Władysław Korniłowicz – „ksiądz, słup w sutannie żywego ognia”

Była to bez wątpienia postać nietuzinkowa, o olbrzymim charyzmacie, niespożytej energii, działająca z równym powodzeniem na różnych płaszczyznach. Z wielkim poświęceniem pomagał, jak ujął to ks. Jan Zieja, zarówno osobom ociemniałym fizycznie, jak i duchowo1.

W swoich wspomnieniach kardynał Stefan Wyszyński pisał, iż: „Wśród kapłanów, którym przypisuję największy wpływ na moje życie, w pierwszym rzędzie znajduje się ksiądz Władysław Korniłowicz, jeden z twórców dzieła dla niewidomych w Laskach, najbliższy współpracownik i duchowy kierownik Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek. Temu kapłanowi zawdzięczam bardzo dużo, chociaż /…/ nie wszystko wziąłem, co mógłbym od niego wziąć, na skutek właściwych człowiekowi oporów przeciwko łasce, jakiej wiele można było przez niego otrzymać2.

Wskutek pochodzenia oraz wychowania ks. Korniłowicz był związany z kręgiem inteligencji polskiej epoki pozytywizmu. Urodził się w 1884 r. jako trzeci syn dr. Edwarda Korniłowicza, znanego w Warszawie psychiatry, „pozytywisty z przekonań, przyrodnika i psychologa z wykształcenia”3. Jak pisze s. Teresa Landy, ksiądz Korniłowicz „wyniósł z atmosfery rodziny o wysokim poczuciu obywatelskim, uspołecznionej i szlachetnej, ścisłą więź ze swoim pokoleniem oraz szczególne dane do przyszłej swojej działalności apostolskiej. Choć rodzina zwłaszcza w osobach ojca i braci nastawiona racjonalistycznie, włączyła się w życie tworzącej się inteligencji radykalnej i wolnomyślnej, Władysław Korniłowicz nie uległ wpływom rodzinnym jeśli chodzi o sprawy religijne i zachował żywą wiarę dzieciństwa”4. Co więcej, jak się wydaje, owe doświadczenia pomogły mu później w dotarciu do osób o podobnej postawie – „kółkowicze” ks. Korniłowicza będą rekrutować się głównie spośród osób religijnie indyferentnych.

W 1903 r. po zdaniu matury postanowił wstąpić do seminarium duchownego. Decyzja ta spotkała się z dezaprobatą ojca, który wymógł na synu przesunięcie rozstrzygnięć w tej sprawie do czasu ukończenia studiów przyrodniczych w Zurychu. Okres studiów w Szwajcarii ułatwił mu z pewnością znalezienie wspólnego języka ze swoim pokoleniem, zaznajomił z kierunkami dominującymi w ówczesnej nauce oraz z poglądami i postawami powszechnymi wówczas w środowiskach akademickich i inteligenckich. Tam też zetknął się z prof. Friedrichem W. Foersterem, którego wykłady wywarły na niego duży wpływ i definitywnie utwierdziły w zamiarze porzucenia studiów przyrodniczych i wstąpienia do seminarium duchownego, co uczynił w 1905 r.5 W seminarium w Warszawie przebywał kilka miesięcy, po czym w kwietniu 1906 r. udał się do Fryburga Szwajcarskiego, gdzie podjął studia teologiczne. Miejsce to było wówczas ośrodkiem formacji tomistycznej, więc studia tam dały mu gruntowną znajomość owej doktryny. Kardynał Wyszyński pisał po śmierci ks. Korniłowicza, iż: „Najbardziej charakterystyczną cechą umysłowości i duchowości Ojca był tomizm. Nie był Ojciec książkowym naukowcem w ścisłym tego słowa znaczeniu. Nie szperał w Tomaszu, ale żył nim. /…/ Cała duchowość Ojca była tomistyczna, tu znalazł miarę dla swej pracy w dziedzinie moralnej i duszpasterskiej. /…/ Tomizm stał się potężnym narzędziem apostolskiej działalności Ojca. Cały wielki jego wpływ na inteligencję, na młodzież akademicką, na odbiegłych od Boga, na szukających Go, na siostry zakonne, na młodzież ociemniałą tłumaczy się przeżyciem tomistycznym Ojca”6.

W 1912 r. w Krakowie przyjął święcenia kapłańskie, następny rok poświęcił przygotowaniom do doktoratu. Przerwała je wojna. Lata 1914-1916 spędził w Kuźnicach, pracując z młodzieżą. Następnie jako kapelan polowy przebywał na froncie. Stanisław Krzywoszewski wspomina, iż spędził on „/…/ blisko tydzień w okopach razem z żołnierzami /…/ pokazał nam wartość cierpienia i ofiary, wartość pogardy śmierci, wartość energii ducha i ciała – bez kazań – tylko w rozmowach po kilka osób lub po jednemu, w okopie i na placówce7. Później zaś wrócił do Warszawy, gdzie w 1917 r. powstało „Kółko”.

***

Jedna ze współzałożycielek „Kółka”, s. Teresa Landy pisała: „»Kółko« powstało w 1917 r. w sposób czysto rodzinny /…/ Grupka przyjaciół – sześć do ośmiu osób – widziała braki swego uświadomienia religijnego, rozumiała że musi je uzupełnić. W skład tej pierwszej grupki, jak zresztą przez cały czas trwania »Kółka«, wchodziła młodzież o wybitnych zainteresowaniach i zdolnościach naukowych lub artystycznych. Religia przyjęta w entuzjazmie wiary domagała się pogłębienia i ugruntowania intelektualnego w myśl zasady fides quaerens intellectum [wiara poszukująca rozumu – przyp. red.] /…/ Zaczęto zbierać się w małej grupce, zdobywać książki religijne, o które było wtedy bardzo trudno w Warszawie. Poprosiliśmy ks. Korniłowicza, by nam pomógł”8.

„Kółko” nie było formalną organizacją i nie stawiało sobie określonych celów. Stanowiło grupę ludzi, która wspólnie czytała, dyskutowała, modliła się. Większość członków „Kółka” stanowili konwertyci lub ludzie przełamujący po prostu utrwalony indyferentyzm religijny. Grono to ciągle się powiększało, obejmując stopniowo coraz szersze kręgi inteligencji. W charakterze gości lub sympatyków brali udział w zebraniach „Kółka” m.in. literaci Zofia Nałkowska i Czesław Miłosz, krytycy literaccy Karol Irzykowski, Ludwik Fryde czy Jan Kott, dziennikarze, artyści, lekarze, prawnicy i filozofowie. Byli to ludzie wywodzący się z różnych środowisk, o różnorakich poglądach. Dość powiedzieć, iż można tam było spotkać jednocześnie zarówno Ludwika Winteroka, w latach 30. redaktora „Robotnika” – centralnego dziennika Polskiej Partii Socjalistycznej, jak i Jana Mosdorfa, w latach 1926-1934 przewodniczącego Młodzieży Wszechpolskiej, Rady Naczelnej Obozu Wielkiej Polski, Sekcji Młodych Stronnictwa Narodowego, później współzałożyciela i przywódcę Obozu Narodowo-Radykalnego.

Ksiądz Korniłowicz nie był kierownikiem czy przełożonym „Kółka”, lecz raczej jego inspiratorem i duchowym opiekunem. W świetle wspomnień s. Teresy Landy, nie chciał on niczego narzucać w kwestii tematów i metod prowadzenia obrad, często jego rola ograniczała się tylko do podsumowania czy podsunięcia ewentualnych rozwiązań9. Zadaniem „Kółka” miało być uformowanie nowej elity katolickiej, świadomej swej wiary, jej zasad. Pogłębianie znajomości prawd wiary było tak ważne dlatego, iż sytuację polskiego katolicyzmu w tamtym czasie miała charakteryzować powierzchowna, tradycyjna religijność. Ojciec Jacek Woroniecki konstatował, że „elita katolicka w Polsce żyje tylko okruchami wiary, nie domyślając się nawet całego bogactwa, jakie się w niej zawiera”10. Charakterystycznym miał być też brak znajomości doktryny społecznej Kościoła11. „W zachodnio-europejskiej inteligencji – pisał ten dominikanin – ustosunkowanie się do religii jest owocem głębokiego przemyślenia, które doprowadziło do stworzenia sobie zasady. Dalsze postępowanie jest już tylko zastosowaniem się do przyjętych zasad i odznacza się męską konsekwencją. U nas niestety – inaczej – wszyscy unikają myślenia jak największej chłosty”12.

***

„Kółko” w znacznej mierze przyczyniło się do odrodzenia życia religijnego i tworzenia elity katolickiej w Polsce. Wyrazem tej działalności oraz jej narzędziem był założony przez „kółkowiczów” kwartalnik kulturalno-społeczny „Verbum”. Zdaniem wielu, „Verbum” było najlepszym czasopismem katolickim dwudziestolecia, prezentującym nową, intelektualną, otwartą postawę katolickiej inteligencji polskiej. Wywierało ono wpływ nie tylko na środowiska katolickie, związane z Kościołem, ale także na pewne koła inteligencji niewierzącej13. Periodyk stanowił dość elitarne pismo, o czym świadczyła zarówno „/…/ tematyka artykułów, jak i nazwiska autorów, wśród których znajdowali się najwybitniejsi polscy i obcy myśliciele katoliccy”14. „Verbum” powstało w 1934 r. Redaktorem naczelnym dwóch pierwszych numerów był Konrad Górski, historyk literatury i krytyk literacki, uczestnik zebrań „Kółka” od 1926 r. Po nim funkcję tę pełnił do roku 1939 sam ks. Korniłowicz. Na łamach pisma można było spotkać artykuły takich autorów jak: Jacques Maritain, ks. Charles Journet, o. Innocenty M. Bocheński, Leopold Caro, Ludwik Górski, ks. Konstanty Michalski, Czesław Strzeszewski i wielu innych. Swoje poezje zaś zamieszczali w nim m.in. Czesław Miłosz, Leopold Staff, Wojciech Bąk, Jerzy Liebert czy Kazimiera Iłłakowiczówna.

Równocześnie z czasopismem powstało wydawnictwo o tej samej nazwie, które opublikowało szereg pozycji, m.in. „Rewolucja pokojowa” Antonio de Oliveiry Salazara, „Trzej reformatorzy: Luter – Descartes – Rousseau” Jacquesa Maritaina, Modlitwy i pieśni św. Franciszka z Asyżu czy Księgę Psalmów w przekładzie Leopolda Staffa.15

Fakt, iż „Verbum” stanowiło nową jakość na rynku prasy katolickiej w Polsce międzywojennej potwierdzają liczne wypowiedzi i opinie z tamtego okresu. Maria Morstin-Górska odnotowywała pojawienie się nowego periodyku, pisząc, iż wnosi on „/…/ do naszej literatury religijnej jakiś nowy ton, wypełnia lukę, którą się w tym dziale piśmiennictwa naprawdę odczuwało. /…/ Wszystkie /…/ pisma redagowane przez duchowieństwo mają założenia ściśle dydaktyczne, nauczanie i oświecanie wiernych. Żadne z nich nie stało się wyrazem tej przemiany jaka nastąpiła w stosunku społeczeństw do religii katolickiej /…/. Ten ton młodości i pracy twórczej, ten dynamiczny ton dzisiejszego katolicyzmu znajduje właśnie swój wyraz w »Verbum«”16. Wojciech Bąk natomiast konstatował, iż „wśród czasopism kulturalno-literackich wysuwają się na pierwszy plan tak ważkością poruszanych zagadnień, jak i objętością dwa kwartalniki »Marchołt« i »Verbum«. /…/ Katolicyzm polski nie odgrywa w życiu kulturalnym Polski roli jaką mógłby odgrywać. Jest to w dużej mierze jego wina. /…/ Brak poważnego, odważnego, intelektualnego, wysoko stojącego organu publicystyki stara się powetować »Verbum«. Oczywiście ono jedno nie wystarcza. Dobrze jest jednak, że istnieje choć jedno katolickie pismo, które prezentuje nie katolicyzm »prostaczków«, ale usiłuje się zbliżyć i tym samym zbliżyć czytelnika do katolicyzmu »doktorów«17.

Verbum” niewątpliwie promowało styl katolicyzmu inny od wówczas dominującego. Jego cechami była otwartość intelektualna i ideologiczna, aprobata wszystkiego, co nowe i twórcze w katolicyzmie europejskim, tolerancja wobec odmiennych poglądów. Propagowało katolicyzm świadomy intelektualnie, poświadczony działaniem i podkreślający rolę świeckich w życiu Kościoła. Wynikało to wprost z charakteru i postawy samego ks. Korniłowicza, który, jak wspominają liczne osoby, był człowiekiem niezwykle otwartym, bezpośrednim w kontaktach z ludźmi, akceptującym inne osoby z ich słabościami, problemami, a jednocześnie bezkompromisowym w sprawach wiary i moralności, stawiającym wobec innych wymagania, jakie stawiał samemu sobie. Henryka Twarowska pisze, iż był on człowiekiem serdecznym, bezpośrednim i przyjacielskim, ośmielał wręcz „/…/ ludzi do zawierania z nim znajomości. Cechowała go delikatność, powodująca, że niczego innym nie narzucał. Miał dar uważnego słuchania człowieka i niesienia mu natychmiastowej pomocy. Do wszystkich odnosił się jednakowo; nie obojętne były mu smutki i radości drugiego człowieka /…/ Cechowała go szlachetność i wyrozumiałość dla ludzkich słabości, ale nie pobłażliwość18.

***

Jednak najbardziej znanym dziś efektem działalności ks. Korniłowicza są Laski. „Laski służą niewidomym – pisał przed laty Tadeusz Mazowiecki – zwłaszcza niewidomym dzieciom. Ale także ludzie obdarzeni wzrokiem widzą tu więcej. Laski to równocześnie pojęcie we współczesnej kulturze i historii chrześcijaństwa w Polsce. I wreszcie Laski to miejsce codziennej ciężkiej pracy wielu ludzi: Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, świeckich, księży, pracowników, wychowawców, nauczycieli. /…/ Laski są cząstką chrześcijaństwa i cząstką Polski, uformowaną poprzez cierpienie i poprzez otwartość wobec ludzi; są jednym z tych miejsc w świecie, którym dane było i jest być dla innych znakiem na drodze”19.

W roku 1922 ks. Korniłowicz przeprowadził się do Lublina, gdzie rozpoczął pracę jako dyrektor konwiktu księży studiujących w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. „Kółko” jednak nie zaprzestało swej działalności po jego przenosinach. Wręcz przeciwnie – ciągle się rozwijało. Zebrania coraz częściej odbywano w Bibliotece Wiedzy Religijnej w Warszawie. Bibliotekę tę, z inicjatywy ks. Korniłowicza, założyła w 1919 r. Irena Tyszkiewiczowa, która później, po śmierci męża rozstrzelanego w Powstaniu Warszawskim, wstąpiła do Zgromadzenia SS. Franciszkanek. Zebrania organizowane w bibliotece były jednym z przejawów zbliżenia „Kółka” do matki Elżbiety Czackiej i środowiska Lasek.

Ks. Korniłowicz w 1918 r. zetknął się i rozpoczął wieloletnią współpracę z Matką Czacką – prawnuczką Tadeusza Czackiego, która utraciła wzrok w 1898 r., w 1910 r. założyła Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Warszawie, a w 1917 r. przyjęła habit III Zakonu św. Franciszka jako siostra Elżbieta20. Przez pierwsze lata kontakty były incydentalne, ponieważ ks. Korniłowicz dojeżdżał wówczas z Lublina do Warszawy, a od 1922 r. do Lasek, gdzie przeniesiono Zakład. Dzięki Korniłowiczowi w pracę Zgromadzenia SS. Franciszkanek włączyli się nowi ludzie. „Kółko” zacieśniło współpracę z dziełem matki Czackiej z chwilą, gdy jedna z jego współzałożycielek, Zofia Sokołowska, zdecydowała się wstąpić do franciszkanek21. W 1924 r. ks. Korniłowicz wspólnie z matką Czacką nadali dziełu Lasek nazwę „Triuno”, która miała symbolizować jedność trzech podmiotów (sióstr franciszkanek, świeckich pracowników i niewidomych) oraz trzech celów (charytatywnego, wychowawczo-tyflologicznego i apostolskiego)22.

Był to także rok, w którym samo „Kółko” weszło w nowy okres rozwoju. Związane było to przede wszystkim z osobami Jerzego Lieberta i Rafała Marcelego Blutha, o których s. Teresa Landy pisze, że wnieśli „całe bogactwo swoich zainteresowań i dociekań literackich”23. W tym czasie powstał pod wpływem spotkań Laskowych najdojrzalszy i najlepszy tom poezji Lieberta – „Gusła”, w którym mówi on o ks. Korniłowiczu „ksiądz, słup w sutannie żywego ognia”24. Z czasem zebrania w sposób naturalny przeniosły się do Lasek, gdzie w 1927 r. zorganizowano pierwsze zamknięte rekolekcje „Kółka”. Jednak najbardziej zbliżył „Kółko” do dzieła matki Czackiej powrót z Lublina ks. Korniłowicza, który w 1930 r. został kapelanem Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.

W 1933 r. z inicjatywy Korniłowicza i dzięki jego wsparciu finansowemu – przeznaczył na ten cel pieniądze, które otrzymał w spadku – powstał w Laskach Dom Rekolekcyjny. Ks. Korniłowicz przykładał do tej inicjatywy olbrzymią wagę, uznając za jednym ze swoich mistrzów, Friedrichem Foersterem, iż domy takie są we współczesnym świecie bardziej potrzebne niż sanatoria. Laski, jak pisał jeden z „kółkowiczów”, „/…/ były i dla Kółka i dla innych związanych z ks. Korniłowiczem środowisk, nie tylko zresztą świeckich, szkołą praktycznego uczenia się chrześcijańskiego świadectwa ad extra”25. Ze wspomnień mieszkańców ośrodka w Laskach, dotyczących ks. Korniłowicza, wyłania się postać nie tylko wyjątkowego kierownika duchowego i spowiednika, ale także osoby pełnej humoru, towarzysza zabaw dzieci ociemniałych. Mirosław Miroński, przebywający w Laskach w latach 1933-43, pisze o nim, iż „miał duże poczucie humoru i wprowadzał wiele radości /…/ Ojciec zawsze umiał znaleźć czas, by być razem z nami. Śpiewaliśmy i bawiliśmy się, a Ojciec umiał tak się do nas dostroić, że nie wytwarzał dystansu”26.

***

Działalność „Kółka” została brutalnie przerwana przez wojnę. Wielu jego członków poniosło przedwczesną śmierć. Rafał M. Bluth – rozstrzelany w 1939 r. jako jedna z pierwszych ofiar hitlerowskiego terroru; Ludwik Bujalski – ranny w czasie oblężenia Warszawy, zginął w 1939 r. w zbombardowanym szpitalu; Stanisław Krzywoszewski – więzień obozu oświęcimskiego, w którym zmarł w 1940 r.; Jerzy Siwecki – śmiertelnie ranny w czasie kampanii wrześniowej.

Ksiądz Korniłowicz w czasie okupacji musiał się ukrywać, ponieważ poszukiwało go gestapo w związku z odezwą do katolików niemieckich, którą ogłosił tuż przed wybuchem wojny. Przebywał pod przybranym nazwiskiem w Żułowie, gdzie znajdowała się placówka Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Opieką duszpasterską otaczał tam nie tylko mieszkańców placówki, ale i okoliczną ludność. Organizował rekolekcje, prowadził regularne studia tomistyczne dla sióstr ze Zgromadzenia oraz dla osób świeckich.

Okres ten to jednak również czas, gdy coraz szybciej rozwijała się u niego choroba nowotworowa. W kwietniu 1944 r. ks. Korniłowicz przeszedł pierwszą operację głowy, po której przyjechał do Lasek. Tam właśnie zmarł 26 września 1946 r. po drugiej operacji nowotworu mózgu. Pochowany został na tamtejszym cmentarzu, na tablicy nagrobnej napisano proste słowa: „Nasz Ojciec”. W 1976 r. rozpoczął się proces informacyjny jako wstęp do procesu beatyfikacyjnego ks. Korniłowicza.

***

Zakład w Laskach okazał się najtrwalszym jego dziełem. W czasie wojny powstał na jego terenie szpital wojskowy, którego wzmożona działalność przypadła na czasy powstania warszawskiego. Stanowił on także punkt kontaktowy oddziałów konspiracyjnych. W 1942 r. do Lasek przybył ks. Stefan Wyszyński, który spędził tam następne trzy lata, pełniąc funkcję kapelana obwodu AK.

Po wojnie placówka działała nadal. Miała ona istotne znaczenie nie tylko ze względu na działalność tyflologiczno-wychowawczą. Władze PRL na wiele sposobów przeszkadzały w funkcjonowaniu Lasek, a nawet próbowały w latach 50. doprowadzić do zamknięcia ośrodka. Mimo tych problemów, nastąpił dynamiczny rozwój placówki, m.in. dzięki darom Polonii amerykańskiej powstały nowe budynki przedszkola, szkół i warsztatów. Laski stały się też wówczas dla dużej części intelektualistów swego rodzaju przystanią, miejscem zadumy, przemyśleń, wyciszenia, mniej lub bardziej formalnych spotkań, oazą spokoju i wolności w czasach PRL. Nieprzypadkowo cmentarz w Laskach pełen jest nagrobków z nazwiskami wybitnych ludzi, którzy postrzegali to miejsce jako swoją duchową ojczyznę – dość wymienić Mariana Brandysa, Jana Lechonia, Jerzego Lieberta, Andrzeja Munka, Antoniego Słonimskiego, Jerzego Zawieyskiego, ks. Jana Zieję i wielu innych. Laski stały się nawet miejscem regularnych odwiedzin i pobytu osławionej Julii „Luny” Brystygierowej, w pierwszej połowie lat 50. dyrektora Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, odpowiedzialnego m.in. za walkę z Kościołem27.

Obecnie Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym przygotowuje do samodzielnego życia ok. 300 niewidomych i niedowidzących dzieci z całej Polski. Oprócz ośrodka w Laskach funkcjonują również placówki Towarzystwa w Żułowie, Sobieszewie oraz Rabce.

Przypisy:

1 s. E. J. Niszczota FSK, Ojciec wszystkich poszukujących. Sługa Boży ks. Władysław Korniłowicz, spowiednik, kierownik duchowy i wychowawca, Warszawa 1998, s. 477.

2 Stefan Kardynał Wyszyński, Nasz Ojciec Ksiądz Władysław Korniłowicz, Warszawa 1986, s. 53.

3 B. Cywiński, Rodowody niepokornych, Paryż 1985, s. 304.

4 Siostra Teresa Franciszkanka [T. Landy], Formacja katolicka w dwudziestoleciu, „Znak” 1959 nr 57, s. 366.

5 s. T. Landy, s. R. Wosiek, Ksiądz Władysław Korniłowicz, „Znak” nr 207, 1971, ss. 1167-1169.

6 ks. S. Wyszyński, Ksiądz Władysław Korniłowicz, „Tygodnik Powszechny” nr 50/1946, s. 1.

7 s. E. J. Niszczota FSK, op.cit., s. 27.

8 [T. Landy], op.cit., ss. 370-371.

9 [T. Landy], op.cit., s. 371.

10 ks. J. Woroniecki, Pełnia modlitwy, Poznań 1924, s. 7.

11 ks. A. Wóycicki, Zadania i potrzeby katolicyzmu społecznego w Polsce, Warszawa 1922, ss. 9, 19.

12 ks. J. Woroniecki, Życie religijne współczesnej inteligencji polskiej, „Prąd” nr 1, 1926, s. 3.

13 Por. Verbum (1934-1939). Pismo i środowisko, Lublin 1976, s. 7; J. Turowicz, Formacja katolicka w dwudziestoleciu, „Znak” 1957 nr 40, ss. 403-409.

14 S. Sawicki, Verbum – Pismo i środowisko, „Znak” nr 108, 1963, ss. 648-649.

15 Ibid., ss. 473-477.

16 Ibid., s. 51.

17 Ibid., ss. 59-60.

18 s. E. J. Niszczota FSK, op. cit., ss. 459-460.

19 Ludzie Lasek, pod red. T. Mazowieckiego, Warszawa 1987, ss. 8-9.

20 s. R. Wosiek, Podstawy ideowe dzieła Lasek, „Tygodnik Powszechny” nr 20/1974, s. 5.

21 S. Sawicki, op. cit., s. 647.

22 s. R. Wosiek, op. cit., s. 5.

23 [T. Landy], op. cit., 382.

24 J. Liebert, Romantyczność, [w:] Poezje zebrane, Warszawa 1951, s. 138.

25 S. Frankiewicz, Ojciec Władysław Korniłowicz, „Więź” nr 9/1971, s. 80.

26 s. E. J. Niszczota FSK, op. cit., s. 395.

27 J. Żaryn, Córka marnotrawna, czyli Luna w Laskach, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” nr 11, 2005.

dr hab. Rafał Łętocha

(ur. 1973) – politolog i religioznawca. Doktor habilitowany nauk humanistycznych, zastępca dyrektora w Instytucie Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor w Instytucie Politologii Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu. Autor książek „Katolicyzm a idea narodowa. Miejsce religii w myśli obozu narodowego lat okupacji” (2002), „Oportet vos nasci denuo. Myśl społeczno-polityczna Jerzego Brauna” (2006), „O dobro wspólne. Szkice z katolicyzmu społecznego” (2010) i „Ekonomia współdziałania. Katolicka nauka społeczna wobec wyzwań globalnego kapitalizmu” (2016). Od urodzenia mieszka w Myślenicach i bardzo jest z tego zadowolony. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>