisku. W najbliższy poniedziałek 27 lutego w całym kraju związkowcy z „Solidarności” odwiedzą posłów w ich biurach poselskich. – „Zapytamy o ich zdanie na temat podwyższenia wieku emerytalnego. Zapytamy też, jak zachowają się podczas głosowania wniosku w sprawie referendum. Sprawozdanie z każdej wizyty znajdzie na specjalnej zakładce na stronie www.referendumemerytalne.pl. Będziemy patrzeć uważnie posłom na ręce” – zapowiada Piotr Duda.

Szef związku ma też nadzieję, że również sami wyborcy będą wywierali presję na posłów. – „Zachęcam wszystkich, którzy chcą referendum, do odwiedzania biur poselskich, do pisania w tej sprawie listów i e-maili. Chodzi o masowy społeczny nacisk na posłów i skrupulatne rozliczenie ich z podjętych decyzji. To skuteczny sposób nacisku na parlamentarzystów. Trzeba z niego skorzystać” – mówi Piotr Duda.