O godność niepełnosprawnych

O godność niepełnosprawnych

Rodzice niepełnosprawnych dzieci protestowali przed kancelarią premiera, domagając się m.in. wyższych zasiłków.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, przed siedzibą premiera zebrało się kilkadziesiąt osób z całej Polski. To rodzice, którzy zmuszeni byli zrezygnować z pracy, aby móc opiekować się swoimi niepełnosprawnymi dziećmi: z zespołem Downa, z porażeniem mózgowym czy z autyzmem. Przysługuje im 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego na dziecko i 520 zł świadczenia pielęgnacyjnego miesięcznie. – „Ja mam trójkę niepełnosprawnych dzieci, ale 520 zł dostaję tylko raz” – opowiada Bernadetta Pikul z Dąbrowy Tarnowskiej. – „Nie liczy się za każde dziecko osobno, to renta dla mnie” – dodaje.

Niewielkie kwoty, które przysługują takim rodzinom, nie są wystarczające, aby kupić lekarstwa, opłacić logopedę, rehabilitację czy dostosować mieszkanie do potrzeb niepełnosprawnego. Ostatnia podwyżka świadczenia miała miejsce w 2009 r. i wyniosła 100 zł. Kolejna planowana jest na listopad 2012 – o tyle samo. – „My o tych 100 zł nie chcemy słyszeć” – zarzeka się Iwona Hartwich z Torunia. – „Uwierzyliśmy w obietnice z poprzedniego spotkania z premierem w 2009 r., od tamtej pory inflacja zjadła te pieniądze. Dziś chcemy konkretów”.

Rodzice walczą, by rząd uznał opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem za zawód. Obecnie, jeśli nie pracują, ich składki emerytalne naliczane są od 520 zł świadczenia pielęgnacyjnego. – „Dostaniemy jakieś 140 zł emerytury” – mówi Beata Partyńska z Dąbrowy Tarnowskiej.

Rodzice zapewniają, że chętnie wróciliby do pracy, ale nie mają z kim zostawić dzieci. Napisali projekt ustawy, w którym proponują zniesienie progu dochodowego przy przyznawaniu świadczeń pielęgnacyjnych, a także zorganizowanie zajęć szkolnych i dodatkowych dla dzieci (gdyby dzieci korzystały z zajęć, rodzice mogliby pracować). – „Jeśli nie chcą nam dać tej rybki, którą jest podwyższenie zasiłku, to niech dadzą nam wędkę” – mówi Grażyna Rosołowicz z Warszawy. – „Mamy konkretny pomysł: niech opieka będzie traktowana jako zawód, a jeden z rodziców na to stanowisko mianowany. I niech te pensje będą godne” – podkreśla.

Rząd od kilkunastu miesięcy pracuje jedynie nad uchwałą, która zwiększyłaby świadczenia. Co kwartał ogłaszany jest program, w którym opiekun dziecka niepełnosprawnego pobierający świadczenie może dostać dodatkowe 100 zł na każdy miesiąc. W czerwcu można uzyskać łącznie 300 zł: za kwiecień, maj i czerwiec. Rozporządzenie wydano 9 maja, ale w Dzienniku Ustaw opublikowane zostało dopiero 18 maja. Termin ubiegania się o dodatek mija 31.

– „Nasi świadczeniobiorcy to nie są osoby, które codziennie zaglądają do Dziennika Ustaw, żeby sprawdzić, co im przysługuje” – mówi Marcin Mioduszewski, kierownik działu świadczeń rodzinnych Śródmieścia, który rozdziela 100-złotowe dodatki. – „My chwytamy za telefony i wszystkich staramy się powiadomić. W poprzednich dwóch kwartałach też ogłosili to na kilka dni przed terminem”. Urzędnicy nie mają jednak obowiązku obdzwaniania świadczeniobiorców. A taka informacja jest ważna, bo dodatek jest przyznawany tylko na wniosek zainteresowanego.

Podczas manifestacji rodzice domagali się spotkania z premierem w obecności mediów i złożenia przez premiera przyrzeczeń na piśmie. Do niczego takiego nie doszło. Premier wyznaczył jedynie zespół specjalistów, członków komisji pracujących nad nowelizacją prawa dla osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Rodzice zapowiedzieli, że jeśli nie usłyszą konkretów, będą protestować podczas Euro.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Raz, dwa, trzy – na bruk pójdziesz Ty!

Raz, dwa, trzy – na bruk pójdziesz Ty!

W Warszawie wprowadzono nowe przepisy dotyczące postępowania z lokatorami komunalnymi, którzy nie płacą czynszu w terminie. Wśród nich zapis: już trzy miesiące zaległości w opłatach będą skutkować eksmisją.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, do tej pory w stolicy nie było jednolitych reguł postępowania z dłużnikami w miejskich czynszówkach. Tymczasem skala problemu jest ogromna: rok temu zaległości w opłatach wyniosły ponad 250 mln zł, na liście dłużników było ok. 50 tys. warszawiaków (na blisko 89 tys. mieszkań komunalnych). Co dziesiąty lokator zalegał z opłatami dłużej niż rok.

Zasady windykacji należności od lokatorów i najemców lokali użytkowych, podpisane niedawno przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, regulują tę kwestię we wszystkich dzielnicach. Przepisy mają skrócić proces egzekwowania należności i uczynić relacje między dłużnikami a urzędnikami bardziej bezpośrednimi (wcześniej często ograniczały się do korespondencji pisemnej). Teraz urzędnicy powinni spotkać się osobiście z dłużnikiem lub skontaktować się z nim telefonicznie zanim zadłużenie lokatora osiągnie wysokość trzech miesięcznych czynszów. Muszą poinformować lokatora o zadłużeniu i naliczaniu odsetek, a także o możliwości skorzystania m.in. z obniżki czynszu, dodatku mieszkaniowego czy pomocy społecznej. Mają poznać przyczyny zadłużenia i sytuację majątkową lokatora. I wysyłać kolejne wezwania do zapłaty, z informacją o zagrożeniu skierowaniem sprawy do sądu.

W regulaminie znalazł się także zapis wywołujący ogromne emocje: urzędnicy mają obowiązek niezwłocznego zerwania umowy najmu i skierowania do sądu pozwu o eksmisję, gdy dług przekroczy trzymiesięczny czynsz, a lokator nie zareaguje na wezwanie do zapłaty. Regulamin mówi co prawda o możliwości wypowiedzenia najmu w późniejszym terminie w „szczególnie uzasadnionych społecznie przypadkach”, ale tylko, gdy dług nie przekracza czynszu z dziesięciu miesięcy.

Społecznicy broniący lokatorów alarmują, że przepisy umożliwiają zbyt szybkie pozbawienie ludzi dachu nad głową. – „Jesteśmy przeciwni wprowadzaniu przepisów, które w praktyce oznaczają eksmisje dla rzeszy lokatorów” – mówi Antoni Wiesztort z Kolektywu Syrena, który spotyka się jako strona społeczna w sprawach lokatorskich z władzami miasta. – „W efekcie ratusz może wywołać poważny konflikt społeczny. A miasto miało przecież znaczący udział w generowaniu długów” – dodaje Wiesztort.

Jeden z działaczy przypomina, że miasto podniosło czynsze w 2009 r., a także wprowadziło bardzo wysokie opłaty karne za zajmowanie czynszówek bez umowy. – „Lokator nie ma pieniędzy na czynsz, więc traci szybko umowę. Po wypowiedzeniu umowy jest karany dodatkowo, bo miasto obciąża go kosztami odszkodowania za bezumowne zajmowanie lokalu, teraz to ponad 14 zł za metr. Dług rośnie bardzo szybko” – mówi jeden z działaczy.

Na dodatek system ulg wyklucza z nich osoby z długami, o ile nie podpiszą porozumienia z dzielnicą i nie zaczną spłacać należności. – „Ludzie wpadają więc w spiralę, z której sami wyjść nie mogą, wysokość zadłużenia czyni je niespłacalnym” – mówi Wiesztort. Podkreśla, że przed stworzeniem przepisów, które mogą dotknąć wielu lokatorów, należało zdefiniować problem. – „Odpowiedzieć, w jaki sposób powstało źródło zadłużenia. Eksmisje nie mogą być sposobem miasta na pozbycie się osób niewypłacalnych” – dodaje społecznik.

Sprawa będzie jeszcze dyskutowana. – „Ponieważ strona społeczna obawia się konsekwencji zarządzenia, poprosiłem, by przygotowała autorskie rozwiązania” – powiedział wiceprezydent Olszewski. Spotkanie w tej sprawie zostało zaplanowane na początek czerwca.

Połączyły ich kółeczka

Połączyły ich kółeczka

Kilka organizacji postanowiło wspólnie zadbać o rowerzystów, rodziców z wózkami i niepełnosprawnych na wózkach inwalidzkich. W ramach Federacji Kółeczkowej będą walczyć z krzywymi i wysokimi krawężnikami, popsutymi windami na kładkach i wszechobecnymi schodami bez podjazdów.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, do Federacji Kółeczkowej przystąpili: Fundacja MaMa, Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza, Zielone Mazowsze, Fundacja TUS i Stowarzyszenie Integracji Społecznej Komunikacji SISKOM.

– „Skoordynowaliśmy prace, aby nie dublować naszych działań” – mówi Rafał Muszczynko z Zielonego Mazowsza. – „Przecież wysokie krawężniki, brak podjazdów to taki sam problem dla rowerzystów, jak i dla osób niepełnosprawnych, rodziców z wózkami, seniorów. Razem możemy więcej. Razem będziemy bardziej skuteczni, będziemy mocniej naciskać na urzędników. Jeszcze do niedawna trudno sobie było wyobrazić naszą współpracę z Siskomem. Nie we wszystkim się zgadzamy, ale o niektórych sprawach mówimy jednym głosem” – dodaje.

Współpraca między organizacjami zaczęła się już wcześniej. Fundacja Mama, Siskom i Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza od roku prowadzą projekt Warszawska Mapa Barier. W Internecie na mapie Warszawy zaznaczali miejsca trudne do sforsowania dla rowerzystów, rodziców z wózkami i osób niepełnosprawnych. – „Współpracują z nami urzędnicy z ministerstwa pracy i polityki społecznej, pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych. Nie przyłączył się tylko warszawski ratusz” – żałuje Jan Jakiel. – „Naszym celem nie jest wytykanie błędów, ale pokazanie problemów i tego, co można z nimi zrobić. Mam nadzieję, że miejscy urzędnicy nie będą traktować nas jak wrogów” – dodaje. – „Nasz wspólny cel to uniwersalne projektowanie miasta. Wspólna cecha: jesteśmy w mniejszym bądź większym stopniu wykluczeni, bo miasto jest dla nas niedostępne” – mówi Marek Sołtys.

Federacja planuje w najbliższym czasie przeprowadzić audyt miejsc związanych z kulturą pod względem tego, czy są tam podjazdy, przewijaki dla dzieci, stojaki na rowery. – „Chcemy stworzyć też przestrzeń w Internecie – bloga, portal – gdzie wszyscy chętni mogliby się wymieniać doświadczeniami i opiniami” – mówi Sołtys.

Miasto może mądrze

Miasto może mądrze

Ruszyła pierwsza w Polsce spółdzielnia socjalna całkowicie sfinansowana, wspierana i nadzorowana przez miasto – Wiosło dla Łodzi.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, spółdzielnię założyło pięcioro młodych bezrobotnych: Anna – z wykształcenia filolog klasyczny, Dominika – pedagog opiekuńczo-wychowawczy, Maciek – student socjologii, Igor – student administracji oraz Jacek – doświadczony w gastronomii i w budowlance.

Spółdzielnia będzie zajmować się głównie usługami opiekuńczymi. Przy ul. Struga 27a uruchomione zostanie przedszkole i mini-kawiarenka dla rodziców. Niewątpliwy atut przedszkola to bardzo elastyczny czas pracy – można w nim zostawić dziecko na dwie godziny, żeby np. pójść do lekarza lub załatwić inne sprawy. Przez cały okres wakacji będą organizowane półkolonie.

Z kolei w drugim lokalu spółdzielni, przy ul. Piotrkowskiej 99, powstanie centrum aktywnego seniora. Będą tam również odbywać się korepetycje z przedmiotów ścisłych dla gimnazjalistów.

Spółdzielnia Wiosło dla Łodzi powstała w ramach programu zapobiegania enklawom biedy. Urzędnicy z MOPS i Powiatowego Urzędu Pracy zasiadają w radzie programowej i będą wspierać działanie inicjatywy. Możliwe jest zatrudnienie nawet 50 spółdzielców. Wszyscy mogą otrzymać zasiłki celowe na aktywizację zawodową oraz fachowe wsparcie prawników i doradców zawodowych. Za otrzymane dotacje spółdzielnia musi przetrwać rok. Później będzie musiała „powiosłować” o własnych siłach. Trzymamy kciuki!