1% w rękach jednego procenta?

1% w rękach jednego procenta?

Ponad 10 milionów Polaków skorzystało w 2011 r. z możliwości przekazania 1% wybranej organizacji społecznej. Choć konta 6,5 tys. organizacji zasiliła kwota 400 mln zł, to aż połowa tych środków trafiła do zaledwie 37 organizacji!

Jak przypomina portal Ngo.pl, już od 8 lat podatnicy mogą decydować, której organizacji pożytku publicznego zostanie przekazany 1% płaconego przez nich podatku. Przez pierwsze 4 lata zainteresowanie mechanizmem było niewielkie z powodu procedury przekazywania pieniędzy, która wymagała od podatników pewnego wysiłku. Po czterech latach obowiązywania nowego prawa, w 2007 r., niewiele ponad 1,5 mln osób przekazało swój 1%. Rok później procedurę uproszczono i do przekazania 1% wystarczyło wpisanie numeru KRS wybranej organizacji. W 2008 r. już ponad 5 mln osób wskazało OPP, której przekazany miał być 1% podatku, w 2009 – ponad 7 mln, w 2010 – 8,6 mln, a w 2011 – już ponad 10 mln osób, czyli ponad 100 razy więcej niż w pierwszym roku obowiązywania ustawy!

Do kogo ta kwota wędruje? Jak podaje Ministerstwo Finansów, w 2011 r. do organizacji pożytku publicznego trafiło ponad 400 mln zł pochodzących z 1% podatku należnego za rok 2010. To o prawie 50 mln więcej niż rok wcześniej i o ponad 100 mln więcej niż w 2008 r. – pierwszym roku uproszczonego mechanizmu 1%. Przeciętna kwota pochodząca z 1% podatku za 2010 r. jest niewielka – 39 zł – jednak przemnożona przez 10 mln osób daje naprawdę dużą sumę. Problem w tym, że choć w 2011 r. konta 6,5 tys. organizacji zasiliła kwota 400 mln zł, to aż połowa tych środków trafiła do zaledwie 37 organizacji! Wśród nich jest Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, która uzyskała aż 88 mln zł, czyli prawie 1/4 całej kwoty z 1%.

Kwoty większe niż milion złotych uzyskało w sumie 50 organizacji. Wśród nich prawie 3/4 to fundacje, ponad 3/4 ma siedziby w miastach wojewódzkich (19 w Warszawie i 19 w innych), a zaledwie 4 na wsi. Są to mniej więcej te same podmioty, które uzyskały największe kwoty w ubiegłych latach. Wśród organizacji z pierwszej pięćdziesiątki są aż 43, które były w pierwszej 50-tce w 2010, 37 – w pierwszej 50-tce w 2009 i 33 w 2008. Wyniki badań Stowarzyszenia Klon/Jawor pokazują, że organizacje, do których trafiło najwięcej pieniędzy, są na tle całego sektora pozarządowego stosunkowo zamożne – prawie połowa dysponuje rocznie budżetem wartości 100 tys. zł lub większym, dwie trzecie współpracuje z płatnymi pracownikami.

Pozostałe organizacje dostały dużo mniej środków. Spośród 6,5 tysiąca wszystkich – 4 tysiące uzyskało w zeszłym roku zaledwie po kilka tysięcy lub nawet po zaledwie kilkaset złotych. Na liście Ministerstwa Finansów figuruje też 80 organizacji, które uzyskały po mniej niż 100 zł.

Podmioty, do których trafia najwięcej środków z 1%, to najczęściej organizacje zajmujące się pomocą osobom chorym i niepełnosprawnym, często dzieciom. Może to świadczyć o pewnej tendencji w postrzeganiu roli organizacji pożytku publicznego – Polacy najwyraźniej uważają wsparcie chorych, zwłaszcza dzieci, za znacznie ważniejsze niż inne cele społeczne. Chętniej również pomagają konkretnym osobom, o których dowiadują się często od znajomych czy rodziny, niż „anonimowym” instytucjom.

Ogromny wpływ na decyzje podejmowane w tym względzie przez podatników mają jednak przede wszystkim media. Są one głównym, a często jedynym źródłem informacji o OPP, przy czym promują już zasobne, duże organizacje z wielkich miast – bo tylko takie stać na kampanię reklamową. Znaczna część podatników nie tylko nie interesuje się działaniem organizacji, której przekazała 1% ani nie wspiera jej później w żaden sposób, ale nawet nie pamięta, której organizacji przekazała środki!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Chcą zarabiać nawet na Korczaku?

Chcą zarabiać nawet na Korczaku?

Choć w sierpniu mija 70 lat od śmierci Janusza Korczaka, dysponujący prawami do jego twórczości Instytut Książki nie zgadza się na przejście dzieł tego wybitnego pedagoga i społecznika do domeny publicznej.

„Rzeczpospolita” informuje, że Koalicja Otwartej Edukacji chce, by dzieła Korczaka były własnością publiczną. 70 lat po śmierci Janusza Korczaka – i każdego twórcy – wygasa obowiązek płacenia tantiem za publikację jego dzieł. Trzeba tylko odprowadzić symboliczną opłatę do funduszu „martwej ręki”, wspierającego młodych twórców. Tymczasem w przypadku dzieł wybitnego i bohaterskiego pedagoga, działacza społecznego i reformatora, publiczna instytucja chce o 4 lata dłużej czerpać korzyści z dysponowania prawami autorskimi do jego dorobku.

Janusz Korczak został zamordowany przez nazistów w Treblince w – wedle wszelkiego prawdopodobieństwa – w sierpniu 1942 r. Potencjalni spadkobiercy zginęli w ramach Holocaustu, więc cały dorobek po Januszu Korczaku stał się własnością państwa. Jednak zgodnie z obowiązującym po wojnie prawem, przy niemożności ustalenia dokładnych okoliczności śmierci, sądy za oficjalną jej datę uznawały 9 maja 1946 r. Ministerstwo Kultury w 2009 r. scedowało prawa autorskie do twórczości pedagoga na rzecz Instytutu Książki. Jak twierdzi dyrektor Instytutu, Grzegorz Gauden, dzieła Korczaka powinny trafić do domeny publicznej dopiero za cztery lata. Gauden przekonuje, że pieniądze uzyskane za tantiemy przekazywane są na projekty związane z Korczakiem. Nadto wskazuje on, iż Instytut Książki ma już podpisane umowy licencyjne z wydawnictwami, a także producentami filmowymi. Wkrótce na ekrany kin mogą trafić ekranizacje „Króla Maciusia I” i „Kajtusia czarodzieja”.

Innego zdania są przedstawiciele Koalicji Otwartej Edukacji. Ich zdaniem, powszechnie znaną datą śmierci Korczaka jest sierpień 1942 r. Bożena Bednarek-Michalska, wicedyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu, przewodnicząca Koalicji Otwartej Edukacji, mówi: „Państwo nie powinno rościć sobie praw do tego, co może być własnością społeczeństwa, bo ogranicza działalność edukacyjną i naukową związaną z ważnym dla Polaków pisarzem. Powoduje niepotrzebne problemy. Biblioteki nie mają prawa do digitalizowania książek i umieszczenia ich w bazach internetowych, co jest niezbędne, choćby dla osób niepełnosprawnych”. Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska, dodaje: „Działalność Instytutu Książki dotycząca Korczaka ma charakter antyspołeczny. Minister kultury zlecił mu wykupywanie ważnych społecznie utworów do domeny społecznej, tymczasem blokuje ten proces”.

Piotr Kuligowski

Odbiorcy drugiej kategorii

Odbiorcy drugiej kategorii

Po zamknięciu nadajników analogowych mieszkańcy terenów górskich nawet na dziesięć miesięcy mogą zostać pozbawieni możliwości odbioru TVP. Jeszcze poważniejszy problem dotyczy półtora miliona ubogich rodzin, które mogą w ogóle stracić dostęp do telewizji.

Problem opisuje „Nasz Dziennik”, powołując się na wymowę informacji przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka, przygotowanej dla posłów z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Nadawanie analogowe ma zostać definitywnie zakończone 31 lipca 2013 r. Problemy dotyczą uruchamiania naziemnej telewizji cyfrowej. Dworak poinformował posłów, że opóźni się włączanie trzeciego cyfrowego multipleksu, który będzie emitował programy telewizji publicznej. W efekcie między lipcem 2013 r. a kwietniem 2014 r. dostępu do programów telewizji publicznej mogą być pozbawieni mieszkańcy części Polski, głównie terenów górskich. „Spóźniony” multipleks miał telewizji publicznej zapewnić wystarczający zasięg w górach. Skoro jednak nie ruszy on latem 2013 roku, mieszkańcy południa Polski mogą zostać pozbawieni dostępu do TVP. Posłanka Elżbieta Kruk z PiS mówi: „W górach przez pół roku nie będzie telewizji, bo nie przewidziano, co się stanie po wyłączeniu nadajników analogowych, a przed włączeniem cyfrowego”.

To nie koniec problemów. Wiele rodzin może wkrótce definitywnie stracić możliwość odbierania programów TVP i innych nadawców. Gdy wyłączone będą nadajniki analogowe, a włączone zostaną cyfrowe, z ich starych telewizorów zniknie jakikolwiek obraz, bo nie są one przystosowane do odbioru programów w nowym formacie. – „Żeby bez przeszkód oglądać telewizję cyfrową, trzeba mieć albo specjalny dekoder, albo telewizor w systemie MPEG-4. Telewizor to wydatek co najmniej 1,5 tys. złotych. Tańszy jest dekoder, bo z montażem kosztuje ponad 100 złotych. Ale nawet taki wydatek dla wielu ludzi jest za duży. Wiem to z własnego doświadczenia, bo mamy klientów, którzy pytają o dekodery, a gdy słyszą ich ceny, rezygnują z zakupu. Oni muszą nawet 100 zł zaoszczędzić przez kilka miesięcy, żeby było ich stać na taki zakup” – mówi gazecie pracownik jednej z firm zajmujących się montażem urządzeń cyfrowych. Według ekspertów, z powodu braku pieniędzy wykluczenie cyfrowe może dotyczyć nawet 1,5 mln polskich rodzin. Rząd do tej pory nie przedstawił żadnego programu pomocy dla ubogich rodzin w tym zakresie.

Zamiast strefy kibica – chcą strefy rodzica!

Zamiast strefy kibica – chcą strefy rodzica!

3 kwietnia o godz. 17:15 spod pomnika Kopernika na warszawskim Krakowskim Przedmieściu wyjdzie Marsz w obronie edukacji, zmierzający pod Pałac Kultury i Nauki w stronę symbolicznej strefy rodzica.

My, rodzice podopiecznych z likwidowanych placówek oświatowych, ze szkół, w których zlikwidowane mają zostać stołówki, z przedszkoli, z których korzystanie wiąże się z dużymi opłatami, mieszkanki i mieszkańcy Warszawy, studentki i studenci, występujemy przeciwko warszawskiej polityce (anty)edukacyjnej:

•    zamykaniu placówek oświatowych,
•    likwidacji szkolnych stołówek i zwalnianiu ich pracownic,
•    wysokim i ulegającym ciągłym podwyżkom opłatom za przedszkola,
•    podejmowaniu decyzji ponad naszymi głowami!
Likwidacja szkół uzasadniana jest malejącą liczbą uczniów. Nie od dziś jednak wiadomo, że w kolejnych latach nadejdzie wyż demograficzny i powtórzy się casus przedszkoli, które najpierw były zamykane, a później okazało się, że brakuje miejsc dla dzieci. Dostęp do dobra wspólnego, jakim jest edukacja publiczna, nie może być ograniczany. Szkoła nie może reprodukować nierówności społecznych. Zgodnie z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego likwidacja szkół ze względu na argumenty natury ekonomicznej jest bezprawna!

Nie zgadzamy się na likwidację placówek oświatowych! Wydatki na edukację to nie wydatki konsumpcyjne, tylko inwestycyjne!

Nie chcemy prywatyzacji szkolnych stołówek i szukania pozornych oszczędności na naszych dzieciach. Nie chcemy, aby ceny obiadów wzrosły nawet o 100%. Nie chcemy cateringu i ajentów, drogiego jedzenia niskiej wartości. Nie zgadzamy się na zwolnienia pracownic kuchni, które biorąc pod uwagę swój wiek, trudną sytuacją na rynku pracy oraz rosnące bezrobocie mają nikłe szanse na znalezienie ponownego zatrudnienia na podstawie umowy o pracę.

Nie pozwolimy na likwidację szkolnych stołówek i zwolnienia szkolnych kucharek!

Wysyłamy nasze dzieci do publicznych przedszkoli, za które… musimy płacić. I nie są to małe pieniądze. Średnio warszawski rodzic wydaje miesięcznie od 350 do nawet 600 zł na utrzymanie swojej pociechy w przedszkolu – płatne godziny po 13:00 (które znów podrożały), koszt posiłków i tzw. zajęć dodatkowych. W sytuacji, w której nasze zarobki często oscylują w granicach 1200-1800 zł netto, wzrost już i tak wysokich opłat uważamy za absurd. Skoro w budżecie miasta znalazło się 11,5 mln na konstrukcję Multimedialnego Parku Fontann na Podzamczu czy 27 mln złotych (!) na mającą działać przez 23 dni strefę kibica, to tym bardziej powinny się one znaleźć na finansowanie warszawskiej oświaty!

Zamiast strefy kibica chcemy strefy rodzica!

Jednocześnie zaniepokojeni brakiem konsultacji społecznych lub ich pozorowaniem i podejmowaniem decyzji ponad naszymi głowami domagamy się poszerzenia mechanizmów partycypacji obywatelskiej, która uczyni system podejmowania decyzji bardziej demokratycznym niż obecnie. Uważamy, że nie tylko konieczne jest konsultowanie wszelkich ustaw, uchwał i decyzji podejmowanych przez władze centralne i lokalne, ale również regularne wykorzystywanie mechanizmów demokracji bezpośredniej (referenda) i uczestniczącej (budżet obywatelski).

Chcemy prawdziwej demokracji!

Na protest zaprasza Porozumienie Oświatowe zrzeszające rodziców z warszawskich szkół i przedszkoli oraz studentki i studentów z Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego.

Więcej informacji nt. dotychczasowych działań można znaleźć na stronie: www.demokratyczne.pl