Pomoc będzie… nieskuteczna

Pomoc będzie… nieskuteczna

Od października wzrastają progi dochodowe uprawniające do pomocy społecznej. Niestety ich wzrost nie poprawi znacząco sytuacji najuboższych. 

Rząd 17 lipca przyjął projekt rozporządzenia, podnoszący kryteria dochodowe uprawniające do otrzymywania pomocy społecznej. Od 1 października 2012 r. do otrzymania pomocy społecznej będzie uprawniał dochód nie przekraczający wysokości 456 zł (obecnie jest to 351 zł) na osobę w rodzinie. W przypadku osoby samotnie prowadzącej gospodarstwo domowe kryterium dochodowe ustalono na poziomie 542 zł (aktualnie 477 zł). Podczas dyskusji w Komisji Trójstronnej, związki zawodowe proponowały, aby progi zostały podniesione odpowiednio do 483 zł i 619 zł. 

Zdaniem Zbigniewa Kruszyńskiego szczególnie w przypadku osoby samotnej kryterium dochodowe zostało znacząco zaniżone. I to nie tylko w stosunku do związkowych propozycji, ale przede wszystkim do wyliczeń Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. 

– „Nasze propozycje uwzględniały postępujący wzrost kosztów utrzymania” – mówi Zbigniew Kruszyński, kierownik Biura Polityki Społecznej KK NSZZ „Solidarność”. Trzeba pamiętać, że Instytut Pracy i Spraw Socjalnych badając próg interwencji socjalnej opierał się na cenach z 2010 r. – „Taką niefortunną metodologię określa ustawa o pomocy społecznej” – tłumaczy Kruszyński. Jego zdaniem obecny sposób wyliczania progu interwencji socjalnej oraz rzadkie weryfikacje progów uprawniających do pomocy społecznej powodują, że pomoc jest nieskuteczna. – „Kolejna waloryzacja progów planowana jest dopiero na 2015 r. Już w 2014 r. może się okazać, że z pomocy społecznej nie mogą skorzystać osoby żyjące na poziomie minimum egzystencji” – dodaje Kruszyński. 

Rozporządzenie podwyższającego progi dochodowe uprawniające do pomocy społecznej ma wejść w życie 1 października 2012 r. Kryteria dochodowe uprawniające do świadczeń z pomocy społecznej podlegają weryfikacji co trzy lata. Przypominamy, że od 2006 roku progi pozostają na tym samym poziomie, ponieważ rząd w 2009 roku nie przeprowadził ich weryfikacji.

___________________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Na deklaracjach się skończyło

Na deklaracjach się skończyło

Niewielkie zakłady mleczarskie nadal mają trudności we współpracy z Biedronką. Prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich wystosował kolejny list do dyrektora handlowego Jeronimo Martins Dystrybucja w tej sprawie.

W styczniu Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich apelował do dyrektora handlowego Jeronimo Martins Dystrybucja, aby w sieci sklepów Biedronka sprzedawano produkty lokalnych spółdzielni mleczarskich. Mimo deklaracji o chęci współpracy ze spółdzielniami mleczarskimi, niewiele się w tej sprawie zmieniło – informuje prezes KZSM Waldemar Broś w swoim kolejnym liście.

KZSM nadal otrzymuje sygnały od swoich członków o braku autentycznej chęci ze strony Jeronimo Martins do umieszczania w sieci swoich sklepów artykułów produkowanych przez spółdzielnie mleczarskie. Jest to dotkliwy problem zwłaszcza dla małych, regionalnych spółdzielni, gdzie Biedronka ma znaczną część udziałów w handlu detalicznym.

Do najczęściej wymienianych problemów we współpracy z siecią sklepów Biedronka prezes KZSM zalicza wydłużające się procedury podpisywania umów handlowych, trudności w nawiązywaniu kontaktów osobistych przedstawicieli handlowych spółdzielni należących do KZSM z Biurem Obsługi Klienta oraz wydłużający się czas oczekiwania na tego typu spotkania. Spółdzielnie narzekają także na brak reakcji na przedstawione oferty, zaniżanie cen zakupu oferowanych przez spółdzielnie produktów do granic braku nawet minimalnej opłacalności produkcji oraz na brak zainteresowania współpracą z większością spółdzielni mleczarskich.

„Informując o powyższym, wyrażam nadzieję, że podejmiecie decyzje, które rozwiążą narosłe problemy z korzyścią dla obu stron, a przede wszystkim dla rozwoju gospodarczego naszego kraju, w tym spółdzielczego mleczarstwa i polskich producentów mleka” – pisze prezes KZSM-u, który oczekuje informacji o działaniach podjętych przez Jeronimo Martins Dystrybucja. – „Chcę wierzyć, że budowanie przez Państwa wizerunku firmy przyjaznej, co miało miejsce w trakcie trwania Mistrzostw Europy w piłce nożnej, nie było tylko zabiegiem medialnym, a przełoży się na realną rzeczywistość” – puentuje Waldemar Broś.

Biedny jak Polak

Biedny jak Polak

Jak wynika z wyliczeń Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, wśród krajów OECD najniższe płace są w Polsce.

Mimo iż przeciętne zarobki w Polsce rosną na tle innych krajów dość szybko, wciąż nie możemy dogonić konkurentów nawet z Europy Środkowo-Wschodniej – informuje portal ekonomia24.pl. W 2011 r. roczne średnie wynagrodzenia Polaków wyniosły 13,8 tys. dolarów i był to najniższy poziom wśród 29 członków OECD.

Więcej, choć niewiele, zarabiają w przeliczeniu na dolary mieszkańcy Węgier i Estonii – odpowiednio 14,18 tys. i 14,96 tys. Za to ogromne różnice można odnotować zestawiając Polskę z krajami Europy Zachodniej. Najlepiej powodzi się pracownikom w Szwajcarii – średnia roczna płaca w tym kraju to 93,2 tys. dolarów, a więc ponad sześć i pół razy więcej niż u nas. Norwegowie z kolei zarabiają prawie sześć razy więcej niż my, Amerykanie – 3,9 razy więcej, a Niemcy – 3,4 razy więcej.

Sytuacja pracowników w Polsce przedstawia się nieco lepiej, jeśli pod uwagę brany jest tzw. parytet siły nabywczej, uwzględniający różnice w cenach między krajami. W takim ujęciu Polska ma wynagrodzenia nawet najwyższe wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej należących do OECD (oprócz Słowenii).

Rekordowe zyski, rekordowe zwolnienia

Rekordowe zyski, rekordowe zwolnienia

Od początku roku grupowe zwolnienia zapowiedziało już kilka dużych banków. Szacuje się, że do końca roku pracę może stracić nawet 2 tys. pracowników. Banki zwalniają, mimo że notują rekordowe zyski. W zeszłym roku zarobiły na czysto prawie 16 mld zł.

Do listopada 2012 roku bank BPH zamierza zwolnić ok. 600 pracowników. Podobną decyzję podjęło kierownictwo Citi Handlowego. W marcu zarząd banku poinformował o zamiarze likwidacji 60 placówek oraz wypowiedzeniu umów o pracę 590 osobom. Taką samą liczbę oddziałów ma zamiar zamknąć Nordea. Tam redukcja zatrudnienia ma objąć ok. 400 osób. Od czerwca trwają zwolnienia w BNP Paribas. Do połowy przyszłego roku ma tam pracować już o 410 pracowników mniej. Pod koniec września zwalniać zacznie DnB Nord. Bank jeszcze nie poinformował, ile osób straci pracę.

Czy fala zwolnień świadczy o gwałtownym pogorszeniu sytuacji finansowej polskiego sektora bankowego? Nic z tych rzeczy. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego działające w Polsce banki wypracowały w zeszłym roku 15,7 mld zł zysku netto. W porównaniu z rokiem poprzednim zysk banków wzrósł o 37,5 proc., co w kryzysowych czasach stanowi ewenement na skalę europejską.

Cięcie kosztów

Czym więc należy tłumaczyć redukcje etatów? – „To po prostu rozpaczliwe, prymitywne cięcie kosztów, które nie prowadzi przecież do jakichś strukturalnych przemian w tych instytucjach. Chodzi o to, co jest niestety charakterystyczne dla sektora bankowego, aby oszczędzając na pracownikach, uratować horrendalne bonusy i premie kierownictw tych banków” – mówi Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

I rzeczywiście redukcje, które dotykają pracowników, zwykle szerokim łukiem omijają kadrę kierowniczą. Dla przykładu prezes BPH, banku, który dzisiaj tnie zatrudnienie, zarobił w 2011 roku 3 miliony zł. Jego pobory w ciągu roku wzrosły o 48 proc. Dodatkowe świadczenia dla zagranicznych członków zarządu tego banku pochłonęły kolejne 5 mln zł (wzrost o 106 proc. rok do roku). Tymczasem pensje pracowników BPH, których ominą cięcia zatrudnienia, wzrosną w tym roku o ok. 1 proc. Dla znacznej części z nich oznacza to podwyżkę o kilkanaście zł.

Zyski trafiają zagranicę

W wyniku trwającej od dwudziestu lat prywatyzacji polskiego sektora bankowego, blisko 70 proc. banków w Polsce znajduje się w rękach zachodnich inwestorów. Dla porównania w Wielkiej Brytanii jest to jedynie 30 proc., a w Niemczech 10 proc. Jak wskazuje Janusz Szewczak, zyski wypracowywane w Polsce bardzo często są transferowane do zagranicznych banków matek. – „W ostatnich miesiącach z polskich banków wypłynęło zagranicę od 15 do nawet 20 miliardów złotych.

Metody drenażu są różne. Począwszy od dywidend, poprzez likwidację lokat, które spółki matki miały w swoich polskich oddziałach, a na różnego rodzaju umowach konsultingowych kończąc. Trzeba również zaznaczyć, że banki w naszym kraju są zadłużone w swoich zagranicznych centralach na kwotę 55 mld euro” – podkreśla analityk.

Liczy się tylko sprzedaż

Jak wynika z danych KNF, sektor bankowy w naszym kraju zatrudniał w maju 2012 roku przeszło 176 tys. osób. Sytuacja pracowników tej branży z roku na rok jest coraz gorsza i nie chodzi tylko o kolejne fale redukcji zatrudnienia. – „Opowieści o znakomitych zarobkach pracowników banków nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Średnią wynagrodzeń znacząco zawyża kadra menedżerska, z kolei szeregowi pracownicy nierzadko zarabiają w okolicach płacy minimalnej. W większości banków ich pensje składają się z bardzo niskiej podstawy i premii zależnej od wyrobienia wyśrubowanych planów i norm sprzedażowych, które coraz trudniej jest wypełnić w kryzysowych czasach” – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

– „W naszym banku premie menedżerów na każdym szczeblu zależą od wyników sprzedażowych ich podwładnych. Presja na wyniki schodzi coraz niżej i w końcu koncentruje się na pracowniku siedzącym za ladą w oddziale lub przy telefonie w call center. Wielu z nas dzień zaczyna od pigułek na uspokojenie. W takiej atmosferze bardzo trudno jest uśmiechać się do klientów” – mówi pracownica jednego z dużych banków, która poprosiła o anonimowość. Jak wskazuje Alfred Bujara, w bankach coraz częściej dochodzi do zjawisk mobbingu i poniżania pracowników. – „Niemal codziennie docierają do nas takie sygnały. Niestety słysząc o zwolnieniach w kolejnych bankach, ludzie nie chcą podawać nazwisk, boją się bronić swoich praw w sądzie” – podkreśla szef SKBHiU.

Łukasz Karczmarzyk
____________________
Przedruk za http://solidarnosckatowice.pl