W imieniu nas wszystkich

W imieniu nas wszystkich

NSZZ „Solidarność” przygotował wniosek zaskarżający do Trybunału Konstytucyjnego ustawę emerytalną oraz szykuje kolejne kampanie społeczne, ukazujące kluczowe problemy polskiego państwa.

„Nasz Dziennik” przypomina, że związkowcy od początku alarmowali o negatywnych skutkach „reform” emerytalnych przygotowanych przez koalicję PO-PSL oraz sformułowali alternatywną propozycję, a pod ich wnioskiem o referendum w tej sprawie podpisało się 1,4 mln obywateli. Teraz, gdy prezydent podpisał ustawę o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, związkowcy nie przestają przypominać o jej antyspołecznym charakterze. Niedawno Komisja Krajowa związku jednogłośnie przyjęła uchwałę w sprawie skargi do Trybunału. – „Ustawa wydłużająca wiek emerytalny do 67 lat była przyjmowana jak dekret o stanie wojennym. Wszystko w trybie nadzwyczajnym i wbrew opinii 85 proc. polskiego społeczeństwa, na którą tak lubią powoływać się politycy, ale tylko wtedy, kiedy jest to dla nich wygodne. Myślę, że Trybunał Konstytucyjny szybko się zajmie naszą skargą” – powiedział Piotr Duda, lider „Solidarności”.

– „W 2010 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że odmienne warunki nabywania praw emerytalnych kobiet i mężczyzn są zgodne z ustawą zasadniczą. Zdaniem Trybunału niższy w porównaniu z mężczyznami wiek emerytalny kobiet znajdował uzasadnienie w odmiennej sytuacji społecznej kobiet oraz w obiektywnych różnicach natury biologicznej” – przypomina na stronie związku dr hab. Marcin Zieleniecki z Zespołu Prawnego Komisji Krajowej. „W ostatnich dwóch latach nie zaszły w Polsce zmiany, które spowodowałyby zatarcie różnic społecznych pomiędzy kobietami i mężczyznami i uzasadniałyby ujednolicenie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn” – czytamy we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.

Doc. Zieleniecki zwraca uwagę także na absurdalność zróżnicowania warunków nabycia prawa do tzw. emerytur częściowych w zależności od płci. – „Wprowadzając równy wiek emerytalny kobiet i mężczyzn ustawodawca uznał, że powody, które uzasadniały różnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn przestały być aktualne, a tym samym, że sytuacja pracownicza kobiet i mężczyzn jest taka sama. W tej sytuacji nie ma logicznego uzasadnienia wprowadzenie różnych warunków nabycia prawa do emerytur częściowych w zależności od płci” – tłumaczy.

„Solidarność” skarży także nieprzestrzeganie przez Polskę konwencji nr 102 Międzynarodowej Organizacji Pracy w sprawie minimalnych norm zabezpieczenia społecznego (zaleca ona, aby wiek uprawniający do emerytury nie przekraczał 65 lat).

Poza walką z przyjętą ustawą, związek szykuje duże kampanie edukacyjne, przypominające społeczeństwu wszystkie haniebne działania i zaniedbania rządu Donalda Tuska. Kampania pod hasłem „Nie chcemy pracować aż do śmierci” ruszy w tym miesiącu, kolejna, dotycząca umów śmieciowych – przewidziana jest na październik i listopad.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Puszczą szkodnika z tobołami?

Puszczą szkodnika z tobołami?

Ośrodek narciarski na Tobołowie to kolejny przypadek łamania prawa i niszczenia cennych przyrodniczo terenów. Pociecha w tym, że (wreszcie) zareagowały stosowne instytucje.

Jak informuje Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, od września 2011 r. inwestor bez wymaganych prawem decyzji administracyjnych podjął działania zmierzające do wybudowania ośrodka narciarskiego na zboczach góry Tobołów. Nielegalnie wyciął drzewa, wykonał roboty ziemne związane z profilowaniem trasy, wybudował instalację elektryczną oraz instalację naśnieżania i oświetlania nartostrady. Wybudowane instalacje były już użytkowane w zeszłym sezonie bez wymaganego prawem pozwolenia na użytkowanie.

Prace ziemne na nartostradzie całkowicie zniszczyły tamtejsze siedliska biologiczne. Ponadto funkcjonowanie wyciągu narciarskiego z oświetleniem i naśnieżaniem powoduje płoszenie zwierząt, ma negatywny wpływ na dobową rytmikę życia ptaków (zwłaszcza sów); pobór wody do naśnieżania może zaburzać stosunki wodne, a dłuższe utrzymywanie się pokrywy śnieżnej może opóźniać sezon wegetacyjny.

Góra Tobołów położona jest na terenie Gorczańskiego Parku Narodowego, Obszarze Specjalnej Ochrony Ptaków Natura 2000 „Gorce”, Specjalnym Obszarze Ochrony Siedlisk Natura 2000 „Ostoja Gorczańska”, Południowomałopolskim Obszarze Chronionego Krajobrazu. W rejonie nartostrady, na wschodnich stokach Tobołowa, polanie Tobołów i pobliskiej polanie Jaworzynka stwierdzano wielokrotnie w latach 2003–2011 obecność chronionych gatunków zwierząt: puchacza, puszczyka uralskiego, włochatki, sóweczki oraz wilka i rysia.

– „Realizacja inwestycji na Tobołowie to kolejny w Polsce przykład działania metodą faktów dokonanych. Samowola budowlana została zrealizowana w terenie Gorczańskiego Parku Narodowego, obszaru o najwyższej formie ochrony w Polsce. Taki stan rzeczy jest nie do zaakceptowania – inwestor powinien ponieść stosowną karę” – komentuje Radosław Ślusarczyk, prezes stowarzyszenia.

Zniszczenia dokonane przez inwestora zostały zgłoszone prokuraturze przez Gorczański Park Narodowy oraz PnrWI. Akt oskarżenia o popełnienie przestępstwa powodowania istotnej szkody w świecie roślin i zwierząt prokuratura przekazała Sądowi Rejonowemu w Limanowej. Dodatkowo, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Limanowej prowadzi postępowanie administracyjne związane z dokonaną samowolą budowlaną. Wreszcie, Stowarzyszenie złożyło wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie wystąpienia szkody w środowisku do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Krakowie.

Ekolodzy domagają się wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do inwestora, który dopuścił się naruszenia prawa i zagrożenia środowiska, zapewnienia przeprowadzenia działań mających na celu ochronę środowiska przyrodniczego w rejonie zrealizowanego przedsięwzięcia oraz zapewnienia przeprowadzenia kompensacji przyrodniczych.

PIP ma co robić

PIP ma co robić

Według danych Państwowej Inspekcji Pracy w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku o 21% wzrosła liczba przypadków niepłacenia wynagrodzeń. Łączna kwota zaległości wzrosła z 80 do 112 mln zł.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, zdaniem PIP oprócz braku środków finansowych jedną z przyczyn niepłacenia pensji są rozbieżności w przepisach dotyczących wynagrodzeń, które utrudniają ustalenie prawidłowej ich wysokości. Problemem jest m.in. brak określenia pojęcia zwykłego wynagrodzenia (nie jest jasne, jakie składniki do niego zaliczać) oraz nieprecyzyjne przepisy dotyczące terminu wypłaty wynagrodzenia za miesiąc, w którym ustaje stosunek pracy. Rozbieżności interpretacyjne dotyczą też zasad wypłacania pensji za czas zwolnienia pracownika z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia. Niejednoznaczne jest nawet to, czy pracodawca musi uzyskać zgodę pracownika na zwolnienie z wykonywania obowiązków.

Od początku roku inspekcja wyegzekwowała od pracodawców 40,2 mln zł zaległych świadczeń (w całym poprzednim roku było to 82 mln zł). Zdaniem Janusza Śniadka, posła PiS, dane te wskazują na skuteczność stosowanych przez inspektorów pracy nakazów wypłaty wynagrodzeń. Poseł postuluje, by inspektorzy mieli prawo stosować tę samą metodę przy ustalaniu istnienia stosunku pracy, czyli by mogli decydować o tym, że pracodawcę łączy z pracownikiem umowa o pracę, a nie np. zlecenie (jak dotąd leży to wyłącznie w kompetencjach sądów, co znacznie opóźnia egzekwowanie prawa).

Korporacyjne kurki z pieniędzmi

Korporacyjne kurki z pieniędzmi

Brytyjskie sieci marketów Tesco i Asda przyznały, że jako mineralną sprzedają zwykłą wodę z kranu.

Jak informuje Gazeta.pl, sprawa została ujawniona dzięki dochodzeniu przeprowadzonemu przez brytyjskie dzienniki (m.in. „The Telegraph”, „Independent” i „Daily Mail”). Ich wątpliwości wzbudziła przede wszystkim zbyt duża różnica w cenach pomiędzy wodami znanych firm a produktami wspomnianych sieci, które kosztują 17 pensów (ok. 88 gr) za dwa litry. Biorąc pod uwagę, iż według stawek brytyjskich wodociągów dwa litry wody kosztują jedną trzecią pensa, wspomniane sieci notowałyby zysk rzędu 2,5 tys. proc.

Przedstawiciele Tesco początkowo zaprzeczali doniesieniom prasy, jednak ostatecznie przyznali, że źródłem „Everyday Value Still Water” są miejskie wodociągi. Koncern zastrzegł jednak, że woda jest odchlorowywana, filtrowana i dopiero potem trafia do butelek. Sieć Asda podała natomiast, że ich woda filtrowana jest w hrabstwie York. Poddawana jest takiemu samemu procesowi, jak w przypadku wody Tesco, zanim trafi do dystrybucji.

Na Wyspach wybuchła fala protestów i oskarżeń o to, że oba koncerny nie informowały klientów o pochodzeniu sprzedawanej im wody.