Standardy na papierze

Standardy na papierze

Nowoczesna psychiatria zaleca odejście od modelu wielkich szpitali daleko od domu chorego na rzecz powiązania leczenia psychiatrycznego ze środowiskiem, w którym chory żyje, i ze wsparciem otoczenia. W Polsce to jednak wciąż tylko założenia.

Jak przypomina RynekZdrowia.pl, w grudniu 2010 r. został uchwalony Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego. Zakłada on integrację wszystkich form opieki psychiatrycznej nad pacjentem, od szpitala, poprzez opiekę dzienną, środowiskową i warsztaty terapii zajęciowej. Program obejmuje też powstanie centrów zdrowia psychicznego, gdzie chory miałby kompleksową pomoc. Póki co, założenia Programu słabo przekładają się na rzeczywistość.

Dr Tomasz Teodor Goździkiewicz, dyrektor SPZOZ im. dr. S. Deresza w Choroszczy, szacuje, iż w Polsce jest ok. 5 mln ludzi, którzy mają różne problemy psychiczne. – „Obecnie opieką stacjonarną środowiskową objętych jest ok. 2 mln spośród nich. W tej sytuacji drugie tyle pozostaje bez pomocy. Dodatkowo stygmat «wariata» w Polsce jest nadal ogromny. Patrząc na to, model środowiskowy powinien się jak najszybciej rozwijać” – komentuje. I dodaje: – „Niestety jest on nadal w powijakach. O ile w niektórych, większych ośrodkach, część dużych szpitali psychiatrycznych przekształca w tym kierunku swoje zespoły ambulatoryjne, o tyle w mniejszych jednostkach nie znalazło to odbicia w realizacji”.

Podobne zdanie na ten temat ma prof. dr hab. Janusz Rybakowski, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera UM w Poznaniu. – „Poziom wdrożenia psychiatrii środowiskowej jest bardzo różny w poszczególnych regionach kraju. W Wielkopolsce można go ocenić na ok. 30 proc.” – stwierdza prof. Rybakowski.

Głównym problemem, w ocenie dr. Goździkiewicza, są finanse. – „Do dziś nie wiadomo praktycznie, w jaki sposób finansować psychiatrię środowiskową. Pewne problemy może stanowić też specjalistyczna kadra. Patrząc na ilość naszych lekarzy psychiatrów, nie wiadomo do końca, jak wspomniany model psychiatrii miałby funkcjonować na tak szeroką skalę” – przyznaje.

Potwierdzają to starostowie i burmistrzowie, którzy gotowi są zainwestować pieniądze w uruchomienie specjalistycznych centrów opieki psychiatrycznej. W ich opinii, na przeszkodzie stoi brak jasnych reguł finansowania przez NFZ. Fundusz na pytania zainteresowanych stworzeniem centrum odpowiada, że jeszcze jest za wcześnie, by cokolwiek obiecywać. W tej sytuacji trudno oczekiwać, że któryś z samorządów poświęci własne pieniądze, jeśli nie wie, czy do nowej instytucji nie będzie musiał nieustannie dopłacać.

_____

Tekst poświęcony psychiatrii środowiskowej przeczytać będzie można w „Nowym Obywatelu” nr 3/2012.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Spółdzielczość po bożemu

Spółdzielczość po bożemu

Globalny kryzys pogarsza szczególnie sytuację żywnościową najuboższych – przypomniał papież w przesłaniu przygotowanym z okazji Światowego Dnia Żywności i zachęcił do rozwoju spółdzielczości.

Jak podało Radio Watykańskie, Benedykt XVI skierował swoje słowa do José Graziano da Silvy, dyrektora generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Papież nawiązał w liście do tegorocznego tematu Światowego Dnia Żywności, którym są kooperatywy rolnicze, postrzegane jako klucz do wyżywienia świata.

Benedykt XVI zwrócił uwagę, iż spółdzielczość to konkretny wyraz zasady pomocniczości, głoszonej w nauczaniu społecznym Kościoła. Zasada ta zapewnia każdemu człowiekowi wkład w rozwój i ochronę praw. „W świecie, który stara się przezwyciężyć kryzys ekonomiczny i nadać globalizacji znaczenie autentycznie ludzkie, spółdzielczość stanowi nowy typ gospodarki, który służy osobie” – pisze przywódca duchowy katolików.

Skazani na bezrobocie?

Skazani na bezrobocie?

Chociaż marketów przybywa, a sprzedaż detaliczna ma się całkiem nieźle, sprzedawcy okazują się być największą grupą zawodową wśród zarejestrowanych bezrobotnych. Do zawodów zagrożonych bezrobociem należą również m.in. ślusarze.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, na koniec czerwca br. w urzędach pracy zarejestrowanych było ponad 158 tys. sprzedawców (rok wcześniej 149 tys.). Zdaniem ekspertów dzieje się tak, ponieważ małe osiedlowe sklepy upadają, nie wytrzymując konkurencji z rozrastającymi się sieciami dyskontów. W tym roku otwarto ponad 200 tego typu placówek i jest ich już 2,8 tys. Jedno miejsce pracy w dyskoncie to utrata kilku w handlu tradycyjnym – wyjaśnia Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu. Ponadto, w handlu jest duża rotacja pracowników, m.in. ze względu na stosunkowo niskie zarobki – zauważa Andrzej Faliński, dyrektor generalny w Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Po sprzedawcach, najwięcej zarejestrowanych bezrobotnych jest wśród ślusarzy – 43 tys., czyli o 3 proc. więcej niż rok temu. Według Jerzego Bartnika, prezesa Związku Rzemiosła Polskiego, bezrobocie wśród tej grupy pogłębia jej słaba mobilność – ślusarze nie migrują za pracą do innych miejscowości. – „Ponadto część osób nie może znaleźć zajęcia, bo nie ma specjalistycznych umiejętności oczekiwanych przez pracodawców” – dodaje Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. Jego zdaniem takie same są przyczyny wysokiego bezrobocia wśród innych zawodów: techników mechaników (23,9 tys. bezrobotnych) czy spawaczy (blisko 4,8 tys.).

W czołówce tego smutnego rankingu znajdują się również murarze (33,2 tys.) i robotnicy budowlani (33 tys.). – „To dlatego, że ich branża się kurczy i tracą pracę. W tym roku sądy ogłosiły już upadłość 147 firm budowlanych, a to jeszcze nie koniec bankructw” – uważa prof. Zofia Bolkowska, ekspert rynku budowlanego z Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa. Poza tym, część z nich pracuje w szarej strefie, a rejestruje się w „pośredniakach” tylko w celu uzyskania ubezpieczenia zdrowotnego. Podobnie postępują także szwaczki, których w rejestrach bezrobotnych jest blisko 24 tys., oraz krawcy (33,3 tys.).

Wśród bezrobotnych nierobotniczych najwięcej jest techników ekonomistów – blisko 40 tys. Zdaniem ekspertów wynika to z nasycenia rynku pracownikami o takich kwalifikacjach. Pracy nie mają nawet ekonomiści z wyższym wykształceniem (16 tys. bezrobotnych). Wśród pozostających bez zatrudnienia absolwentów uczelni wyższych dużo jest też m.in. specjalistów od marketingu, socjologów i filologów.

Podróże (rozciągnięte) w czasie

Podróże (rozciągnięte) w czasie

Mimo prowadzonych od kilku lat inwestycji w modernizację torów, pociągi towarowe kursują bardzo wolno i coraz bardziej się spóźniają.

Jak informuje portal ekonomia24.pl, w pierwszym półroczu br. pociągi towarowe poruszały się po polskich torach ze średnią prędkością 25,75 km na godzinę, tymczasem średnia prędkość handlowa w Unii Europejskiej przekroczyła 50 km/h. Przykładowo, średnia prędkość pociągów towarowych francuskiego RFF (Réseau Ferré de France) oscylowała wokół 60 km/h, a dla pociągów długodystansowych (kursujących na trasach powyżej 700-800 km) wyniosła 65 km/h.

Ponadto, polskie pociągi coraz bardziej się spóźniają. O ile jeszcze w pierwszym kwartale tego roku punktualnie przyjeżdżało 52,75 proc. pociągów, to już w II kwartale zaledwie 49,38 proc. Jeśli chodzi o pociągi międzynarodowe, w I kwartale 56 proc. z nich przyjechało na czas, w II kwartale już tylko 51 proc. Średni czas opóźnienia w okresie od stycznia do marca wynosił 277 minut, a od kwietnia do czerwca – 298 minut. Jak podają eksperci, głównym powodem opóźnień pociągów i czynnikiem wpływającym na ich prędkość jest stan torów. Problemem są zwłaszcza zamknięcia tras i tzw. wąskie gardła, czyli punkty na szlakach, które zmuszają maszynistę do znacznego zmniejszenia prędkości.

Związek Niezależnych Przewoźników Kolejowych wskazał 17 tras towarowych do naprawy i 459 „wąskich gardeł”. ZNPK łącznie zgłasza zastrzeżenia do ponad 11,7 tys. km linii, co stanowi większość z 19 tys. km tras, którymi zarządza PKP PLK. Przewoźnicy przekonują, że zwiększenie prędkości handlowej można osiągnąć przez pilny remont linii 131, czyli tzw. magistrali węglowej – połączenie Górnego Śląska z Gdynią. Do pilnego remontu nadają się ich zdaniem również: linia 137 Katowice-Legnica, umożliwiająca wywóz kruszyw z kopalni na Dolnym Śląsku, linia 273 Wrocław-Szczecin, łącząca Dolny Śląsk z portami w Szczecinie i Świnoujściu, linia 8 Warszawa-Kraków, linia 132 Bytom-Wrocław oraz linia nr 2 Warszawa-Terespol.