Koniec szkolnych stołówek?

Coraz więcej szkół zamyka stołówki, a nowo zbudowane szkoły powstają bez kuchni. Na protesty rodziców gminy odpowiadają, że likwidacja szkolnych stołówek to kwestia niezbędnych oszczędności.

Problem opisuje „Rzeczpospolita”. Najwięcej stołówek zamykanych jest w Warszawie: wśród stu szkół na Woli, tylko w kilku działają jeszcze kuchnie. Niebawem tak samo ma być na Bemowie, Mokotowie i w Śródmieściu. W Białołęce nowe szkoły, które zostaną oddane do użytku w 2014 r., budowane są już bez pomieszczeń kuchennych – posiadają tylko pomieszczenie do spożywania posiłków. Każda z dzielnic szacuje swoje oszczędności z tego tytułu na kilka milionów złotych rocznie. Jest jednak również druga strona medalu: bez pracy zostanie ponad setka kucharek i kucharzy.

Dogodny grunt pod decyzję o rezygnacji z utrzymywania stołówek w szkołach przygotowuje samo prawo oświatowe, które organizację szkolnej stołówki „w celu zapewnienia prawidłowej realizacji zadań opiekuńczych, w szczególności wspierania prawidłowego rozwoju uczniów” określa jako opcjonalną, a nie obowiązkową (art. 67a. 1.). Co więcej, stołówki nie zostały ujęte w ustawie jako niezbędne do wykonania zadań statutowych szkół publicznych (art. 67. 1.).

Ponadto art. 67a. 4. tej samej ustawy stanowi, że „do opłat wnoszonych za korzystanie przez uczniów z posiłku w stołówce szkolnej […] nie wlicza się wynagrodzeń pracowników i składek naliczanych od tych wynagrodzeń oraz kosztów utrzymania stołówki”. Oznacza to, że z pieniędzy otrzymywanych na szkołę dyrektorzy muszą opłacić również obsługę kuchenną. Dlatego coraz częściej wybierają catering jako tańszą opcję. Wystarczy wówczas jedynie przystosować pomieszczenie z ladą do wydawania posiłków.

To, co dla gmin i szkół jest kwestią oszczędności, budzi jednak uzasadnione obawy rodziców. Oddanie stołówek w ręce prywatnych ajentów powoduje podniesienie cen posiłków o średnio 30% (z 4-5 zł do 7 zł lub więcej). To z kolei może spowodować, że najubożsi uczniowie w ogóle zostaną pozbawieni obiadów w szkole. Wówczas liczba wydawanych posiłków spadnie, a to znów wpłynie na wzrost cen jednostkowych.

Sytuację trafnie podsumowuje fragment słynnego już wśród rodziców apelu Anny Albin do Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, w obronie szkolnych stołówek: „Rzekoma oszczędność samorządu polega na przeniesieniu kosztów na rodziców. To z ich kieszeni prywatni przedsiębiorcy będą musieli opłacić czynsz, rachunki, obsługę – koszty, które do tej pory pokrywały samorządy”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>