Jest alternatywa dla GMO

Rolnicy coraz przychylniejszym okiem spoglądają na pomysł produkcji pasz z rodzimych roślin motylkowych w kontrze do importowanych pasz z soi, zazwyczaj modyfikowanej genetycznie.

Jak informuje portal Farmer.pl, według Andrzeja Morawskiego, przedstawiciela małej wytwórni pasz w Kcyni, 1 procent białka w tonie śruty sojowej kosztuje 45 zł, czyli ok. 10 zł więcej niż w paszy z łubinu wąskolistnego. Wytwórnia Pasz „Morawski” produkuje dziennie kilkadziesiąt ton paszy dla lokalnych rolników. Zdaniem pana Andrzeja duże wytwórnie preferują wytwarzanie pasz z soi, ponieważ jest to prostsze pod względem organizacyjnym. Przy produkcji pasz z rodzimego białka roślinnego trzeba przystosować wytwórnię do możliwości magazynowania i linie technologiczne do produkcji tego typu pasz, jednak zdaniem Morawskiego warto.

Oczywiście, aby podjąć wysiłek przystosowania, trzeba mieć pewność zbytu, a tę – według Morawskiego – może zwiększyć znakowanie żywności. – „Jeżeli będzie popyt – bo żywność oznakowana może spowodować zwiększenie popytu – to wytwórnie będą właśnie poszukiwały pasz z udziałem rodzimych źródeł białka roślinnego” – przekonuje.

Co istotne, wytwarzane przez Morawskiego pasze z roślin motylkowych znajdują popyt u rolników. – „Wytwórnia posiada jako zaplecze nieduże gospodarstwo rolne, 150 ha” – mówi Morawski. – „Od 4 lat uprawiam już rośliny motylkowe. Stworzyłem taką trójpolówkę i na razie ona zdaje egzamin. Czyli idą zboża – ze względu na to, że to są słabsze gleby – idzie pszenżyto. Potem owies – jako taka roślina sanitarna. I potem łubin. Łubin żółty, łubin wąskolistny. W tym roku spróbowałem część pola przeznaczyć na bobik. I jest rewelacyjny. Z rozmowy z rolnikami wiem, że z tych pasz są zadowoleni” – przekonuje.

Lobby koncernów GMO i ich lokalni utrzymankowie twierdzą, że bez importowanej paszy sojowej z soi GMO grozi nam wzrost kosztów produkcji, czyli także podwyżki cen mięsa i nabiału w sklepach. Jak widać, istnieje alternatywa dla ich szemranego biznesu – alternatywa polska, zdrowa i tańsza. Mogliby na niej zarobić nasi rolnicy, mógłby zarobić skarb państwa, a konsumenci mogliby mieć pewność, że nie spożywają czegoś o niezbadanych skutkach zdrowotnych.

3 odpowiedzi na „Jest alternatywa dla GMO

  1. O alternatywach musi być jak najgłośniej. Trzeba szukać bezpiecznych rozwiązań.
    Lobby koncernów GMO i podobni (tudzież Monsanto) wmówili ludziom, że są jedynymi w tej dziedzinie. Nawet jak się krytykuje GMO to się pisze o samym Monstanto, a nie o innych.

  2. J33 - agent Monsanto pisze:

    Żenujący tekst.
    „Lobby koncernów GMO i ich lokalni utrzymankowie twierdzą, że bez importowanej paszy sojowej z soi GMO grozi nam wzrost kosztów produkcji, czyli także podwyżki cen mięsa i nabiału w sklepach. Jak widać, istnieje alternatywa dla ich szemranego biznesu – alternatywa polska, zdrowa i tańsza.”

    To ma być dziennikarstwo? Idiotyczna, nieracjonalna i antynaukowa postawa redakcji Obywatela wobec technologii GMO jest powodem mojej rezygnacji z prenumeraty (nie żebym myślał że komukolwiek w redakcji na tym zależy). Powyższy tekst tylko mnie w tym utwierdza.
    Wytwórca pasz z Kcyni wymyślił super paszę i technologia GMO (istniejąca tylko dzięki wsparciu, lobbingowi i mataczeniu szemranych koncernów których jedynym celem jest trucie polaków) zaraz odejdzie do lamusa jak kasety VHS. Dowód? Wytwórca twierdzi że rolnikom jego pasza się podoba.
    Anonimowy autorze idź na kurs logiki.

  3. pro-eko pisze:

    dziś rano w trojce rozawiano o Zusie i Krusie i rozmówca nazwł Francję i NIemcy krajami rolniczymi. A nasze rolnictwo to przeszkadza, bo koniecznie chce sie je wykoczyć. Kręci sie tym rolnikiem odkąd pamiętam — sypać – mie sypać.., a to uprawiać to ,a to tamto. Kto ma pieniądze postawił sobie hale i produkuje jedni ekologiczne, drudzy technologicznie. Zamiast PGR-ów pojawiły sie molochy produkcyjne , w których dzieją sie dantejskie scerny. Rolnicy na wsiach przymierają głodem, z chin importuje sie ziemniaki a naszą szynkę wcinaja Amerykanie (niech sobie sami jedzą to swoje GMO)
    Dajcie temu rolnikowi robić swoje, to prawie ostatni zawód uprawiany z pokolenia na pokolenie. Jeśli do tego dołoży sie trochę rzetelnej wiedzy i odpowiednio zagospodaruje potencjał to bedą z tego zyski dla nas a nie dla Niemców i Francuzów, którzy uratowali swoje rolnictwo, Planując trucie nasion, po to by ludzie potem chorowali, nie powinno sie mówić o sobie ze jest sie człowiekiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>