Bunt sprzątaczek

Bunt sprzątaczek

Około tysiąca sprzątaczek zatrudnionych w londyńskich hotelach Hilton wystąpiło z apelem do dyrekcji firmy o przyznanie im godziwych stawek. Ich rzeczniczką stała się Polka.

Jak informuje Onet.pl, Barbara Pokryszka pracuje w Hiltonie od 4 lat, zarabiając średnio 3 funty za każdy z 15 pokoi, które codziennie sprząta. Jak mówiła reporterom przez łzy, jest to upokarzająca egzystencja, bo po opłaceniu mieszkania, rachunków i dojazdów do pracy, zostaje jej niespełna 5 funtów dziennie na inne wydatki i musi nieraz wybierać między jedzeniem a ubraniem czy lekarstwem.

Aby walczyć o swoje, pani Pokryszka wstąpiła do związku zawodowego Unite. Kampanię na rzecz poprawy jej losu i doli tysiąca innych sprzątaczek w sieci Hilton podjęła też organizacja Obywatele Londynu, która demonstrowała w czwartek przed sztandarowym Hiltonem na najdroższej ulicy Londynu, Park Lane.

Akcję na rzecz najniżej zarabiających – zwłaszcza w hotelarstwie i gastronomii – poparł również burmistrz Londynu. Boris Johnson zaapelował do pracodawców o podniesienie najniższej stawki godzinowej do 8 funtów 30 pensów i ponad 130 firm podpisało takie zobowiązanie. Natomiast dyrekcja Hiltona twierdzi, że negocjuje obecnie swoje stawki, ale sprzątaczki nie są w firmie na etatach, tylko pracują dla prywatnych agencji usługowych.

Niedawno opisywaliśmy raport o wyzysku pracowników-imigrantów w Wielkiej Brytanii – można o nim przeczytać tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Uwalniamy ducha kooperatywy!

Uwalniamy ducha kooperatywy!

Z okazji Nocy Kooperatystów, książka „Braterstwo, solidarność, współdziałanie” – wydany z inicjatywy naszego środowiska komplet pism spółdzielczych oraz stowarzyszeniowych Edwarda Abramowskiego – została bezpłatnie udostępniona w Sieci.

Wspomniana publikacja stanowi pierwszy w historii (!) zbiór wszystkich tekstów Abramowskiego poświęconych szeroko rozumianemu kooperatyzmowi oraz oddolnym inicjatywom społecznym. Co więcej, w publikacji po raz pierwszy od roku 1938 przypomniano kilka unikatowych tekstów tego wybitnego myśliciela i działacza społecznego. Pierwsze wydanie zbioru miało miejsce w 2009 r. i było możliwe dzięki naszej współpracy z Krajową Radą Spółdzielczą i Instytutem Stefczyka.

Z okazji Nocy Kooperatystów oddajemy w Wasze ręce wydanie drugie poprawione – bowiem całkowicie darmowe! E-booka, którego udostępniamy na wolnej licencji, pobrać można tutaj.

„Uwalniając” książki z serii Biblioteka Obywatela, w miarę zbliżania się nakładu kolejnych pozycji ku wyczerpaniu, chcemy uwalniać myśli czytelników, propagując jednocześnie ideę wolnego dostępu do dziedzictwa kultury w Internecie.

Ocalić Muzeum Techniki!

Ocalić Muzeum Techniki!

Muzeum Techniki w Warszawie, placówka o wieloletniej tradycji, chętnie odwiedzana przez zwiedzających, nie dostało w tym roku państwowej dotacji. Grozi mu likwidacja.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, problemy finansowe zawsze towarzyszyły tej instytucji. Brakowało funduszy na remont i na inwestycje. Teraz jednak sytuacja jest znacznie gorsza: muzeum nie ma pieniędzy na funkcjonowanie. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego odmówiło przyznania prawie 4,8 mln zł, a dotacje resortu są od 2003 r. głównym źródłem utrzymania Muzeum. Dochody z biletów i lekcji muzealnych pokrywają ok. 20 proc. potrzebnej sumy.

– „Nie wiem, skąd weźmiemy 2 mln zł na opłacenie czynszu. A poza główną siedzibą mamy jeszcze sześć placówek terenowych, zatrudniamy prawie sto osób. To wariaci, z których jedna trzecia pracuje za najniższą pensję krajową. Teraz nawet tego nie możemy im zapłacić. Mamy zaplanowane wystawy, których możemy już nie zrealizować” – mówi Piotr Zarzycki, wicedyrektor Muzeum Techniki.

Właściciel Muzeum Techniki, którym jest Federacja Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT, nie finansuje działalności instytucji. – „Jesteśmy organizacją społeczną i nie mamy pieniędzy. Koszty utrzymania muzeum są ogromne. Dlatego co roku występujemy o dotacje do ministerstwa” – tłumaczy Ewa Mańkiewicz-Cudny, prezes federacji. W tym roku po raz pierwszy Muzeum Techniki nie otrzymało dotacji.

Rzecznik Ministerstwa Nauki, Bartosz Loba, napisał w wyjaśnieniu: „Zadanie nie uzyskało rekomendacji zespołu ds. finansowania z uwagi na ogólnie sfinansowany wniosek niepozwalający odnieść się do zasadności kosztów. Znaczna część kosztów, zdaniem zespołu, dotyczy utrzymania Muzeum Techniki i nie jest związana z działalnością upowszechniającą naukę”. Federacja wystąpiła z nowym wnioskiem o dotację, uwzględniając zastrzeżenia resortu. Ministerstwo jeszcze go nie rozpatrzyło.

– „Zwróciliśmy się o pomoc do Ministerstwa Kultury. Odmówiło. 22 maja zbiera się nasz zarząd. Podejmiemy decyzję, co dalej. Szukamy różnych możliwości ratowania muzeum” – oznajmia Ewa Mankiewicz-Cudny. – „Jest pomysł zawiązania spółki z miastem” – dodaje.

Muzeum Techniki jako placówka podległa Federacji, a więc de facto prywatna, nie jest chroniona ustawą o muzeach. Oznacza to, że w razie likwidacji placówki zbiory muzeum mogą zostać wyprzedane. Wśród nich są takie perełki, jak Lotnia Lielienthala (jedna z czterech, które przetrwały), Kamera Prószyńskiego (pierwsza kamera reporterska) czy Wielka Encyklopedia Francuska (pierwsze wydanie z XVIII wieku!). Poza tym warto przypomnieć, że Muzeum Techniki to nie tylko jego główna siedziba w PKiN, ale także sześć oddziałów terenowych: Muzeum Motoryzacji (Warszawa), Huta Żelaza (Chlewiska), Kuźnia Wodna (Gdańsk), Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im. Mieczysława Radwana (Nowa Słupia), Muzeum Zagłębia Staropolskiego (Sielpia k. Końskich) oraz Oddział w Starej Kuźnicy.

Jak mówi Michał Buława, pracownik Muzeum, placówka od trzech lat stara się przekonać Federację Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT do przekształcenia Muzeum w fundację. Fundacja taka, np. pod patronatem Prezydenta RP, mogłaby funkcjonować jak chociażby Zakład im. Ossolińskich. Wcześniej z kolei Muzeum postulowało o przekazanie go Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z czym wiąże się apel o utworzenie Narodowego Muzeum Techniki.

Muzeum istnieje od 1955 r. Specjalnie dla niego zbudowano jedno ze skrzydeł Pałacu Kultury. Placówka zgromadziła ponad 11 tys. eksponatów i ponad 40 tys. woluminów. Co roku ogląda je 150 tys. zwiedzających. Muzeum organizuje też 10-12 wystaw i przeszło 3 tys. lekcji dla młodzieży rocznie. – „Mamy największą frekwencję wśród warszawskich placówek uczestniczących w »Nocy Muzeów«. Podczas poprzedniej edycji odwiedziło nas 10 tys. osób” – podkreśla Piotr Zarzycki.

Czy to prawda, że nas wyzyskujecie?

Czy to prawda, że nas wyzyskujecie?

16 maja przed fabryką Fiat Auto Poland w Tychach „Solidarność” przeprowadziła wiec protestacyjny. Jego uczestnicy apelowali do dyrekcji o zaprzestanie dyskryminacji i zastraszania pracowników i o rozpoczęcie dialogu ze stroną społeczną.

W trakcie wiecu odtworzono nagranie z wypowiedzią jednego z kierowników Fiata, podczas której zachęca on pracownika do wypisania się ze związku zawodowego. Zdaniem Wandy Stróżyk, przewodniczącej zakładowej „Solidarności”, kierownictwo tyskiej fabryki rozpowszechnia wśród załogi druki deklaracji wystąpienia ze związku, dając im do zrozumienia, że za przynależność do „Solidarności” mogą zostać zwolnieni z pracy.

„Solidarność” z Fiat Auto Poland domaga się również podwyżki wynagrodzeń o 450 zł dla każdego pracownika. Związkowcy zasugerowali, że mimo iż zarząd spółki konsekwentnie odmawia pracownikom podwyżek, to za rekordowy pod względem produkcji 2009 rok dyrektorzy tyskiego zakładu dostali po kilkaset tysięcy złotych premii. – „Panie dyrektorze Arlet, czy to prawda, że otrzymał pan 500 tysięcy złotych nagrody za 2009 rok? Panie dyrektorze Świstak, czy otrzymał pan 350 tysięcy złotych nagrody? Domagamy się odpowiedzi na te pytania” – mówiła podczas wiecu Wanda Stróżyk.

W akcji protestacyjnej przed główną bramą tyskiego Fiata oprócz związkowców z „Solidarności” wzięli udział parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski, a także tyscy radni.