Dla niezamożnych jeszcze mniej

Dla niezamożnych jeszcze mniej

W pierwszych dwóch kwartałach 2012 r. oddano do użytku o 338 mieszkań komunalnych mniej niż w analogicznym okresie 2011 r. Przeciętny czas trwania ich budowy wydłużył się o miesiąc i wyniósł 19,6 miesiąca.

Jak informuje „Portal Samorządowy”, przytaczając wyniki raportu Głównego Urzędu Statystycznego „Budownictwo mieszkaniowe I-II kwartał 2012 r.”, w dwóch kwartałach 2012 r. oddano do użytkowania 67845 mieszkań, tj. o 13277 mieszkań (o 24,3 proc.) więcej niż w I-II kwartale 2011 r. Zwiększyła się liczba mieszkań oddanych do użytkowania w budownictwie przeznaczonym na sprzedaż lub wynajem, indywidualnym, spółdzielczym, społecznym czynszowym oraz zakładowym. Spadek liczby mieszkań, w stosunku do I-II kwartału 2011 r., odnotowano tylko w budownictwie komunalnym – o 338 mieszkań. Zmniejszył się także jego udział w strukturze mieszkań oddanych do użytkowania (o 0,8 pkt.)

Przeciętny czas trwania budowy nowych budynków innych niż indywidualne, podobnie jak w I-II kwartale 2011 r., wyniósł 25,9 miesiąca. Skrócił się w budownictwie zakładowym – do 14,5 miesiąca (o 3,2 miesiąca krócej), społecznym czynszowym – do 17,4 miesiąca (o 1,8 miesiąca krócej) oraz przeznaczonym na sprzedaż lub wynajem – do 24,9 miesiąca (o 1,7 miesiąca krócej). Natomiast wydłużeniu uległ w budownictwie spółdzielczym – do 40,3 miesiąca (aż o 19,5 miesiąca dłużej) i komunalnym – do 19,6 miesiąca (o miesiąc dłużej).

W I-II kwartale 2012 r. rozpoczęto budowę 80681 mieszkań, tj. o 671 mieszkań (o 0,8 proc.) więcej niż w I-II kwartale 2011 r. Wśród nich spadła liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto w budownictwie indywidualnym – 43321 mieszkań (wobec 48508 mieszkań), komunalnym – 481 mieszkań (wobec 1081), społecznym czynszowym – 379 mieszkań (wobec 771) oraz zakładowym – 91 mieszkań (wobec 192).

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Stracili już nadzieję

Stracili już nadzieję

Aż o 10 proc. w ciągu roku zwiększyła się liczba osób, które nie pracują, lecz nie są zarejestrowane jako bezrobotne.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, dane GUS i ministerstwa pracy, według których na koniec lipca zatrudnienia nie miały 2 mln osób, a stopa bezrobocia wynosiła 12,3 proc., uwzględniają wyłącznie osoby zarejestrowane w urzędach pracy jako bezrobotne. Tymczasem oprócz nich istnieje jeszcze ogromna grupa osób niezarejestrowanych, pomimo iż nie mają żadnego płatnego zajęcia. Przez ekspertów określane są one jako bierne zawodowo. Jak wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) przeprowadzonych przez GUS, na koniec drugiego kwartału tego roku takich osób było aż 478 tys. – o prawie 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Oznacza to, że bezrobotnych jest w praktyce nie 2 mln, a niemal 2,5 mln, a rzeczywista stopa bezrobocia wynosi 15,3 proc. To najgorszy wynik od pięciu lat.

Eksperci wyjaśniają, że te pół miliona niezarejestrowanych bezrobotnych to osoby zniechęcone poszukiwaniem zajęcia. Gdy kilkuletnie próby znalezienia pracy nie kończą się sukcesem, bezrobotni przestają zaglądać do „pośredniaka”. Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP, zwraca uwagę, że obecnie na rynku jest bardzo mało ofert zatrudnienia, co jest spowodowane pogarszającą się koniunkturą na rynku krajowym i zawirowaniami ekonomicznymi za granicą. Pracodawcy tworzą mało nowych etatów, znaleźć pracę jest coraz trudniej i w związku z tym coraz więcej osób po prostu się poddaje.

Z kolei prof. Urszula Sztanderska z Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę, że do poszukiwania pracy zniechęcają też niższe od oczekiwań płace w dostępnych ofertach zatrudnienia. W przypadku ponad 70 proc. ofert pracy wiszących w urzędach proponowane wynagrodzenie nie wykracza poza ustawową pensję minimalną: 1500 zł brutto, czyli nieco ponad 1,1 tys. zł „do ręki”. – „Trudno oczekiwać, aby zainteresowany gotów był za takie pieniądze przenieść się do pracy w innym mieście. Przecież nie wystarczyłoby mu nawet na wynajęcie mieszkania” – mówi Sędzimir.

Liczba biernych zawodowo rośnie prawdopodobnie również dlatego, że wiele osób, zwłaszcza tych z wyższym wykształceniem, nie chce podejmować pracy poniżej swoich kwalifikacji zawodowych.

Do zniechęcenia przyczynia się też długość czasu pozostawania na oficjalnym bezrobociu. – „Jeżeli ktoś jest bez pracy dłużej niż rok, to spada u niego wiara, że w końcu znajdzie zajęcie” – wyjaśnia Krzysztof Kosy, psycholog biznesu z Uniwersytetu Warszawskiego. Wśród zarejestrowanych bezrobotnych aż 36 proc., czyli ok. 700 tys., nie ma pracy ponad 12 miesięcy. Równocześnie wydłużył się średni czas jej poszukiwania – z 10,7 miesiąca przed rokiem do 11,4 miesiąca w drugim kwartale tego roku.

Nie chcą oddać przyrody narodowi

Nie chcą oddać przyrody narodowi

Samorządy próbują zablokować zaproponowane przez ekologów zmiany w ustawie o ochronie przyrody. Ich opór wynika jednak z niezrozumienia sprawy.

Jak przypomina Portal Samorządowy, przygotowany przez miłośników przyrody projekt nowelizacji ustawy znosi konieczność uzgodnienia z samorządem kwestii utworzenia na jego obszarze parku narodowego, zmiany jego granic lub jego likwidacji, dając władzom lokalnym jedynie prawo do opiniowania tego typu pomysłów, a także precyzuje możliwości odwołania dyrektora parku. Projekt był już rozpatrywany przez Sejm i zyskał poparcie rządu. Wzbudził jednak sprzeciw samorządów, które chcą poprzez akcję protestacyjną nie dopuścić do jego przyjęcia.

Samorządowcy uważają, że nowelizacja pozbawi lokalne społeczności sporych dochodów w sytuacji, gdy np. wprowadzenie najwyższej formy ochrony przyrody na danym terenie wyeliminuje z produkcji leśnej duży obszar. Zmianom sprzeciwiają się zwłaszcza samorządy na Mazurach, gdzie miałby powstać Mazurski Park Narodowy. Obawiają się one, że tamtejsze lasy i jeziora zostaną wyłączone z użytkowania turystycznego i gospodarczego.

Ze stanowiskiem samorządów nie zgadzają się ekolodzy. Krzysztof Worobiec, prezes Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba” podkreśla, że obawy związane z powstaniem Mazurskiego Parku Narodowego są bezpodstawne. – „Jezioro Nidzkie jest np. obecnie rezerwatem, a może się tam odbywać nieuciążliwa żegluga turystyczna. Parki narodowe mają przecież dokładnie taki sam rygor ochronny. Skoro można więc pływać teraz, to dlaczego nie później?” – zastanawia się Worobiec. Wskazuje również, że tworzenie parków narodowych jest szansą na rozwój. – „Wszędzie na świecie parki przyczyniają się do rozwoju społeczności lokalnych, a tutaj, gdzie bezrobocie jest na poziomie 34 proc. władze mówią, że park ten rozwój zahamuje. Krok do przodu mógłby dać właśnie park. Miejscowości, w której powstanie jego siedziba już gwarantuje 150 miejsc pracy, a do tego dochodzi cała branża turystyczna. Skoro mała Białowieża przy niekorzystnym położeniu rozwija się turystycznie i powstało w niej kilka hoteli tylko dlatego, że jest tam park, to dlaczego podobnie nie miałyby się rozwijać miejscowości u nas?” – pyta retorycznie ekolog.

Worobiec wyraża też oburzenie formą protestu przyjętą przez samorządy. – „To bulwersujące. Rozumiem, że komuś coś może się nie podobać, ale gorzej, jeżeli wykorzystuje w tym celu pozycję i swój aparat samorządowy, by jednocześnie straszyć ludzi, używając nieprawdziwych argumentów. Są zbierane podpisy, ale nie wiadomo pod czym, bo nie jest to inicjatywa wynikająca z ustawy. My mamy wszystkie dokumenty, analizy i gotowe opinie, a akcja samorządów pokazuje tylko ich nieudolność” – uważa Krzysztof Worobiec.

Ostatnie spotkanie w sprawie nowelizacji odbyło się w Sejmie w kwietniu, a kolejne najprawdopodobniej zwołane zostanie na wrzesień. Ustawa jest już po pierwszym czytaniu i wysłuchaniu publicznym, a obecnie trwają nad nią prace w podkomisji.

Zabójczy pośpiech

Zabójczy pośpiech

Z braku osób posiadających odpowiednie doświadczenie i kwalifikacje w budownictwie zatrudnia się ludzi nieprzygotowanych, którzy płacą za to życiem.

Tylko w ubiegłym roku na budowach zginęło 130 osób, a ponad 260 uległo ciężkim wypadkom, z czego ponad 40 proc. wypadków było udziałem osób ze stażem poniżej jednego roku – alarmuje Informacyjna Agencja Radiowa. Brak doświadczenia to jednak nie jedyny powód tragicznych zdarzeń na budowach. Przyczynia się do nich również nieprzestrzeganie przepisów BHP oraz nieprawidłowy nadzór nad pracownikami. Ostatnio coraz częściej przyczyną wypadków jest także pośpiech związany z warunkami atmosferycznymi lub z przyspieszonym terminem ukończenia inwestycji.

Wobec tej sytuacji Państwowa Inspekcja Pracy prowadzi kampanię informacyjną „Szanuj życie. Profesjonaliści pracują bezpiecznie”. Jej celem jest wyrabianie nawyków korzystania ze środków ochrony indywidualnej, trzeźwości w pracy i reagowania na odstępstwa od obowiązujących wymagań. Kampania zachęca też do udziału w szkoleniach, które mają uczyć przestrzegania przepisów BHP niezależnie od wyznaczonego terminu zakończenia robót.