Koalicja przeciwko konsumentom, rolnikom i środowisku

Koalicja przeciwko konsumentom, rolnikom i środowisku

Sejm uchwalił w piątek bez poprawek ustawę o nasiennictwie, której projekt przygotował prezydent RP. Poprawki wprowadzone przez posłów koalicji rządowej zezwalają na obrót nasionami modyfikowanymi genetycznie na terenie Polski.

Za uchwaleniem ustawy głosowało 230 posłów z koalicji rządowej, 202 było przeciw. Nie przeszła żadna poprawka opozycji, w tym wniosek o odrzucenie ustawy w całości. Wśród odrzuconych poprawek znalazły się wnioski opozycji, które przewidywały m.in. zakaz dopuszczania do obrotu materiału siewnego modyfikowanego genetycznie czy zakaz stosowania takiego materiału siewnego.

Jan Szyszko z PiS powiedział przed głosowaniem, że „dawno nie widział takiej niekompetencji rządu”. – „W wyborach parlamentarnych PO i PSL były całkowicie przeciwko GMO. Dlaczego w takim razie tej chwili wprowadzacie GMO?” – pytał Szyszko.

Romuald Ajchler (SLD) ocenił, że rząd jest bierny w pracach nad ustawą o GMO. Przekonywał, że zgłoszone przez opozycję poprawki, które miały zabezpieczyć Polskę przed wprowadzeniem do obrotu nasion genetycznie zmodyfikowanych, zostały odrzucone przez Sejm. – „SLD nie bardzo wierzy ministrowi rolnictwa, że nie dopuści do obrotu nasionami genetycznie zmodyfikowanymi, dlatego że mamy przykład pana ministra Gowina, który likwiduje 79 sądów w Polsce swym rozporządzeniem właśnie, wbrew nawet opinii części swojego klubu” – mówił. – „Dlatego SLD nie poprze tej ustawy, ponieważ nie chcemy, aby Polska była krajem, gdzie uprawia się rośliny genetycznie zmodyfikowane bez ograniczeń” – mówił.

Organizacja ekologiczna Polska Wolna od GMO alarmowała wcześniej, że część zapisów zawartych w prezydenckim projekcie została usunięta przez posłów. Chodzi o artykuły dotyczące GMO, które miały pozostać w mocy, m.in. przepis, w myśl którego odmian GMO nie wpisuje się do krajowego rejestru upraw. Zdaniem eksperta tej organizacji Pawła Połaneckiego w uzasadnieniu do projektu ustawy prezydent stwierdził, że sprawa budzi wiele kontrowersji, więc okoliczności uzasadniają utrzymanie przepisów dotyczących odmian GMO zawartych w ustawie z 26 czerwca 2003 r. do czasu przyjęcia kompleksowej ustawy dotyczącej GMO.

Poseł Krzysztof Ardanowski (PiS) przekonywał podczas obrad sejmowych komisji rolnictwa oraz środowiska omawiających dokument, że zmiany wprowadzone do projektu prezydenckiego są wbrew intencjom Bronisława Komorowskiego, który opowiedział się za utrzymaniem zakazu rejestracji upraw GMO.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Segregacja w gimnazjach

Segregacja w gimnazjach

Gimnazja miały wyrównywać szanse uczniów, tymczasem utrwalają społeczne nierówności.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, problem dotyczy wszystkich dużych miast. Przykładowo, w Poznaniu na egzaminie gimnazjalnym uczniowie z osiedla Jeżyce zdobyli z matematyki średnio ok. 26 proc. punktów, a ci z Piątkowa – średnio ok. 60 proc. We Wrocławiu z kolei gimnazjum na Krzykach miało o 30 proc. lepsze wyniki niż inna rejonowa szkoła na Psim Polu. Rekordowe różnice między szkołami są w Opolu – aż 43 pkt proc.! Dr Dobrochna Hildebrandt-Wypych z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza wyjaśnia, że to efekt przyjętej po 1989 r. ideologii edukacyjnej, według której rzekomo „konkurencja jest lekiem na wszystko”.

– „Przeniosłam dziecko do szkoły dalej od domu, bo jest lepsza od tej za rogiem. Nie chciałam, żeby syn zadawał się z chłopakami, którzy wystają wieczorami w bramach. Wierzę, że w towarzystwie ambitniejszych dzieci on też sobie lepiej poradzi” – mówi Danuta Kurzawska, mama gimnazjalisty z Katowic.

Jakie są rezultaty takich wyborów? – „Uczniowie »dobrzy« stają się lepsi, bo mają możliwość edukacji w dowolnych szkołach. A uczniowie wymagający pomocy nie uzyskują wsparcia i stają się coraz słabsi. Są skazani sami na siebie, w ich zespołach brak »lokomotyw«, czyli uczniów o większych aspiracjach, którzy stanowią naturalne wsparcie i mogą być stawiani za wzór dla pozostałych” – mówi Wojciech Miśko, nauczyciel matematyki i działacz nauczycielskiej „Solidarności”.

Ponadto, „lepsze” szkoły przyciągają też „lepszych” nauczycieli – choć ci są potrzebni bardziej w placówkach wymagających wsparcia.

Jak temu zaradzić? Dr hab. Roman Dolata, profesor Instytutu Badań Edukacyjnych uważa, że „słabsze” szkoły mogłyby przyciągać uczniów dodatkową, ale bezpłatną ofertą edukacyjną, również pozalekcyjną. A co z nauczycielami? – „Trzeba przygotowywać ich do pracy z trudniejszą młodzieżą i wspierać ich dodatkami finansowymi. Najważniejsze byłoby jednak budowanie prestiżu nauczyciela pracującego w trudniejszych środowiskowo szkołach” – komentuje.

Z tego typu rozwiązań korzystają niektóre samorządy. Na przykład w Bydgoszczy poradnia psychologiczno-pedagogiczna opracowała cykl zajęć dla nauczycieli pracujących w „trudnych” gimnazjach. Ponadto dba się o to, aby klasy w takich placówkach były mniej liczebne oraz by szkoły posiadały nowoczesną bazę sportową i przeznaczały godziny na dodatkowe zajęcia.

W najbliższym numerze „Nowego Obywatela” opublikujemy obszerny wywiad o nierównościach w systemie edukacji i ich społecznych skutkach.

W Polskim Radiu o Polsce Socjalnej

W Polskim Radiu o Polsce Socjalnej

Jutro w radiowej Jedynce tuż po godzinie 12 dyskusja o zbliżającym się Dniu Niepodległości. Weźmie w niej udział m.in. jeden z redaktorów „Nowego Obywatela”, Michał Sobczyk. Opowie on o inicjatywie „Polska Socjalna”, która 11 listopada będzie manifestowała pod sztandarami lewicy i niepodległości.

Michał Sobczyk będzie gościem południowego magazynu „Z kraju i ze świata”, nadawanego w Programie Pierwszym Polskiego Radia tuż po Hejnale.

Nasz redaktor weźmie udział w radiowej dyskusji na temat świętowania 11 listopada przez różne środowiska ideowo-społeczne i polityczne. Przypomnijmy, że tego dnia w Warszawie odbędą się obchody Święta Niepodległości pod hasłem „Polska Socjalna”. To próba ukazania wkładu polskich socjalistów w odzyskanie niepodległości oraz socjalnych początków niepodległej Polski. Organizatorzy mówią: „Zamierzamy pokazać, że w Polsce prawica nie ma monopolu na patriotyzm” (więcej informacji zamieściliśmy tutaj).

Program Pierwszy Polskiego Radia, „Z kraju i ze świata”, piątek, kilka minut po dwunastej.

Program 1 Polskiego Radia można odbierać na terenie Polski oraz w krajach sąsiadujących na falach długich (LW) na częstotliwości 225 kHz.

Wszystkie programy Polskiego Radia mogą być odbierane na terenie kraju na falach ultrakrótkich (UKF-FM).

W internecie.

Zapraszamy do słuchania!

Z myślą o wykluczonych

Z myślą o wykluczonych

W Łodzi powstanie placówka lecznicza dla ubogich pacjentów. Dotychczas nie byli oni objęci kompleksową opieką medyczną.

Jak informuje Gazeta.pl Łódź, łączenie Miejskiego Szpitala im. Sonnenberg” z Miejskim Centrum Zdrowia Publicznego (w jego skład wchodzą dawna izba wytrzeźwień, dziś Zakład Diagnostyczno-Opiekuńczy przy ul. Kilińskiego, a także placówki zajmujące się leczeniem zespołów abstynencyjnych i uzależnień) zaczęło się od unii personalnej. Od 1 listopada dyrektorem szpitala na Stokach został Krzysztof Kumański, szef MCZP.

Jak zauważa dr Maciej Prochowski, dyrektor Wydziału Zdrowia UMŁ, szpital im. Sonnenberga ma 8 mln zł długu i wymaga ogromnych inwestycji, na które szpital i miasto nie mają pieniędzy. Dlatego magistrat szukając najlepszego rozwiązania, postanowił uczynić z „Sonnenberga” unikatową jednostkę – wzorowany na amerykańskich lecznicach szpital dla wykluczonych. Trafią do niego pacjenci zaniedbywani przez inne kliniki: ubodzy, uzależnieni od alkoholu, ludzie starzy oraz bardzo zaniedbani. Dzięki przekształceniu szpitala będzie mógł on korzystać – poza środkami z NFZ – z tzw. kapslowego, czyli opłat za wydawanie przez miasto pozwoleń na sprzedaż alkoholu, a to niemałe pieniądze. W ubiegłym roku to ponad 4 mln zł – wyjaśnia dr Prochowski.

Kumański tak tłumaczy sens przekształcenia placówki: – „Dziś szpitale bronią się przed pijanymi, którzy często są nieubezpieczeni. Panuje pogląd, że nieprzytomnym trzeba robić drogie badania, np. tomografię komputerową. To bulwersuje, bo wielu łodzian czeka na to badanie w długich kolejkach. W szpitalach powtarzane są legendy o pijanych, którzy mieli osiem tomografii w ciągu roku. Dzięki »Sonnenbergowi« będzie można rozwiązać ten problem”.

Kumański dodaje, że połączenie szpitala na Stokach z innymi miejskimi jednostkami zajmującymi się leczeniem uzależnień spowoduje, że wykluczonych będzie można objąć kompleksową opieką. Po pobycie w szpitalu pacjenci będą mogli kontynuować leczenie w specjalistycznych poradniach.

– „To, że w »Sonnenbergu« będą leczeni uzależnieni, nie znaczy, że szpital nie może dalej służyć miastu. Widzę w nim miejsce na przykład dla biednych starych ludzi. Oni też potrzebują pomocy i nierzadko trudno im ją uzyskać” – dodaje Kumański. Zgodnie z planami nowego dyrektora przekształcenie szpitala ma się zacząć od zamknięcia bloku operacyjnego i oddziałów, które z niego korzystają, czyli chirurgii i ortopedii – nie oznacza to jednak, że zostaną zlikwidowane; miejsce dla nich ma się znaleźć w innym miejskim szpitalu – im. Jonschera.

W najbliższym numerze „Nowego Obywatela” opublikujemy tekst o leczeniu osób bezdomnych w Polsce.