Lokatorki mówią ważne rzeczy

Lokatorki mówią ważne rzeczy

Ukazała się bardzo ciekawa broszura dokumentująca antyspołeczną politykę mieszkaniową władz Poznania. Zachęcamy do pobrania i lektury.

Nakładem Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej Poznań opublikowano broszurę „Lokatorki mówią. Sytuacja społeczno-mieszkaniowa w Poznaniu”. Poświęcono ją sytuacji mieszkańców lokali komunalnych, ukazanej na przykładzie trzech kobiet, z którym przeprowadzono rozmowy dokumentujące problem i jego aspekty.

Jak napisali wydawcy: „W niniejsze broszurze przedstawiamy trzy wywiady przeprowadzone w sierpniu 2012 roku z lokatorkami, które musiały stawić czoła trudnościom socjalno-mieszkaniowym. Naświetlają one zakres problemu, z jakimi musi się zmierzyć niemała część mieszkańców Poznania. W wywiadach wypowiadają się tylko kobiety. To działanie celowe podjęte w opozycji do dominującego przekonania, że eksmisje dotyczą jakichś bliżej niedookreślonych »trudnych lokatorów« czy »osób nie płacących czynszów«, »awanturujących się mężczyzn«. Tymczasem ofiarami polityki socjalno-mieszkaniowej w naszym mieście padają konkretni ludzie – często właśnie kobiety, dzieci czy osoby schorowane (przykładowo w sierpniu br. ZKZL wyeksmitował 90-letniego mężczyznę). Wspólną ich cechą jest niższy status ekonomiczny i społecznych, choć bywa, że ofiarami są także profesorowie, nauczycielki i właściciele małych interesów. Logika »świętego prawa własności i wolnego rynku« oraz biurokratycznych struktur władzy nie oszczędza nikogo, kto tylko stanie na drodze interesom tych, którzy czują się panami sytuacji i wydaje się im, że wszystko mogą. Wiele problemów socjalno-mieszkaniowych bierze się z dotychczasowej polityki miasta. W Poznaniu od początku lat 90. (1995-2009) miasto sprzedało w większości dotychczasowym lokatorom, na preferencyjnych warunkach, ponad 10,5 tys. lokali, czyli 41% tego, co posiadał samorząd. W tym samym okresie wybudowano jedynie 638 nowych mieszkań komunalnych”.

Całą broszurę można pobrać w postaci pliku PDF tutaj.

Polecamy!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Najgorsza służba zdrowia w Europie

Najgorsza służba zdrowia w Europie

Polska służba zdrowia znajduje się na szarym końcu wśród krajów Europy – wynika z raportu Health Barometre, podsumowującego badania przeprowadzone przez Europ Assistance i instytut badawczy Cercle Santé.

Jak informuje Wyborcza.biz, badanie dotyczące oceny służby zdrowia przeprowadzono wśród mieszkańców 9 krajów europejskich oraz wśród Amerykanów. Najgorzej wypadła Polska – z wynikiem 2,6 pkt., czyli 0,3 pkt. proc. mniej niż przed rokiem. Dla porównania: Włosi ocenili swoją opiekę zdrowotną na 3,7 pkt., Czesi – na 4 pkt., Szwedzi – 4,7 pkt. Francuzi, Hiszpanie i Brytyjczycy – powyżej 5 pkt. Najbardziej zadowoleni są mieszkańcy Austrii, którzy swojej służbie zdrowia przyznali 6,5 pkt.

Rekordowo dużo, bo aż 90 proc. Polaków w nadchodzących latach najbardziej boi się jeszcze dłuższego oczekiwania na wizytę czy zabieg. Trudno się dziwić – już teraz w kolejce do niektórych specjalistów trzeba czekać nawet kilka miesięcy.

Na pytanie, czy obecny system opieki zdrowotnej gwarantuje równy dostęp do usług medycznych, twierdząco odpowiedział tylko co czwarty Polak. To znowu najsłabszy wynik.

Osoby, które potrzebują szybkiej pomocy, coraz częściej decydują się na skorzystanie z prywatnej przychodni. Dlatego 67 proc. Polaków obawia się również rosnących kosztów usług medycznych. Koszt wizyty u alergologa czy ginekologa to ok. 150 zł, USG jamy brzusznej – ok. 120 zł, szycia rany – ok. 500 zł, a mastektomii – już 8 tys. zł.

Z badania Europ Assistance i Cercle Santé wynika też, że rekordowo dużo Polaków – bo aż 41 proc. – musiało zrezygnować z leczenia, bo nie było ich na nie stać. Co piąty odłożył wizytę u lekarza ogólnego, 17 proc. zrezygnowało z wykupienia leków, a 15 proc. z wizyty u dentysty. Co dziesiąty Polak z powodu braku pieniędzy nie poddał się leczeniu poważnej choroby. Kolejne 10 proc. Polaków odłożyło zakup okularów lub szkieł kontaktowych.

Zarabiać, ale mądrze

Zarabiać, ale mądrze

Producent mrożonek FRoSTA usuwa ze wszystkich swoich produktów wzmacniacze smaku, barwniki, aromaty, tłuszcze utwardzone i skrobię modyfikowaną.

Jak informuje PortalSpożywczy.pl, produkty rybne, mieszanki warzyw i dania gotowe, czyli największe kategorie produktowe FRoSTY już mają zmienione receptury. Spółka kończy pracę nad nowymi recepturami pozostałych produktów.

Polityka zakładająca eliminację z produktów dodatków jest realizowana przez firmę od 2011 r. pod nazwą „100 proc. naturalnego smaku”. Jak informuje spółka, kryteria polityki wyznaczono na podstawie badań konsumenckich.

– „W nowych recepturach produktów FRoSTY nie ma dodatków do żywności, uznanych przez konsumentów za newralgiczne. Wychodzimy z założenia, że to konsument wyznacza trendy. Razem ze zmianą świadomości społecznej i wymagań konsumentów zmieniła się nasza polityka. Dlatego przyjrzeliśmy się wszystkim surowcom stosowanym w naszych produktach. Wiele z nich usunęliśmy, wiele wyeliminowaliśmy. Produkty, których nie można zmodyfikować zgodnie z wytycznymi »100 proc. naturalnego smaku« zostają wycofywane z oferty” – wyjaśnia Paweł Wojciechowski, dyrektor sprzedaży FRoSTA Sp. z o.o.

Wyeliminowane dodatki do żywności FRoSTA zastąpiła naturalnymi składnikami – większą ilością warzyw, ziół i przypraw. Zdaniem Wojciechowskiego dodatki do żywności pozwalają obniżyć koszty produkcji, ale wcale nie sprawiają, że żywność jest smaczniejsza. Co istotne, firma zdecydowała się nie obciążać konsumenta wyższymi kosztami produkcji zdrowszej żywności. – „Wzrost cen wzięliśmy na siebie. Zrealizowane badania konsumenckie potwierdzają, że usunięcie dodatków do żywności ze składu produktów nastąpiło bez szkody dla ich smaku, a produkty po zmianie receptur cieszą się uznaniem klientów” – dodaje Wojciechowski.

Świetna książka prawie za darmo!

Świetna książka prawie za darmo!

Zachęcamy do skorzystania z niezwykłej okazji. Po bardzo niskiej cenie można nabyć czterotomową pracę prof. Jacka Tittenbruna „Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. To jedna z najważniejszych książek dokumentujących polski dziki kapitalizm i związane z nim „przekręty” na masową skalę.

Każdy z czterech tomów można nabyć w księgarni internetowej po pięć złotych (wcześniej: ponad 45 złotych za egzemplarz). Całość kosztuje zatem 20 złotych (odbiór w firmowych księgarniach jest bezpłatny). Jak się dowiedzieliśmy jest jeszcze znaczny zapas wszystkich części tej fachowej publikacji, ukazującej skrywane i wstydliwe tajemnice polskich przemian z naukowym rygorem i precyzją.

Profesor dr hab. Jacek Tittenbrun jest członkiem Rady Honorowej „Nowego Obywatela”. W numerze czwartym z 2008 roku opublikowaliśmy wywiad z nim, zatytułowany „Bezdroża polskiej prywatyzacji”. Zamieściliśmy wówczas także krótką recenzję tej książki, autorstwa redaktora naczelnego „Obywatela” – można ją przeczytać tutaj.

Zamówienia książki można dokonać tutaj.