Bezrobotni są aktywni – liberałowie są leniwi (umysłowo)

Bezrobotni są aktywni – liberałowie są leniwi (umysłowo)

Przeciętny czas poszukiwania pracy w Polsce wynosi ponad 11 miesięcy, a w przypadku osób o niższych kwalifikacjach i młodych aż ponad półtora roku. Zdesperowani chętnie podejmą jakąkolwiek pracę, nawet „na czarno”.

„Dziennik Gazeta Prawna” przywołuje wyniki badań ankietowych Narodowego Banku Polskiego, obalające wiele liberalnych mitów na temat „lenistwa i cwaniactwa” bezrobotnych. Wedle nich, ponad połowa bezrobotnych była na co najmniej jednej rozmowie kwalifikacyjnej u potencjalnych pracodawców, choć nie otrzymała z powiatowego urzędu pracy żadnego skierowania. Zresztą, znalezienie zatrudnienia poprzez PUP nie jest łatwe, w niektórych placówkach ofertę pracy uzyskuje mniej niż 2 proc. zarejestrowanych osób. – „Z naszych badań wynika, że bezrobotni bardzo aktywnie poszukują pracy. To mit upowszechniany przez media, że rejestrują się w większości tylko po to, aby uzyskać zasiłek albo ubezpieczenie zdrowotne” – twierdzi Joanna Tyrowicz z NBP.

Niezależnie od wieku większość bezrobotnych jest zainteresowana pracą stałą, w pełnym wymiarze. Jednak ponad jedna trzecia (37 proc.) ankietowanych osób bez etatu, które szukają pracy, z gospodarstw domowych, w których nie było innych osób bez zajęcia, była gotowa podjąć jakąkolwiek pracę. Jeszcze bardziej zdesperowani byli bezrobotni wywodzący się z gospodarstw domowych, w których dwie osoby lub więcej poszukiwały pracy. Wśród nich aż 47 proc. gotowych było wykonywać jakiekolwiek zajęcie. Większość bezrobotnych ocenia, że łatwiej jest znaleźć pracę w szarej strefie. Zatrudnienie w gospodarce ukrytej przed fiskusem traktują jednak bardziej jako przymus ekonomiczny niż sposób na unikanie podatków.

Bezrobotni z reguły nie mają też wygórowanych oczekiwań co do płacy. W tym roku liczą na wynagrodzenie w przedziale 1500-2000 zł (ze średnią na poziomie 1640 zł „do ręki”), co jest zgodne ze stawkami rynkowymi. Młodzi bezrobotni najczęściej chcieliby zarabiać 1500 zł, co niestety odbiega od rzeczywistych wynagrodzeń – przedsiębiorcy osobom poniżej 30. roku życia płacą średnio 1200 zł netto.

Według badań wysoki poziom bezrobocia jest spowodowany stosunkowo niewielką liczbą nowych miejsc pracy. Pracodawcy, jeśli zatrudniają, to najczęściej na etaty zwolnione przez osoby, którym wygasły umowy czasowe, które zrezygnowały z posady lub odeszły na emeryturę czy rentę.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Patrzeć lokalnym na ręce

Patrzeć lokalnym na ręce

Prezesi oddziałów Związku Nauczycielstwa Polskiego popierają pomysł ustanowienia dodatkowego nadzoru nad samorządami w zakresie oświaty.

Jak informuje Portal Samorządowy, prezesi oddziałów ZNP zaprotestowali przeciwko wyzbywaniu się przez organy władzy samorządowej ustawowych zadań oświatowych. Zarzucają samorządowcom, że dążą do przekazywania szkół fundacjom, stowarzyszeniom i spółkom, wprowadzenia mechanizmów rynkowych do systemu edukacji oraz zminimalizowania nadzoru pedagogicznego.

„Przyjęcie takich rozwiązań prowadzi do demontażu publicznej edukacji i będzie skutkowało obniżeniem jakości kształcenia młodego pokolenia Polaków” – czytamy w stanowisku prezesów oddziałów ZNP.

Związkowcy wytykają niektórym samorządom niewłaściwe zarządzanie finansami publicznymi, nietrafione inwestycje czy decyzje podejmowane z myślą o szukaniu oszczędności w oświacie. „Dlatego popieramy zaproponowane przez przedstawicieli Związku Nauczycielstwa Polskiego podczas posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży rozwiązania, mające na celu ukształtowanie nadzoru prawnego nad jednostkami samorządu terytorialnego” – podkreślają w stanowisku. Chodzi o następujące propozycje:

1) zobowiązanie wojewodów oraz kuratorów oświaty przez właściwych ministrów do rzetelnej analizy aktów prawa stanowionego przez organy samorządu terytorialnego,

2) wprowadzenie instrumentu umożliwiającego Prezesowi Rady Ministrów ujednolicanie rozstrzygnięć nadzorczych wojewodów,

3) rozszerzenie uprawnień nadzorczych wojewodów,

4) wprowadzenie zakazu łączenia funkcji kuratora oświaty z mandatem radnego w samorządzie,

5) wprowadzenie zakazu prowadzenia szkół z wykorzystaniem mienia publicznego (w tym dotacji) przez osoby, które pełnią funkcje w organach jednostek samorządu terytorialnego,

6) dokonanie nowelizacji prawa tak, aby organizacjom społecznym, w tym związkom zawodowym, przyznać szersze prawo zaskarżania do sądu administracyjnego uchwał i zarządzeń wydawanych przez organy JST.

Nobliści przeciwko cięciom

Nobliści przeciwko cięciom

Oszczędzanie na nauce skończy się katastrofą – alarmują nobliści w liście otwartym do szefów rządów i głów państw Unii Europejskiej.

Jak informuje Wyborcza.biz, Komisja Europejska w projekcie unijnego budżetu na lata 2014-20 zapisała prawie 80 mld euro na badania i innowacje w ramach programu „Horyzont 2020”. Autorzy listu podpisanego przez 42 noblistów i pięciu laureatów medalu Fieldsa apelują, żeby tej kwoty nie zmniejszać. Cięcia w budżecie UE są pewne, nieznane są tylko ich zakres i skala. Za miesiąc spotykają się w tej sprawie szefowie państw Wspólnoty. Pojawiły się obawy, że cięcia dotkną naukę. Według najczarniejszych scenariuszy budżet „Horyzontu 2020” zostanie okrojony nawet o kilkanaście miliardów euro.

– „Fundusze na naukę nie są pierwszymi kandydatami do cięć, ale jeśli one nastąpią, to mogą dotknąć wszystkich” – mówi Sidonia Jędrzejewska z komisji ds. budżetu w Parlamencie Europejskim. – „To przykre, że w ogóle komuś przychodzi do głowy, by ciąć fundusze na badania. Europa mocno przegrywa w badaniach z USA, takie cięcia grożą tylko zwiększeniem dystansu” – komentuje prof. Andrzej Udalski z Uniwersytetu Warszawskiego. – „Wydajemy na głowę mieszkańca na naukę mniej niż USA, Japonia czy Korea Płd.” – potwierdza prof. Tomasz Dietl, członek Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC).

Nobliści przekonują w liście, że nauka może rozwiązać wiele palących problemów – znaleźć nowe sposoby wykorzystania energii, technologie i produkty, lepszą organizację społeczeństwa, dokonać przełomu w medycynie. Ich zdaniem jest jedynym sposobem, aby zapewnić Europie długotrwały dobrobyt w przyszłości.

Precz z syzyfową pracą!

Precz z syzyfową pracą!

Rozpoczyna się kolejna odsłona kampanii NSZZ „Solidarność” STOP umowom śmieciowym. Jej symbolem jest Syzyf.

W Gdańsku odbyła się premiera spotu kampanii i dalszego jej przebiegu. – „Dla nas nie ma żadnej różnicy czy pracownik pracuje na umowę śmieciową czy pracuje na czarno” – mówił podczas konferencji prasowej przewodniczący NSZZ „Solidarność”, Piotr Duda. – „Z jednej strony politycy wiedzą, że system ubezpieczeń społecznych jest niewydolny a z drugiej pozwalają na patologię na rynku pracy na ogromną skalę” – tłumaczył przewodniczący.

Dlatego „Solidarność” w maju wręczyła premierowi Tuskowi projekt ustawy, który przewiduje objęcie obowiązkiem ubezpieczeń emerytalnego i rentowych m.in. osób świadczących pracę na podstawie umowy o dzieło. – „Nasz projekt wyłącza z oskładkowania uczniów i studentów, ponieważ to może ograniczyć im możliwości kształcenia. Proponujemy jednak ubezpieczenie wypadkowe w tym przypadku, ponieważ młodzi ludzie często podejmują pracę o dużym charakterze ryzyka i dlatego powinni być objęci ubezpieczeniem rentowym” – tłumaczył Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej „Solidarności”.

Zdaniem przedstawicieli Związku każda forma świadczenia pracy powinna być oskładkowana. – „W każdym kraju tak jest. Tymczasem w Polsce obowiązuje powszechny i obowiązkowy system ubezpieczenia. Natomiast tylko 52 proc. osób objętych podatkiem dochodowym płaci składki na ubezpieczenie społeczne. Z wiadomych względów te osoby nie są w stanie utrzymać starego systemu emerytalnego i przejść do nowego systemu” – mówił Nakonieczny.

Kampania „STOP umowom śmieciowym” skierowana jest do młodych ludzi, których najczęściej dotyczy niestabilne zatrudnienie. Kampanię zapowiadały billboardy i cityligthy z postacią Syzyfa. W sobotę w Gdańsku, Łodzi, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie odbył się happening, podczas którego młodzi ludzie pchali czerwoną kulę i rozdawali ulotki dotyczące kampanii. Już niedługo na ulicach pojawią się kolejne billboardy. Kampanii outdoorowej towarzyszyć będą spoty w kinach, telewizji i internecie. Do młodych ludzi skierowane są również otwarte wykłady, które odbędą się na wyższych uczelniach.

Więcej o kampanii „Stop umowom śmieciowym” można przeczytać tutaj.