Oddajcie Bieszczadom kolej!

Oddajcie Bieszczadom kolej!

Ruszyła akcja mająca na celu przywrócenie komunikacji kolejowej dla osób dojeżdżających w Bieszczady oraz zapewnienie obsługi komunikacyjnej dla ponad 400 tys. mieszkańców regionu, którzy są pozbawieni możliwości podróżowania pociągami.

Marcin Kreis, koordynator akcji, wystosował w tej sprawie list otwarty, w którym zwraca się z prośbą do PKP Intercity o reaktywację połączeń kolejowych w Bieszczady. Zaproponował rozwiązania, które pozwoliłyby zoptymalizować liczbę pasażerów, a takim połączeniom zapewnić rentowność. W sezonie turystycznym można by jego zdaniem uruchomić łącznik do pociągu TLK „Monciak – Krupówki” (od 1 czerwca „Nosal”) lub do TLK „Regle” (w zależności od tego, który z pociągów będzie kursował do Krynicy po wprowadzeniu czerwcowej korekty do rozkładu jazdy) relacji Gdynia – Jasło – Gdynia kursującego codziennie (ewentualnie w soboty i niedziele). Aby zapewnić jego dostępność dla szerokiej grupy pasażerów – zarówno tych ceniących wygodę, jak i wybierających niską cenę – mógłby się on składać z 1-2 wagonów klasy 2 oraz kuszetki. Poza sezonem łącznik mógłby kursować tylko w sobotę i niedzielę. Aby zapewnić dojazd w Bieszczady, w związku z brakiem lokomotyw spalinowych, wystarczyłoby tymczasowe uruchomienie tańszego w eksploatacji (byłoby to również zmniejszenie ryzyka w sytuacji niskiej frekwencji) autobusu Intercity kursującego w relacji Jasło – Zagórz – Jasło (przez Krosno i Sanok).

Jak przekonuje Kreis, realizacja pomysłu zapewniłaby dobre połączenie turystyczne z Bieszczadami dużej części Polski – z Trójmiasta, Warszawy, Kielc, Krakowa. Ponadto na trasie pociągu znajduje się m.in. Biecz (nazywany „perłą Podkarpacia” lub „małym Krakowem”) czy znany wśród fanów kolei z Polski i zagranicy Stary Dworzec w Gorlicach Zagórzanach, a także zabytki związane z początkami polskiego wydobycia ropy naftowej, liczne stadniny dla miłośników koni, obiekty uzdrowiskowe, np. Wysowa, zabytki architektury drewnianej dla miłośników historii, a dla miłośników sportów zimowych obiekty narciarskie takie, jak Magura Małastowska. Jest to region o dużym potencjale turystycznym (szczególnie dla osób ceniących spokojny wypoczynek), który jest słabo wykorzystywany głównie przez brak dobrej komunikacji z resztą Polski. Bezkonkurencyjnym atutem kolei byłaby możliwość podróży w te okolice z rowerem, co przy podróży busem jest praktycznie niemożliwe (uwagę na to zwraca wielu turystów – miłośników tych okolic).

Trasą Kraków – Gorlice podróżuje duża liczba osób – w newralgicznych momentach kilkanaście par autobusów dziennie ma kłopot z obsłużeniem wszystkich pasażerów – jednak mieszkańcy skarżą się na brak możliwości powrotu z Krakowa w godzinach nocnych lub wczesnoporannych. Wprowadzenie połączenia kolejowego byłoby dla nich cenną alternatywą. Należałoby jednak dostosować cenę biletu (przez wprowadzenie oferty promocyjnej) tak, aby była konkurencyjna i wynosiła około 20 zł – proponuje Kreis.

Duży potencjał turystyczny, połączony z zaspokojeniem potrzeb mieszkańców Gorlic, Biecza i Jasła na dojazdy do Krakowa i Tarnowa (studenci, osoby pracujące), mają szansę na zapewnienie zadowalającej liczby podróżnych. Również dla spółki PKP Intercity taki łącznik stanowiłby istotne rozszerzenie oferty przewozowej o znaczny, dotychczas nieobsługiwany rejon kraju, obejmujący powiaty gorlicki, jasielski, krośnieński i leski. Jak wylicza Kreis, zapewniłoby to dostęp do połączeń kolejowych PKP Intercity dla niemal 407 tysięcy mieszkańców, którzy są w tej chwili takowych pozbawieni.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec złych reform! Teraz!

Koniec złych reform! Teraz!

Związek Nauczycielstwa Polskiego inicjuje ogólnopolską akcję „Koniec złych reform! Teraz!”.

Jak informuje ZNP, powodem akcji są nieustanne reformy i zmiany w polskim szkolnictwie, które miały miejsce w ciągu ostatnich czterech lat. Chodzi o nowe podstawy programowe, autorskie programy nauczania, tzw. godziny karciane, reformę szkolnictwa zawodowego, nowe „ramówki”, nową pomoc psychologiczno-pedagogiczną, nowe egzaminy i sprawdziany czy profilowanie od II klasy liceum. – „Te zmiany rodzą nie tylko nowe obowiązki po stronie nauczycieli, ale także dodatkową biurokrację, która znacznie obciąża pracowników oświaty” – mówi prezes ZNP Sławomir Broniarz.

Broniarz zauważa również, że reforma programowa w szkołach ponadgimnazjalnych oznacza mniejszą liczbę godzin dla wielu nauczycieli i ryzyko zwolnień. – „To reformy »3 x B«: bez koncepcji, bez faktycznego dialogu ze środowiskiem, bez wsparcia państwa! Takiej polityce edukacyjnej mówimy nie! Protestujemy przeciwko złym reformom edukacji, pośpiesznie wdrażanym bez przygotowania, bez pilotażu, bez wysłuchania praktyków nauczycieli” – dodaje prezes ZNP. – „W ten sposób chcemy wesprzeć nauczycieli, na barki których spadają nowe obowiązki, a którzy są poddawani w mediach ciągłej krytyce z powodu rzekomych przywilejów i podwyżek, jakie miały miejsce w ostatnim czasie. To może budzić zawodową frustrację. Chcemy także zaakcentować nasz sprzeciw wobec nieprzemyślanych i pośpiesznie wprowadzanych reform, którym nie towarzyszy pilotaż oraz odpowiednie wsparcie dla nauczycieli” – wyjaśnia.

– „Chcemy spokojnie pracować! Nie jesteśmy przeciwko zmianom. Edukacja musi się zmieniać, ale mądrze i odpowiedzialnie! Koniec złych reform! Teraz!” – apeluje szef Związku. Akcja rozpocznie się od ulotek i plakatów, które wkrótce trafią do szkół.

Jak Zabłocki na prywatyzacji

Jak Zabłocki na prywatyzacji

Spełnia się czarny scenariusz, przed którym ostrzegali przeciwnicy pomysłu prywatyzacji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Planuje ono podwyżkę cen energii cieplnej oraz wzrost innych opłat.

– „Potwierdzam, że taki wniosek do nas wpłynął. Jest w tej chwili w trakcie rozpatrywania, ale nie mogę na tym etapie podać, o jak wysoką podwyżkę chodzi” –tak o wniosku sprywatyzowanego SPEC mówi „Życiu Warszawy” rzecznik Urzędu Regulacji Energetyki (URE), Agnieszka Głośniewska.

Gazeta przypomina, że ostatnia podwyżka ciepła miała miejsce latem ubiegłego roku i wyniosła wówczas prawie 10 proc. URE przychyliło się wówczas do wniosku, by nowy cennik obowiązywał tylko przez rok, do końca czerwca 2012 r. Korzystając z okazji upływu terminu, nowy właściciel wnioskuje o kolejny wzrost cennika. Nieoficjalnie mówi się, że wniosek dotyczy  podwyżki o 3,5 proc., choć podobno właściciel firmy miał wątpliwości, czy to nie za mało.

Podwyżka opłat za energię cieplną nie jest jedynym planowanym wzrostem opłat. SPEC zamierza zrewidować prawie 4 tys. umów podpisanych z różnymi podmiotami (m.in. spółdzielniami mieszkaniowymi) w kwestii zasad funkcjonowania pogotowia ciepłowniczego. Chodzi o szybki dojazd interwencyjny w razie awarii rury czy instalacji wewnątrz budynku. Również tutaj planowany jest wzrost opłat, co w rezultacie odbije się na kieszeniach warszawiaków.

Opozycja w stołecznej Radzie Miasta przypomina,  że była przeciwna prywatyzacji. – „Nie należy się dziwić Dalkii, która jako prywatny właściciel tnie koszty i dąży do maksymalizacji zysku. Taka jest właśnie różnica między zarządcą miejskim a prywatnym. Sprzeciwiając się sprzedaży SPEC, zwracaliśmy uwagę na podwyżki i inne koszty, za które w rezultacie zapłacą mieszkańcy” – mówi „Życiu Warszawy” radny miasta, rzecznik warszawskiego PiS, Jarosław Krajewski.

O poprzednich antyspołecznych poczynaniach nowego właściciela SPEC pisaliśmy tutaj.

Warto także przeczytać materiał o próbach zablokowania przez jednego z „naszych ludzi” prywatyzacji SPEC.

O jeden dzień wytchnienia

O jeden dzień wytchnienia

„Solidarność” zapowiada, że nie przestanie walczyć o wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Związkowcy liczą też na odpowiednie regulacje unijne.

Jak przypomina portal Newseria.pl, instytucje Unii Europejskiej od kilku lat pracują nad przepisami, które ujednolicą zasady handlu w niedzielę. Zdaniem Marcina Lewandowskiego, rzecznika NSZZ „Solidarność”, do zmian potrzebna jest również wola polityczna: „W Polsce niestety nie ma woli ani po stronie ustawodawcy, ani po stronie pracodawców. UE nie może narzucić państwom członkowskim rozwiązań – to jest w gestii każdego z krajów. My będziemy się starali, żeby ten temat nie schodził ani na chwilę z przestrzeni publicznej – na zasadzie kropli drążącej skałę”.

Handlu w niedzielę po raz pierwszy próbowano zakazać w 2001 r. za rządów AWS, ale ustawę zawetował prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dwa lata temu podobny projekt „Solidarność” przygotowała razem z PiS-em, ale jego też nie udało się przeforsować.

Przeciwnicy wprowadzenia wolnych niedziel przestrzegają przed falami zwolnień. Ekonomiści prognozują, że pracę mogłoby stracić nawet 700 tys. osób. Jednak związkowcy odpierają te zarzuty, twierdząc, że zatrudnienie w branży jest tak małe, że kolejnych zwolnień nie będzie.

„Solidarność” oszacowała, że ok. 250 tys. osób pracuje w niedziele w branży handlowej, w tym głównie kobiety. – „Nie ma potrzeby, aby pozbawiać rodziny rodziców. Niedziela jest tak ważnym dniem, szczególnie dla ludzi wierzących, że absolutnie nie powinno się w ten dzień pracować”– podkreśla Lewandowski. Wskazuje przy tym na pozytywny przykład innych państw europejskich: „Doświadczenia europejskie pokazują, że można obyć się bez niedziel z handlem. Ludzie doskonale się do tego przystosowują”. W takich krajach, jak Niemcy czy Austria od wielu lat obowiązuje zakaz handlu w niedzielę. Za takim rozwiązaniem niedawno w referendum opowiedzieli się również Słoweńcy.

Z badań przeprowadzonych w 2010 r. przez Pentor wynikało, że tylko 2% Polaków robi zakupy w niedzielę. Poza tym prawie 3/4 społeczeństwa sprzeciwiało się niedzielnemu handlowi. Jeszcze w 2006 r. była to nieco ponad połowa Polaków.

Związkowcy przywołują również przykład wprowadzenia zakazu handlu w dni świąteczne. Ustawa, która zakazuje handlu podczas 13 dni w roku, m.in. w Wielkanoc, Boże Narodzenie, Wszystkich Świętych i Boże Ciało (w 2010 r. dodano jeszcze Święto Trzech Króli), weszła w życie 5 lat temu. Zanim zaczęła obowiązywać ustawa, ekonomiści również ostrzegali przed falą zwolnień, ale nic takiego nie miało miejsca.

Inicjatywy ustanowienia niedzieli dniem wolnym od handlu pojawiają się regularnie od kilku lat. Również w Unii Europejskiej, która na razie jest w tej kwestii podzielona, od kilku lat toczą się prace nad wprowadzeniem przepisów ujednolicających kwestię odpoczynku w niedziele dla wszystkich państw Wspólnoty.