Jest lepiej – oby było dobrze

Jest lepiej – oby było dobrze

Po latach ekspansji motoryzacji indywidualnej trend się odwraca: przesiadamy się z aut do tramwajów i pociągów.

Jak informuje portal wnp.pl, na początku roku 55 proc. ankietowanych przez ING Bank odpowiedziało, że z powodu podwyżek cen paliw rzadziej jeździ autem, szczególnie do pracy. Decyzje o skorzystaniu z komunikacji miejskiej ułatwiają też jakościowe zmiany w ofercie, zwłaszcza w dużych miastach. Zachęcają nowe tramwaje i autobusy, już przeważnie niskopodłogowe, klimatyzowane i funkcjonalne, podobnie jak nowe pociągi. Dzięki środkom unijnym samorządy nadrabiają 20 lat zastoju inwestycyjnego w tabor.

Pojawiają się też nowe rozwiązania. Linie komunikacyjne są wydłużane poza rosnące aglomeracje. Popularnością cieszą się parkingi typu P&R (parkuj i jedź), a jeszcze większym – zintegrowane bilety. Na przykład Warszawska Karta Miejska pozwala korzystać z pociągów SKM, Kolei Mazowieckich, ale i środków Zarządu Transportu Miejskiego. Taki bilet kosztuje mniej, niż kupowany poprzednio na linie poszczególnych przewoźników, a kwartalnie wynosi równowartość jednego tankowania średniolitrażowego auta (220 zł). Istotny jest również krótszy czas przejazdu. Po remontach torów pociągi podmiejskie w okolicach Warszawy osiągają średnią prędkość przejazdową 60 km/h, podczas gdy samochody grzęzną w korkach.

Podobny system zintegrowany ma już od 2010 r. Poznań. Z analiz tamtejszego ZTM wynika, że pozwoliło to zwiększyć częstotliwość połączeń, znacząco zmniejszyć koszty dojazdu, a tym samym – zwiększyć liczbę pasażerów.

Z danych GUS wynika, iż w 2010 r. z komunikacji miejskiej skorzystało ponad 3,9 mld osób, o 3,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Wyraźnie zwiększył się też tabor (o 2-3 proc.), a także odmłodniał. – „Tylko z naszej fabryki wyjechało 1205 autobusów i trolejbusów, więcej o 7,5 proc., a w kraju sprzedaliśmy ponad 500 sztuk, czyli jak nigdy dotychczas” – mówi Mateusz Figaszewski, rzecznik prasowy Solaris Bus & Coach.

Wciąż ogromna jest jednak skala potrzeb wymiany taboru – np. tramwajów w aglomeracji śląskiej, w Krakowie, Łodzi, Bydgoszczy i Toruniu, a także taboru kolejowego. Problemem kolei jest też zła infrastruktura. Na przykład w powiatach strzelecko-drezdeneckim czy sulęcińskim ponad 40 proc. miejscowości nie ma żadnych połączeń – linii kolejowych nigdy nie było lub je zamknięto. Autobusy nie kursują, bo trasy są nierentowne. Polska Izba Gospodarcza Transportu Samochodowego i Spedycji wyszczególnia tylko trzy województwa, w których 70 proc. miejscowości ma regularną komunikację podmiejską i regionalną (dolnośląskie, podkarpackie i śląskie) i cztery z poziomem 60-70 proc. Jeśli chodzi o mieszkańców małych miast i wsi, w najlepszym wypadku 40 proc. może liczyć, że pojawi się u nich autobus. A jeszcze pięć lat temu prawie we wszystkich województwach „pokrycie” transportem autobusowym było bliskie 80 proc.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kryzys uderza w prawa pracowników

Kryzys uderza w prawa pracowników

Kilkudziesięciu zabitych, tysiące aresztowanych i pozbawionych pracy – pesymistyczne statystki płyną z ostatniego raportu na temat łamania praw związkowych na świecie.

Co najmniej 76 związkowców straciło życie w ubiegłym roku, z czego aż 56 przypadków miało miejsce w Ameryce Południowej. Od lat ten kontynent przoduje w tragicznych statystykach przesyłanych do Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych, która każdego roku sporządza i publikuje raport o łamaniu praw związkowych.

– „W tym roku MKZZ zwraca uwagę, iż wiele aktów przemocy wobec pracowników broniących swoich praw związanych jest z wydarzeniami w Afryce Północnej, gdzie związki włączyły się w tzw. arabską wiosnę 2011. Łamaniu praw związkowych sprzyja również globalny kryzys, który uderza przede wszystkim w pracowników” – mówi Anna Wolańska z Biura Zagranicznego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Wiele rządów uznało, że najlepszym sposobem na walkę z kryzysem jest ograniczanie praw pracowniczych i dalsza liberalizacja stosunków pracy. Z brutalną reakcją władz spotykają się strajki pracowników, upominających się o lepsze warunki pracy, jak miało to miejsce m.in. w Gruzji, Kenii, Południowej Afryce czy Indiach.  Również w demokratycznych krajach rządzący osłabiają prawa do zrzeszania się czy zawierania układów zbiorowych.

W naszym kraju prawo gwarantuje podstawowe wolności związkowe. Niestety powszechna wrogość wobec działalności związkowej, naciski na związki i ich członków czy ograniczone prawo do strajku powodują, że pracownikom w Polsce nie jest łatwo domagać się swoich praw. Świadczą o tym przypadki, które trafiły do części międzynarodowego raportu dotyczącej Polski. Po raz kolejny na niechlubnej liście znalazł się właściciel sieci handlowej Biedronka, JMD S.A., który oskarżona jest o zwolnienie pracowników z powodu ich działalności związkowej. Za podobne bezprawne działania w raporcie znalazł się również: warszawski hotel Jan III Sobieski, AWECO Polska Sp. z o.o. i PLL LOT.

Z łamania praw związkowych „zasłynęło” Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów w Bydgoszczy, którego kierownictwo za pieniądze komunalnej spółki zleciło śledzenie lidera związkowego i przewodniczącego rady zakładowej poza miejscem pracy.

Wspólny raport w sprawie łamania praw związkowych co roku przygotowuje Międzynarodowa Konfederacja Związków Zawodowych. Dane do raportu zbierają organizacje związkowe afiliowane do MKZZ, w tym NSZZ „Solidarność”.

______________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Wolny rynek hien cmentarnych

Wolny rynek hien cmentarnych

Dziennikarskie śledztwo prowadzone w 11 krajach ujawniło, iż dostawcy czołowego producenta implantów z ludzkiej tkanki stosują w pogoni za zyskiem nieetyczne metody.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, z ciał zmarłych ludzi pozyskuje się elementy, które ratują żywych: ścięgna pozwalają chodzić sportowcom po kontuzji, rogówka przywraca wzrok, skóra leczy rany, z kości wyrabia się implanty oraz klej chirurgiczny. Niestety, ponieważ ludzkie ciało w ramach tego „recyklingu” może przynieść od 80 tys. do 200 tys. dol. zysku, firmy komercyjne, które zajmują się pozyskiwaniem tkanki, posuwają się do nadużyć. W 2005 r. np. firma Biomedical Tissue Services kupiła nielegalnie od nowojorskich grabarzy tysiąc ciał, z których po kryjomu „wymontowała” odpowiednie części. Podobne wydarzenia miały miejsce na Ukrainie, w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Estonii, na Łotwie. „Produkty” trafiały następnie do zleceniodawcy, czyli RTI Biologics, czołowego amerykańskiego producenta implantów przygotowywanych z ludzkiej tkanki.

Nadużyć dopuszczają się głównie firmy amerykańskie, sprzyja temu słaba kontrola. Co istotne, nadużycia podnoszą ryzyko przeniesienia z dawcy na biorcę infekcji bakteryjnych, żółtaczki, wścieklizny czy HIV. Od 2002 r. udokumentowano 1,3 tys. infekcji i 40 zgonów po wszczepieniu produktów z ludzkiej tkanki.

Alternatywa dla byle czego

Alternatywa dla byle czego

We Francji stanie około 3 tysięcy specjalnych lodówek zawierających wyłącznie zdrowe przekąski.

Jak informuje FAMMU/FAPPA, do tej pory tego typu urządzenia zawierały słodzone napoje gazowane oraz przekąski takie jak chipsy, batony czy wafelki. Nowoczesne lodówki o nazwie „Feel Good” będą zainstalowane na francuskich stacjach kolejowych, lotniskach, stacjach metra czy w siedzibach większych firm. Będą one oferowały tzw. lunch boxy – zestawy zaaprobowane przez Ministra Rolnictwa i Ministra Zdrowia.

Zestawy te będą zawierały m.in. świeże owoce i warzywa, soki owocowe, napoje takie jak woda mineralna, wody smakowe czy mrożona herbata, a także produkty zbożowe w postaci specjalnych batoników oraz produkty mleczne jak jogurty, paczkowane serki czy mleko smakowe.