Liberalny przekręt na spółdzielniach

Liberalny przekręt na spółdzielniach

SLD krytykuje projekt zmian ustawowych autorstwa posłanki PO Lidii Staroń. Zdaniem postkomunistów proponowane rozwiązania doprowadzą do likwidacji spółdzielni mieszkaniowych i przejęcia ich majątku.

Jak informuje portal lewica24.pl, artykuł 37, ust. 3 i 4 projektu PO zakłada, że jeśli choć jeden lokal w budynku spółdzielczym ma wyodrębnioną własność, budynek automatycznie stanie się wspólnotą mieszkaniową. Właściciel mieszkania straci więc prawo wyboru między spółdzielnią i wspólnotą.

– „Pod pretekstem zastrzeżeń trybunału konstytucyjnego wobec ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej z 2000 r., PO w sposób ukryty próbuje zlikwidować spółdzielnie”– ostrzega Leszek Miller. – „Ta propozycja to skok na majątki spółdzielni” – dodaje Dariusz Joński z SLD. – „Skutkiem będzie nie tylko zamknięcie osiedlowych klubów seniora, świetlic środowiskowych czy bibliotek, których nie będzie chciał utrzymywać prywatny inwestor. Nie będą również remontowane drogi osiedlowe, pozbawione gospodarza. A co najważniejsze, lokatorzy nie będą mieli wpływu na los terenów, które teraz należą do spółdzielni”.

Rzecznik prasowy SLD zwraca uwagę, że projekt Staroń nie reguluje, co stanie się z majątkiem spółdzielni. Istnieje więc uzasadniona obawa, że projektodawca planuje „skok” na tereny, na których dziś znajdują się osiedlowe place zabaw, tereny zielone czy parkingi. W dużych miastach to znaczące obszary, które będzie można sprzedać np. pod zabudowę dla hipermarketów czy innej działalności komercyjnej.

– „Z powodu braku środków wspólnoty mieszkaniowe, które faworyzuje PO, nie będą mogły występować do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o fundusze na termomodernizację czy wymianę okien” – podkreśla Joński. – „Poza tym dziś, gdy rodzina ma przejściowy problem z płatnościami, ponieważ ktoś stracił pracę, spółdzielnia rozpisuje dług na raty i daje czas na jego uregulowanie. Jak wiadomo, we wspólnotach już po 2 czy 3 miesiącach od powstania zaległości ma miejsce sprzedaż mieszkania, a ludzie idą na bruk” – alarmuje rzecznik prasowy Sojuszu.

Jakkolwiek dzisiejszy stan spółdzielczości mieszkaniowej budzi wiele wątpliwości, to trudno oczekiwać, że Platforma (Anty)Obywatelska ma na celu zmianę tego stanu rzeczy na lepsze. Równie dobrze można by zatrudnić włamywacza jako stróża w sklepie jubilerskim.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kompromitacja

Kompromitacja

Dwaj ludzie zajmujący się usuwaniem lokatorów z poznańskich kamienic są od kilku miesięcy członkami „lewicowego” Ruchu Palikota.

Ostatnio w Poznaniu głośno jest o sprawie szykanowanych lokatorów z kamienicy przy ulicy Stolarskiej. Fabryka Mieszkań i Ziemi, czyli fikcyjna spółka, która przejęła nieruchomość, przez wiele dni prowadziła w budynku „remont”, który w praktyce polegał na dewastowaniu klatki schodowej i utrudnianiu życia mieszkańców. O sprawie pisaliśmy tutaj. Działaniami tymi kierowali Piotr Śruba i Paweł Żukowski.

Jak dowiedzieli się redaktorzy serwisu e-poznan.pl, obaj panowie są członkami Ruchu Palikota. Czyli partii, która – dążąc do uzyskania legitymizacji swej deklarowanej „lewicowości” – od wielu miesięcy współpracuje m.in. z Kancelarią Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza. KSS od kilku lat pomaga osobom eksmitowanym.

Poznański poseł Ruchu Palikota Maciej Banaszak deklaruje, że jego ugrupowanie jest przeciwne eksmisjom i zapowiada, że Śruba i Żukowski wkrótce zostaną usunięci z Ruchu. Tymczasem suchej nitki na politycznej konkurencji nie pozostawia posłanka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Krystyna Łybacka, która udzieliła wsparcia lokatorom ze Stolarskiej.

Jednak także i ona w październiku zeszłego roku popełniła faux pas, gdy widząc demonstrację Federacji Anarchistycznej i zagrożonych eksmisjami lokatorów z ulicy Piaskowej nie zwracała uwagi na pikietujących, myśląc początkowo, że „to kibice”. Łybacka tłumaczyła wówczas zdesperowanym mieszkańcom, że protestami niczego nie osiągną i obiecała przyjrzeć się sprawie „po świętach”.

Tego rodzaju wpadki obu największych rzekomo „lewicowych” i „prospołecznych” ugrupowań pokazują, że do skutecznej obrony przed kamienicznikami lokatorom potrzebni są nie szukający poparcia politycy, lecz oddolna organizacja i solidarność.

Piotr Kuligowski

Niskie ceny dzięki wyzyskowi

Niskie ceny dzięki wyzyskowi

Związki zawodowe alarmują: prawa nawet co drugiej osoby zatrudnionej w handlu są łamane.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, w super- i hipermarketach panuje obecnie atmosfera zastraszania. Etatowi pracownicy są zastępowani przez zatrudnionych w agencjach pracy tymczasowej albo muszą wykonywać obowiązki, które jeszcze niedawno wykonywało kilka osób.

– „Z naszych szacunków wynika, że już prawie co drugi zatrudniony w handlu pracuje na umowie śmieciowej czy za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej za stawkę w wysokości nawet 5,60 zł za godzinę” – mówi Alfred Bujara, przewodniczący sekcji krajowej pracowników handlu NSZZ „Solidarność”. – „Nie podlegają oni żadnej ochronie, więc muszą pracować po dziesięć i więcej godzin dziennie, aby zarobić choćby minimalne wynagrodzenie. Apelujemy do polityków, aby zwrócili uwagę na warunki pracy w naszej branży” – dodaje.

Z założonego przez „Solidarność” portalu hiperwyzysk.pl, na którym pracownicy handlu mogą zgłaszać przypadki naruszenie ich praw pracowniczych, w ciągu niecałego roku skorzystało już ponad 250 tys. osób, z czego ponad 1000 pracowników zaalarmowało o nieprawidłowościach w sklepach. Najwięcej skarg dotyczy zbyt wielkiego obciążenia pracą i zarządzania pracownikami poprzez stres.

Pierwsze miejsce na liście skarg zajęła spółka Tesco Polska. – „W Tesco były ostatnio zwolnienia grupowe, ale ciągle kolejne osoby dostają wypowiedzenia pod byle pretekstem” – mówi Elżbieta Jakubowska, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” w Tesco. – „Trafiają do nas zgłoszenia o zwolnieniach za spóźnienie do pracy czy zjedzenie okrucha żółtego sera”.

Z kolei w kieleckich sklepach Biedronki trwa właśnie kontrola Inspekcji Pracy. Pracownicy dopiero po zapewnieniu o zachowaniu w tajemnicy ich tożsamości zeznali, że bardzo często są ośmieszani, nawet w obecności klientów. Bywa, że kierownictwo zwraca się do nich wulgarnie, a groźby nagany czy nawet zwolnienia są codziennością. – „Zgłoszenie problemu w centrali nic nie pomogło, dlatego cieszę się, że inspekcja potwierdziła nasze zarzuty” – mówi Piotr Adamczak, szef NSZZ „Solidarność” w Biedronce. – „Z informacji, jakie uzyskaliśmy ze spółki Jeronimo Martins, właściciela sieci sklepów Biedronka, wynika, że wszczęto tam już wewnętrzne dochodzenie w tej sprawie” – dodaje.

W ubiegłym roku PIP przeprowadziła kontrolę 112 placówek handlowych, zatrudniających ponad 14 tys. pracowników. Najwięcej wykrytych nieprawidłowości dotyczyło niewypłacania pensji na czas i naruszania norm czasu pracy.

Przypomnijmy, że „Nowy Obywatel” jest partnerem portalu i akcji HiperWyzysk od początku ich funkcjonowania.

Wolny rynek karmi drogo

Wolny rynek karmi drogo

Izraelczykom doskwierają wysokie ceny żywności. Parlament chce temu zaradzić poprzez „rozbicie” ogromnej koncentracji własności w sektorze produkcji i handlu wyrobami spożywczymi.

Jak informuje „Pierwszy Portal Rolny”, międzyresortowa komisja Kedmiego, powołana w celu zbadania stopnia konkurencyjności na rynku żywności i towarów konsumpcyjnych oraz zaproponowania rozwiązań dla obniżenia cen tych produktów, przedstawiła raport na temat rynku żywności w Izraelu. Wynika z niego, że izraelscy konsumenci płacili w latach 2008-2010 o 10-20% więcej niż konsumenci z pozostałych krajów OECD. Autorzy raportu przypisują ten drastyczny wzrost cen nadmiernej koncentracji w sektorach produkcji i sprzedaży żywności.

W 16 spośród 22 kategorii żywności Izrael zajmuje pierwsze lub drugie miejsce pośród państw OECD pod względem stopnia koncentracji dostawców, a dwóch największych izraelskich dystrybutorów skupia w swych rękach aż 64% udziału w rynku.

Komisja zaleca uregulowanie stosunków dostawca-sprzedawca poprzez zabronienie dostawcom nabywania powierzchni na półkach, lokowania w sklepach własnych sprzedawców, zapewniania właścicielom sklepów korzyści od sprzedaży, uzyskiwania wyłączności na konkretny rodzaj towaru lub obniżek wyłącznie na towary konkretnego dostawcy, a także podpisywania umów ustalających cenę minimalną lub gwarantujących minimalny udział w sprzedaży.

Ponadto autorzy raportu proponują usuwanie barier utrudniających wchodzenie na rynek nowym dostawcom i wspomaganie małych dostawców, przyjęcie europejskich i amerykańskich standardów na licencje importowe oraz zalecenie Administracji Antymonopolowej, aby sprawdzała, czy nabywanie małych firm przez wielkich dostawców nie godzi w konkurencję na rynku.

Biorąc pod uwagę, że wprowadzenie powyższych regulacji przyniesie pożądany skutek na rynku dopiero po upływie około dwóch lat, Komisja proponuje przejściowe wprowadzenie na ten okres cen nadzorowanych.