Po kapitalizmie – komunizm?

Po kapitalizmie – komunizm?

28 maja (poniedziałek) w Krakowie odbędzie się kolejne spotkanie kółka samokształceniowego w ramach projektu „Po kapitalizmie”. „Nowy Obywatel” jest jednym z partnerów tej inicjatywy. Mieszkańców Krakowa i okolic zapraszamy do udziału.

W poniedziałek Jan Sowa, autor i redaktor kilku książek z zakresu socjologii, psychologii i krytyki społecznej,    pracownik naukowy Instytutu Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego, wygłosi referat zatytułowany „Komunizm – w stronę ustroju dobra wspólnego”.

Zdaniem prelegenta, jedną z naczelnych procedur liberalnej krytyki postępowych projektów emancypacyjnych, które usiłują przedstawić alternatywy wobec kapitalizmu, jest przywoływanie historycznego doświadczenia tzw. komunizmu wraz z jego najgorszymi konsekwencjami – gułagami, cenzurą, tajną policją, interwencjami wojskowymi itp. Dlatego ważnym punktem w dyskusji o świecie po kapitalizmie powinno być przemyślenie sowieckiej przygody z tzw. komunizmem i próba odpowiedzi na pytanie, jaką pozytywną i postępową treść mógłby mieć dzisiaj projekt komunistyczny.

Punktem wyjścia do rozważań będzie opinia Michaela Hardta i Antoniego Negriego, którzy w swojej ostatniej książce „Commonwealth” twierdzą: „Tym, czym własność prywatna jest dla kapitalizmu, a własność państwowa dla socjalizmu, tym dla komunizmu jest dobro wspólne”.

Kraków, 28 maja, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, pl. Szczepański 3a, godz. 18.30. Wstęp wolny. Zapraszamy!

Więcej informacji o projekcie „Po kapitalizmie” można znaleźć tutaj. Projekt realizowany jest we współpracy z redakcją „Nowego Obywatela”, Stowarzyszeniem DoxoTronica i niezależnym pismem internetowym „Nowe Peryferie”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Krzysztofów dwóch

Krzysztofów dwóch

W dniu wczorajszym 4-osobowy skład redakcji kwartalnika „Nowy Obywatel” został powiększony o Krzysztofa Wołodźkę, dotychczasowego stałego współpracownika naszego pisma. Krzysztof współpracuje z „Nowym Obywatelem”, a wcześniej „Obywatelem” od dawna. Pierwszy tekst na naszych łamach opublikował w „Obywatelu” nr 6(26)/2005, czyli ponad 6 lat temu. Był to reportaż poświęcony Nowej Hucie, zatytułowany „Miasto oszukanych” – można go przeczytać tutaj. Od tamtej pory przygotował na potrzeby kwartalnika oraz strony WWW kilkadziesiąt tekstów, przeprowadził także wywiady do naszego czasopisma i na jego stronę internetową, regularnie publikuje felietony w dziale „Opinie” niniejszej WWW. Wielokrotnie reprezentował „Obywatela” i „Nowego Obywatela” podczas imprez publicznych.

– „W zasadzie należałoby się uderzyć w pierś, że oficjalny akces towarzysza Wołodźki do redakcji sfinalizowaliśmy dopiero teraz. Zarówno pod względem merytorycznym – czy to będzie tworzenie własnych tekstów, czy udział w pracach koncepcyjnych, czy reprezentowanie pisma – jak i towarzyskim Krzysiek od dawna jest jednym z nas. Był z nami na dobre i na złe, a ilość pracy – często tej niezbyt widocznej na zewnątrz, lecz bardzo ważnej – którą wykonuje na potrzeby naszych inicjatyw, jest wielka, mimo iż poza satysfakcją niewiele możemy zaoferować w zamian. Co więcej, ta współpraca trwa już naprawdę długo i konsekwentnie, a na tle dość częstego w Polsce słomianego zapału oraz egocentryzmu rozmaitych »działaczy«, budzi mój prawdziwy szacunek” – mówi redaktor naczelny „Nowego Obywatela”, Remigiusz Okraska.

Z kolei do grona oficjalnych stałych współpracowników dołączył Krzysztof Mroczkowski – znany czytelnikom strony internetowej z regularnego publikowania w dziale „Opinie” tekstów poświęconych problematyce społeczno-gospodarczej. Młodszy z Krzysztofów ma już na koncie także publikację w papierowej edycji „Nowego Obywatela” i reprezentowanie naszego pisma na forum publicznym. Mamy nadzieję, że jego przygoda z naszym środowiskiem będzie równie długa i owocna, jak w przypadku Krzysztofa Wołodźki.

Obu kolegów serdecznie witamy na nowej drodze życia ;)

Bezpłatna komunikacja w stolicy?

Bezpłatna komunikacja w stolicy?

W Warszawie będzie dyskutowany pomysł zniesienia dla mieszkańców miasta opłat za korzystanie z komunikacji publicznej.

Jak informuje „Życie Warszawy”, ursynowski radny Wojciech Zabłocki zaproponował zorganizowanie debaty nad bezpłatną komunikacją miejską w Warszawie. Zabłocki zainspirował się estońskim Tallinem, w którym od lutego pasażerowie korzystają z komunikacji miejskiej bezpłatnie (pisaliśmy o tym tutaj).

Jak zauważa radny, w Warszawie jedynie ok. 30-40 proc. kosztów komunikacji miejskiej finansowanych jest z wpływów z biletów, pozostałe pokrywa kasa miejska. – „Do tego dochodzą ogromne koszty obsługi infrastruktury. Sam wydruk i przechowywanie ponad 80 mln sztuk biletów i 500 tys. kart zbliżeniowych kosztuje podatników ponad 14 mln złotych rocznie. Do tego dochodzą m.in. koszty zakupu i utrzymania kasowników oraz automatów wydających bilety wraz z kosztem oprogramowania, pensje dla urzędników i kontrolerów, utrzymanie licznych oddziałów administracji, oraz wiele innych wydatków” – wylicza radny.

Mówi się o jeszcze innej możliwości: darmowej komunikacji tylko dla pasażerów płacących w Warszawie podatki. Takich osób mogłoby przybyć – jest bowiem całkiem prawdopodobne, że bezpłatne przejazdy stałyby się skuteczną zachętą dla kilkuset tysięcy osób, które mieszkają i pracują w stolicy, jednak z powodu stałego zameldowania w macierzystych miejscowościach płacą podatki właśnie tam.  Według wyliczeń ratusza, podatnik wpłaca do kasy ratusza średnio 3,5 tys. zł rocznie. Tymczasem – jeśli korzysta z biletów 30-dniowych na jedną strefę – w ciągu roku płaci 1,1 tys. zł. Byłby to zatem również zysk dla miasta.

Podobne rozwiązanie wprowadziły niedawno Ząbki – ci, którzy są zameldowani w tym mieście lub rozliczyli podatek dochodowy w tamtejszym urzędzie skarbowym, mogą wyrobić sobie specjalną kartę z napisem „Jestem z Ząbek”. Upoważnia ona do bezpłatnego korzystania z tzw. darmobusu, czyli lokalnej linii autobusowej.

Pomysł debaty spodobał się władzom dzielnicy. – „Na pewno zrobimy taką debatę, to bardzo ciekawy pomysł” – mówi burmistrz Ursynowa, Piotr Guział. – „Warto też pomyśleć o przyłączeniu miejscowości podwarszawskich, których mieszkańcy korzystają z komunikacji, ale płacą podatki gdzie indziej”.

W sieci bezpieczeństwa

W sieci bezpieczeństwa

Przedstawiciele unijnych pracodawców i związków zawodowych podpisali porozumienie dotyczące polepszenia warunków pracy w sektorze rybołówstwa morskiego.

Jak informuje Pierwszy Portal Rolny, porozumienie wdraża na szczeblu UE konwencję Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP) dotyczącą pracy w sektorze rybołówstwa. Dokument określa minimalne wymogi dotyczące warunków zatrudnienia, zakwaterowania i wyżywienia, bezpieczeństwa pracy i ochrony zdrowia, opieki medycznej i zabezpieczenia społecznego.

– „Niniejsze porozumienie jest kluczowym krokiem na drodze do prawnego zobowiązania państw członkowskich UE do poprawy warunków pracy rybaków w Europie. Ma ono zasadniczo zastosowanie do wszystkich statków rybackich i wszystkich rybaków, w tym załóg wielonarodowych. Zobowiązuje ono władze do kontrolowania, czy zasady są przestrzegane, i zachęca do koordynacji między właściwymi organami. Sprawienie, by rybołówstwo stało się bezpieczniejszym i bardziej atrakcyjnym zawodem, to jeden z celów trwającej reformy wspólnej polityki rybołówstwa” – powiedziała Maria Damanaki, komisarz ds. gospodarki morskiej i rybołówstwa.

László Andor, komisarz ds. zatrudnienia, spraw społecznych i włączenia społecznego, powiedział z satysfakcją: „Z zadowoleniem przyjmuję niniejsze porozumienie, które ustanawia wyraźne kryteria w odniesieniu do poprawy warunków pracy oraz zdrowia i bezpieczeństwa pracowników sektora rybołówstwa. Porozumienie to pokazuje, jak istotną rolę przy opracowywaniu regulacji na szczeblu UE może odegrać dialog społeczny”.

Porozumienie musi jeszcze zostać przedstawione Radzie Ministrów UE w celu wdrożenia go za pomocą odpowiedniej dyrektywy, co spowoduje, że przedmiotowe zasady staną się prawnie wiążące w Unii, oraz umożliwi szybszą ratyfikację konwencji MOP.

Warto podkreślić, że ryzyko wypadku powodującego urazy lub śmierć jest w sektorze rybołówstwa morskiego 2,4 razy większe od średniej we wszystkich innych gałęziach przemysłu UE. Sektor rybołówstwa odpowiada za 7 proc. wszystkich wypadków śmiertelnych w miejscu pracy na świecie, chociaż pracuje w nim jedynie 355 000 osób, co stanowi mniej niż 0,2 proc. siły roboczej UE.