Niewdzięczna praca → niska płaca → emigracja

Niewdzięczna praca → niska płaca → emigracja

Polskie pielęgniarki coraz chętniej wyjeżdżają do pracy za granicę. Rodzi to problemy dotyczące opieki nad pacjentami.

Jak informuje „Kurier Lubelski” oraz RynekZdrowia.pl, według Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Lublinie co roku ok. 80-100 pielęgniarek z tego regionu wyjeżdża do pracy w innych krajach Unii Europejskiej. W tym roku w ORPiP w Lublinie wydano już ponad 40 zaświadczeń o uznaniu kwalifikacji zawodowych. Niewiele mniej wydaje się każdego roku w Wałbrzychu.

W praktyce pielęgniarek, które wybrały pracę za granicą może być więcej, bo nie wszystkie pobierają zaświadczenia. Część korzysta z oferty szkoleń, które organizowane są w zachodnich szpitalach czy domach opieki dla seniorów. Pielęgniarki wyjeżdżają głownie do Włoch, a także, coraz częściej, do Niemiec. Mogą liczyć tam na 2-3 tys. euro miesięcznie, a także na comiesięczne premie oraz atrakcyjny pakiet świadczeń socjalnych.

– „Wyjazdy za granicę w poszukiwaniu pracy wpisały się już w nasz rynek. Ten nurt rozpoczął się jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, z tą różnicą, że wówczas pielęgniarki korzystały z biur pośrednictwa pracy. Obecnie panie są doskonale zorientowane i poszukują pracy na własną rękę” – tłumaczy Maria Pałeczka, przewodnicząca ORPiP w Wałbrzychu. – „To na pewno nie są decyzje nieprzemyślane. Pielęgniarki dobrze sprawdzają warunki pracy, jakie im oferują rynki zagraniczne. Najbardziej martwi nas odpływ kadry prosto po studiach i młodych pań, które zdobyły już u nas doświadczenie” – dodaje. Z relacji pracowników izb wynika, że średnia wieku pielęgniarek w Polsce stale się podnosi.

Jak zaznacza Maria Pałeczka, izba nie pośredniczy w wyjazdach pielęgniarek za granicą, gdyż chroni interesy polskiego rynku, jednak rozumie wybory pielęgniarek, które zamiast pracować w Polsce za 2 tys. zł, wybierają zdecydowanie lepiej płatną pracę w krajach Unii.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

ACTA i co dalej?

ACTA i co dalej?

12 lipca w Warszawie odbędzie się konferencja na temat potencjalnej reformy prawa autorskiego. Stanowi ona ciąg dalszy dyskusji wokół głośnej niedawno sprawy ACTA.

Konferencja organizowana jest przez Laboratorium Technik Mobilnych BRAMA (WEiTI Politechnika Warszawska), Internet Society Poland, Fundację Nowoczesna Polska, Centrum Cyfrowe Projekt: Polska oraz Fundację Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Jak wyjaśniają organizatorzy, wraz z odrzuceniem miażdżącą większością głosów przez Parlament Europejski ratyfikacji porozumienia ACTA (39 posłów za, 165 wstrzymało się od głosu i 478 przeciw) nastały czasy post-ACTA, w których reforma systemu prawa autorskiego staje się jednym z najważniejszych wyzwań cywilizacyjnych. Od kilku miesięcy trwają związane z tym intensywne debaty i dyskusje. Konferencja „Reforma prawa autorskiego” ma na celu przedstawienie i omówienie jednej z propozycji reformatorskich, która zdaniem organizatorów wydaje się być szczególnie obiecująca. Propozycja ta oparta jest na trzech podstawowych założeniach:

1. Pełna legalizacja niekomercyjnego dostępu, rozpowszechniania, tworzenia adaptacji i rozpowszechniania adaptacji utworów chronionych prawem autorskim

2. Wprowadzenie płaskiej opłaty typu abonamentowego powiązanej z korzystaniem z Internetu

3. Stworzenie efektywnego systemu zbierania opłat z tytułu komercyjnego wykorzystania utworów

W opinii organizatorów konferencji ta wstępna propozycja może się cieszyć szerokim poparciem, co nie oznacza, że zbudowanie wokół niej powszechnego konsensusu będzie łatwym zadaniem. Stworzona została m.in. na podstawie koncepcji podziału środków finansowych na rzecz twórców jako „twórczego udziału” (ang. creative contribution), opracowanej przez prof. Philippe Aigrain w książce „Sharing: Culture and the Economy in the Internet Age”. Philippe Aigrain będzie gościem specjalnym konferencji, którą zaszczycą swoją obecnością również przedstawiciele rządu, europosłowie, prawnicy specjalizujący się w prawie autorskim, przedstawiciele organizacji pozarządowych, organizacji zbiorowego zarządzania i producentów.

Czas: 12.07, godz. 10.00-16.30 (rejestracja od godz. 9.00)
Miejsce: Warszawa, WEiTI Politechniki Warszawskiej, ul. Nowowiejska 15/19, sala 133.

Program konferencji:
09.00-10.00 – Rejestracja uczestników i śniadanie
10.00-10.15 – Powitanie uczestników przez władze wydziału
10.15-11.15 – Wykład otwierający: dr Philippe Aigrain (Sopinspace) – „Jak wspierać kreatywność kulturową w epoce cyfrowej. Skończmy wojnę ze ściąganiem plików”
11.15-11.45 – sesja pytań i odpowiedzi
11.45-12.00 – Przerwa kawowa, czas dla mediów w holu
12.00-13.30 – Panel: Regulacja własności intelektualnej – czego nas nauczyło ACTA. Czy 4 lipca oznacza ważną cezurę i z jakiego powodu? Co się zmieniło? Czy Unia Europejska zacznie działać inaczej? Czy w przyszłości rozumienie praw autorskich ulegnie zmianie i na czym może i powinna polegać ta zmiana?
Prowadząca: Katarzyna Szymielewicz (Fundacja Panoptykon)
Wprowadzenie: Michał Boni (MAiC) wideo
Prelegenci: Paweł Zalewski (PO), Igor Ostrowski (MAiC), Ryszard Kalisz/Marek Siwiec (SLD) tbc.
13.30-14.15 – Przerwa lunchowa
14.15-16.15 – „Jakiego prawa autorskiego potrzebujemy?”
Prowadzenie: Michał „Rysiek” Woźniak (BRAMA / FWiOO)
Prelegenci: Jarosław Lipszyc (Fundacja Nowoczesna Polska), Konrad Gliściński (Uniwersytet Jagielloński), Krzysztof Lewandowski (Stowarzyszenie Autorów ZAiKS), Jacek Bromski (Stowarzyszenie Filmowców Polskich)
16.15-16.30 – Podsumowanie konferencji: Alek Tarkowski (Centrum Cyfrowe Projekt: Polska)

Finansjera mówi pas?

Finansjera mówi pas?

Wielką Brytanią wstrząsa skandal związany z manipulowaniem wyznacznika stóp procentowych Libor. Rezultatem skandalu może być całkowita transformacja systemu finansowego.

Libor (London Interbank offered rate), wyznaczany przez kilkanaście prywatnych londyńskich instytucji finansowych, jest ogólnoświatowym miernikiem określającym rentowność m.in. obligacji państw i korporacji oraz instrumentów pochodnych. Przed tygodniem doszło do ujawnienia manipulacji tym wskaźnikiem, co doprowadziło do powołania komisji śledczej w brytyjskim parlamencie oraz dymisji prezesa jednej z największych globalnych instytucji finansowych – banku Barclays, Boba Diamonda.

Według ujawnionych przez prasę zapisów rozmów proceder miał zinstytucjonalizowaną formę i odbywał się za cichym przyzwoleniem brytyjskiego regulatora finansowego FSA oraz Banku Anglii. Nie po raz pierwszy w brytyjskich mediach toczy się debata na temat roli, jaką największe światowe centrum finansowe (londyńskie „City”) odgrywa w zwiększaniu ryzyka dla światowej gospodarki poprzez pompowanie olbrzymiej bańki instrumentów finansowych, grożącej krachem systemu bankowego i zatrzymaniem realnej gospodarki.

Tym razem jednak głosy nawołujące do wprowadzenia regulacji Glass Steagall, oddzielającej banki depozytowo-kredytowe od spekulacyjnej działalności „inwestycyjnej”, nadchodzą od niezwykle wpływowych środowisk, zdolnych do wpłynięcia na decyzje instytucjonalne. Głosy popierające Glass Steagall w ostatnich dniach są równie liczne co znaczące, i pochodzą m.in. od redakcji dziennika „Financial Times” (w swoim edytorialu oficjalnie poparł regulacje), wielu ekonomistów, wpływowych przedstawicieli świata finansów, lorda Mynersa – byłego ministra ds. City, a także lidera Partii Pracy, Eda Milibanda.

Ta nagła zmiana frontu przez dużą część wpływowych środowisk finansowych może być tłumaczona coraz większą niewydolnością systemu finansowego, będącego wciąż na krawędzi niewypłacalności. Chociaż zmian nie należy się spodziewać w ciągu najbliższych miesięcy, warto z zadowoleniem odnotować tę podyktowaną pragmatyzmem zmianę.

Krzysztof Mroczkowski

Zysk zabija

Zysk zabija

Przeciw byłemu dyrektorowi France Telecom zostało wytoczone postępowanie w sprawie fali samobójstw pracowników firmy w latach 2008-2009.

Jak informuje portal lewica24.pl, dwóch innych dyrektorów France Telecomu, Olivier Barberot i Louis-Pierre Wenes, także zostanie poddanych śledztwu. Podstawą złożonego dwa lata temu oskarżenia jest raport przygotowany przez inspektor pracy Sylvie Catalę.

Zdaniem związków zawodowych za fale samobójstw odpowiedzialne są brutalne praktyki zarządzania firmą, w tym wymuszanie podejmowania decyzji bez czasu do namysłu i niemożliwe do spełnienia standardy wydajności. Z powodu opieszałości francuskiego wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie, wciąż nie jest znana dokładna liczba rozpatrywanych przypadków samobójstw – wiadomo jednak, że waha się od 30 do 50.

W lutym 2010 r. inspektor pracy Sylvie Catala poinformowała, że France Telecom ignorował ostrzeżenia lekarzy o pogarszającym się stanie zdrowia psychicznego niektórych pracowników. Raport wskazuje, że „brutalne” metody zarządzania w połączeniu z planami przeprowadzenia ogromnej „restrukturyzacji”, czyli zwolnienia 22 tysięcy ludzi oraz zmniejszenia zarobków pozostałych 10 tysięcy, były „dręczeniem moralnym pracowników na masową skalę”.

Pod wpływem ostrej krytyki w 2010 r. szef France Telecom Didier Lombard ustąpił ze stanowiska dyrektora. Dopiero w tym tygodniu przeprowadzone zostało czterogodzinne przesłuchanie byłego prezesa. Lombard pozostał na wolności za kaucją 100 tysięcy euro. Za „psychologiczne znęcanie się nad ludźmi” grozi mu rok więzienia i 15 tysięcy euro grzywny.