Śpią w samochodach, nie stać ich na hotele

Śpią w samochodach, nie stać ich na hotele

Europejska Federacja Transportowców rozpoczęła kampanię na rzecz lepszych warunków pracy i płacy kierowców zawodowych.

– „Chcemy zwrócić uwagę unijnych polityków na stale pogarszającą się sytuację kierowców zawodowych w Europie. Mamy wiele problemów do rozwiązania, a do najważniejszych z nich należą: rzeczywiste a nie fikcyjne wynagrodzenie za pracę, rozliczenie godzin nadliczbowych i nocnych, dodatki za załadunek i rozładunek towarów, diety z tytułu podróży służbowej i ryczałty za noclegi” – powiedział Tadeusz Kucharski, przewodniczący Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”.

Zgodnie z wynikami badań przeprowadzony przez ETF: 95 proc. kierowców uczestniczących w przewozach międzynarodowych nocuje w swoich samochodach, ponieważ pracodawcy nie chcą płacić za hotel i parking strzeżony, a 85 proc. nie otrzymuje wynagrodzenia za załadunek i rozładunek towarów. Zdecydowana większość z nich nie ma regularnego dostępu do gorących posiłków czy też możliwości skorzystania z toalety ze względu na bardzo niską wysokość diety. W obawie o utratę pracy często pracują po 80-85 godzin tygodniowo.

– „Sytuacja polskich kierowców jest jedną z najgorszych w Europie. Zarabiają oni tylko część płac francuskich i holenderskich kierowców. Można powiedzieć, że jesteśmy dyskryminowani tylko dlatego, że jesteśmy Polakami. I to wszystko się dzieje w UE, która gwarantuje równe prawa dla wszystkich! Musimy położyć temu kres!” – dodał Tadeusz Kucharski.

Kampanię rozpoczęła manifestacja przed siedzibą Parlamentu Europejskiego, która odbyła się 9 października br. Wzięło w niej udział około 1 tys. kierowców zawodowych z 9 krajów zrzeszonych w Europejskiej Federacji Pracowników Transportu (ETF), do której należy również Krajowa Sekcja Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jesień będzie gorąca

Jesień będzie gorąca

Komitet Wykonawczy Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych wezwał organizacje członkowskie do strajków, demonstracji, pochodów i innych akcji na rzecz Kontraktu Socjalnego dla Europy.

Jak informuje OPZZ w „Kronice Związkowej”, przytaczając wezwanie wystosowane przez EKZZ, akcje protestacyjne na całym Starym Kontynencie mają się odbyć 14 listopada br. Kontrakt Socjalny dla Europy to odpowiedź ruchu związkowego na unijny Pakt Fiskalny. Związkowcy chcą wyrazić swój sprzeciw wobec polityk oszczędnościowych, które wpychają Europę w stagnację gospodarczą, a nawet recesję, jak również wobec dalszego demontażu europejskiego modelu społecznego.

EKZZ podaje w wątpliwość całą podstawę polityki oszczędnościowej Paktu nakładanego przez tzw. Trójkę (Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny). Podkreśla, iż MFW rażąco nie doszacował negatywnego wpływu środków oszczędnościowych na wzrost gospodarczy. Ta pomyłka dotkliwie wpływa na codzienne życie ludzi. Związkowcy zwracają uwagę na brak koordynacji polityk gospodarczych oraz brak minimalnych standardów socjalnych w Europie, co daje zbytnią swobodę dla konkurencji pomiędzy państwami, w szczególności w kwestii podatków, kosztów pracy i warunków socjalnych.

EKZZ przypomina, że Unia Europejska jest konstytucyjnie zobowiązana do „działania na rzecz trwałego rozwoju Europy, którego podstawą jest zrównoważony wzrost gospodarczy oraz stabilność cen, wysoce konkurencyjna społeczna gospodarka rynkowa, zorientowana na pełne zatrudnienie i postęp społeczny oraz wysoki poziom ochrony i poprawy jakości środowiska”.

Zdaniem związkowców priorytetem w ramach walki z kryzysem powinno być skupienie się na trzech filarach z zaproponowanego przez nich Kontraktu: dialogu społecznym i negocjacjach zbiorowych, zarządzaniu gospodarczym na rzecz zrównoważonego wzrostu i zatrudnienia, oraz sprawiedliwości ekonomicznej, podatkowej i społecznej.

Sen o igrzyskach – koszmarem ekologów

Sen o igrzyskach – koszmarem ekologów

Władze Krakowa, Zakopanego i przedstawiciele Słowacji podjęli decyzję, że razem będą się starać o organizację olimpiady zimowej w 2022 r. Dla niewielkich, lecz cennych przyrodniczo Tatr to kolejne zagrożenie ze strony inwazyjnej infrastruktury.

Jak przekonuje Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, propozycja wspólnej organizacji igrzysk ma o wiele większe szanse powodzenia niż samodzielne kandydatury Zakopanego i Popradu zgłaszane w latach 90-tych (wtedy obie poniosły klęskę). W związku z obecnymi staraniami o organizację zimowej olimpiady ekolodzy obawiają się szkód dla środowiska, które mogą zostać spowodowane m.in. przez budowę i eksploatację kompleksu bobslejowego, planowanego w Krynicy. Największym zagrożeniem dla przyrody będzie jednak ewentualna budowa tunelu pod Tatrami, który łączyłby Zakopane z miejscowością Štrbské Pleso na Słowacji. Ta inwestycja prowadzona byłaby praktycznie w całości na terenie parków narodowych.

Idea organizacji igrzysk w naszym kraju ma wsparcie Polskiego Związku Olimpijskiego oraz wstępną akceptację rządu. Decyzja o tym, kto zostanie gospodarzem Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2022, zapadnie podczas sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w 2015 r. Jak dotąd, chęć organizacji wyraziły: St. Moritz (Szwajcaria), Barcelona i Oslo. Prawdopodobne jest również przystąpienie do walki o prawo organizacji igrzysk przez Ukrainę, która na miejsce ich przeprowadzenia wybrała Czarnohorę w Karpatach.

Znikające pieniądze

Znikające pieniądze

„Sunday Times” postanowił sprawdzić, czy wielkie firmy działające w Wielkiej Brytanii wywiązują się z płacenia podatków.

Jak informuje portal ekonomia24.pl, przytaczając ustalenia brytyjskiej gazety, serwis aukcyjny eBay przy 800 mln funtów przychodów ze sprzedaży zapłacił jedynie 1,2 mln funtów podatku dochodowego. Zarząd portalu twierdzi, że płaci podatki zgodnie z prawem. Jak dowodzi jednak „Sunday Times”, według giełdowych sprawozdań firmy jej średnia marża wynosi 23 proc., a zatem przyjmując ją także dla brytyjskiego oddziału, zysk netto tylko za jeden rok powinien wynieść 181 mln funtów, a należny podatek 51 mln. Tymczasem firma zapłaciła jedynie ułamek tej kwoty.

Z kolei sieć barów kawowych Starbucks przez 14 lat działalności na Wyspach zapłaciła zaledwie 8,6 mln funtów podatku. Do wielkich koncernów unikających płacenia podatków należy również lider internetowego handlu na świecie, Amazon. W kwietniu „Guardian” napisał, że uzyskał on w Wielkiej Brytanii 7,6 mld funtów przychodów, a podatku nie zapłacił wcale. Z kolei właściciel Facebooka przy 20,4 mln funtów przychodów zapłacił jedynie 238 tys. podatku.

Zainteresowanych tematem odsyłamy tutaj.