Saudyjski sposób na godne płace

Saudyjski sposób na godne płace

Saudyjski rząd chce zachęcić prywatne firmy, by płaciły pracownikom przynajmniej tyle, ile wynosi minimalna pensja Saudyjczyków w sektorze publicznym, czyli ok. 800 dol. miesięcznie.

Jak informuje Wyborcza.biz za Reuters, minister pracy Arabii Saudyjskiej Adel al-Fakeih ogłosił reformy saudyjskiego rynku pracy. Mają one na celu zachęcenie Saudyjczyków do pracy w sektorze prywatnym. Obecnie aż 9 na 10 pracowników tego sektora w Arabii Saudyjskiej pochodzi z zagranicy, m.in. z Bangladeszu, Indii czy Indonezji. Saudyjczycy chętniej zatrudniają się w sektorze publicznym, gdzie minimalna płaca sięga 3000 riali miesięcznie (około 800 dol.).

W sektorze prywatnym obowiązują jednak specjalne przepisy, zgodnie z którymi każda firma musi zatrudniać odpowiednią liczbę obywateli Arabii Saudyjskiej. Od lutego przyszłego roku saudyjscy pracownicy sektora prywatnego, którzy zarabiają mniej niż wynosi pensja minimalna w sektorze publicznym, nie będą się liczyli do tej puli. A firmy, które nie zatrudniają odpowiedniej liczby Saudyjczyków, muszą płacić kary. Nowy system ma zatem mobilizować pracodawców do podnoszenia pensji pracownikom. Wyższe pensje mają też zachęcić obywateli do pracy w prywatnych firmach.

Zdaniem ekonomistów podwyższenie pensji pracownikom sektora prywatnego nie obniży konkurencyjności firm, w których są zatrudniani. – „Reforma powoduje tak naprawdę wprowadzenie płacy minimalnej dla Saudyjczyków, ale nie jest to kwota, która będzie miała duży wpływ na bazę kosztową firm zatrudniających Saudyjczyków” – uważa Simon Williams, ekonomista HSBC w Dubaju.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Mądry Irlandczyk po szkodzie

Mądry Irlandczyk po szkodzie

Radni irlandzkiego hrabstwa Laois wezwali rodzime ministerstwo rolnictwa do podjęcia działań w celu przywrócenia produkcji cukru w Irlandii.

Jak przypomina FAMMU/FAPA, Irlandia jako pierwsza w UE ze względu na reformę sektora cukrowniczego sprzedała całość swojej kwoty produkcyjnej i wygasiła produkcję. Obecnie Irlandczycy żałują tego posunięcia i uważają, że spowodowało ono negatywne skutki ekonomiczne. Chcą, żeby sektor cukrowniczy znów zaczął funkcjonować w ich kraju.

Koszt nowej inwestycji szacowany jest na 400 mln euro, ale radni podkreślają, że warto go ponieść – mogłoby bowiem powstać 5 tysięcy nowych miejsc pracy, a przede wszystkim Irlandia uniezależniłaby się od sprowadzania drogiego cukru z zagranicy (w cenie 800 EUR/t). Jedyna przeszkoda to unijne przepisy. Za całkowitą likwidację cukrowni UE wypłacała rekompensaty, a uregulowania, które doprowadziły do sprzedaży kwot produkcyjnych i likwidacji bazy produkcyjnej, będą funkcjonować do 2015 r.

Telewizja szkodzi od małego

Telewizja szkodzi od małego

Polskie dzieci oglądają ponad dwie godziny telewizji dziennie. Zdaniem naukowców to za dużo.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, według badań OBOP w 2008 r. najmłodsi polscy widzowie (w wieku od 4 do 15 lat) przeznaczyli na oglądanie telewizji średnio 2 godz. 12 min. dziennie. Naukowcy przestrzegają, że może to grozić kłopotami w szkole, otyłością i problemami ze snem. Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca, by dzieci nie oglądały więcej niż dwie godziny telewizji dziennie (wliczając w to oglądanie filmów na DVD czy laptopie), a dzieci poniżej drugiego roku życia w ogóle nie powinny tego robić.

Dr Dimitri Christakis, profesor pediatrii z Uniwersytetu Stanu Waszyngton w Seattle i autor licznych badań nad wpływem telewizji na najmłodszych, przekonuje, że oglądanie jakiejkolwiek telewizji przez dzieci poniżej drugiego roku życia nie tylko im nie pomaga, ale wręcz szkodzi, m.in. opóźniając rozwój mowy. Dr Christakis wspólnie z innymi naukowcami przebadał 384 dzieci w wieku od 8 do 16 miesięcy i wykazał, że każda godzina oglądania programów dla maluchów na DVD wiązała się ze znajomością 6-8 słów mniej. Wyniki te potwierdziły badania dr. Daniela Andersona, psychologa z Uniwersytetu Stanu Massachusetts.

Dla niezamożnych jeszcze mniej

Dla niezamożnych jeszcze mniej

W pierwszych dwóch kwartałach 2012 r. oddano do użytku o 338 mieszkań komunalnych mniej niż w analogicznym okresie 2011 r. Przeciętny czas trwania ich budowy wydłużył się o miesiąc i wyniósł 19,6 miesiąca.

Jak informuje „Portal Samorządowy”, przytaczając wyniki raportu Głównego Urzędu Statystycznego „Budownictwo mieszkaniowe I-II kwartał 2012 r.”, w dwóch kwartałach 2012 r. oddano do użytkowania 67845 mieszkań, tj. o 13277 mieszkań (o 24,3 proc.) więcej niż w I-II kwartale 2011 r. Zwiększyła się liczba mieszkań oddanych do użytkowania w budownictwie przeznaczonym na sprzedaż lub wynajem, indywidualnym, spółdzielczym, społecznym czynszowym oraz zakładowym. Spadek liczby mieszkań, w stosunku do I-II kwartału 2011 r., odnotowano tylko w budownictwie komunalnym – o 338 mieszkań. Zmniejszył się także jego udział w strukturze mieszkań oddanych do użytkowania (o 0,8 pkt.)

Przeciętny czas trwania budowy nowych budynków innych niż indywidualne, podobnie jak w I-II kwartale 2011 r., wyniósł 25,9 miesiąca. Skrócił się w budownictwie zakładowym – do 14,5 miesiąca (o 3,2 miesiąca krócej), społecznym czynszowym – do 17,4 miesiąca (o 1,8 miesiąca krócej) oraz przeznaczonym na sprzedaż lub wynajem – do 24,9 miesiąca (o 1,7 miesiąca krócej). Natomiast wydłużeniu uległ w budownictwie spółdzielczym – do 40,3 miesiąca (aż o 19,5 miesiąca dłużej) i komunalnym – do 19,6 miesiąca (o miesiąc dłużej).

W I-II kwartale 2012 r. rozpoczęto budowę 80681 mieszkań, tj. o 671 mieszkań (o 0,8 proc.) więcej niż w I-II kwartale 2011 r. Wśród nich spadła liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto w budownictwie indywidualnym – 43321 mieszkań (wobec 48508 mieszkań), komunalnym – 481 mieszkań (wobec 1081), społecznym czynszowym – 379 mieszkań (wobec 771) oraz zakładowym – 91 mieszkań (wobec 192).