Warto czytać o Broniewskim

Warto czytać o Broniewskim

Na portalu Lewicowo.pl ukazał się ciekawy wywiad z Mariuszem Urbankiem, autorem pierwszej biografii lewicowego poety Władysława Broniewskiego. Rozmowę przeprowadził jeden z redaktorów „Nowego Obywatela”. Bonusem do wywiadu są trzy unikatowe nagrania, na których Poeta recytuje własne wiersze!

Rozmowę pt. „Poeta z temperaturą” przeprowadził z Mariuszem Urbankiem jeden z redaktorów „Nowego Obywatela”, Krzysztof Wołodźko. Pretekstem do rozmowy jest wydana jesienią ubiegłego roku pierwsza biografia Broniewskiego, która z kolei poprzedzała 50. rocznicę śmierci poety, mającą miejsce w lutym 2012 r.

W rozmowie Mariusz Urbanek opowiada o przyczynach napisania książki, o jej popularności oraz o rozmaitych aspektach biografii Władysława Broniewskiego. Na zachętę zacytujmy fragmenty wywiadu:

Pomyślałem wtedy, że dzieje się coś niedobrego. Oto człowiek, który – owszem – był beneficjentem PRL, ale był także jego ofiarą, płaci za swój życiorys niezależnie od ustroju. Jest przegrany podwójnie. Dlatego postanowiłem napisać tę książkę. Trochę to trwało, po 1989 roku nie było ku temu dobrego czasu. Państwowy Instytut Wydawniczy zrezygnował nawet z wydania „Pism zebranych” Broniewskiego, przejęło to zadanie Towarzystwo Naukowe Płockie, a wydawcy, z którymi rozmawiałem, obawiali się, że Broniewski to już zamknięty temat. Pytali wprost: „Mariusz, kogo on dziś zainteresuje?”. Okazało się, że jednak interesuje.

Nie sądzę, żeby Broniewski nadawał się dziś na sztandary. Choć miałem kilka takich spotkań autorskich, gdy próbowano go z powrotem wcisnąć w gorset komunisty. Z drugiej strony kilka jego wierszy, w tym „Homo sapiens”, z frazą „A druga bomba – w grób smoleński! / Niechaj rycerze zmartwychwstaną / i świecąc każdy piersi raną, świadectwo dadzą krwi męczeńskiej…” sprawiło, że stał się niemal wieszczem prawicy, a wiersz na siłę aktualizowano. Myślę, że byłoby fatalnie, gdyby komukolwiek znów udało się Broniewskiego zawłaszczyć. Raz już tak było – i było to złe. Dla mnie najważniejsze jest to, że wiersze polityczne, społeczne, liryki Broniewskiego żyją i budzą emocje. Marcin Świetlicki powiedział kiedyś: jeśli pisać poezje, to tak, jak Broniewski. Nie chodzi o treść czy język, ale właśnie o emocje. Bo literackie eksperymenty, językowe rewolucje, techniczne zabiegi będą wiodły życie motyla, a temperatura poezji zostanie na zawsze.

Opublikowanemu wywiadowi towarzyszy udostępnienie trzech unikatowych nagrań, na których Poeta recytuje własne wiersze: „Miasto”, „Ballady i romanse”, „Poeta i trzeźwi”.

Zapraszamy do lektury – wywiad można przeczytać tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Przypominamy prospołecznych

Przypominamy prospołecznych

Na naszej stronie internetowej powstał specjalny dział, w którym przypominamy biografie, dorobek i poglądy kilkudziesięciu polskich myślicieli oraz działaczy prospołecznych, a także archiwalne teksty prezentujące długie korzenie idei propagowanych przez nas na co dzień.

W dziale o nazwie „Inspiracje” zamieściliśmy teksty, które dotychczas ukazywały się w papierowych edycjach „Obywatela” i „Nowego Obywatela” w rubrykach „Z Polski rodem” i „Nasze Tradycje”. Teraz możecie je znaleźć w jednym miejscu, całkiem za darmo – czerpać wiedzę i inspirację.

Wśród prezentowanych postaci są przedstawiciele przeróżnych opcji politycznych i ideowych – od lewicy mniej lub bardziej ortodoksyjnej, przez ruch ludowy, spółdzielczość, po chadecję i endecję, a oprócz nich także tacy, którzy nie mieszczą się w żadnej „szufladce”. Różniło ich wiele, ale cechą wspólną była troska o dobro wspólne, Polskę i jej obywateli, a zazwyczaj także daleko posunięty sceptycyzm wobec liberalizmu gospodarczego. Są tu osoby znane, choć rzadko prezentowane z takiego punktu widzenia, jak również postaci zupełnie zapomniane, wyszukane przez naszych autorów w czeluściach bibliotek, archiwów i niszowych opracowań naukowych.

Oprócz prezentacji ponad 30 postaci (i dwóch organizacji społecznych), zamieściliśmy w dziale „Inspiracje” także teksty sprzed lat, ukazujące, że idee, które głosimy dzisiaj, mają długie korzenie i nie wzięły się znikąd. Teksty te przypominają m.in. lewicę patriotyczną i antykomunistyczną, pierwsze koncepcje państwa opiekuńczego, katolicyzm prospołeczny,  socjalne osiągnięcia i idee II RP, ekologię sprzed wielu lat, tolerancję wobec mniejszości, która oprócz praw oczekuje także obowiązków itd.

Dział „Inspiracje” znajduje się tutaj, a ze strony głównej można do niego trafić rozwijając zakładkę Teksty i wybierając w niej stosowną rubrykę.  

Zapraszamy do lektury!

Amerykański regres

Amerykański regres

W ciągu trzech najgorszych lat kryzysu ekonomicznego Stany Zjednoczone cofnęły się do poziomu sprzed dwóch dekad pod względem zamożności klasy średniej.

Jak informuje Wyborcza.biz, opublikowany niedawno raport Systemu Rezerw Federalnych, czyli centralnego banku USA, naświetla kwestię skutków kryzysu ekonomicznego w Stanach. Z raportu wynika, że trzy najgorsze lata kryzysu zubożyły przeciętną rodzinę z amerykańskiej klasy średniej o 40 proc. życiowego dorobku (ze 126 tys. dolarów w 2007 r. do 77 tys. dolarów w 2010 r.). Oznacza to, że pod względem finansowym cofnęła się ona do poziomu z 1992 r. (z uwzględnieniem inflacji). Głównym powodem tej sytuacji jest krach na rynku nieruchomości, który sprawił, że większość domów, zazwyczaj kupowanych w Ameryce na kredyt, drastycznie straciła na wartości.

Wraz z cenami domów malały też, choć w wolniejszym tempie, pensje. Roczne zarobki przeciętnych Amerykanów w latach 2007-2010 uległy zmniejszeniu o niemal 8 proc. (z 49,6 tys. dolarów do 45,8 tys.).

Jako przeciętną rozumie się w raporcie Fed rodzinę znajdującą się w samym środku drabiny społecznej – bogatszą niż połowa najbiedniejszych Amerykanów i biedniejszą niż połowa najbogatszych Amerykanów. Klasa średnia jest postrzegana jako główna ofiara kryzysu w USA. Biedni stracili mniej, m.in. dlatego, że nie posiadali żadnych nieruchomości, natomiast zamożni oprócz domów posiadali także inne inwestycje, np. na giełdzie czy w różnych funduszach. Rynek papierów wartościowych, po początkowym krachu, zdecydowanie odbił się od dna i w dużym stopniu zrekompensował bogaczom straty w nieruchomościach (które i tak nie były zbyt duże, bo na wartości straciły przede wszystkim tańsze domy).

Ubożenie klasy średniej jest główną przyczyną tego, że w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach nierówności społeczne wzrosły do poziomu, jaki był przed Wielkim Kryzysem w latach 30. ubiegłego wieku. Czterystu najbogatszych Amerykanów zgromadziło większe majątki niż połowa wszystkich obywateli USA, czyli ponad 150 mln ludzi. Warren Buffett, drugi na liście najbogatszych, od dłuższego czasu publicznie podkreśla absurdalność faktu, że jego sekretarka płaci podatki według wyższych stawek niż on sam. Popiera pomysł prezydenta Obamy, systematycznie blokowaną przez Republikanów, żeby podnieść podatki milionerom.

W ramach klasy średniej w najgorszej sytuacji znaleźli się ludzie w średnim wieku (35-44 lata), którzy najczęściej tuż przed kryzysem kupowali na kredyt domy po wyśrubowanych cenach. Według obliczeń Fed, ich majątki skurczyły się nawet o 54 proc. Najwięcej stracili ci z zachodu i południa USA, gdzie ceny nieruchomości spadły najbardziej.

Ludzie wypadający z klasy średniej powiększają odsetek niezamożnych, a nieraz wręcz biednych. Już 46 mln Amerykanów korzysta z darmowej pomocy żywnościowej, podczas gdy w roku 2007 korzystało z niej niecałe 30 mln ludzi. Ponadto, tylko 52 proc. Amerykanów było w stanie cokolwiek oszczędzić w 2010 r. (a np. dziesięć lat wcześniej oszczędzało ponad 60 proc.). Co istotne, jeśli oszczędzają, to już nie na dobrą szkołę dla dzieci czy na emeryturę, ale coraz częściej na tzw. czarną godzinę.

Wyższa szkoła oporu

Wyższa szkoła oporu

Przedstawiciele „Solidarności” zwrócili się do rządu i parlamentarzystów z apelem o ratowanie polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Zdecydowali też o protestach na uczelniach, planowanych na inaugurację roku akademickiego 2012/2013.

Jak informuje portal Mediarp.pl, uczestnicy Walnego Zebrania Delegatów Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność” podjęli decyzję o protestach z powodu braku dialogu z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego na temat opracowanego przez Związek projektu ponadzakładowego układu zbiorowego pracy dla pracowników uczelni publicznych.

„Rząd Premiera Tuska, formułując w 2008 roku założenia reformy nauki i szkolnictwa wyższego, za niezbędny warunek powodzenia tej reformy uznał coroczny wzrost finansowania nauki i szkolnictwa wyższego z budżetu państwa o 0,158% PKB (bez środków z funduszy strukturalnych UE) do 2013 roku. Tymczasem w ciągu ostatnich czterech lat łączne budżetowe wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe, w proporcji do produktu krajowego brutto, znacząco spadły” – napisali delegaci w apelu o ratowanie polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Podkreślili, że finansowanie nauki wykazuje od wielu lat cechy stagnacji na poziomie dużo poniżej 1 proc. PKB, podczas gdy wiele krajów Unii Europejskiej od lat wydaje na ten cel co najmniej 2% PKB.

W apelu delegaci domagają się też usunięcia patologii płacowych na wyższych uczelniach oraz wieloetatowości. Zdaniem uczestników WZD, rozwiązaniem płacowych problemów pracowniczych jest zgłoszony w lipcu 2011 r. przez KSN i Radę Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego projekt ponadzakładowego układu zbiorowego pracy dla pracowników uczelni publicznych. – „Brak woli resortu do prowadzenia dialogu na temat naszego projektu oraz w rozwiązywaniu spraw płacowych stał się przyczyną sporu zbiorowego z MNiSW, który rozpoczęliśmy na początku czerwca. Minister Barbara Kudrycka o sporze do tej pory nie powiadomiła Państwowej Inspekcji Pracy. Dlatego uznaliśmy, że w tej sprawie musimy wywrzeć stanowczy nacisk na ministerstwo” – informuje prof. Edward Malec, przewodniczący KSN NSZZ „Solidarność”. Uczestnicy WZD w uchwale zdecydowali o zorganizowaniu akcji protestacyjnych podczas inauguracji roku akademickiego 2012/2013.

Delegaci wyrazili również dezaprobatę dla praktyki finansowania uczelni prywatnych ze środków publicznych, argumentując, że uczelnie niepubliczne z założenia są przedsiębiorstwami nastawionymi na zysk. – „Moim zdaniem wielomilionowe kwoty przeznaczane z budżetu państwa na szkoły niepubliczne to pieniądze wyrzucone w błoto, bo te uczelnie reprezentują bardzo niski poziom” – mówi prof. Edward. Malec.

W najnowszym numerze „Nowego Obywatela”, który lada dzień trafi do punktów sprzedaży, publikujemy artykuł o sytuacji w szkolnictwie wyższym – można go w całości przeczytać tutaj.