Złodzieje z bogatych sfer

Złodzieje z bogatych sfer

Najbogatsi ludzie świata zgromadzili w rajach podatkowych prawie 17 bilionów euro. To równowartość zsumowanych PKB tak zamożnych krajów, jak USA i Japonia.

Jak informuje Wyborcza.biz za „Observer”, dane pochodzą z raportu organizacji Tax Justice Network. Badanie kapitałów ukrytych w takich miejscach, jak Szwajcaria, Kajmany czy Wyspa Jersey, przeprowadził dla niej James Henry – były główny ekonomista firmy doradczej McKinsey. Według niego 17 bln euro to ostrożne szacunki, bo w rzeczywistości suma pieniędzy wymykających się systemom podatkowym może wynosić nawet 25,7 bln euro.

Z raportu wynika, że w przypadku wielu krajów rozwijających się wartość kapitału, która opuściła ich granice od lat 70. do dziś wystarczyłaby na spłatę wszystkich długów wobec reszty świata. Najwięcej pieniędzy zostało wytransferowanych za granicę z krajów bogatych w ropę naftową: z Rosji (642 mld euro), Arabii Saudyjskiej (253 mld euro) i Nigerii (251,8 mld euro). „Aktywa w tych krajach są kontrolowane przez niewielką grupę zamożnych osób prywatnych, podczas gdy długi są rozłożone na barkach zwykłych ludzi poprzez rządy” – czytamy w raporcie.

James Henry szacuje, że 8,1 bln euro znajduje się w rękach zaledwie 92 tys. osób, czyli 0,001 proc. światowej populacji. Wąskie grupy ogromnie zamożnych elit z różnych krajów wspólnie bronią swojej uprzywilejowanej pozycji, nie okazując solidarności z uboższymi obywatelami własnych państw. „Zakładając, że 17 bln euro generują średnio 3 proc. rocznie w postaci odsetek, a państwa nakładają na to podatek w wysokości 30 proc., otrzymujemy kwotę 155,5 mld euro. To więcej niż bogate kraje wydają na pomoc państwom trzeciego świata” – wylicza „Observer”.

Od 2008 r., gdy światem wstrząsnął kryzys finansowy, przywódcy G20 wielokrotnie zapowiadali likwidację rajów podatkowych, zabrakło jednak stanowczych działań. Wciąż wiele krajów odmawia służbom podatkowym innych państw informacji na temat stanu posiadania obywateli tych państw. Tax Justice Network domaga się, by wymiana informacji między krajami w takich sprawach stała się standardem.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niebezpieczne oszczędności

Niebezpieczne oszczędności

Tadeusz Pisarek, przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Pracowników Schronisk dla Nieletnich i Zakładów Poprawczych ostrzega, że oszczędności w sferze budżetowej odbijają się negatywnie na bezpieczeństwie w tych placówkach.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, ich służba ochrony funkcjonuje bez uprawnień ustawowych. Minister sprawiedliwości nie posiada delegacji ustawowej do wydania rozporządzenia w tej sprawie. Strażnicy wielokrotnie próbowali zmienić tę sytuację, jednak za każdym razem byli ignorowani. M.in. w 2006 r. zorganizowane zostało spotkanie w Warszawie, w którym wzięli udział przedstawicie strażników i służby więziennej z całej Polski. Wspólnie wypracowano gotowy projekt przekwalifikowania strażników w zakładach dla nieletnich. Ministerstwo nie zareagowało.

Trzeci rok z rzędu zamrożone są wynagrodzenia sfery budżetowej, w tym strażników. Ogólnopolski protest, podczas którego strażnicy zwracali uwagę na zagrożenia wynikające z ich pracy przy tak niskich zarobkach, przeszedł bez echa. Minister sprawiedliwości nie uwzględnił żadnego proponowanego przez strażników projektu ani żadnej uwagi dotyczącej funkcjonowania służb ochrony w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich.

Obecnie sytuacja tego rodzaju placówek jest dramatyczna. W tym roku zlikwidowano schroniska dla nieletnich w Łańcucie, Pobiedziskach i Stawiszynie. Pracę straciło ponad 190 osób. W większości mają one ok. 50 lat, z czego 30 przepracowały w schronisku – ich szanse na znalezienie zatrudnienia są więc nikłe. Rzekomym powodem likwidowania placówek była zmniejszająca się liczba nieletnich w schroniskach. Tymczasem, jak przekonuje Pisarek, nowych podopiecznych jest coraz więcej – za dużo względem liczby strażników. Przypomina, że przed kilkoma dniami zmarł pracownik Schroniska dla Nieletnich w Chojnicach, który został ciężko pobity przez czterech wychowanków placówki. – „[…] dyrektorzy są zmuszeni do maksymalnego ograniczania liczby wychowawców i strażników, co jest zgodne z prawem, ale wbrew logice. Ta grupa podopiecznych z Chojnic należała do najgroźniejszej w placówce, czyli tzw. grupy interwencyjnej” – wyjaśnia.

Dodaje, iż wydarzenie w Chojnicach nie jest odosobnionym przypadkiem. Brak pieniędzy na zatrudnienie większej liczby strażników przekłada się na bezpieczeństwo zarówno pracowników, jak i podopiecznych ośrodków. Pisarek podkreśla, że placówkom brakuje nie tylko wsparcia finansowego, ale i nowego standardu szkolenia strażników. Uważa, że w tej sytuacji 50 proc. winy za tragedie, które się w nich zdarzają, ponosi ministerstwo.

Kontrakty czasowe pod kontrolą

Kontrakty czasowe pod kontrolą

Państwowa Inspekcja Pracy chce chronić pracowników tymczasowych. Tymczasem resort pracy zapowiada działania zmierzające do zmniejszenia liczby kontraktów czasowych.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, inspektorzy PIP nie mogą karać firm za łamanie przepisów dotyczących zatrudnionych z agencji pracy. W związku z tym przedsiębiorcy nagminnie lekceważą przysługujące tym osobom prawa. Bezkarność zapewnia im ustawa z 9 lipca 2003 r. o zatrudnianiu pracowników tymczasowych.

Karze nie podlega m.in. powierzanie takiemu pracownikowi zadań pozostających w sprzeczności z definicją pracy tymczasowej, zatrudnianie na stanowiskach, na których praca tymczasowa nie może być powierzana (chodzi o prace szczególnie niebezpieczne), czy przekroczenie 18-miesięcznego okresu wykonywania pracy tymczasowej na rzecz jednego pracodawcy (tzw. użytkownika). – „Nie ma też sankcji za powierzanie pracownikowi tymczasowemu stanowiska, na którym w poprzednich trzech miesiącach byli zatrudnieni stali pracownicy, z którymi rozwiązano stosunek pracy z przyczyn niedotyczących pracownika” – wskazuje Jarosław Leśniewski, dyrektor departamentu legalności zatrudnienia Głównego Inspektoratu Pracy.

W tym roku wytypowane okręgowe inspektoraty pracy będą prowadziły kontrole w zakresie przestrzegania przepisów wobec pracowników tymczasowych. Ich wyniki pokażą skalę problemu. Z praktyki jednak wiadomo, że agencje obchodzą zakaz długotrwałego zatrudniania pracownika tymczasowego w jednej firmie przez przeniesienie go do agencji-córki.

– „Brak sankcji za naruszanie zakazów określanych w ustawie jest ewidentną luką w przepisach. Należy karać pracodawców użytkowników i agencje nie tylko za nieprzestrzeganie przepisów bhp w stosunku do pracowników tymczasowych” – uważa Anna Reda, ekspert NSZZ „Solidarność”. Podobne stanowisko w tej sprawie zajmuje Leśniewski – wprowadzenie sankcji, pełniących również funkcję prewencyjną, zapewniłoby jego zdaniem możliwość skuteczniejszego egzekwowania praw tej kategorii pracowników.

Tymczasem resort pracy – jak informuje „Rzeczpospolita” – dąży do zmniejszenia liczby czasowych kontraktów. – „Chcemy zaproponować partnerom społecznym rozwiązanie kompromisowe. Ograniczymy umowy terminowe, czego domagają się związki, dając równocześnie przedsiębiorcom możliwość stosowania rocznego okresu rozliczeniowego czasu pracy” – powiedział wiceminister pracy Jacek Męcina. Umowy o pracę na czas określony mają trwać maksymalnie do 2,5 roku (obecnie może to być nawet kilkanaście lat). Nowe przepisy miałyby wejść w życie już w przyszłym roku.

W Polsce na kontraktach „śmieciowych” pracuje niemal co trzecia osoba. Jesteśmy pod tym względem niechlubnymi liderami w UE.

Solidarni z Polakami

Solidarni z Polakami

Dzięki pomocy duńskiego związku zawodowego Polacy, którzy nie otrzymywali wynagrodzenia za pracę na budowach w mieście Aarhus i okolicach, odzyskali należne im pieniądze.

Jak informuje Wirtualna Polska, trzynastu polskim pracownikom zatrudnionym na budowie osiedla mieszkaniowego w Aarhus nie zapłacono w sumie 498 tys. koron (ok. 280 tys. złotych) pensji, należności urlopowych oraz składek emerytalnych. Na ironię zakrawa fakt, iż osiedle budowane było na zlecenie zakładu ubezpieczeń emerytalnych (!) PensionDanmark. W dodatku dyrektorem administracyjnym zleceniodawcy jest Torben Moger Pedersen – ojciec obecnego ministra skarbu Danii, Thora Pedersena, deklarującego walkę z dumpingiem socjalnym.

Na szczęście Polacy byli członkami związku zawodowego (3F), który szybko i skutecznie pomógł im rozwiązać problem, organizując protest i nadając sprawie medialny rozgłos. Związek zdecydował najpierw o rozpoczęciu protestu stolarzy na wspomnianym osiedlu Isbjerget, a następnie rozszerzył strajk na inne budowy. Przedstawiciele inwestorów zadeklarowali wtedy w prasie, że przyjrzą się dokładnie problemom pracowników.

W kolejnych dniach okazało się, że problem na budowie osiedla Isbjerget to tylko wierzchołek góry lodowej. Pracownikom z Polski nie wypłacano pensji na trzech dużych budowach w okolicy. W sumie długi miejscowych firm budowlanych wobec 31 Polaków wynosiły 1,2 miliona duńskich koron. Do rozmów o sposobach na rozwiązanie sytuacji zasiadły związek zawodowy 3F, organizacja pracodawców Dansk Byggeri oraz przedstawiciele firm budowlanych.

– „Dopóki każda korona nie zostanie wypłacona, na tych trzech budowach nie zostanie wbity ani jeden gwóźdź” – zadeklarował sekretarz 3F w oświadczeniu dla duńskich mediów. Protest zakończył się sukcesem. Konflikt w Aarhus został zażegnany, a polscy pracownicy otrzymali zaległe pieniądze.

Warto podkreślić, iż duńskie związki zawodowe w pełni otworzyły się na pracowników z Polski. 3F, będący największym związkiem zawodowym w kraju, prowadzi na stronie internetowej sekcję w języku polskim, a także polskojęzyczną związkową infolinię „Halo Kolego”, w której można uzyskać informacje m.in. o warunkach pracy i płacy w Danii. FOA, trzeci co do wielkości duński związek zawodowy, w kwietniu tego roku opisał w biuletynie kilka prowadzonych przez siebie spraw polskich pracowników oszukanych przez pracodawców.

Rola związków zawodowych w Skandynawii jest ogromna. W Danii, Norwegii i Szwecji należy do nich zdecydowana większość pracowników, a własne organizacje związkowe mają nawet muzycy i sportowcy.

W bieżącym numerze „Nowego Obywatela” opublikowaliśmy wywiad poświęcony ochronie praw pracowników-imigrantów z Polski przez brytyjskie związki zawodowe – zapraszamy do punktów sprzedaży lub zamówienia prenumeraty.