Chcemy więcej

Chcemy więcej

Minimalne wynagrodzenie na poziomie 1626 zł, odmrożenie płac w sferze budżetowej i ich wzrost o 9 proc., wzrost dochodów ponad wskaźnik inflacji – to propozycje „Solidarności” w sprawie wynagrodzeń w 2013 r.

Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” przyjęło stanowisko w sprawie propozycji wzrostu wynagrodzeń oraz emerytur i rent w 2013 r. Zgodnie z przedstawionymi przez rząd prognozami wzrostu PBK oraz inflacji, NSZZ „Solidarność” domaga się:

  • wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na poziomie nie mniejszym niż 9 proc.
  • wzrostu minimalnego wynagrodzenia na poziomie nie mniejszym niż 8,4 proc. (1626 zł)
  • wzrostu emerytur i rent na poziomie nie mniejszym niż prognozowana stopa inflacji na 2013 r. (2,7 proc.) plus 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w roku 2012.
  • „Solidarność” wskazuje również, iż nominalny wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej powinien wynosić nie mniej niż 5,6 proc.

Od 2007 r. prognozowane przez rząd wskaźniki cen towarów i usług znacząco różnią się od rzeczywistego wzrostu inflacji. W 2011 r. zakładano inflację na poziomie 2,3 proc. a na koniec roku wynosiła ona aż 4,3 proc. Podobnie jest w tym roku. W ustawie budżetowej zakładano inflację na poziomie 2,8 proc. a już teraz Ministerstwo Finansów przewiduje, że inflacja na koniec roku będzie nie mniejsza niż 4 proc.

– „To oznacza, że wzrost płac w wielu sektorach gospodarki nie nadąża za inflacją. Wzrastają koszty utrzymania mieszkań czy ceny żywności. To największa część domowych budżetów. Wydaje się, że w przyszłym roku prognozowana i rzeczywista inflacja również będą się różnic. Niestety na niekorzyść pracowników” – tłumaczy Henryk Nakonieczny, członek prezydium KK NSZZ „S” odpowiedzialny za dialog społeczny.

W przyjętym stanowisku prezydium zaznacza, że „Solidarność” zastrzega sobie prawo korekty swoich propozycji w przypadku zmiany przez rząd prognozowanych wskaźników makroekonomicznych na 2013 r. (wzrost PKB i inflacji).

Przedstawienie własnych propozycji wzrostu wynagrodzeń wynika z ustawy o Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych. Zgodnie z nią partnerzy społeczni przedstawiają swoje prognozy do końca maja.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jesteśmy na spółdzielczym froncie

Jesteśmy na spółdzielczym froncie

Podczas posiedzenia władz Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych skład zarządu organizacji został uzupełniony o Michała Sobczyka – jednego z redaktorów „Nowego Obywatela” oraz prezesa Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom”, będącego wydawcą pisma.

Związek zrzesza spółdzielnie socjalne, m.in. zapewniając im wsparcie szkoleniowe i doradcze, przeprowadzając w nich wymagane prawem audyty (tzw. lustracja), oraz reprezentując cały sektor wobec organów administracji państwowej i samorządowej. OZRSS zajmuje się także promocją idei kooperatywnej oraz animowaniem współpracy między spółdzielniami. Kandydaturę naszego redakcyjnego kolegi na wakujące miejsce w pięcioosobowym zarządzie organizacji wysunął jej prezes, Cezary Miżejewski, zaś rada nadzorcza przychyliła się do jego wniosku.

Michał Sobczyk poza aktywnością na rzecz szeroko rozumianej gospodarki społecznej, prowadzoną na niwie wydawniczej i dziennikarskiej, jest także współzałożycielem Spółdzielni Socjalnej ISSA. W ramach OZRSS ma wspomóc wysiłki organizacji na rzecz polepszenia społecznego odbioru spółdzielczości. Możliwość bezpośredniego zaangażowania się naszego przedstawiciela w prace Związku otwiera się w ciekawym momencie. Obecnie krystalizuje się polski model spółdzielczości socjalnej i OZRSS walczy, by jak najlepiej wspierał on reintegrację społeczną i zawodową, zamiast być maszynką do wyciągania publicznych pieniędzy przez samozwańczych „animatorów przedsiębiorczości społecznej”.

Pracodawco – jesteś pod lupą

Pracodawco – jesteś pod lupą

Pracodawcy najgorzej oceniani przez Polaków to ci z branż takich, jak sprzedaż, marketing/reklama/public relations oraz finanse i ekonomia. Najczęściej o wystawieniu negatywnej opinii decyduje wynagrodzenie oraz atmosfera w miejscu pracy.

Jak informuje Portal Spożywczy, od listopada zeszłego roku użytkownicy portalu społecznościowego GoldenLine.pl mają możliwość wystawiania ocen swoim byłym i obecnym pracodawcom. Do tej pory dodano już ponad 13 tys. opinii na temat ponad 8 tys. przedsiębiorstw z 46 różnych branż. Każdy uczestnik ankiety miał możliwość przyznać pracodawcy do czterech „plusów” lub „minusów”. Łącznie wystawiono ich ponad 95 tys. Najczęściej dotyczyły one kwestii takich, jak: wynagrodzenie (47 proc.), atmosfera w miejscu pracy (38 proc.), rozwój zawodowy (29 proc.) oraz elastyczne godzin pracy (21 proc.).

Raport GoldenLine obejmuje opinie dodane przez użytkowników serwisu od 14 listopada 2011 r. do 15 maja 2012 r. Wynika z niego, że Polacy wystawili średnio 15 proc. więcej minusów niż plusów. Najwięcej minusów zebrali pracodawcy z branż: handlowej (ponad 12 proc. wszystkich wystawionych minusów), marketing/reklama/public relations (11 proc.) i finansowej (9 proc.). Co prawda, te trzy branże przodują także w rankingu biorącym pod uwagę liczbę pozytywnych ocen, jednak liczba minusów wystawiona firmom z tych branż jest o blisko 13 proc. wyższa niż liczba plusów.

– „Celem zestawienia było podsumowanie poziomu satysfakcji pracowników z pracy oraz poznanie ich opinii na temat swoich byłych i aktualnych pracodawców” – mówi Monika Samojlik, marketing manager w GoldenLine. – „Są to wypowiedzi wyważone i traktowane jako konstruktywna ocena pracodawcy, czym różnią się od wielu anonimowych komentarzy w sieci, które bardzo trudno zweryfikować pod kątem wiarygodności” – dodaje.

Raport przeprowadzony przez GoldenLine dowiódł także, iż Polakom coraz częściej zależy na dialogu z pracodawcą. Aż 45 proc. użytkowników serwisu GoldenLine wystawiających ocenę skorzystała z możliwości udzielenia pracodawcy informacji ze wskazówkami, które pracodawca może wykorzystać, jeżeli chce usprawnić funkcjonowanie swojego przedsiębiorstwa oraz poprawić zadowolenie zatrudnionych.

Opinie może wystawić użytkownik, który posiada konto w GoldenLine od co najmniej 6 miesięcy, a w swoim życiorysie zawodowym zaznaczył, że pracował dla danej firmy. Zanim wystawiane recenzje zostaną opublikowane, musi je zaakceptować moderator. Średnia ilość opinii odrzucanych przez moderatorów wynosi zaledwie 10 proc., co oznacza, że aż 90 proc. reprezentuje konstruktywny i rzetelny poziom pod kątem treści i charakteru wypowiedzi.

Niemożliwe staje się możliwe

Niemożliwe staje się możliwe

W Bytomiu i Rudzie Śląskiej niebawem odbędą się referenda w sprawie odwołania władz. Skutki inicjatywy mieszkańców już są widoczne: maleją opłaty za parkowanie, powstają nowe żłobki, samorząd dopłaca do podatków…

Jak informuje „Dziennik Zachodni”, w Bytomiu i Rudzie Śląskiej wprowadzono ostatnio wiele zaskakujących zmian. W Bytomiu kierowcy za pierwsze 20 minut postoju zapłacą 50 groszy (do tej pory opłaty minimalne wynosiły 1,50 zł za jedną godzinę), a w soboty nie muszą płacić wcale. Władze twierdzą, że po prostu pojawiła się taka możliwość prawna.

Co więcej, samorząd dopłaci do wprowadzonego „podatku deszczowego”, aby nie obciążać kieszeni bytomian – ponoć Zakład Budynków Miejskich jest w dobrej kondycji finansowej. To nie koniec dobrych wiadomości. Otworzona zostanie wreszcie, po kilku latach remontu, miejska pływalnia.

Z kolei w Rudzie Śląskiej o 6,5 mln zł wzrosły wydatki na inwestycje miejskie, otwierane są żłobki, miasto dofinansowało oddział okulistyki w szpitalu miejskim, powstają nowe parkingi.

Oficjalnie władze miast nie chcą łączyć swoich inicjatyw z faktem zbliżającego się referendum, jednak Henryk Bonk, bytomski radny, nie ma w tym względzie wątpliwości: „Bytom staje się miastem cudów i jest to skutek inicjatywy referendalnej”.

Cuda? Naszym zdaniem wszystko jest możliwe, jeśli obywatele solidarnie walczą o swoje i przypominają władzom, na czym polega ich rola.