Rodzice, macie władzę!

Rodzice, macie władzę!

Pod adresem www.RadyRodzicow.pl powstał elektroniczny Poradnik dla rodziców i Rad Rodziców.

Poradnik przybliża kompetencje Rad Rodziców, zasady ich powoływania, możliwości działania i wpływania na decyzje lokalnych decydentów. Po co to wszystko? Rodzice mogą występować w wielu sprawach związanych m.in. z jakością nauczania, wychowaniem dzieci, ich wyżywieniem oraz bezpieczeństwem, czy również w sprawach związanych z finansami szkoły. Rady Rodziców mają również możliwość reprezentować rodziców na zewnątrz, np. w kontaktach z lokalnymi władzami. Mogą współpracować zarówno między sobą, jak i z innymi stowarzyszeniami i organizacjami społecznymi. W teorii są ważnym ogniwem polskiego systemu oświaty – tylko od rodziców zależy, czy staną się nim także w praktyce.

Poradnik powstał z inicjatywy stowarzyszenia Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna” (zrzeszającego rodziców dzieci z warszawskich szkół i przedszkoli, pracownice szkolnych kuchni, mieszkańców Warszawy i działaczy społecznych) oraz Bielańskiego Forum Rad Rodziców.

Więcej informacji pod adresem: www.RadyRodzicow.pl

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Opłaty z najwyższej półki

Opłaty z najwyższej półki

Minister rolnictwa chce uregulowania relacji pomiędzy producentami żywności a sieciami handlowymi. W tym celu jeszcze we wrześniu planuje zorganizować spotkanie ze spółdzielniami mleczarskimi, a następnie z sieciami handlowymi.

Jak informuje „Portal Spożywczy”, producenci żywności i przedstawiciele sieci handlowych postanowili wypracować wspólnie kompromis w sprawie tzw. opłat półkowych i zaproponowali zmiany w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. – „Wysokość opłat półkowych, terminy ich egzekwowania są nie do zaakceptowania nawet przez zorganizowane firmy typu spółdzielnie mleczarskie. Są to zbyt duże koszty dla producentów” – mówi minister rolnictwa Stanisław Kalemba. Minister rolnictwa zamierza aktywnie włączyć się w rozwiązanie tego problemu. Jeszcze we wrześniu planuje spotkanie z przedstawicielami dużych spółdzielni mleczarskich, następnie spotkanie z przedstawicielami producentów, na którym będą oni mogli przedstawić swoje propozycje uregulowań w tej sprawie, a w końcu z Polską Federacją Producentów Żywności i przedstawicielami wielkich sieci handlowych.

Kalemba chce podczas tych spotkań zwrócić uwagę na zbyt wysokie koszty, które obciążają producentów i na wielkość różnicy pomiędzy ceną, jaką oni uzyskują za swoje produkty, a tym, co widzimy na półkach. Będzie starał się wypracować z producentami wspólne stanowisko wobec sieci handlowych. – „Producenci nie akceptują tych opłat, ale są stawiani pod ścianą. Nie mają alternatywy – albo wprowadzą swój produkt do sieci, albo z nim zostaną. Wiedzą już, że pojedyncza firma nie wygra walki o własne interesy” – wyjaśnia minister.

Wśród producentów pojawiają się różne propozycje rozwiązań, np. utworzenia platformy do wymiany informacji na temat wysokości opłat półkowych. Dobrym pomysłem może być też wspólne organizowanie przez producentów własnych sieci handlowych.

Kryzys polskiego chmielu

Kryzys polskiego chmielu

W 2011 r. produkcja chmielu wzrosła o 30 proc. Nie spowodowało to jednak poprawy sytuacji chmielarzy, ponieważ ceny w punktach skupu nie gwarantują zwrotu kosztów produkcji.

Jak informuje portal Farmer.pl, o rynek chmielu upomniał się w sejmowym oświadczeniu Jarosław Żaczek (Klub Parlamentarny Solidarna Polska). Zwrócił uwagę, iż pogorszenie sytuacji plantatorów widać zwłaszcza na Lubelszczyźnie, która stanowi centrum uprawy chmielu w Polsce (ok. 90 proc. plantacji znajduje się właśnie tam). Choć surowiec jest doskonałej jakości, rolnicy nie mogli sprzedać dużej części chmielu ze zbiorów z 2011 r. ze względu na zbyt niskie ceny proponowane im w punktach skupu surowca. Cena kontraktowa wynosiła ok. 12 zł za 1 kg szyszek, tymczasem na wolnym rynku punkty skupu proponowały ceny od 2 do 6 zł za kg.

Pogorszyło to sytuację producentów do tego stopnia, że likwidują plantacje, co może doprowadzić do zaniechania produkcji chmielu w Polsce. – „Już w 2010 r. powierzchnia upraw zmniejszyła się o 300 ha, a w 2011 r. – o kolejne 220,6 ha, co stanowi redukcję areału w stosunku do roku 2010 o 12 proc. Dalsza likwidacja plantacji może grozić bezpowrotną utratą produkcji tego surowca w naszym kraju” – ostrzega poseł i apeluje o pomoc ze strony rządu. Jego zdaniem do obecnej niekorzystnej sytuacji doprowadziła prywatyzacja browarów. – „Większość zakładów została sprywatyzowana przy udziale kapitału zagranicznego i to od właścicieli browarów zależy, jakie będzie źródło pochodzenia surowca, a ponieważ nie są zainteresowani zakupem polskiego surowca, plantatorzy mają coraz większy problem z jego zbyciem mimo tendencji wzrostowej produkcji. Nastąpiło drastyczne załamanie rynku chmielarskiego w Polsce. Krajowe podmioty skupowo-przetwórcze nie mogą sprzedać browarom części wcześniej przez nie zamówionych produktów, ponieważ wiele browarów zakupiło surowiec chmielowy za granicą, co powoduje ograniczenie skupu chmielu” – wyjaśnia poseł.

Zdaniem posła Żaczka wobec tej trudnej sytuacji konieczne jest podjęcie działań, które ustabilizują rynek chmielarski w kraju i poprawią opłacalność produkcji tak, by umożliwić godną egzystencję rolników i ich rodzin. Istotne jest w tym względzie dążenie do wprowadzenia skutecznych i honorowanych przez wszystkie strony rozwiązań systemowych, które pozwoliłyby rozwiązać ten powtarzający się problem. Chodziłoby o wspólny dla plantatorów, podmiotów skupujących i przetwarzających chmiel oraz browarów system wieloletnich umów kontraktacyjnych. Wśród kroków, które należy przedsięwziąć w tej sprawie, poseł wymienia: kreowanie polityki, która doprowadzi do oparcia produkcji piwa produkowanego w Polsce w znacznej części na krajowych surowcach, wsparcie działań mających na celu konsolidację sektorów chmielarskiego i piwowarskiego w Polsce, przeprowadzenie w tym celu rozmów z przedstawicielami browarów z udziałem plantatorów chmielu oraz przetwórców surowca, a także przygotowanie informacji dotyczącej struktury asortymentowej (ile chmielu, jakiej odmiany) w celu dostosowania upraw do potrzeb działających w Polsce browarów.

Ręce precz od Karty!

Ręce precz od Karty!

Związek Nauczycielstwa Polskiego zaapelował do ministerstwa edukacji o zawieszenie rozmów ws. Karty Nauczyciela. Zdaniem związku ministerstwo wymiguje się od zajęcia stanowiska wobec samorządowych pomysłów pogorszenia warunków pracy nauczycieli.

Sławomir Broniarz, prezes ZNP, powiedział, że Związek oczekuje od MEN ustosunkowania się do samorządowych propozycji zmian w ustawie o systemie oświaty i ustawie Karta Nauczyciela. 16 lipca br. ministerstwo edukacji zainicjowało rozmowy ws. ewentualnych zmian w ustawie Karta Nauczyciela. Do tej pory odbyły się spotkania dotyczące: urlopów, wynagrodzeń i kształcenia nauczycieli, w których brali udział m.in. eksperci ZNP. – „W czasie tzw. rozmów karcianych mamy do czynienia z brakiem stanowiska ministerstwa w sprawach objętych tematyką dyskusji, w tym propozycji samorządów; zmienną postawą przedstawiciela ministerstwa edukacji podczas rozmów, a także z brakiem wizji ministerstwa w sprawie przyszłego kształtu pragmatyki nauczycielskiej” – mówił prezes ZNP. Dodał, że Związek z powagą traktuje prowadzone rozmowy, jednak nie może się zgodzić na przyjętą przez resort edukacji rolę arbitra pomiędzy stroną samorządową a stroną związkową.

Na ostatnim spotkaniu strona samorządowa przedstawiła bardzo radykalne propozycje zmian w ustawie o systemie oświaty i Karcie Nauczyciela. Proponuje m.in. ograniczenie obowiązywania ustawy Karta Nauczyciela tylko do nauczycieli i wychowawców, odstąpienie od nawiązywania stosunku pracy na podstawie mianowania, zatrudnianie nauczycieli kontraktowych wyłącznie na umowy na czas określony, likwidację dodatku uzupełniającego, zwiększenie tygodniowej liczby godzin obowiązkowego wymiaru zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych, zniesienie limitu liczby uczniów w szkołach przekazywanych do prowadzenia innym podmiotom oraz wymogu uzyskania pozytywnej opinii kuratora oświaty przy przekazaniu szkoły.

– „Propozycje samorządów są coraz bardziej radykalne i nastawione wyłącznie na oszczędności, bo część gmin i powiatów ma problemy finansowe, ale nie z powodu edukacji!” – komentował prezes ZNP. – „Samorządy szukają pieniędzy w kieszeniach nauczycieli i wydatkach związanych z prowadzeniem szkół. Usiłują narzucić swoje restrykcyjne propozycje funkcjonowania i finansowania oświaty w Polsce. Uważamy, że na tym etapie jest to już prawie wojna samorządowaprzeciwko nauczycielom”.

Prezes ZNP podkreślił, że propozycja samorządowców pozwala m.in. na przekazywanie innym podmiotom każdej szkoły, bez względu na liczbę uczniów (dziś można to zrobić, jeśli liczba uczniów nie przekracza 70 osób). – „Projekt samorządów poprzez komercjalizację szkół zmierza do ich prywatyzacji. Co to oznacza dla rodziców i nauczycieli? Dla kilku milionów rodzin oznacza przeniesienie ciężaru finansowania edukacji na ich portfele. Skoro bowiem nie da się utrzymać szkoły, oszczędzając na płacach nauczycieli, woźnych i sprzątaczek, to trzeba będzie sięgnąć do kieszeni rodziców. Nie po to bowiem gmina przekazuje szkołę fundacji, stowarzyszeniu czy związkowi wyznaniowemu, by potem finansować jej remont czy bieżące utrzymanie” – mówił szef ZNP.

Prezes Związku podkreślił, że dziś to ministerstwo edukacji odpowiada za politykę państwa w zakresie oświaty i wychowania. – „Uważamy, że dystansowanie się MEN od rozmów dotyczących pragmatyki nauczycielskiej i – coraz bardziej widoczna – próba przeniesienia na samorządy terytorialne odpowiedzialności za całość funkcjonowania szkół, w tym zwłaszcza w kwestiach dotyczących warunków pracy szkół i nauczycieli oznacza stworzenie kilkuset, a nawet kilku tysięcy systemów oświaty i wychowania w Polsce” – mówił Broniarz. – „Jest to działanie niezgodne z Konstytucją RP, szkodzące nie tylko pracownikom oświaty, ale przede wszystkim uczniom i wychowankom. Dlatego ZNP oczekuje zajęcia przez Ministerstwo Edukacji Narodowej stanowiska w zakresie spraw będących przedmiotem negocjacji i samorządowych propozycji”.