Nie masz chleba? Dopłać do igrzysk!

Nie masz chleba? Dopłać do igrzysk!

Przeciętny Polak nie zobaczy na żywo żadnego meczu Euro 2012, ale dopłaci do każdego biletu ok. 12 tys. złotych – wynika z raportu Instytutu Globalizacji.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, z najnowszego raportu Instytutu Globalizacji wynika, że organizacja Euro 2012 będzie finansową klapą. – „Polski podatnik dołoży do każdego biletu od 11-13,5 tys. złotych, przy uwzględnieniu tylko kosztów budowy stadionów” – mówi Marek Łangalis, autor raportu. Jest to tym bardziej absurdalne, że zdobycie biletu na Euro 2012 graniczy dla zwykłego człowieka z cudem.

Autorzy raportu porównują swoje kalkulacje z prognozami Ministerstwa Sportu i Turystyki. Według urzędników, gospodarka dzięki Euro 2012 ma wygenerować dodatkowo 115 mld złotych. – „To liczby wzięte z sufitu i przejaw myślenia życzeniowego” – komentuje Łangalis. Według niego, organizacja takich imprez od strony finansowej to wyłącznie straty.

Wskazują na to doświadczenia Niemiec – organizatora niedawnych Mistrzostw Świata w piłce nożnej, gdzie mimo posiadanej infrastruktury impreza zamknęła się stratą w wysokości 10 mld euro. Portugalia wydała na organizację Euro 2004 aż 10 razy więcej niż zakładano w początkowych planach, notując prawie 700 mln euro strat.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ta „reforma” jest bez sensu

Ta „reforma” jest bez sensu

Wedle ponad 50% ankietowanych przedsiębiorców, wydłużenie wieku emerytalnego zmniejszy chęć zatrudniania osób w wieku przedemerytalnym. Podobna ilość pracodawców uważa, że realizacja rządowych planów pogorszy sytuację absolwentów. O pozytywnych skutkach reformy przekonanych jest niespełna 10% przedsiębiorców.

Jak informuje portal Interia.pl, zdaniem przedsiębiorców zrzeszonych w programie Rzetelna Firma podniesienie wieku emerytalnego nie rozwiąże problemu bezrobocia. Dotyczy to przede wszystkim osób starszych – zdaniem ponad połowy ankietowanych przedsiębiorców (53%) reforma prawa pracy zmniejszy gotowość firm do zatrudnienia pracowników w wieku przedemerytalnym. Prawie co trzeci pracodawca nie widzi szans na poprawę ich sytuacji, uważając, że rządowe propozycje nic nie zmienią. Korzystne zmiany dla pracowników przewiduje zaledwie 7% przedsiębiorców.

– „Samo wydłużenie wieku emerytalnego nie rozwiąże problemu wysokiego bezrobocia wśród ludzi starszych, zwłaszcza kobiet. Wręcz przeciwnie – pogłębi je. Rząd powinien zatem pomyśleć o pakiecie dodatkowych rozwiązań mających na celu aktywizację zawodową, doszkalanie i stworzenie możliwości przekwalifikowania się dla osób w wieku przedemerytalnym. Inaczej zostaną pozostawione samie sobie” – mówi Waldemar Sokołowski, prezes Rzetelnej Firmy.

Jak wynika z badania Rzetelnej Firmy, sytuacja osób wchodzących na rynek pracy także nie ulegnie poprawie. Zdaniem prawie połowy ankietowanych (48%) podniesienie wieku emerytalnego zmniejszy gotowość firm do zatrudniania absolwentów. Z kolei 35% badanych uważa, że proponowane przez rząd rozwiązanie nie przełoży się na tworzenie miejsc pracy dla osób rozpoczynających swoja karierę zawodową.

– „Badanie pokazuje, że przedsiębiorcy postrzegają reformę jako rozwiązanie, które uderzy w osoby mające najtrudniejszą sytuację na rynku pracy – zarówno osoby wchodzące na rynek, jak i te w wieku przedemerytalnym” – komentuje Waldemar Sokołowski.

Badanie „Przedsiębiorcy o wydłużeniu wieku emerytalnego” zostało przeprowadzone w marcu 2012 r. na reprezentatywnej grupie 1086 przedsiębiorstw, wybranych spośród ponad 42 000 firm, które uczestniczą w programie Rzetelna Firma.

Przeciwko pięknemu oszustwu

Przeciwko pięknemu oszustwu

Izraelski rząd jest prawdopodobnie pierwszym, który chce wprowadzić ustawę „anty-retuszową”. Reguluje ona m.in. wygląd i wagę modelek w reklamach i na plakatach oraz wymóg informowania, że wizerunek modelki został „ulepszony” komputerowo.

Jak informuje serwis kobieta.wp.pl, planowane rozwiązanie to cios w agencje reklamowe. Technologia retuszowania rozwija się tak dynamicznie, że można zrobić dosłownie wszystko z wizerunkiem ludzkiego ciała. Izrael chce to zmienić. Urzędnicy twierdzą, że wy-obrażenie ideału piękna powinno być bardziej naturalne. To prezentowane w telewizji i na plakatach wymaga nierzadko restrykcyjnej diety.

Izraelska ustawa, której pomysłodawczynią jest posłanka Rachel Adatto (z zawodu ginekolożka), ma zadbać o dziewczęta i kobiety czerpiące z niedoścignionych wzorców piękna. Około 2% Izraelek w wieku 14-18 lat cierpi na ostre zaburzenia odżywiania, rocznie w kraju tym diagnozuje się około 1500 przypadków bulimii i anoreksji u nastolatków. Nowe przepisy mają na celu także zmianę reguł gry w samej branży modelingu i reklamy – mają chronić modelki, dla których kanon piękna może być terrorem. Nowe przepisy zobowiązują modelki i modeli do przedstawiania aktualnych badań lekarskich, dzięki którym będzie można wykluczyć, że dana osoba jest niedożywiona.

Każda modelka przed sesją zdjęciową będzie zobligowana do dostarczenia zaświadczenia lekarskiego. Jego najważniejszym elementem będzie oznaczony przez lekarza wskaźnik masy ciała BMI, czyli stosunek wzrostu do wagi. Izraelskie piękności, których indeks BMI wynosi mniej niż 18,5, nie pojawią się w reklamie kremu czy pasty do zębów. Autorzy ustawy wychodzą z założenia, że prezentowanie wizerunków wychudzonych modelek może przyczyniać się do zaburzeń odżywiania u młodych dziewcząt. – „Dzięki wprowadzeniu nowych regulacji wysyłamy do nastolatek komunikat: bycie szczupłą jest akceptowalne, ale są granice tej chudości” – twierdzi Rachel Adato.

Parlamentarzyści chcą też, by zdjęcia, które retuszowano (modelki wyszczuplono, a zmarszczki wygładzono), były specjalnie oznaczone. – „Kanon urody kreowany przez Photoshopa okazał się nieosiągalny dla większości kobiet, pozostając w sferze marzeń lub wręcz frustracji. Sprowokowało to władze Izraela do działania. Choć modelka, podobnie jak baletnica czy tancerz, musi wyjątkowo dbać o szczupłą figurę, to jednak proporcje sztucznej lalki Barbie z 50 cm w talii oraz »wyprasowane« przez grafika twarze nie powinny tworzyć wizji normalnego człowieka i wpędzać nas w kompleksy. Radykalnym zakazom używania Photoshopa mówię »nie«, informacji i uświadomieniu – zdecydowane »tak«” – komentuje dla portalu kobieta.wp.pl Małgorzata Leitner, właścicielka agencji modelek Avant Management, menedżerka Joanny Krupy i Kasi Struss.

Przybywa tego, co złe

Przybywa tego, co złe

W 2011 r. w agencjach pracy tymczasowej zrzeszonych w Polskim Forum HR, pracę świadczyło 199 tys. osób – o 21% więcej niż rok wcześniej. W bieżącym roku szefowie tej organizacji przewidują dalszy wzrost liczby „czasowników”.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna” na podstawie raportu Polskiego Forum HR, w Polsce w 2011 r. zatrudnionych na umowach tymczasowych było 524 tys. osób. Ponieważ pracownicy tymczasowi często zatrudniani są w niepełnym wymiarze czasu pracy, zatem aby móc porównywać dotyczące ich dane z liczbą pracowników zatrudnionych na stałe, przelicza się je na tzw. Full Time Equivalent (FTE) – czyli liczbę pełnych etatów. Pełnych etatów liczonych metodą FTE było według Polskiego Forum HR 134 tysiące. W przypadku firm zrzeszonych w Forum, liczba pełnych etatów w 2011 r. roku wyniosła 44,8 tys. (dla 199 tys. pracowników) i w porównaniu do roku 2010 wzrosła o 17%. Z raportu Forum „Rynek agencji zatrudnienia w 2011 roku” wynika też, że w 2011 r. w porównaniu do 2010 r. o 39% wzrosła liczba pracodawców korzystających z usług agencji pracy tymczasowej.

Agnieszka Bulik, wiceprezes ds. pracy tymczasowej w Polskim Forum HR, przewiduje dalszy wzrost tego trendu: „Sytuacja na rynku pracy po niepełnych trzech miesiącach roku jest podobna do zeszłorocznej. Wydaje się, że cały rok będzie lepszy niż zeszły. Jeśli chodzi o wskaźnik FTE to spodziewam się, że on wzrośnie w tym roku o ok. 15%. Nieco mniejszą dynamikę wzrostu w tym roku – na poziomie ok. 10% – będziemy mieli w ogólnej liczbie pracowników tymczasowych”.

Największe zatrudnienie pracowników tymczasowych, wyliczane na podstawie wartości umów pośredników z firmami danej branży, występuje w sektorze motoryzacyjnym, na który przypada 23% obrotów. Ponad 13% obrotów generuje przemysł maszynowy, elektryczny i paliwowy; branża spożywcza to ponad 10% wszystkich zamówień na „czasowników”. Kolejne miejsca zajmują przemysł lekki (8%), produkcja sprzętu AGD (7%) oraz telekomunikacja i transport (po 6%).

Według raportu „Agencje zatrudnienia 2010 r.”, przygotowanego przez Departament Rynku Pracy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, w 2010 r. funkcjonowało w Polsce 2998 agencji zatrudnienia. Według resortu, na dzień 1 stycznia 2012 r. było ich już 3537.