Woda prawem, nie towarem

Woda prawem, nie towarem

Rozpoczęła się zbiórka podpisów poparcia pod europejską inicjatywą ustawodawczą, która ma na celu zapewnić wszystkim obywatelom UE prawo do dostępu do wody i urządzeń sanitarnych.

Jak informuje lider tych działań w naszym kraju, Federacja Związków Zawodowych Pracowników Gospodarki Komunalnej i Terenowej w Polsce, inicjatywa nosi nazwę „Dostęp do wody i kanalizacji jest prawem człowieka! Woda jest dobrem publicznym, a nie towarem!”. Działacze chcą, aby Unia Europejska zagwarantowała swoim obywatelom prawo do dostępu do czystej wody pitnej oraz urządzeń sanitarnych wysokiej jakości w formie podstawowych usług publicznych. Ich zdaniem Wspólnota mogłaby również czynić większe wysiłki w kierunku zagwarantowania tych usług również poza obszarem UE – miliony ludzi nadal nie mają do nich dostępu.

Wśród proponowanych działań, których zdaniem inicjatorów powinna się podjąć UE, znalazły się m.in.:
• zaniechanie traktowania usług związanych z dostarczaniem wody jako usług komercyjnych, poprzez wyłączenie wody spod przepisów rynku wewnętrznego;
• zaniechanie uwzględniania wody i urządzeń sanitarnych w umowach handlowych, takich jak CETA;
• wprowadzenie zasady „woda nie jest towarem” z Ramowej Dyrektywy Wodnej do wszystkich unijnych przepisów wodnych i związanych z wodą;
• zapobieganie odłączaniu dostępu do wody użytkownikom zalegającym z opłatami za wodę, poprzez odpowiednie mechanizmy ochrony socjalnej, oparte na zasadach braku dyskryminacji;
•  zagwarantowanie, że prywatne firmy świadczące usługi związane z dostawą wody będą zapewniać pełną przejrzystość i otwartość zawieranych umów;
• propagowanie partnerstwa publiczno-publicznego (w ramach współpracy operatorów wodnych), w oparciu o zasady non-profit i solidarność operatorów wodnych oraz pracowników w poszczególnych krajach;
•  zagwarantowanie na mocy prawa, że kontrola nad wodą i zasobami wody pozostanie w rękach publicznych.

Działacze przypominają, że woda jest ograniczonym zasobem naturalnym i dobrem publicznym niezbędnym do utrzymania życia i zdrowia. Jest więc zasobem naturalnym, którego nie powinny dotyczyć przepisy rynku wewnętrznego – apelują. Mają nadzieję, że na skutek przeprowadzanej kampanii uda się zmienić nastawienie członków Komisji Europejskiej z obecnej koncentracji na konkurencji i podejścia rynkowego na nastawienie w kierunku zapewnienia dostępności usług publicznych i podejście oparte na poszanowaniu prawa.

28 lipca 2010 r., na mocy uchwały nr 64/292, Zgromadzenie Generalne ONZ wyraźnie uznało, że prawo do dostępu do wody i urządzeń sanitarnych jest prawem każdego człowieka. Uchwała wzywa państwa członkowskie i organizacje międzynarodowe do dostarczania zasobów finansowych, pomocy w rozwijaniu zasobów i przekazywaniu technologii, w celu zapewnienia wszystkim ludziom dostępu do bezpiecznej i czystej wody pitnej oraz do urządzeń sanitarnych. Uchwała została przyjęta 122 głosami za, nikt nie głosował przeciw, 41 osób wstrzymało się od głosu. Wśród krajów, które wstrzymały się od głosu, było 17 państw członkowskich UE.

Więcej informacji można znaleźć tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Tak się wciska kit

Tak się wciska kit

Analiza przeprowadzona przez brytyjski magazyn konsumentów wykazała, że produkty reklamowane jako „ze zmniejszoną zawartością tłuszczu”, „light” czy „lekkie”, wcale nie są zdrowsze niż tradycyjne produkty spożywcze.

Jak informuje Wyborcza.biz, przytaczając wyniki badań brytyjskiego magazynu konsumentów „Which?”, 6 na 10 konsumentów w Wielkiej Brytanii spożywa produkty typu „light” kilka razy w tygodniu, sądząc, że są one zdrowsze od zwykłej żywności i pomogą im zgubić zbędne kilogramy. Magazyn postanowił sprawdzić 12 takich produktów i porównać je ze standardowym jedzeniem. Okazało się, że różnice między nimi są minimalne, a często produkty „light” mają nawet więcej kalorii lub cukru niż zwykłe produkty. Przykładowo, ciasteczko czekoladowe McVietie’s w wersji „light” ma tylko 8 kalorii mniej niż w wersji „normalnej”. Z kolei jogurt Tesco z niską zawartością tłuszczu ma 130 kalorii, podczas gdy podobne opakowanie jogurtu Activia zawiera 123 kalorie. Jogurt Tesco zawiera też więcej cukru – 20,2 g (równowartość czterech łyżeczek) w porównaniu z produktem Activia (16,9 g).

„Which?” zwraca uwagę, że klienci często nie wiedzą, jaki skład powinny mieć produkty typu „light”. Na przykład produkt ze zmniejszoną zawartością tłuszczu – zgodnie z brytyjskimi regulacjami – powinien zawierać nie mniej niż 3 proc. tłuszczu. – „Konsumenci wybierają takie produkty, bo wierzą, że to zdrowy wybór, jednak często okazuje się, że tak nie jest. Dlatego polecamy, aby ludzie dokładnie czytali etykiety na produktach, zanim zdecydują się na zakup” – mówi dyrektor „Which?” Richard Lloyd.

Żarty się kończą

Żarty się kończą

Delegaci Walnego Zjazdu Delegatów śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” upoważnili regionalne władze związku do rozpoczęcia przygotowań do generalnego strajku ostrzegawczego.

– „Jestem przekonany, że ludzie czekają na odważne decyzje. Strajk jest najpotężniejszą bronią związkową. Do tej pory jej unikaliśmy, ale najwyższy czas po nią sięgnąć. Nasz region jest sercem przemysłowym Polski, który najdotkliwiej odczuwa skutki kryzysu. Osobno się nie obronimy, musimy to zrobić razem” – powiedział przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, Dominik Kolorz. Podkreślił, że uchwała podyktowana została napiętą sytuacją społeczno-gospodarczą. – „Obawiamy się, że w branżach energochłonnych, ale nie tylko, również w przemyśle motoryzacyjnym, służbie zdrowia czy w oświacie może dojść w najbliższych tygodniach i miesiącach do masowych zwolnień. Bezrobocie strukturalne na terenie Śląska i Zagłębia może osiągnąć bardzo duże rozmiary” – dodał Kolorz.

Zamiar zorganizowania generalnego strajku ostrzegawczego w regionie poparł Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” i delegat na WZD Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. – „Ten rząd zepchnął nas na ulice. My to wyzwanie przyjmujemy” – powiedział Piotr Duda w swoim wystąpieniu.

Generalny strajk ostrzegawczy będzie miał charakter solidarnościowy i potrwa maksymalnie cztery godziny. Każda organizacja związkowa najpierw przeprowadzi referendum w tej sprawie w swoim zakładzie. Planowany termin protestu to grudzień 2012 roku lub styczeń przyszłego roku. Ostatni generalny strajk ostrzegawczy w regionie odbył się w maju 1981 roku.

Zakupy grupowe zamiast zwolnień

Zakupy grupowe zamiast zwolnień

Jest wiele lepszych sposób na oszczędności w placówkach leczniczych niż zwolnienia pracowników. Należą do nich m.in. grupowe zakupy leków czy energii – wciąż nie dość popularne.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, polskie szpitale nieśmiało działają na polu zakupów grupowych. A warto – to świetny sposób na podratowanie budżetu zadłużonych szpitali. Przepisy nie stoją temu na przeszkodzie, bo art. 16 prawa zamówień publicznych wskazuje jednoznacznie, że zainteresowani mogą wyznaczyć spośród siebie przedstawiciela, który przeprowadzi przetarg i zamówi np. potrzebne materiały.

O zaletach tego rozwiązania przekonały się już niektóre lecznice. W woj. mazowieckim aż 16 (m.in. szpitale płocki, międzyleski i bródnowski) porozumiało się, by jesienią zeszłego roku wspólnie kupić energię elektryczną. Organizatorem zakupów (przedstawicielem lecznic) była Mazowiecka Agencja Energetyczna. Dzięki wspólnym zakupom placówki zaoszczędziły łącznie 3,5 mln zł. Platformę zakupową energii dla szpitali w sierpniu zorganizował też śląski urząd marszałkowski. Do wspólnego przetargu przystąpiło 15 placówek medycznych, z których każda dzięki temu kupiła energię o 15,5 proc. taniej.

W podobny sposób można zakupić w niższych cenach leki. Samorząd śląski tworzy właśnie Centrum Zakupowe Leków, dzięki któremu według szacunków wicemarszałka Kleszczewskiego każda placówka kupi medykamenty o 20 proc. taniej.

Kolejny sposób na oszczędności to system szpitalny unit dose, czyli tzw. indywidualnych dawek leków. Odpowiednia ilość jest kupowana w opakowaniach hurtowych, a potem rozdzielana przez personel medyczny indywidualnie wśród pacjentów. Pozwala to na lepsze kontrolowanie zużycia leków i uniknięcie marnotrawstwa.

Jeszcze większe oszczędności przyniosłyby lecznicom platformy ogólnopolskie, a nawet międzynarodowe, dzięki którym mogłyby kupować także sprzęt medyczny czy wyżywienie. Z powodzeniem działają one w Anglii, we Francji i w Niemczech. Polska Federacja Szpitali postanowiła stworzyć podobne, ponadpaństwowe porozumienie, w którym udział zadeklarowało już 70 jednostek.