Rozrachunki z kapitalizmem

Rozrachunki z kapitalizmem

10 maja (czwartek) w Krakowie odbędzie się kolejne spotkanie kółka samokształceniowego w ramach projektu „Po kapitalizmie”. „Nowy Obywatel” jest jednym z partnerów tej inicjatywy. Mieszkańców Krakowa i okolic zapraszamy do udziału.

Tym razem w ramach kółka uczestnicy będą mieli okazję obejrzeć film „Dług” („Payback”) w reżyserii Jennifer Baichwal.  Po projekcji dyskusja, którą poprowadzi Aneta Rostkowska. Pokaz organizowany jest we współpracy z Planete+ Doc Film Festival.

„Dług” to wielowątkowy dokument: składają się na niego fragmenty wykładów kanadyjskiej pisarki i poetki Margaret Atwood, wywiady z więźniami, obraz rodowej zemsty na przykładzie pewnej albańskiej rodziny, analiza katastrofy platformy naftowej firmy BP w Zatoce Meksykańskiej w 2010 roku oraz skandal wokół niewolniczej pracy imigrantów na Florydzie.

Całość jest próbą wolnej adaptacji książki Margaret Atwood „Dług. Rozrachunek z ciemną stroną bogactwa”.

Kraków, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, pl. Szczepański 3a, godz. godz. 18.30 sala audiowizualna. Wstęp wolny. Zapraszamy!

Więcej informacji o projekcie „Po kapitalizmie” można przeczytać tutaj. Projekt realizowany jest we współpracy z redakcją „Nowego Obywatela”, Stowarzyszeniem DoxoTronica i pismem internetowym „Nowe Peryferie”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Liberalno-rządowa cenzura

Liberalno-rządowa cenzura

Miejska spółka odmówiła rozwieszenia w Warszawie plakatów z wizerunkami posłów, którzy głosowali przeciwko referendum w sprawie wydłużenia wieku emerytalnego.

Kilkaset plakatów miało zawisnąć na miejskich słupach ogłoszeniowych w ramach akcji Stop67, organizowanej przez NSZZ „Solidarność” przeciwko podwyższaniu wieku emerytalnego. Plakaty miały przedstawiać wizerunki tych polityków, którzy poparli rządowe zmiany w systemie emerytalnym oraz zachęcać do zapamiętania tej postawy i wykorzystania tej wiedzy przy najbliższych wyborach.

W piątek do zarządu mazowieckiej „Solidarności” trafiło jednak pismo z Warexpo – miejskiej spółki, do której należą słupy ogłoszeniowe w stolic – z odmowną opinią dotyczącą odpłatnego wywieszenia związkowych plakatów. Prezes Warexpo powołuje się na opinię prawną, z której wynika że wyklejenie plakatów mogłoby narazić spółkę na „poważne konsekwencje prawne”, tzn. że wymienieni na nich politycy pozwą spółkę o naruszenie dóbr osobistych.

Opinia prawna wskazuje również, że plakaty nie wyjaśniają konkretnie, dlaczego wyborcy mieliby nie ufać politykom, ponieważ brakuje na nich informacji, o jakie referendum chodzi. Dodatkowo opatrzenie wizerunków posłów hasłem: „Czy im jeszcze ufacie” może stawiać ich w złym świetle, ponieważ nie wyjaśnia dlaczego nie można im ufać.

– „Jesteśmy przekonani, że decyzja Warexpo ma charakter polityczny” – komentuje sytuację Andrzej Kropiwnicki, szef mazowieckiej „Solidarności” i warszawski radny. – „W stolicy rządzi przecież PO. Na razie dopinamy umowę z inną firmą, która powiesi nasze plakaty. Będą na ulicach najpóźniej we wtorek” – mówi Kropiwnicki i zapowiada, że Związek nigdy więcej nie będzie współpracował z Warexpo.

Zapytajmy teraz, gdzie są „obrońcy swobód obywatelskich”, którzy w wielkich mediach ostrzegali nas przed rzekomym autorytaryzmem, gdy kilka lat temu rządziła inna partia niż obecnie? Gdzie są ci herosi, którzy odmieniają „wolność”, „pluralizm”, „tolerancję” itp. przez wszelkie przypadki?

Powrót prawowitych właścicieli

Powrót prawowitych właścicieli

Kolejna nacjonalizacja w Ameryce Południowej. Tym razem prezydent Boliwii, Evo Morales, podjął decyzję o upaństwowieniu właściciela sieci elektrycznych – koncernu Red Electrica Corporation.

Jak informuje Wyborcza.biz za „Wall Street Journal”, przejęcie hiszpańskiej firmy, która miała w posiadaniu 85% boliwijskich sieci elektrycznych, zostało ogłoszone w Święto Pracy. Prezydent Morales oskarża Red Electrica Corp. o zbyt niski poziom inwestycji. Podkreśla również, że nacjonalizacja ma na celu przywrócenie Boliwii tego, co już do niej wcześniej należało – informuje z kolei portal Mobile.bloomberg.com.

Należący do Red Electrica Corp. największy boliwijski dostawca energii elektrycznej, spółka Transportadora de Electricidad S.A., powstała w 1997 r. podczas masowej prywatyzacji państwowych zakładów w całej niemal Ameryce Łacińskiej, kiedy lokalni przywódcy wdrażali pakiety „reform” gospodarczych – przypomina Portal Spraw Zagranicznych (psz.pl). W 2007 r. za czasów liberalnego gabinetu Gonzalo Sancheza de Lozady firma została zakupiona przez obcy kapitał i od tamtego czasu znajdowała się w posiadaniu hiszpańskiej korporacji Red Electrica.

Zgodnie z dekretem Moralesa, państwo przejmuje 99,94% akcji TDE, pozostałe 0,06% dostaną robotnicy koncernu. Jest to kolejne w Ameryce Południowej przywrócenie państwu kontroli nad firmą ze strategicznego dla gospodarki obszaru.

Red Electrica Corp. będzie domagać się odszkodowania, według informacji „Wall Street Journal” Boliwia jest gotowa wypłacić rekompensatę. Jak przypomina portal ekonomia24.pl, w 2010 r. Morales znacjonalizował 4 energetyczne koncerny, w tym dwa z kapitałem zagranicznym, m.in. brytyjskiego producenta energii Ruralec. Wcześniej ten sam los spotkał Air BP (paliwa do samolotów) i Entel. Do przejęcia Red Electrica być może zachęciły Moralesa niedawne działania Argentyny, a konkretnie wywłaszczenie przez Cristinę Kirchner hiszpańskiego giganta paliwowego YPF Repsol, dzięki czemu 51% udziałów firmy zostanie podzielone między państwo i prowincje posiadające zasoby ropy i gazy (pisaliśmy o tym tutaj).

Dobry trend

Dobry trend

Autobus i tramwaj zamiast samochodu – na taki wybór decyduje się coraz większa liczba kierowców z dużych miast.

Portal Samorządowy omawia wyniki ankiety przeprowadzonej przez ING. Mówi ona, że korzystanie z auta w okresie ostatnich 12 miesięcy ograniczył co drugi kierowca – zamiast samochodu wybierają komunikację miejską. Wpływ na takie decyzje miał oczywiście wzrost cen paliw. To on sprawił, iż dla części mieszkańców jeżdżenie autem np. do pracy stało się znacznie mniej opłacalne niż jazda transportem publicznym.

Na całkowitą przesiadkę do komunikacji miejskiej zdecydowało się w badanych miastach średnio 6% kierowców. Najwyższy odsetek osób, które z powodu cen paliw przesiadły się do transportu publicznego był w Warszawie, gdzie wyniósł aż 15% oraz w Krakowie –13%. W Trójmieście wskaźnik ten wyniósł 11%, we Wrocławiu 8%, w Łodzi 7%, natomiast w Szczecinie i Katowicach po 5%.