Obiadów i nauki!

Obiadów i nauki!

Sprawa likwidacji szkolnych stołówek w Warszawie trafi do prokuratury za sprawą stowarzyszenia „Warszawa Społeczna”. Z kolei Rzecznik Praw Dziecka wyraził zaniepokojenie planami likwidacji szkolnych stołówek w całym kraju.

Przed kilkoma dniami głos w sprawie likwidacji szkolnych stołówek zabrał Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. Skierował wystąpienie generalne do Prezydentów Miast, Burmistrzów, Wójtów i Starostów Powiatów, w którym zaapelował o rzetelne rozpoznanie potrzeb żywieniowych uczniów i wnikliwą analizę zmian w sposobie żywienia dzieci i młodzieży w szkołach. – „Dzieci i młodzież w wieku szkolnym wykazują zwiększone zapotrzebowanie na energię i składniki odżywcze. Dostarczanie ich w odpowiedniej ilości i jakości zapewnia prawidłowy rozwój psychiczny i fizyczny. Dlatego tak bardzo jest istotne, jaki i kiedy będzie spożywany posiłek” – napisał Rzecznik Praw Dziecka. – „Nie mogę więc pominąć milczeniem faktu likwidowania szkolnych stołówek. Stwarza to przecież ryzyko zwiększenia grupy dzieci niedożywionych” – podkreślił Michalak.

Rzecznik przypomina, że choć zaprzestanie funkcjonowania typowych szkolnych stołówek oznacza dla każdego organu prowadzącego szkołę oszczędności finansowe, to jednak należy pamiętać, że ich ewentualne przywrócenie wiązałoby się ze znaczną inwestycją finansową, więc ten proces jest de facto nieodwracalny. Dlatego właśnie Rzecznik Praw Dziecka uznał, że zmiany w tym zakresie powinny być poprzedzone rozpoznaniem sytuacji, analizą potrzeb dzieci oraz refleksją, ponieważ zagadnienie to dotyczy dziecka i zabezpieczenia jego podstawowych potrzeb.

Z kolei stowarzyszenie Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna” zamierza złożyć do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez zarządy dzielnic Śródmieście, Mokotów i Bemowo, które przekraczają swoje kompetencje nakazując dyrektorom szkół likwidację stołówek i zastąpienie ich prywatnymi ajencjami.

Jak tłumaczył podczas zorganizowanej w tym celu konferencji prasowej Maciej Łapski z Inicjatywy Mieszkańców Warszawa Społeczna, w świetle artykułu 67 a Ustawy o Systemie Oświaty tylko szkoła może zorganizować szkolną stołówkę, nie może tego zrobić podmiot prywatny. Zwrócił również uwagę na to, że zarządy dzielnic wymuszając na dyrektorach placówek oświatowych przeprowadzenie tej reorganizacji, sprawią, że rodzice będą ponosić wyższe koszty posiłków dzieci w szkołach. – „Przerzucanie na rodziców tych kosztów jest niezgodne z orzeczeniem Naczelnego Sądu Administracyjnego z października 2009 roku, które mówi jasno, że rodzice mogą płacić tylko za tzw. wsad do kotła, a nie za prowadzenie stołówki. Zarządy dzielnic przekroczyły swoje uprawnienia, ponieważ w świetle prawa nie mogą one podejmować takich decyzji. Takie decyzje leżą w gestii rad dzielnic czy też Rady Miasta, a na pewno nie w gestii zarządów dzielnic” – mówił Łapski.

Na konferencji prasowej obecne były też kucharki z likwidowanych szkolnych stołówek. – „W naszej szkole koszt wsadu do kotła na jeden posiłek to pięć złotych. Udaje się nam zmieścić w tej sumie; więcej, każde dziecko, które poprosi, może dostać dokładkę, oczywiście nie mięsa, ale ziemniaków, kaszy czy surówki. Nikt nie wychodzi ze stołówki głodny” – mówiła Monika, kucharka z jednej ze szkół na Bemowie. Jak tłumaczyła, po przejęciu stołówki przez ajenta nie można na to liczyć, ponieważ ajentom zależy przede wszystkim na zysku. Obawia się również, że odbije się to na jakości jedzenia. – „Taniej jest ugotować zupę na niezdrowych kostkach rosołowych niż na mięsie, a dzieci i tak to zjedzą. W szkołach, gdzie już doszło do przejęcia stołówek przez ajentów, koszty obiadów bardzo wzrosły – jeden kosztuje około 12 zł” – mówiła kucharka.

Niewesoła jest także sytuacja kucharek z likwidowanych szkolnych stołówek, mimo iż w umowach zawieranych z ajentami dyrekcje szkół przeważnie zawierają klauzulę o zatrudnieniu w ajencyjnej stołówce pracownic likwidowanej stołówki szkolnej. – „Doświadczenie szkół, w których już są ajenci, pokazuje, że to się nie sprawdza. Ajent przeważnie chce zatrudnić swoich ludzi, nie na rękę mu pracownice, które mogą porównać jakość posiłków ajencyjnych i tych z dawnej stołówki” – tłumaczyła Monika. Dodała, że ajenci zatrudniają takie pracownice na tzw. umowy śmieciowe i chwytają się każdego pretekstu, żeby je zwolnić. Przeważnie są one w wieku, w którym mają nikłą szansę na znalezienie innej pracy i zostają bezrobotne.

Dzisiaj, 20 czerwca, „Warszawa Społeczna” organizuje otwarte zebranie dyskusyjne ws. przeciwdziałania likwidowaniu szkolnych stołówek – więcej szczegółów tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Odpowiedzialność działa

Odpowiedzialność działa

Prezydent Bytomia i Rada Miejska stracą swoje stanowiska – oto wynik niedzielnego referendum, zorganizowanego na fali protestów przeciwko antyspołecznej i aroganckiej polityce lokalnych włodarzy.

Prezydent Bytomia Piotr Koj (Platforma Obywatelska) oraz cała Rada Miejska zostali odwołani na mocy referendum. Referendum jest ważne, ponieważ wzięło w nim udział ok. 29 tysięcy mieszkańców miasta. Aby było ważne, w sprawie odwołania prezydenta musiało głosować niespełna 22 tys., a w przypadku Rady Miejskiej – nieco ponad 28,5 tys. osób uprawnionych. Uczestnicy referendum ogromną większością opowiedzieli się za pozbawieniem włodarzy ich funkcji. Za odwołaniem Koja opowiedziało się 28154 bytomian, przeciw było tylko 771. Rada Miejska miała 28019 przeciwników i 865 zwolenników. Jak podały nieoficjalne źródła, frekwencję wystarczającą do odwołania Koja osiągnięto już około godziny 14.

Pomysł referendum ws. odwołania władz Bytomia zrodził się na fali protestów przeciwko antyspołecznym posunięciom – pisaliśmy o tym tutaj. Kluczowe były decyzje o likwidacji szkół lub ich łączeniu, przeciwko czemu protestowano w sposób radykalny, m.in. za pomocą całodobowej okupacji jednej z placówek przez jej uczniów. Krytykowano również brak pomysłów i działań na rzecz rozwoju ubogiego i podupadającego miasta. Prezydentowi Bytomia zarzucano także arogancję i brak konsultowania decyzji z mieszkańcami. W trakcie kampanii referendalnej Piotr Koj – członek partii z „obywatelskością” w nazwie – zachęcał do niebrania udziału w referendum.

Bytom jest jednym z niewielu tak dużych miast, gdzie udało się odwołać zarówno Prezydenta, jak i Radę Miejską. Antyspołeczni aroganci, strzeżcie się!

Etyka biznesu czy etyka wyzysku?

Etyka biznesu czy etyka wyzysku?

Pracodawcy odmówili dyskusji na forum Międzynarodowej Organizacji Pracy na temat łamania praw pracowniczych i związkowych w krajach, gdzie występują najpoważniejsze naruszenia standardów pracy.

30 maja br. rozpoczęła się coroczna Międzynarodowa Konferencja Pracy. W ramach Konferencji od 1926 r. trójstronny Komitet Stosowania Standardów (pracownicy, pracodawcy, rządy) bada przypadki najpoważniejszych  naruszeń praw pracowniczych i związkowych zagwarantowanych w konwencjach MOP. To, co zdarzyło się w czasie obecnej sesji Komitetu było bezprecedensowe. Grupa Pracodawców odmówiła bowiem dyskusji na temat łamania praw  pracowniczych i związkowych w krajach, w których związkowcy są mordowani, porywani, więzieni, zastraszani, wyrzucani z pracy (np. Gwatemala, Fidżi, Swaziland, Zimbabwe, Turcja, Białoruś, Gruzja). W ten sposób pracodawcy zablokowali pracę Komitetu liczącego ok. 500 osób. Nie zgodzili się na rozpatrzenie jakichkolwiek przypadków odnoszących się do fundamentalnej Konwencji nr 87, w których choćby słowem wspomina się o prawie do strajku. Podważyli zatem istotę funkcjonowania Komitetu i rolę, jaką pełni oraz zanegowali prawo pracowników do strajku, wynikające z Konwencji 87.

Pracodawcy nie tylko zablokowali pracę Komitetu Stosowania Standardów, ale również ostro zaatakowali Komitet Ekspertów, który pełni rolę jednego z najważniejszych mechanizmów kontrolnych MOP. Żeby zrozumieć wagę tego ataku, trzeba wiedzieć, że Komitet Ekspertów składa się z 17 niezależnych osób (sędziowie, prawnicy), o wysokim morale i szerokiej wiedzy prawnej. Na podstawie corocznych sprawozdań przesyłanych do Komitetu Ekspertów przez rządy, pracodawców i pracowników, Komitet przygotowuje raport opisujący, w jaki sposób i czy rządy przestrzegają w prawie i praktyce zapisów konwencji MOP. Komitet nie tylko stwierdza, czy i w jakim stopniu dana Konwencja jest przestrzegana, ale również orzeka i wskazuje, co powinno zrobić państwo naruszające Konwencję, aby poprawić sytuację.

W tym roku Komitet Ekspertów miał za zadanie przygotować raport na temat 8 fundamentalnych Konwencji MOP, w tym konwencji dotyczących prawa do zrzeszania się i rokowań zbiorowych. W raporcie można znaleźć rzetelną analizę stanu ratyfikacji tych konwencji, ich stosowania, naruszania, przeszkód stojących na przeszkodzie w ich ratyfikacji i implementacji – można też znaleźć kilka pozytywnych przykładów. W raporcie eksperci, jak to jest w zwyczaju od kilkudziesięciu lat, zwracają uwagę  na pojawiające się przy tej okazji trudności i wskazują różne możliwości rozwiązania problemów. Wskazują również, jak należy interpretować pewne zapisy Konwencji, które wywołują wątpliwości.

Atak pracodawców na niezależny Komitet Ekspertów MOP, zablokowanie pracy Komitetu Stosowania Konwencji i zanegowanie omawiania przypadków odnoszących się do prawa do strajku, jest zdaniem Grupy Pracowniczej w MOP elementem przemyślanej strategii, zmierzającej do osłabienia istoty roli i funkcji MOP. Za to, co się stało, pełną i jedyną odpowiedzialność ponosi Grupa Pracodawców. Jeżeli pracodawcy nie zmienią swojej postawy, nie zechcą odpowiedzialnie i poważnie dyskutować oraz wypracowywać rozwiązań w drodze kompromisu, a nie szantażu, jak miało to miejsce, to jedyna międzynarodowa organizacja trójstronna właściwie przestanie istnieć.

Za: www.solidarnosc.org.pl – tytuł pochodzi od redakcji „Nowego Obywatela”.

Zdrowszy świat Disneya

Zdrowszy świat Disneya

Firma Walt Disney Company zrezygnowała z reklam tzw. śmieciowego jedzenia we wszystkich swoich kanałach telewizyjnych, stacjach radiowych i serwisach internetowych skierowanych do dzieci poniżej 12. roku życia.

Jak informuje „Polskie Radio”, decyzja koncernu oznacza, że m.in. z telewizji ABC, należącej do firmy, znikną reklamy hamburgerów, chipsów, gazowanych napojów i innych produktów tak znanych firm, jak Coca-Cola czy Kraft Foods.

Disney zamierza również zmniejszyć o 25 proc. ilość soli w daniach dla dzieci, serwowanych w należących do koncernu parkach rozrywki, a także przeprowadzić kampanię promującą zdrowy styl życia.

Jak dodaje „RMF FM”, działania Walt Disney Co. są związane z przyłączeniem się koncernu do kampanii Michelle Obamy, zwalczającej dziecięcą otyłość. Pierwsza dama podpisała precedensowe w USA porozumienie, na mocy którego najmłodsi Amerykanie nie będą oglądać więcej reklam, namawiających do spożywania wysokokalorycznych produktów. Oznacza to nie tylko eliminację reklam promujących niezdrowy tryb życia, ale też wprowadzenie takich, które będą zachęcać do kupowania zdrowej żywności, np. 100-procentowego naturalnego soku. Również bajki nadawane na kanałach Walta Disneya będą zawierały treści promujące zdrowy tryb życia.

Disney jest pierwszym koncernem medialnym, który zgodził się na takie ustępstwa, choć jego rynek reklam dla dzieci jest warty 1,6 mld dolarów.

Kampanię walki z otyłością – „Let’s Move” – Michelle Obama ogłosiła w 2010 r. Program promuje zdrowy tryb życia wśród dzieci i ich rodziców. Jest oparty na większej aktywności fizycznej i odpowiednim sposobie odżywiania, zalecanym przez dietetyków. W Stanach Zjednoczonych jedno na troje dzieci cierpi na nadwagę lub jest otyłe. Na leczenie chorób spowodowanych otyłością USA łącznie wydaje 150 mld dolarów.