Przewóz kosztów

Przewóz kosztów

Koszty zewnętrzne transportu w krajach UE szacowane są na ponad 500 mld euro, co stanowi ok. 4 proc. ich PKB. Jeśli dodać do nich koszty korków, kwota wzrasta do poziomu od 5 do 6 proc. PKB tych krajów. Ogromną większość tych kosztów generuje transport drogowy.

Jak informuje portal wnp.pl, dane dotyczą krajów EU z wyłączeniem Malty i Cypru, ale z uwzględnieniem Norwegii i Szwajcarii, i obejmują 2008 r. Raport w tej sprawie („External costs of the transport In Europe”) został opracowany przez trzy firmy konsultingowe na zlecenie Wspólnoty Kolei Europejskich oraz Zarządców Infrastruktury Kolejowej (CER).

Pod pojęciem „koszt zewnętrzny” rozumie się wydatki powstające w otoczeniu transportu lub na skutek jego oddziaływania bezpośredniego i pośredniego, czyli m.in. koszty wypadków, emisji CO2, ochrony środowiska, hałasu, zatorów itp.

Z raportu wynika, że za 93 proc., czyli zdecydowaną większość, całkowitych kosztów zewnętrznych odpowiedzialny jest transport drogowy, w tym samochody osobowe – ok. 61 proc., ciężarówki – 13 proc., vany – 9 proc., motocykle – 6 proc., a autobusy – 4 proc. Udział lotnictwa (ale tylko europejskiego) w kosztach transportu wynosi 5 proc. Tymczasem transport kolejowy jest odpowiedzialny za mniej niż 2 proc. kosztów zewnętrznych, a rzeczny – tylko 0,3 proc. W sumie ok. 77 proc. tych kosztów powoduje transport pasażerski, 23 proc. – przewozy towarów.

CER podkreśla, że wyniki te podawane są do publicznej opinii w kluczowym momencie debaty o polityce transportowej w UE. Lepsze wykorzystanie wskaźników kosztowych, poprzez uwzględnianie także kosztów zewnętrznych, był jednym z głównych założeń zmiany systemu transportu publicznego w miastach, ogłoszonych w marcu ubiegłego roku.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Grozi nam technokalectwo?

Grozi nam technokalectwo?

Połowa pracowników biurowych w Polsce ma stanowiska pracy zagrażające ich zdrowiu.

Jak wynika z najnowszego badania Ergotest i raportu firmy Fellowes, tylko dwóch na stu Polaków zatrudnionych w biurach i urzędach ma warunki w pełni spełniające wymogi ergonomii, czyli odpowiednio wyposażone i dopasowane do swych potrzeb stanowisko pracy – informuje portal ekonomia24.pl. W 2010 r. 40 proc. badanych pracowało w warunkach, które nie spełniają żadnych zasad ergonomii, obecnie takich osób jest już 47 proc.

– „Pracownicy nie są świadomi, że mogą się domagać odpowiednich warunków pracy, a pracodawcy nie doceniają wpływu warunków na motywację i efektywność pracowników. Grozi nam technokalectwo” – podkreśla Jacek Świgost z Fellowes.

Według badania Ergostest, które objęło prawie 1100 pracowników, w polskich biurach jest teraz bardziej tłoczno. Co trzeci badany nie ma wydzielonego stanowiska, a odległość od kolegów wynosi mniej niż wymagane przepisami 80 cm.

Choć większość pracowników ma już zdrowsze ciekłokrystaliczne monitory, to często są one nieprawidłowo ustawione, np. za blisko albo za daleko. To sprzyja nieprawidłowej pozycji w pracy przy komputerze, przy którym ponad 60 proc. Polaków spędza w pracy prawie siedem godzin dziennie. Co drugi dodaje do tego co najmniej dwie godziny spędzone z laptopem albo tabletem w domu. – „Grozi nam epidemia chorób układu ruchu” – ostrzega dr Patrycja Krawczyk-Szulc, specjalista medycyny pracy z grupy Lux Med, przypominając, że już ośmiu na dziesięciu pracowników narzeka na dolegliwości lędźwiowo-krzyżowe.

Dr Piotr Wachowiak z SGH wskazuje, że szkodliwe warunki pracy nie tylko pogarszają wizerunek pracodawcy, ale też narażają go na koszty zwolnień chorobowych oraz związanych z niższą wydajnością pracy. Według danych Eurostatu, w krajach Unii prawie 9 proc. pracowników ma problemy zdrowotne związane z pracą – w Polsce aż 22 proc., przy czym dla prawie połowy z nich skończyło się to zwolnieniem lekarskim.

O godność niepełnosprawnych

O godność niepełnosprawnych

Rodzice niepełnosprawnych dzieci protestowali przed kancelarią premiera, domagając się m.in. wyższych zasiłków.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, przed siedzibą premiera zebrało się kilkadziesiąt osób z całej Polski. To rodzice, którzy zmuszeni byli zrezygnować z pracy, aby móc opiekować się swoimi niepełnosprawnymi dziećmi: z zespołem Downa, z porażeniem mózgowym czy z autyzmem. Przysługuje im 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego na dziecko i 520 zł świadczenia pielęgnacyjnego miesięcznie. – „Ja mam trójkę niepełnosprawnych dzieci, ale 520 zł dostaję tylko raz” – opowiada Bernadetta Pikul z Dąbrowy Tarnowskiej. – „Nie liczy się za każde dziecko osobno, to renta dla mnie” – dodaje.

Niewielkie kwoty, które przysługują takim rodzinom, nie są wystarczające, aby kupić lekarstwa, opłacić logopedę, rehabilitację czy dostosować mieszkanie do potrzeb niepełnosprawnego. Ostatnia podwyżka świadczenia miała miejsce w 2009 r. i wyniosła 100 zł. Kolejna planowana jest na listopad 2012 – o tyle samo. – „My o tych 100 zł nie chcemy słyszeć” – zarzeka się Iwona Hartwich z Torunia. – „Uwierzyliśmy w obietnice z poprzedniego spotkania z premierem w 2009 r., od tamtej pory inflacja zjadła te pieniądze. Dziś chcemy konkretów”.

Rodzice walczą, by rząd uznał opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem za zawód. Obecnie, jeśli nie pracują, ich składki emerytalne naliczane są od 520 zł świadczenia pielęgnacyjnego. – „Dostaniemy jakieś 140 zł emerytury” – mówi Beata Partyńska z Dąbrowy Tarnowskiej.

Rodzice zapewniają, że chętnie wróciliby do pracy, ale nie mają z kim zostawić dzieci. Napisali projekt ustawy, w którym proponują zniesienie progu dochodowego przy przyznawaniu świadczeń pielęgnacyjnych, a także zorganizowanie zajęć szkolnych i dodatkowych dla dzieci (gdyby dzieci korzystały z zajęć, rodzice mogliby pracować). – „Jeśli nie chcą nam dać tej rybki, którą jest podwyższenie zasiłku, to niech dadzą nam wędkę” – mówi Grażyna Rosołowicz z Warszawy. – „Mamy konkretny pomysł: niech opieka będzie traktowana jako zawód, a jeden z rodziców na to stanowisko mianowany. I niech te pensje będą godne” – podkreśla.

Rząd od kilkunastu miesięcy pracuje jedynie nad uchwałą, która zwiększyłaby świadczenia. Co kwartał ogłaszany jest program, w którym opiekun dziecka niepełnosprawnego pobierający świadczenie może dostać dodatkowe 100 zł na każdy miesiąc. W czerwcu można uzyskać łącznie 300 zł: za kwiecień, maj i czerwiec. Rozporządzenie wydano 9 maja, ale w Dzienniku Ustaw opublikowane zostało dopiero 18 maja. Termin ubiegania się o dodatek mija 31.

– „Nasi świadczeniobiorcy to nie są osoby, które codziennie zaglądają do Dziennika Ustaw, żeby sprawdzić, co im przysługuje” – mówi Marcin Mioduszewski, kierownik działu świadczeń rodzinnych Śródmieścia, który rozdziela 100-złotowe dodatki. – „My chwytamy za telefony i wszystkich staramy się powiadomić. W poprzednich dwóch kwartałach też ogłosili to na kilka dni przed terminem”. Urzędnicy nie mają jednak obowiązku obdzwaniania świadczeniobiorców. A taka informacja jest ważna, bo dodatek jest przyznawany tylko na wniosek zainteresowanego.

Podczas manifestacji rodzice domagali się spotkania z premierem w obecności mediów i złożenia przez premiera przyrzeczeń na piśmie. Do niczego takiego nie doszło. Premier wyznaczył jedynie zespół specjalistów, członków komisji pracujących nad nowelizacją prawa dla osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Rodzice zapowiedzieli, że jeśli nie usłyszą konkretów, będą protestować podczas Euro.

Równa praca – równa płaca

Równa praca – równa płaca

Parlament Europejski wezwał Komisję Europejską do podjęcia skuteczniejszych działań w celu zmniejszenia różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn za wykonywanie tej samej pracy.

Jak informuje portal wnp.pl, różnica wynagrodzenia kobiet i mężczyzn w UE wynosi średnio 16,4 proc., przy czym w niektórych krajach jest znacznie wyższa. Największe tego typu nierówności Eurostat odnotowuje w Austrii, na Cyprze, w Czechach, w Niemczech i na Słowacji. Sytuacja najlepiej prezentuje się w Belgii, we Włoszech, na Malcie i w Słowenii, a tylko nieco gorzej w Polsce.

– „Po prawie czterdziestu latach zupełnie nieskutecznej legislacji, państwa członkowskie zrobiły nieznaczne postępy w walce o równe wynagradzanie kobiet i mężczyzn, zaś sankcje przeciw pracodawcom, którzy dopuszczają się dyskryminacji, nie są stosowane” – powiedziała przed głosowaniem Edit Bauer (EPP, Słowacja), autorka stanowiska Parlamentu Europejskiego.

Posłowie wezwali Komisję Europejską do zaproponowania nowych działań mających na celu zmniejszenie nierówności w zarobkach przy pomocy środków krajowych, jak i ogólnoeuropejskich. W specjalnej rezolucji zaproponowano zaostrzenie sankcji nakładanych na pracodawców za niedostosowanie się do europejskich przepisów: grzywny finansowe lub brak możliwości uzyskania pomocy publicznej lub subsydiów.