Codziennie zwykłe ściemy

Codziennie zwykłe ściemy

Brytyjskie badania obnażają manipulatorskie praktyki hipermarketów dotyczące promocyjnych ofert. Spora część tego, co jawi się klientom jako okazja, jest jedynie okazją do wydrenowania ich kieszeni.

Jak informuje Wyborcza.biz za „Daily Mail”, brytyjska organizacja konsumencka Which? przebadała w ciągu roku ponad 700 tys. produktów. Wśród niezliczonej ilości nieuczciwych praktyk hipermarketów organizacja zwróciła uwagę na szczególnie drastyczne 24 przykłady, w tym trzynaście w sieci Asda i sześć w Tesco.

Jednym ze sposobów oszukiwania klienta jest m.in. podnoszenie ceny pojedynczych produktów tuż przed uruchomieniem promocji. Sieć Asda podwajała cenę pojedynczego jogurtu Mueller z 0,3 funta do 0,6 funta, rozpoczynając równocześnie promocyjną wyprzedaż 10 sztuk za 4 funty. Po zakończeniu promocji cena jogurtu wracała do 0,3 funta.

Z kolei w Tesco cena opakowania jagód została podniesiona na dwa tygodnie z 1,80 funta do 3,99 funta. Następnie przez 52 dni owoce sprzedawano „taniej” – za 1,99 funta.

Zgodnie z brytyjskim prawem, produkt w regularnej cenie powinien być sprzedawany przez przynajmniej 28 kolejnych dni. Oferta promocyjna nie może trwać dłużej niż sprzedaż w zwykłej cenie, przypomina „Independent”.

Organizacja zwraca także uwagę, że w wielu przypadkach tzw. cena poprzednia nigdy nie istniała. Supermarket Asda sprzedawał pastę do zębów za 1,17 funta, podając, że wcześniej jej koszt wynosił 1,74 funta. Takiej pierwotnej ceny Which? jednak nigdy nie zaobserwował.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Warszawa Społeczna

Warszawa Społeczna

Powstało stowarzyszenie Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna”. Jego twórcy twierdzą, że zorganizowali się, ponieważ miejscy decydenci lekceważą głos mieszkańców i podejmują antyspołeczne decyzje.

Twórcy „Warszawy Społecznej” zarzucają władzom stolicy, że likwidują szkoły, przedszkola i szkolne stołówki. Szukają oszczędności tam, gdzie nigdy nie powinni się nawet o nich pomyśleć. Ceny biletów komunikacji miejskiej ciągle idą w górę. Miasto nie ma pomysłu ani na politykę społeczną, ani na politykę propracowniczą. W społeczeństwie rośnie liczba osób starszych, o których potrzebach często się zapomina. Młodzi nie widzą dla siebie perspektyw.

Rosnące ceny mieszkań wykraczają poza możliwości budżetowe większości mieszkańców, a tym, którzy nie są w stanie spłacić czynszu, miasto proponuje jedno rozwiązanie – eksmisję. Sposobem na łatanie miejskiego budżetu stała się prywatyzacja, co odbywa się ze szkodą dla mieszkańców, którzy w konsekwencji zmuszeni są płacić wyższe stawki za podstawowe usługi. Podczas gdy oszczędności szuka się w naszych portfelach, w budżecie miasta nie brakuje pieniędzy na promocję (60 mln zł) i imprezy w stylu Nocy Sylwestrowej (3,6 mln zł), czy Strefy Kibica (27 mln zł).

Organizatorzy mówią, że zorganizowali się, bo chcą wziąć sprawy w swoje ręce, mieć wpływ na to, co się dzieje wokół nich. Nie chcą, żeby miejscy decydenci podejmowali decyzje ponad ich głowami. Połączyli siły – do stowarzyszenia należą rodzice podopiecznych i pracownice stołówek ze szkół z dzielnic Śródmieście, Mokotów i Bemowo, działacze i działaczki studenckie, oświatowe i społeczne – zamierzają działać wspólnie i razem decydować o dalszych inicjatywach. Stowarzyszenie jest całkowicie otwarte, oddolne i bezpartyjne.

Impulsem do jego założenia stała się obrona szkolnych stołówek. Władze poszczególnych dzielnic postanowiły pod pozorem „zmian w organizacji żywienia dzieci i młodzieży” i szukania „oszczędności” zlikwidować szkolne stołówki w warszawskich placówkach oświatowych. Prywatyzacja żywienia w szkołach wiąże się ze wzrostem cen, spadkiem jakości posiłków i zwolnieniami szkolnych kucharek, w sytuacji gdy stopa bezrobocia wśród osób po 55. roku życia jest w Polsce jedną z najwyższych w Unii Europejskiej. „Nie chcemy władzy, która chętniej słucha właścicieli prywatnych firm żywieniowych niż rodziców. Nie chcemy władzy, która uważa, że demokracja sprowadza się do oddania na nią głosu raz na 4 lata. Chcemy prawdziwej obywatelskiej demokracji. Razem możemy zablokować szkodliwe i antyspołeczne pomysły i wymóc na miejskich decydentach przeprowadzenie koniecznych zmian” – napisali.

Prezentujemy Deklarację Programową Inicjatywy Mieszkańców „Warszawa Społeczna”:

Deklaracja Programowa

Inicjatywy Mieszkańców „Warszawa Społeczna”

Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna” powstała na fali oddolnego sprzeciwu wobec likwidacji warszawskich szkół i przedszkoli oraz prywatyzacji szkolnych stołówek, jednocząc rodziców i pracowników, studentów i działaczy społecznych – warszawiaków zainteresowanych losem swojego miasta. Dostrzegamy, że likwidacja i prywatyzacja jest częścią szerszego procesu: wycofywania się samorządu z odpowiedzialności za usługi publiczne i prywatyzacji dóbr wspólnych – edukacji, przestrzeni miejskiej czy kultury – w imię interesów wąskich i wpływowych grup i lobby.

W naszych działaniach bazujemy na całościowym i pozytywnym programie opartym na:

Aktywnej polityce społecznej, edukacyjnej, mieszkaniowej i pracowniczej.

Zwiększeniu wpływu mieszkańców na proces podejmowania decyzji przy wykorzystaniu mechanizmów budżetu partycypacyjnego i demokracji uczestniczącej.

Sprawiedliwości społecznej będącej koniecznym warunkiem ekonomicznej efektywności i społecznego rozwoju.

1. Nie stać nas na oszczędzanie na oświacie: walczymy o dostępną dla wszystkich i wielowymiarową edukację.

Edukacja jest podstawą rozwoju jednostki, społeczeństwa i nowoczesnej gospodarki. Dlatego nie stać nas na oszczędzanie na oświacie. Edukacja powinna być dostępna dla wszystkich na równych zasadach, niezależnie od pochodzenia i miejsca zamieszkania. Przeciwstawiamy się szukaniu oszczędności w tej sferze i tworzeniu barier finansowych i przestrzennych w dostępie do edukacji – do czego przyczynia się likwidacja szkół. Tymczasowy niż demograficzny traktujemy jako szansę i impuls do zmniejszania klas. Nauka i wychowanie w mniejszych klasach są bardziej efektywne. Zależy nam na nowoczesnej i wielowymiarowej edukacji, która pełniłaby nie tylko funkcje dydaktyczne, ale także wychowawcze i opiekuńczo-integracyjne. Dlatego sprzeciwiamy się likwidacji stołówek szkolnych, a także opowiadamy się za modernizacją i rozbudową programów wsparcia uczniów z rodzin uboższych i defaworyzowanych. Postulujemy również adekwatny przydział środków na kształcenie i opiekę nad dziećmi niepełnosprawnymi, których udział w populacji rośnie.

2. Polityka społeczna to inwestycja: chcemy skoordynowanej i kompleksowej polityki społecznej

Polityka społeczna to prorozwojowa inwestycja w ludzi i społeczeństwo. Polityka społeczna nie może być redukowana do pomocy społecznej, ale powinna służyć wsparciu obywateli w różnych sytuacjach życiowych. Opowiadamy się za zapewnieniem środków na funkcjonowanie i modernizację służb społecznych, by umożliwić im skuteczną realizację swoich celów. Zbyt małe zasoby kadrowe w pomocy społecznej powodują, że pracownicy socjalni nie mogą poświęcić się pracy środowiskowej, koniecznej dla rozwiązania palących kwestii społecznych. Polityka społeczna musi opierać się na koordynacji działania służb społecznych, zatrudnieniowych i edukacyjnych, a także być powinna być otwarta na nowe rozwiązania, np. streetworking. Lokalna polityka społeczna powinna działać w oparciu o strategie przygotowywane razem ze społecznością, a zwłaszcza z grupami i osobami, których dany problem dotyka. Należy dążyć do zapewnienia jak najszerszego dostępu do opieki nad małym dzieckiem poprzez budowę publicznych i niskopłatnych żłobków, a także inwestowanie w alternatywne formy, takie jak np. kształcenie opiekunów domowych.

3. Osoby starsze: poznajmy ich potrzeby i wykorzystajmy ich potencjał!

Gmina powinna odpowiedzieć na rosnący udział osób starszych w społeczeństwie. Jednym z rozwiązań może być powołanie dzielnicowych rad seniorów. Należy rozwijać i dostosowywać do potrzeb instytucje adresowane do tej grupy (jak kluby seniora) i takie, w których przedstawiciele różnych pokoleń mogą się integrować i wymieniać doświadczeniem i umiejętnościami (np. domy kultury). Trzeba wykorzystać ogromny potencjał doświadczenia i czasu wolnego seniorów na polu działalności obywatelskiej. Osobom najstarszym należy zapewnić możliwość pozostawania w godnych warunkach w miejscu zamieszkania, rozwijając jednocześnie stacjonarne i zwłaszcza pół-stacjonarne instytucje opieki (np. dzienne domy pomocy społecznej), do których dostęp jest dziś ograniczony. W polityce opieki należy pamiętać także o osobie opiekuna, któremu powinno przysługiwać wsparcie (np. poradnictwo, opieka wytchnieniowa, szkolenia).

4. Budżet partycypacyjny: mieszkańcy wiedzą najlepiej, na co wydać pieniądze.

Pieniądze w miejskim budżecie należą do mieszkańców, więc to oni mają prawo decydować o tym, jak zostaną zużytkowane – oni też najlepiej wiedzą na co je wydać. Mieszkańcy są związani ze swoją dzielnicą i myślą długoterminowo. Dlatego, opierając się na doświadczeniach i praktyce kilkuset miast na świecie i w Polsce, postulujemy wprowadzenie instytucji budżetu partycypacyjnego. Budżet partycypacyjny to proces podejmowania decyzji, w którym każdy mieszkaniec i każda mieszkanka może zdecydować o tym, w jaki sposób wydawać część gminnego budżetu. Poprzez zgłaszanie pomysłów na inwestycje, zadawanie pytań ekspertom lub urzędnikom i wreszcie – głosowanie nad tym, którym inwestycjom nadać najwyższy priorytet. Jak wykazały badania taka forma demokracji bezpośredniej nie tylko zwiększa poziom udziału obywateli w życiu publicznym (ludzie najbardziej angażują się wtedy, kiedy widzą, że ich głos ma realny wpływ na to, jak będą wydawane pieniądze), ale także jakość życia, zadowolenie z usług publicznych oraz przejrzystość podejmowania decyzji.

5. Demokracja uczestnicząca: nic o nas bez nas.

Mechanizmy demokracji uczestniczącej mogą z powodzeniem służyć nie tylko kształtowaniu budżetu, ale również poszczególnych polityk np. polityki edukacyjnej. Podejmowanie kluczowych dla życia miasta czy dzielnicy decyzji  – takich jak likwidacja szkoły – powinno zostać poprzedzone przeprowadzeniem obligatoryjnych lokalnych referendów. Gmina to nie tylko aparat urzędniczy, ale – przede wszystkim – mieszkańcy. I to oni powinni mieć decydujący głos.

6. Praca: zwalczanie bezrobocia i polityka propracownicza.

Jednym z podstawowych czynników wpływających na uczestnictwo w życiu publicznym i jakość życia są warunki pracy. Trudno, żeby osoba, pracująca za niską pensję, zmuszona do zostawania w pracy po godzinach – angażowała się w sprawy swojego miasta czy dzielnicy. Warszawiacy często spotykają się dziś w pracy z mobbingiem, wyzyskiem, łamaniem praw pracowniczych i brakiem stabilności. Problemem, dotykającym zarówno młodszych jak i starszych, są nie tylko umowy cywilnoprawne (tzw. „umowy śmieciowe”), ale również „śmieciowe etaty” (i związane z tym niskie pensje czy umowy na czas określony). Dlatego samorząd powinien dbać nie tylko o tworzenie miejsc pracy i aktywizację bezrobotnych, ale również o poprawę warunków pracy osób już zatrudnionych. Jednym z rozwiązań może być utworzenie sieci bezpłatnych poradni prawnych, w których pracownicy mogliby uzyskać pomoc i informację o swoich prawach i o tym, jak je egzekwować. Konieczne jest również stymulowanie powstawania organizacji pracowniczych (związków zawodowych, kas samopożyczkowych itd.).

7. Gospodarka i własność: zarządzanie miejską własnością musi mieć na uwadze dobro wszystkich mieszkańców.

Sposobem na łatanie miejskiego budżetu stała się prywatyzacja. Rezultatem tych działań (podobnie jak w przypadku prywatyzacji szkolnych stołówek) jest przerzucanie kosztów na mieszkańców. Często prywatyzuje się przedsiębiorstwa związane z bezpieczeństwem publicznym, tak jak w przypadku służby zdrowia, czy Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Dzieje się to ze szkodą dla mieszkańców, którzy w konsekwencji zmuszeni są płacić wyższe stawki za podstawowe usługi. Będziemy dążyć nie tylko do zablokowania niekorzystnych procesów prywatyzacyjnych, ale również do powrotu samorządu do porzuconych sektorów i odzyskiwania mienia miejskiego.

8. Aktywna polityka mieszkaniowa: miasto musi być po stronie mieszkańców, a nie deweloperów i kamieniczników.

Warszawa boryka się z problemem mieszkaniowym. Rosnące ceny mieszkań wykraczają poza możliwości budżetowe większości mieszkańców, a tym, którzy nie są w stanie spłacić czynszu, miasto proponuje jedno rozwiązanie – eksmisję. Jesteśmy zdania, że wobec rosnących cen mieszkań oraz czynszów, miasto powinno stanąć po stronie mieszkańców, a nie kamieniczników i deweloperów. Polityka mieszkaniowa miasta powinna opierać się na budowaniu i udostępnianiu  lokali komunalnych i socjalnych. Należy znowelizować przepisy mieszkaniowe tak, aby zapobiegać spekulacjom na rynku nieruchomości, powstrzymać windowanie opłat czynszowych, oraz chronić lokatorów przed eksmisją.

9. Komunikacja publiczna i infrastruktura: tańsza komunikacja to większa mobilność społeczna.

Miasto musi dbać o komunikację publiczną. Priorytetowe traktowanie publicznej komunikacji nie tylko zmniejsza poziom hałasu i zanieczyszczenia, ale również zwiększa społeczną mobilność (zwłaszcza osób mniej zamożnych). Warunkiem zawodowej i społecznej aktywizacji mieszkańców jest to, żeby warszawiacy mogli sprawnie i tanio dojechać do miejsca pracy, szkoły, urzędu pracy czy na sesję rady dzielnicy. W sytuacji, gdy ceny benzyny stały się niemal zaporowe, warto również poddać szerszej dyskusji rozwiązania z krajów sąsiednich (np. Estonii), gdzie władze stolicy wprowadziły bezpłatną komunikację miejską, zważywszy na fakt, że wpływy z biletów pokrywają jedynie niewielką część wydatków na komunikację, a rezygnacja z opłat pozwoliłaby zaoszczędzić pieniądze wydawane do tej pory na druk biletów i kart miejskich, czy utrzymywanie bramek.

10. Wspólne miejsca: chcemy przestrzeni publicznej dostępnej dla wszystkich mieszkańców

Sprzeciwiamy się grodzeniu przestrzeni Warszawy i tworzeniu enklaw biedy i bogactwa. Nie godzimy się na parcelację przestrzeni na zamknięte osiedla i zieleni na działki budowlane. Przestrzeń miasta to przestrzeń społeczna i powinna służyć wszystkim mieszkańcom – nie zgadzamy się na jej ograniczanie. Domagamy się przyspieszenia i rozwinięcia procesu planowania przestrzennego z zastosowaniem mechanizmu projektowania partycypacyjnego w oparciu o obywatelską kontrolę ze strony warszawianek i warszawiaków.

11. Środowisko: lepsza ochrona przyrody = wyższa jakość życia.

Parki pełnią ważną funkcję społeczną; są miejscami spotkań, wypoczynku i rekreacji, a rosnąca tam zieleń obniża zanieczyszczenie powietrza i poziom hałasu. Tereny zielone są więc istotnymi punktami na mapie miasta, które powinno dbać o ich ochronę i rozwój. Wisła, która powinna być wizytówką Warszawy, jest pełna ścieków i zanieczyszczeń; na prawym brzegu wciąż brakuje oczyszczalni. System oczyszczania wód ma wpływ na jakość wody w naszych kranach. Dlatego postulujemy jego modernizację. Dla przedsiębiorstw powinny być wprowadzone normy zanieczyszczeń, a w razie ich nieprzestrzegania – sankcje za zanieczyszczanie środowiska odpadami, ściekami i dymem. Problemowi przepełnionych wysypisk należy stawić czoła przez nacisk na segregację i recykling odpadów. Ważną rolę mogą też pełnić programy edukacyjne, sprofilowane na kształtowanie świadomości ekologicznej.

12. Miasto społecznej kultury: kultura jest dla wszystkich.

Kultura musi być dostępna dla wszystkich mieszkańców. Domagamy się wsparcia samorządu dla miejskich teatrów, kin studyjnych i muzeów. Chcemy aby stały się one, wraz z domami kultury, miejscami społecznymi. Takimi, które kształtują wyobraźnię wspólnoty kolejnych pokoleń warszawianek i warszawiaków: nowoczesnej, twórczej i świadomej własnej tożsamości. Nie godzimy się na cięcia w finansowaniu kultury i traktowaniu jej jak artykułu luksusowego, dostępnego tylko dla najbogatszych.

Artykuł 16 Konstytucji RP stanowi, że gmina to wspólnota wszystkich mieszkańców. Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna” powstała po to, aby to zdanie przestało być martwym zapisem.

Miasto dla ludzi, nie dla reklam

Miasto dla ludzi, nie dla reklam

Władze Sopotu wypowiedziały wojnę nielegalnym reklamom w mieście. Na celowniku znalazły się aroganckie zachowania m.in. takich gigantów, jak Coca-Cola.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, prezydent Sopotu Jacek Karnowski podjął stanowcze działania, aby pozbyć się nielegalnych reklam w mieście. – „Nie chcemy, żeby Sopot zamienił się w śmietnik” – tłumaczy. – „Będziemy tę akcję rozszerzać także poza Monciak. Najpierw «wyczyścimy» deptak, potem zabierzemy się za teren między ul. 3 Maja a ul. Goyki. Reklamy, owszem, niech w mieście będą, ale nie tu, gdzie stoją zabytkowe kamienice” – dodaje.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zniknęły już bannery m.in. ze ścian byłego kina Polonia i Multikina. Firma LPP zdjęła reklamę z Domu Towarowego przy placu Przyjaciół Sopotu, gdzie mieści się należący do spółki sklep Reserved. Zdarzają się jednak i oporni wobec działań prezydenta – na ścianie tego samego budynku nadal wisi spora reklama Coca-Coli. Próby skontaktowania się z firmą okazały się bezskuteczne. Karnowski wysłał nawet w tej sprawie list do dyrektora generalnego firmy na Polskę. Napisał w nim: „Zwracam się z gorącym apelem o poszanowanie obowiązującego w Polsce prawa. Niedopuszczalne jest, by budowanie wizerunku Waszej firmy odbywało się kosztem naszego miasta […] Wierzę, że Państwa intencją nie jest budowanie wizerunku firmy jako wandala przestrzeni miejskiej”.

Karnowski zapowiada, że jeśli reklama nie zostanie usunięta, właściciel domu towarowego straci prawo do wynajmowania przestrzeni pod ogródki. Prezydent zamierza także rozmawiać z przedstawicielami UEFA. – „Coca-Cola jest jednym z głównych sponsorów mistrzostw, ale w tej sytuacji Sopot nie będzie chciał bannerów i flag promujących Euro 2012, na których będzie logo tej firmy” – mówi Karnowski.

Z ulic Sopotu mają zniknąć zarówno wielkoformatowe, jak i małe reklamy: wszelkie niedozwolone standy, koziołki, minibanery, ustawione przy ogródkach gastronomicznych. Ci, którzy nie zlikwidują reklam, odczują dotkliwe konsekwencje. – „Stracą ogródki – mówi krótko Karnowski. – A wszyscy wiemy, że ogródki w sezonie to niesamowity zysk”.

Jak wyjaśnia Anna Dyksińska z sopockiego magistratu, wynajmowanie powierzchni pod ogródki ma swój regulamin. Na najbliższej naradzie u prezydenta punkt dotyczący ogródków zostanie rozszerzony o kwestię reklamy. Określi on, że w przypadku pojawienia się nielegalnej reklamy miasto może cofnąć najemcy zgodę na działalność.

W jesiennym numerze naszego kwartalnika opublikujemy obszerny tekst o tym, jak władze polskich miast i społecznicy walczą z inwazją reklam.

Czas na zmiany

Czas na zmiany

Uniemożliwienie przekazywania 1 proc. podatku na rzecz konkretnych osób i zastąpienie reklam konkretnych organizacji takimi, które będą tylko zachęcać do przekazywania 1 proc. – to niektóre zmiany zaproponowane w kwestii wynaturzeń idei przekazywania odpisów podatkowych społecznikom.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, opinie takie padły podczas seminarium „Co dalej z 1 proc.?”, zorganizowanego przez Forum Darczyńców w Polsce oraz Instytut Spraw Publicznych. Jego uczestnicy zastanawiali się, czy potrzebne są zmiany ustawowe dotyczące finansowania organizacji pożytku publicznego (opp) i funkcjonowania mechanizmu 1 proc. podatku.

Przypomnijmy, że obecnie do korzystania z mechanizmu 1 proc. uprawnione są organizacje posiadające status opp, czyli takie, które prowadzą działalność na rzecz ogółu społeczności lub określonej grupy (obszary tej działalności zostały określone w ustawie o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie). Ekspertka ISP dr Magdalena Arczewska z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że mechanizm 1 proc. jest dobrym rozwiązaniem – co roku zasila organizacje kwotą ok. 400 mln zł – jednak obciążony jest kilkoma „patologiami”. Jedną z nich jest przekazywanie 1 proc. na subkonta, czyli na rzecz konkretnych podopiecznych danej organizacji. Według Arczewskiej, należy zlikwidować tę możliwość, ponieważ nie po to wymyślono ten mechanizm – miał wspierać działalność pożytku publicznego na rzecz ogółu, a nie konkretne osoby.

Arczewska zwróciła też uwagę na ogromną dysproporcję w dostępie do mediów wśród organizacji pożytku publicznego, a także odwoływanie się do litości w reklamach zachęcających do przekazywania 1 proc., np. epatowanie zdjęciami chorych dzieci. Jej zdaniem, warto zakazać reklamowania konkretnych organizacji, zamiast tego zachęcać do przekazywania 1 proc. podatku na rzecz opp, odsyłając podatników do listy, z której mogą wybrać organizację działającą w obszarze, który chcą wspierać.

Wicedyrektor Departamentu Pożytku Publicznego w MPiPS, Piotr Kontkiewicz, zauważył, że brakuje samoregulacji – kodeksu dobrych praktyk dotyczącego wykorzystywania środków z 1 proc. W jego opinii kodeks taki powinny wypracować same opp, szczególnie najwięksi beneficjenci 1 proc. – „Jeśli środowisko nie podejmie tej próby, wtedy można zastanawiać się nad regulacjami ustawowymi” – uznał. Podobnego zdania jest prezydencki doradca Henryk Wujec. „Zmiany ustawowe są potrzebne, ale oddolne, nie odgórne. Inicjatywa powinna wyjść od organizacji” – przekonywał.

Może i szlachetnie byłoby, gdyby zmiany zostały wprowadzone oddolnie, trudno jednak spodziewać się, że będą tym zainteresowane organizacje, które z 1 proc. czerpią największe profity. Zmiany ustawowe zaś mogłyby skutecznie rozwiązać problem. O ogromnych dysproporcjach w kwotach, jakie otrzymują poszczególne opp dzięki mechanizmowi 1 proc. pisaliśmy tutaj.