Społeczna cena bezrobocia

Społeczna cena bezrobocia

Brak pieniędzy i perspektyw na przyszłość w regionach o wysokim bezrobociu coraz częściej skłania ludzi, zwłaszcza młodych, do wejścia na drogę przestępczą.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, z danych policji wynika, iż w rejonach, w których trudno znaleźć pracę, przybywa oszustów. Od stycznia do czerwca 2012 r. w kraju doszło do ponad 40,7 tys. przestępstw gospodarczych – o 1,7 tys. więcej niż rok wcześniej. Są to głównie oszustwa i wyłudzenia np. podatku VAT. Przybyło także oszustw dokonywanych przez różnego rodzaju naciągaczy.

W woj. warmińsko-mazurskim, gdzie bezrobocie jest największe w kraju (bez pracy pozostaje co piąty mieszkaniec), liczba oszustw systematycznie rośnie. Jeszcze w 2010 r. było ich 2,4 tys., w zeszłym – już o pół tysiąca więcej. Dane za pierwsze półrocze 2012 r. pozwalają sądzić, że będzie gorzej – dotąd było ponad 1,5 tys. takich zdarzeń. Plagą są oszustwa „na wnuczka”, których ofiarami padają osoby starsze, nieraz tracąc oszczędności całego życia. Ponadto, olsztyńscy policjanci ujęli niedawno oszustów, którzy podawali się za pracowników NFZ i oferowali pomoc w załatwieniu tańszych leków. Inni działający w tym regionie namawiali ludzi do kupna czujników gazu – każdy za kilkaset złotych – twierdząc, że są obowiązkowe, bo weszły nowe przepisy. Z kolei w Zachodniopomorskiem nawet kilkadziesiąt małych firm mogło paść ofiarą naciągaczy, którzy oferowali za pieniądze pomoc w zdobyciu unijnych funduszy na rozwój firmy.

Także w woj. kujawsko-pomorskim, zachodniopomorskim, lubuskim, podkarpackim czy świętokrzyskim – gdzie pracy nie ma średnio co szósty mieszkaniec, oszustw przybywa. W Lubuskiem w dwóch kolejnych latach (2010 i 2011 r.) było ich ok. 2,6 tys., a w tym półroczu już 2,5 tys., czyli niemal tyle, co w całym zeszłym roku. W woj. świętokrzyskim, gdzie w zeszłym roku oszustw było 1,5 tys., w tym zanotowano ich już ponad tysiąc.

Część oszustów działa przez Internet, licząc na większą anonimowość i mniejsze ryzyko „wpadki”. O ile w całym ubiegłym roku zgłoszono 11,4 tys. oszustw dokonanych w Sieci, to w sześciu miesiącach tego roku odnotowano ich już ponad 9 tys.

W regionach, w których dotkliwie brakuje pracy, istnieje też zagrożenie werbowania młodych ludzi przez gangi narkotykowe. – „Dilerami są najczęściej ludzie młodzi, często bezrobotni, którzy rozprowadzanie narkotyków traktują jako źródło utrzymania” – mówi Piotr Bieniak z Komendy Głównej Policji. W zeszłym roku w kraju policja ujawniła niemal 23 tys. przestępstw narkotykowych, czyli o 2,1 tys. więcej niż rok wcześniej. W pierwszym półroczu tego roku było ich 11,1 tys.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Konstruktywna opozycja

Konstruktywna opozycja

PiS oraz SLD podsuwają rządzącym kolejne pomysły na potencjalnie prospołeczne reformy.

W „Dzienniku Gazecie Prawnej” znaleźć można relacje z ostatnich konferencji wspomnianych ugrupowań. Jarosław Kaczyński zaproponował 10-letni plan walki z bezrobociem. Obejmuje on m.in. fundowanie stypendiów oraz zwolnienia podatkowe i dopłaty dla przedsiębiorstw, a realizowany byłby przede wszystkim na prowincji oraz terenach „zdegradowanych ekonomicznie” (lista takich obszarów byłaby corocznie weryfikowana przez rząd). Według Kaczyńskiego, wprowadzenie pakietu w życie spowodowałoby powstanie 1,2 mln nowych miejsc pracy. Prezes największej partii opozycyjnej uważa, że pieniądze na walkę z bezrobociem można by zdobyć, rezygnując z „bezsensownych szkoleń, które są marnowaniem pieniędzy i nabijaniem kabzy firmom je organizującym”, oraz dzięki likwidacji niektórych zwolnień podatkowych.

Lider PiS przedstawił ponadto pomysł na wspieranie budownictwa mieszkaniowego poprzez powołanie specjalnych kas mieszkaniowych, gdzie można by przez dłuższy czas odkładać niewielkie sumy, by ostatecznie zyskać państwową premię. Środki te zostałyby uzupełnione przez możliwość zaciągania kredytów na cele mieszkaniowe w specjalnym funduszu z udziałem państwa.

Z kolei Leszek Miller ogłosił 10-punktowy program budowy powszechnej edukacji. „Dekalog edukacyjny” SLD obejmuje m.in. objęcie wszystkich dzieci wychowaniem przedszkolnym, rozwój szkolnictwa zawodowego, zajęcia pozalekcyjne i wyrównawcze. Postkomuniści postulują ponadto powrót do ośmioklasowej szkoły podstawowej i czteroletnich liceów ogólnokształcących oraz mniejszą liczbę uczniów w klasach, zamiast likwidacji szkół. Program zawiera również postulaty socjalne, jak zapewnienie uczniom dożywiania, opieki medycznej i zajęć sportowych, a ich rodzicom e-podręczników, skoro wielu z nich nie stać na zakup książek.

Lider Sojuszu podkreślił, że musi nastąpić wzrost poziomu finansowania oświaty do 3 proc. PKB, oraz zadeklarował gotowość swojej formacji do szerokiej debaty nad przyszłością systemu edukacyjnego.

W imieniu nas wszystkich

W imieniu nas wszystkich

NSZZ „Solidarność” przygotował wniosek zaskarżający do Trybunału Konstytucyjnego ustawę emerytalną oraz szykuje kolejne kampanie społeczne, ukazujące kluczowe problemy polskiego państwa.

„Nasz Dziennik” przypomina, że związkowcy od początku alarmowali o negatywnych skutkach „reform” emerytalnych przygotowanych przez koalicję PO-PSL oraz sformułowali alternatywną propozycję, a pod ich wnioskiem o referendum w tej sprawie podpisało się 1,4 mln obywateli. Teraz, gdy prezydent podpisał ustawę o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, związkowcy nie przestają przypominać o jej antyspołecznym charakterze. Niedawno Komisja Krajowa związku jednogłośnie przyjęła uchwałę w sprawie skargi do Trybunału. – „Ustawa wydłużająca wiek emerytalny do 67 lat była przyjmowana jak dekret o stanie wojennym. Wszystko w trybie nadzwyczajnym i wbrew opinii 85 proc. polskiego społeczeństwa, na którą tak lubią powoływać się politycy, ale tylko wtedy, kiedy jest to dla nich wygodne. Myślę, że Trybunał Konstytucyjny szybko się zajmie naszą skargą” – powiedział Piotr Duda, lider „Solidarności”.

– „W 2010 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że odmienne warunki nabywania praw emerytalnych kobiet i mężczyzn są zgodne z ustawą zasadniczą. Zdaniem Trybunału niższy w porównaniu z mężczyznami wiek emerytalny kobiet znajdował uzasadnienie w odmiennej sytuacji społecznej kobiet oraz w obiektywnych różnicach natury biologicznej” – przypomina na stronie związku dr hab. Marcin Zieleniecki z Zespołu Prawnego Komisji Krajowej. „W ostatnich dwóch latach nie zaszły w Polsce zmiany, które spowodowałyby zatarcie różnic społecznych pomiędzy kobietami i mężczyznami i uzasadniałyby ujednolicenie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn” – czytamy we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.

Doc. Zieleniecki zwraca uwagę także na absurdalność zróżnicowania warunków nabycia prawa do tzw. emerytur częściowych w zależności od płci. – „Wprowadzając równy wiek emerytalny kobiet i mężczyzn ustawodawca uznał, że powody, które uzasadniały różnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn przestały być aktualne, a tym samym, że sytuacja pracownicza kobiet i mężczyzn jest taka sama. W tej sytuacji nie ma logicznego uzasadnienia wprowadzenie różnych warunków nabycia prawa do emerytur częściowych w zależności od płci” – tłumaczy.

„Solidarność” skarży także nieprzestrzeganie przez Polskę konwencji nr 102 Międzynarodowej Organizacji Pracy w sprawie minimalnych norm zabezpieczenia społecznego (zaleca ona, aby wiek uprawniający do emerytury nie przekraczał 65 lat).

Poza walką z przyjętą ustawą, związek szykuje duże kampanie edukacyjne, przypominające społeczeństwu wszystkie haniebne działania i zaniedbania rządu Donalda Tuska. Kampania pod hasłem „Nie chcemy pracować aż do śmierci” ruszy w tym miesiącu, kolejna, dotycząca umów śmieciowych – przewidziana jest na październik i listopad.

Kretynizm à la polonaise

Kretynizm à la polonaise

Początek roku szkolnego oznacza utratę pracy dla ok. 7,5 tys. osób. Tymczasem niż demograficzny, którym uzasadniane są zwolnienia nauczycieli, można by wykorzystać do bardzo pożądanych zmian w oświacie.

Zdaniem prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza, cytowanego przez Portal Samorządowy, nie ma usprawiedliwienia dla redukcji wielkości gron pedagogicznych w sytuacji, gdy nadal są klasy, w których uczy się nawet 40 uczniów. W opinii związkowca niż demograficzny to dobry moment na to, by poprawić komfort pracy nauczycieli i warunki nauki uczniów poprzez tworzenie mniej licznych klas. – „Niestety zabrakło wyobraźni, pomysłów i chęci wykorzystania tych, którzy mają doskonałe kwalifikacje, a dzisiaj musieli zasilić rzeszę bezrobotnych” – ocenił prezes ZNP podczas rozpoczęcia roku szkolnego.

Broniarz zwrócił także uwagę na to, że w złej sytuacji stawia nauczycieli nowa podstawa programowa obowiązująca w I klasach szkół ponadgimnazjalnych. Problem dotyczy tych, którzy uczą np. historii czy geografii – przedmiotów, których liczba godzin w szkole jest niewielka w porównaniu z językiem polskim i matematyką. – „Zmiany w podstawie programowej w jakiejś mierze determinują zmiany w liczbie godzin. Jeśli, kierując się przyzwyczajeniem, będziemy szukali pracy dla nauczycieli tylko w ramach pensum czy siatki godzin, to pracy dla nich nie znajdziemy” – zaznaczył Sławomir Broniarz, przypominając, że nauczyciele to osoby z ukończonymi kilkoma fakultetami oraz wieloma dodatkowymi umiejętnościami. – „Można i należy to wykorzystać, tylko trzeba mieć pomysł” – powiedział. Według niego, więcej niż dotąd nauczycieli mogłoby np. pracować z uczniami niepełnosprawnymi.

Lider oświatowych związków zawodowych odniósł się też do zgłaszanych przez samorządowców propozycji zmian w Karcie Nauczyciela. – „Mówienie o zwiększeniu pensum to otwarcie szerokich wrót dla bezrobocia nauczycielskiego. Zwiększenie go o 10 proc. pociągnie za sobą pytanie o pracę dla kilkunastu tysięcy osób, dla których jej zabraknie” – przekonywał. Tymczasem wbrew obiegowym opiniom już przy obecnym wymiarze pensum pedagodzy nie narzekają na nadmiar wolnego czasu.