Galopujące nieszczęście

Galopujące nieszczęście

Bezrobocie wciąż rośnie, w dużych miastach ponad dwukrotnie szybciej niż średnio w kraju. Wśród osób, które zasiliły szeregi bezrobotnych, co ósma ma przynajmniej 55 lat.

Jak informuje „Puls Biznesu”, z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w dziesiątce największych miast polskich na koniec czerwca bezrobotnych było 205 tys. osób, o 9% więcej niż rok wcześniej, podczas gdy w tym samym czasie bezrobocie w całym kraju wzrosło o 4%. W niechlubnym rankingu przodują Katowice – na koniec czerwca było tam o 18% więcej bezrobotnych niż przed rokiem, a stopa bezrobocia wyniosła 4,8%, oraz Gdańsk, gdzie bezrobocie wzrosło o 16,3% (stopa bezrobocia 5,9%). Stosunkowo najlepiej (najmniej źle) jest w Poznaniu, gdzie bezrobocie wzrosło o 7%, a stopa bezrobocia wynosi 3,9%, oraz w Warszawie – odpowiednio 9,6% i 4%.

Z kolei „Dziennik Gazeta Prawna” zwraca uwagę, że problem rosnącego bezrobocia dotyka szczególnie osoby w wieku 55+. W tej grupie wzrosło ono o 16,9%, obejmując w końcu czerwca 243 tys. osób. Blisko połowa starszych bezrobotnych nie ma zajęcia ponad rok, a jedna czwarta – ponad dwa lata. W tym samym czasie liczba bezrobotnych w wieku 45-54 lata zwiększyła się o 1,2%, a wśród osób w wieku do 25 lat spadła o 3,2%.

Zdaniem dr. Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Invest-Banku, starsi pracownicy najmocniej odczuwają skutki spowolnienia gospodarczego. Tracą pracę, bo mają nieadekwatne do potrzeb pracodawców kwalifikacje albo zmniejszyła się ich wydajność. W najgorszej sytuacji są ci zbliżający się do wieku, w którym objęłaby ich ochrona prawna przed zwolnieniem (dotyczy ona okresu czterech lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego). Często trafiają na bruk, ponieważ pracodawcy nie chcą mieć problemów z ich redukcją później, jeśli pogorszy się kondycja finansowa firmy.

Oprócz wzrostu liczby bezrobotnych przed emeryturą odnotowano także spadek liczby emerytów dorabiających na umowach. W 2010 r. takich osób było 422,8 tys., rok później już tylko 350 tys. To efekt przepisów, które nałożyły na dorabiających emerytów obowiązek zwolnienia się z pracy chociażby na jeden dzień. Ci, którzy nie zrobili tego do 1 października 2011 r., musieli liczyć się z zawieszeniem wypłaty emerytury. Stało się tak w przypadku 35 tys. osób (dane ZUS na październik 2011 r.).

Eksperci podkreślają, że spadająca liczba pracujących emerytów to zła informacja w kontekście podnoszenia wieku emerytalnego. Postulują, by w ramach programu aktywizacji dojrzałych Polaków, jaki ma przygotować rząd, zlikwidować limity dorabiania przez seniorów oraz znieść obowiązek opłacania przez nich składki rentowej – emeryt bowiem nigdy nie może zostać rencistą.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Manifestują, by móc manifestować

Manifestują, by móc manifestować

W kilku polskich miastach odbyły się protesty przeciwko zaproponowanej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego ustawie o zgromadzeniach publicznych.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, protestowano w Krakowie, Szczecinie, Poznaniu, Rzeszowie, Białymstoku i Warszawie. Organizatorzy podkreślali, że demonstracje mają na celu wskazanie społeczeństwu zagrożeń wynikających z prezydenckiej ustawy. Piotr Słomski z Prawicy Rzeczpospolitej Zachodniopomorskie zwraca uwagę, iż duże obciążenia finansowe nakładane planowanymi przepisami na organizatorów zgromadzeń stłumią wszelkie próby publicznej manifestacji poglądów, a tym samym ograniczą demokrację. Niepokój budzi również ograniczanie pluralizmu politycznego, do czego prowadzić będzie uniemożliwienie prezentacji w tym samym miejscu i czasie przeciwnych poglądów przez różne grupy, jeśli będzie to grozić „naruszeniem porządku publicznego”.

Proponowana przez prezydenta ustawa wprowadza ponadto wymóg zgłoszenia planowanej manifestacji odpowiednim organom władz samorządowych z siedmiodniowym wyprzedzeniem (obecnie: trzy dni). – „Zmiana całkowicie eliminuje jakąkolwiek spontaniczność akcji. Wiemy, że często trzeba błyskawicznie reagować protestem na dane zjawiska zarówno w polityce, jak również na problemy społeczne” – zauważył Słomski.

Jak relacjonuje „Gazeta Wyborcza”, w Krakowie pod Urzędem Wojewódzkim pojawiło się ok. 15 osób, wśród nich dwóch mężczyzn przebranych w tradycyjne krakowskie stroje i śpiewających regionalne piosenki ludowe. – „Chcemy udowodnić, że zgromadzenia publiczne to nie tylko latające w powietrzu kamienie i bójki, ale również manifestowanie w przyjazny sposób” – wyjaśnił Gniewomir Rokosz Kuczyński. W Poznaniu z kolei protestowało ok. 50 osób. – „To ustawa kagańcowa” – argumentował Przemysław Alexandrowicz z PiS. Demonstranci odśpiewali „Mury” Jacka Kaczmarskiego i „Rotę”.

Pojutrze będzie lepiej

Pojutrze będzie lepiej

Protesty przeciwko zasadom dofinansowania pracy niepełnosprawnych przyniosły skutek: będzie ono nieco większe.

Jak informuje „Dziennik Polski”, od września podstawą wyliczania dopłaty Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych do stanowiska pracy będzie 1386 zł, czyli kwota minimalnego wynagrodzenia z 2011 r. Dotąd bazę stanowiła minimalna płaca z 2009 r., czyli 1276 zł.

W ubiegłym roku parlament przyjął zapisy skrajnie niekorzystne dla niepełnosprawnych, m.in. ograniczające dopłaty do ich pracy. Zainteresowanie zatrudnianiem takich osób drastycznie spadło, a zakłady pracy chronionej zaczęły systematycznie rezygnować z tego statusu.

Na szczęście, w czerwcu parlament wycofał się z krytykowanych zapisów, uchwalając nowelizację ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Ponadto, PFRON uzyskał dodatkowe narzędzia do kontroli pracodawców zatrudniających osoby niepełnosprawne.

Teraz na osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności będzie przypadać w ZPCh 2984,8 zł brutto dofinansowania, natomiast na otwartym rynku pracy – 1746,3 zł. Na pracowników z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności w ZPCh przypadać będzie 1593,9 zł, na otwartym rynku – 1115,7 zł dopłaty, zaś na osoby ze stopniem lekkim odpowiednio 623,7 i 436,5 zł.

Jest sukces

Jest sukces

Wczoraj w nocy zostało podpisane porozumienie i tym samym zakończony strajk okupacyjny w Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej w Krośnie.

Zgodnie z zawartym porozumieniem pomiędzy komitetem strajkowym a zarządem powiatu krośnieńskiego, Rada Nadzorcza odwoła prezesa spółki. Porozumienie zakłada także, że wobec strajkujących nie zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe, a zwolniony dyscyplinarnie Eugeniusz Szczambura, przewodniczący komitetu strajkowego, zostanie niezwłocznie przywrócony do pracy. Warunek jest taki, że Szczambura będzie musiał przed sądem wykazać, że został bezprawnie zwolniony. Ponadto spór zbiorowy w PKS zostanie zawieszony do czasu powołania nowego prezesa spółki, ale nie dłużej niż do końca br. Związkowcy zobowiązali się, że przez pół roku nie podejmą żadnej akcji strajkowej.

– „Po pierwsze, strajk został zakończony przed rozpoczęciem roku szkolnego i autobusy będą mogły bez przeszkód dowozić dzieci i młodzież do szkół. Po drugie, prezes który doprowadził spółkę do tak dramatycznego stanu, został wreszcie odwołany” – wylicza Tadeusz Majchrowicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej, jednocześnie przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Podbeskidzie. – „Po trzecie, przewodniczący Komisji Zakładowej będzie mógł wrócić do pracy. Po czwarte i może najważniejsze, strajkujący nie zostali ze swoim problemem sami, mieli przez cały czas wsparcie Zarządu Regionu, Komisji Krajowej i organizacji zakładowych z innych firm. Związki zawodowe z PKS mówiły jednym głosem, a prym wśród nich wiodła «Solidarność». Tak więc jest sukces i to zdecydowany” – dodaje.

Ponad dziewięćdziesiąt procent załogi popierało strajk. Konflikty na linii pracownicy – zarząd PKS trwał od kilku miesięcy, odkąd spółkę przejął powiat. Strajk miał na celu nakłonienie dyrekcji do przestrzegania Kodeksu pracy oraz do wypłaty zatwierdzonej w umowach premii dla kierowców. Bezpośrednim powodem protestu było zwolnienie dyscyplinarne z pracy przewodniczącego zakładowej „Solidarności”, który jednocześnie pełni funkcję przewodniczącego komitetu protestacyjno-strajkowego. Zarzucono mu, że rzekomo jeździł za innego kierowcę i podrobił podpis na karcie drogowej.

PKS Krosno istnieje ponad 60 lat. W firmie pracuje ok. 200 osób. Właścicielem spółki jest powiat krośnieński.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”