Najgorsza służba zdrowia w Europie

Najgorsza służba zdrowia w Europie

Polska służba zdrowia znajduje się na szarym końcu wśród krajów Europy – wynika z raportu Health Barometre, podsumowującego badania przeprowadzone przez Europ Assistance i instytut badawczy Cercle Santé.

Jak informuje Wyborcza.biz, badanie dotyczące oceny służby zdrowia przeprowadzono wśród mieszkańców 9 krajów europejskich oraz wśród Amerykanów. Najgorzej wypadła Polska – z wynikiem 2,6 pkt., czyli 0,3 pkt. proc. mniej niż przed rokiem. Dla porównania: Włosi ocenili swoją opiekę zdrowotną na 3,7 pkt., Czesi – na 4 pkt., Szwedzi – 4,7 pkt. Francuzi, Hiszpanie i Brytyjczycy – powyżej 5 pkt. Najbardziej zadowoleni są mieszkańcy Austrii, którzy swojej służbie zdrowia przyznali 6,5 pkt.

Rekordowo dużo, bo aż 90 proc. Polaków w nadchodzących latach najbardziej boi się jeszcze dłuższego oczekiwania na wizytę czy zabieg. Trudno się dziwić – już teraz w kolejce do niektórych specjalistów trzeba czekać nawet kilka miesięcy.

Na pytanie, czy obecny system opieki zdrowotnej gwarantuje równy dostęp do usług medycznych, twierdząco odpowiedział tylko co czwarty Polak. To znowu najsłabszy wynik.

Osoby, które potrzebują szybkiej pomocy, coraz częściej decydują się na skorzystanie z prywatnej przychodni. Dlatego 67 proc. Polaków obawia się również rosnących kosztów usług medycznych. Koszt wizyty u alergologa czy ginekologa to ok. 150 zł, USG jamy brzusznej – ok. 120 zł, szycia rany – ok. 500 zł, a mastektomii – już 8 tys. zł.

Z badania Europ Assistance i Cercle Santé wynika też, że rekordowo dużo Polaków – bo aż 41 proc. – musiało zrezygnować z leczenia, bo nie było ich na nie stać. Co piąty odłożył wizytę u lekarza ogólnego, 17 proc. zrezygnowało z wykupienia leków, a 15 proc. z wizyty u dentysty. Co dziesiąty Polak z powodu braku pieniędzy nie poddał się leczeniu poważnej choroby. Kolejne 10 proc. Polaków odłożyło zakup okularów lub szkieł kontaktowych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Świetna książka prawie za darmo!

Świetna książka prawie za darmo!

Zachęcamy do skorzystania z niezwykłej okazji. Po bardzo niskiej cenie można nabyć czterotomową pracę prof. Jacka Tittenbruna „Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. To jedna z najważniejszych książek dokumentujących polski dziki kapitalizm i związane z nim „przekręty” na masową skalę.

Każdy z czterech tomów można nabyć w księgarni internetowej po pięć złotych (wcześniej: ponad 45 złotych za egzemplarz). Całość kosztuje zatem 20 złotych (odbiór w firmowych księgarniach jest bezpłatny). Jak się dowiedzieliśmy jest jeszcze znaczny zapas wszystkich części tej fachowej publikacji, ukazującej skrywane i wstydliwe tajemnice polskich przemian z naukowym rygorem i precyzją.

Profesor dr hab. Jacek Tittenbrun jest członkiem Rady Honorowej „Nowego Obywatela”. W numerze czwartym z 2008 roku opublikowaliśmy wywiad z nim, zatytułowany „Bezdroża polskiej prywatyzacji”. Zamieściliśmy wówczas także krótką recenzję tej książki, autorstwa redaktora naczelnego „Obywatela” – można ją przeczytać tutaj.

Zamówienia książki można dokonać tutaj.

Zestresowany jak polski pracownik

Zestresowany jak polski pracownik

Najnowsze badania przeprowadzone przez firmę Regus wykazują, że pracujący Polacy są coraz bardziej zestresowani. 40 proc. z nich twierdzi, że poziom doświadczanego przez nich stresu jest wyższy niż rok temu.

Jak informuje „HR News”, ankieta została przeprowadzona wśród ponad 16 tys. pracowników na całym świecie, w tym w Polsce. Polscy respondenci potwierdzają, że doświadczany przez nich stres jest częściej wywoływany przez czynniki natury zawodowej niż osobistej. Na czele najbardziej stresujących czynników znajdują się osobista sytuacja finansowa (46 proc.), praca (43 proc.) i kontakt z klientami (43 proc.).

W ujęciu globalnym pracownicy małych przedsiębiorstw są bardziej zestresowani ze względu na bezpośredni kontakt z klientami (42 proc.) niż pracownicy dużych firm (27 proc.), lecz mniej z powodu konfliktów z przełożonymi (20 proc.) niż ich koledzy w większych organizacjach (40 proc.).

– „Nie ma wątpliwości, że zestresowani pracownicy mają gorsze samopoczucie i częściej chorują, dlatego pracodawcy, którzy chcą pomóc swoim podwładnym prowadzić szczęśliwsze życie, nie powinni ignorować problemu, jakim jest poziom stresu w ich firmie. Stres wpływa negatywnie nie tylko na personel, lecz także na całe organizacje, których pracownicy nie są w stanie spełniać stawianych wymagań, spędzają więcej czasu na zwolnieniach lekarskich i pracują mniej wydajnie” – mówi Krzysztof Rudyk, Country Manager Regus w Polsce.

„Bezpieczna” energia

„Bezpieczna” energia

Do mediów przecieka coraz więcej informacji na temat rezultatów badań bezpieczeństwa siłowni atomowych w krajach Unii Europejskiej. Są one niepokojące.

Jak informuje portal wnp.pl, Komisja Europejska nie upubliczniła jeszcze wyników testów warunków skrajnych, które przeprowadzono w 143 elektrowniach jądrowych w Europie. Celem testów było sprawdzenie, czy zakłady te mogą wytrzymać ekstremalne zjawiska, takie jak trzęsienia ziemi czy ataki terrorystyczne. Impulsem do przeprowadzenia badań stała się awaria jądrowa w Fukushimie w Japonii, do której doszło ok. półtora roku temu. Unijny komisarz ds. energii Gunther Oettinger przedstawi raport końcowy i zalecenia na szczycie UE w dniach 18 i 19 października.

Z nieoficjalnych informacji wiadomo, iż wyniki testów nie są dobre. Kraje UE będą musiały wydać minimum 25 mld euro, żeby podnieść standardy bezpieczeństwa w siłowniach jądrowych. Niemiecki dziennik „Die Welt” sugeruje, że większość z 58 francuskich elektrowni jądrowych nie spełniła międzynarodowych norm bezpieczeństwa nakreślonych przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej. Dziennik „Le Figaro” natomiast podaje, że np. dziewiętnaście francuskich reaktorów nie miało sejsmicznych przyrządów pomiarowych. Gazeta zauważa również, że we francuskich elektrowniach nie jest odpowiednio chroniony sprzęt ratowniczy. Z kolei podczas kontroli w elektrowni w czeskim Temelinie sejsmograf nie działał, a słowackie zakłady mają złe systemy filtracyjne.