Spekulanci trafią za kratki?

Spekulanci trafią za kratki?

Komisja do Spraw Gospodarczych i Monetarnych Parlamentu Europejskiego poparła wprowadzenie kary więzienia dla spekulantów na rynku finansowym.

O nowych regulacjach informuje brytyjska deputowana Arlene McCarthy (Socjaliści i Demokraci) w wywiadzie opublikowanym na stronie Parlamentu Europejskiego (europarl.europa.eu). Jak podkreśla, celem nowych przepisów jest sprawienie, że wszystkie nadużycia na rynku finansowym będą podlegały sankcjom prawnym. Regulacje obejmą także te elementy, których prawo do tej pory nie regulowało (m.in. rynki towarowe). Duży nacisk w nowych regulacjach położony jest na dostęp do informacji i współpracę w tym zakresie. Zasady dotyczące sankcji karnych mają być skonstruowane tak, żeby przestępcy nie mogli wykorzystywać różnic systemowych na terenie UE.

Według nowych regulacji za używanie poufnych informacji i manipulacji na rynku grozi kara pozbawienia wolności na minimum pięć lat. Nie mniej niż dwa lata – za upowszechnianie informacji wewnętrznych do celów poufnych transakcji i manipulacji na rynku.

W odpowiedzi na postulaty organizacji pozarządowych wprowadzone zostaną również nowe narzędzia do wykrywania nadużyć w dotacjach do żywności. „Spekulacje na rynkach surowców powodują, że skoki cen żywności stawiają najuboższych w trudnej sytuacji. Musimy położyć kres praktykom służącym jedynie interesom spekulantów oraz przemysłom nastawionym na zysk” – powiedziała McCarthy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Prenumeratorzy mają lepiej!

Prenumeratorzy mają lepiej!

Jesienny numer „Nowego Obywatela” trafi do ogólnej dystrybucji za ok. dwa tygodnie, jednak już teraz można zapoznać się z wybranymi tekstami, spisem treści oraz okładką. Natomiast do prenumeratorów egzemplarze zostały już wysłane!

Prenumeratorom radzimy często sprawdzać skrzynki, gdyż właśnie wysłaliśmy do nich paczki z pachnącym farbą „Nowym Obywatelem” nr 6 (57), którego oficjalna premiera odbędzie się w piątek (19 października 2012 r.), podczas Festiwalu Obywatela w Łodzi. Ponieważ do ogólnopolskiej dystrybucji pismo trafi kilka dni po zakończeniu imprezy, prenumeratorzy mają prawo czuć się uprzywilejowaną grupą czytelników – dostarczenie im pisma „przed wszystkimi” jest skromną formą podziękowania za zakup pisma w sposób, który buduje naszą niezależność finansową (więcej na ten temat tutaj).

Pozostałym odbiorcom naszego periodyku pozostaje na razie lektura spisu treści oraz paru tekstów, które zdecydowaliśmy się w całości udostępnić na naszej WWW. Z tymi materiałami można się zapoznać tutaj.

Decyzje w rękach obywateli

Decyzje w rękach obywateli

Coraz więcej miast i gmin w Polsce stawia na budżet partycypacyjny. Pozwala on mieszkańcom współdecydować o rozdysponowaniu części środków z budżetu miasta. Resort administracji i cyfryzacji uruchomił specjalną stronę poświęconą budżetowi partycypacyjnemu, aby wspierać taką tendencję.

Budżet partycypacyjny jest od wielu lat stosowany w wielu krajach Europy Zachodniej. Do jego najważniejszych zalet można zaliczyć zwiększenie udziału i wpływu obywateli na finanse miasta, wzrost zaufania społeczności lokalnej do działań podejmowanych przez władze gmin oraz wzrost wiedzy i świadomości mieszkańców na temat możliwości finansowych miast.

Pionierem tego rozwiązania w Polsce jest Sopot, a próby wprowadzenia budżetu partycypacyjnego podejmowane były już m.in. w Płocku i w mniejszych miejscowościach, takich jak Karpacz. W tym roku po raz pierwszy formuła konsultowania budżetu zostanie zastosowana m.in. w Poznaniu. Mieszkańcy stolicy Wielkopolski zdecydują, na co miasto wyda 10 mln zł. Do 7 września wpłynęło ponad 340 wniosków zawierających ponad 260 pomysłów. Dotyczyły one głównie budowy dróg, ścieżek rowerowych, chodników oraz tworzenia miejsc do uprawiania sportu i rekreacji. Spośród propozycji wyłoniono 20 pomysłów, z których poznaniacy wybiorą w głosowaniu te do realizacji. Na kartach do głosowania znajdą się m.in. koncepcje rozbudowy Hospicjum Palium, stworzenia Muzeum Enigmy poświęconego poznańskim matematykom, którzy złamali niemieckie szyfry, budowy skateparku, stworzenia Wartostrady – poznańskiego ciągu pieszo-rowerowego nad Wartą, a także budowy mieszkań socjalnych. Głosować będzie można do 10 października w rozmieszczonych w centrum miasta specjalnych namiotach oraz w punktach informacyjnych Urzędu Miasta Poznania. Dodatkowo w weekendy na poznańskie ulice wyjadą „ruchome punkty głosowania” – zabytkowe autobusy. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny zapowiedział, że w przypadku zainteresowania tą formą decydowania o miejskich pieniądzach, podobne projekty będą powtarzane w kolejnych latach. Według miejskich urzędników koszty projektu nie powinny przekroczyć 35-40 tys. zł.

Nad kształtem przyszłorocznego budżetu popracują również zielonogórzanie – informuje lokalne wydanie „Gazety Wyborczej”. Mieszkańcy Zielonej Góry mają do wykorzystania 3 mln zł. Wystarczy wypełnić formularz z propozycjami na stronie urzędu miasta. Jak dotąd, większość propozycji dotyczy infrastruktury drogowej: budowy dróg dojazdowych domów, remontów miejskich arterii (al. Zjednoczenia), budowy i naprawy chodników, poprawy oświetlenia czy bezpieczeństwa przy przejściach dla pieszych. Niektórzy przedstawiają nawet szacunkowe kosztorysy inwestycji. Głosowanie odbędzie się między 18 a 31 października.

Resort administracji i cyfryzacji uruchomił specjalną stronę poświęconą budżetowi partycypacyjnemu ze względu na coraz większe zainteresowanie samorządowców, społeczników i mieszkańców tą formą decydowania o wydatkach gminnych. Jak informuje „Portal Samorządowy”, ministerstwo chce, aby strona była miejscem wymiany praktyk, dlatego zachęca do nadsyłania informacji na temat zrealizowanych projektów.

Wzory formularzy ułatwiających wymianę informacji na temat budżetu partycypacyjnego znajdują się tutaj.

Związki krytycznie o exposé Tuska

Związki krytycznie o exposé Tuska

Trzy największe centrale związkowe w Polsce bardzo krytycznie oceniły wystąpienie premiera Tuska i jego tezy przewodnie.

Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda komentuje m.in.: „Zapowiedź Premiera dalszego uelastyczniania rynku pracy, w tym szczególnie wydłużenia do 12 miesięcy okresu rozliczeniowego i wprowadzenie ruchomego czasu pracy to jasny sygnał, że koszty kryzysu znowu zostaną przerzucone na pracowników. Ostrzegamy, że będzie to źródłem dalszego zubożenia społeczeństwa i istotnych problemów społecznych. Mamy nadzieję, że Premier zdaje sobie sprawę, że może dojść do eskalacji społecznego niezadowolenia. »Solidarność« nie będzie się temu biernie przyglądać. Dotychczasowe doświadczenia z inwestycjami publicznymi, szczególnie tymi związanymi z Euro 2012 pokazały, że rząd sobie z nimi – delikatnie mówiąc – nie radzi. Jak dotąd przyniosły one więcej złego niż dobrego. Doprowadziły do upadłości wielu firm, szczególnie z branży budowlanej i utraty tysięcy miejsc pracy. Jeśli dzisiaj słyszymy o inwestycjach na wielką skalę, które mają przeciwdziałać bezrobociu, jesteśmy pełni obaw. Jeśli będzie to wyglądało tak jak dotychczas, to zamiast koła zamachowego rozwoju gospodarki, będziemy mieli raczej młyńskie koło u szyi, które pociągnie nas na samo dno. Hipokryzją ze strony Premiera jest deklaracja zdecydowanej walki z bezrobociem w sytuacji zamrożenia wielu miliardów złotych na Funduszu Pracy. Dopóki ich nie uwolni, nie ma prawa mówić o trosce o bezrobotnych i miejsca pracy. Polityka prorodzinna w postaci dłuższego płatnego urlopu macierzyńskiego, choć to krok w dobrym kierunku, będzie miała bardzo ograniczony zakres. To taka typowa kiełbasa na kiju, bo przecież skierowana do młodych kobiet, z których 70 proc. pracuje dziś na śmieciówkach lub jest bezrobotna. Dlatego skorzysta z tego pozytywnego rozwiązanie niewiele z nich, głównie pracujących na etacie, a tych w Polsce jest coraz mniej. Podczas expose nie padło z ust Premiera jak zamierza wspierać demografię w przypadku młodych ludzi pracujących na umowach śmieciowych. Jak chce im pomóc w założeniu rodziny przy zarobkach 1000-1500 zł brutto. Jak mają wziąć kredyt na zakup lub budowę domu i jak zamierza pan ich zachęcić do posiadania dzieci. Nie usłyszeliśmy też od szefa rządu odpowiedzi na pytanie, skąd weźmie pieniądze na przyszłe emerytury dla ludzi dziś pracujących na śmieciówkach. Niech premier powie publicznie, kto dopłaci przyszłym emerytom skazanym dzisiaj na umowy śmieciowe jeśli nie uzbierają na minimalną emeryturę. Jak te osoby będą mogły skorzystać w przyszłości z emerytury częściowej, jeśli nie wypracują sobie odpowiedniej liczby lat pracy składkowych, uprawniających do tego świadczenia”.

Z kolei Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych wydało oświadczenie, w którym stwierdza: „OPZZ z rozczarowaniem przyjęło dzisiejsze wystąpienie premiera w Sejmie. Szef rządu nie przedstawił żadnych propozycji odnośnie spraw kluczowych dla setek tysięcy Polaków i Polek. Nie znaleźliśmy w exposé pomysłów na przeciwdziałanie narastającym negatywnym zjawiskom takim jak: wzrost bezrobocia, likwidacja setek zakładów pracy, tysiące zlikwidowanych szkół, zamykanie szpitali i pogarszanie dostępu do opieki medycznej, spadek realnych wynagrodzeń, rosnące ubóstwo, masowa emigracja. Premier wbrew początkowym deklaracjom nie przedstawił też żadnych propozycji dotyczących ograniczenia umów »śmieciowych«. Niezadowolenie społeczne i zdenerwowanie pracowników rośnie w zastraszającym tempie. Dzisiaj mamy już pierwsze negatywne efekty: narastające napięcia na kolei, rozpoczynające się strajki w górnictwie czy przemyśle metalowym. Dlatego OPZZ nie udziela wotum zaufania rządowi Donalda Tuska. W ocenie OPZZ ważniejsze od poparcia rządu w Sejmie jest uzyskanie akceptacji społecznej”.

Trzecia z dużych central, Forum Związków Zawodowych, uważa, że przemówienie premiera Tuska było pełne obietnic bez pokrycia. W ocenie FZZ wystąpienie okazało się rozczarowujące, bez konkretów, realnych pomysłów. Dużo w nim było retoryki, obietnic bez pokrycia, zachęcania do wiary i nadziei, że będzie dobrze. Premier podkreślił, że udało się zrobić, m.in.: podwyższenie wieku emerytalnego – w opinii FZZ tego raczej rząd powinien się wstydzić, choćby dlatego, że dokonał reformy wbrew woli narodu, który teoretycznie ma reprezentować. 84 proc. społeczeństwa nie akceptowało podwyższenia i zrównania wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Rozwiązanie jest wątpliwe konstytucyjnie, czyli kolejny przykład tworzenia przez rząd złego prawa, które już zostało do Trybunału zaskarżone. Podwyższenie to miało charakter czysto matematyczny, nieprzemyślany, bez obudowy w postaci programów aktywizujących bezrobotnych, które Forum w swojej opinii do ustawy proponowało. Premier zapowiada w tzw. drugim exposé m.in. zaciskanie pasa, bo przed nami trudny rok, a niezbędne jest utrzymanie dodatniego wzrostu gospodarczego – FZZ wątpi jak ma to zrobić znaczna część społeczeństwa: ponad 10 proc. społeczeństwa zarabiająca niecałe 1200 zł na rękę np. przy czteroosobowej rodzinie, żyjący z zasiłku w wysokości 500 zł, emeryt otrzymujący niecałe 900 zł po 40 latach pracy. Większość Polaków zarabia zresztą niecałe 2100 zł brutto i za to musi utrzymać rodzinę. Chyba wyobraźnia premiera tak daleko w ogóle nie sięga. Do tego bezrobocie sięga 13 proc., a ukryte jest oczywiście znacznie większe. Tymczasem premier ani słowem nie wspomina o odblokowaniu środków z Funduszu Pracy, które zamraża minister finansów zamiast przeznaczać je na walkę z bezrobociem, tworzyć miejsca pracy. Premier nie zapowiedział też wprowadzenia składek na ZUS od umów śmieciowych – FZZ podkreśla, że premier nie chce podnosić kosztów pracy, ale jednak nie proponuje rozwiązań, które choć trochę ucywilizowałyby pracę tej grupy osób, nie chce wprowadzać regulacji dających zatrudnionym np. na zlecenie czy kontrakty prawa zbliżone do pracujących na umowę o pracę, np. prawo do płatnego urlopu, zwolnienia lekarskiego, urlopu macierzyńskiego itp. Stanowisko premiera co najmniej rozczarowuje. Co zrobić, by nie było tak, że z 14 mln zarabiających Polaków 5 mln płaci składki na ZUS inne niż wynikające z ich dochodów – jak zauważa FZZ, premier nie mówi wprost, że chodzi o przedsiębiorców, którzy płacą najniższe składki mimo zarobków na poziomie milionów złotych rocznie. Wprowadzenie ruchomego czasu pracy, wydłużenie okresów rozliczeniowych do 12 miesięcy – w opinii FZZ to rozmontowywanie prawa pracy, kolejny ukłon w stronę przedsiębiorców bez jakichkolwiek osłon dla pracowników; poza tym nie ma żadnego realnego potwierdzenia, że większa elastyczność pracy powoduje wzrost liczby miejsc pracy. Do 2015 r. wszystkie dzieci będą miały miejsca w żłobkach i przedszkolach – FZZ twierdzi, że tak można wszystko obiecywać. Premier  milczy na temat kosztów utrzymania tych placówek, wskazując jedynie ułatwienia przy ich budowie.