Kryzys ma krew na rękach

Kryzys ma krew na rękach

Dopiero dwa samobójstwa, masowe protesty na ulicach oraz żądania sędziów zmusiły hiszpański rząd i tamtejsze banki do skończenia z falą eksmisji z mieszkań. W ciągu czterech lat już 400 tys. osób straciło lub traci mieszkania, tonąc w hipotecznych długach.

Jak informuje Wyborcza.biz, tuż przed wybuchem kryzysu w Hiszpanii ceny nieruchomości rosły, a wiele zachęconych tym osób zaciągało wieloletnie hipoteki. Potem zaczęli jednak masowo tracić pracę i nie byli w stanie spłacać rat pożyczek. Obecnie bezrobocie w tym kraju wynosi ponad 25 proc. W lipcu br. niewypłacalność kredytobiorców osiągnęła najwyższy wskaźnik od 1962 r., kiedy Bank Hiszpanii zaczął zbierać dane na ten temat.

Liczba zasądzonych eksmisji wciąż rośnie – tylko w drugim kwartale tego roku sądy wydały zgodę na ponad 19 tys. eksmisji (w I kwartale było to ok.18 tys.). Od 2008 r. wykonano ponad 203,8 tys. eksmisji z domów i innego rodzaju nieruchomości, jak warsztaty czy lokale usługowe.

W ciągu ostatnich tygodni dwie osoby, które czekała eksmisja, popełniły samobójstwo. Jedna z nich to była socjalistyczna radna Amaya Egana. Po tych wydarzeniach tysiące Hiszpanów wyszły na ulice, by protestować przeciwko bankom, które nie patrząc na trudną sytuację kredytobiorców, bezlitośnie wyrzucają ich na bruk. Pierwszy zareagował bank, w którym pani Egana miała kredyt. Prezes Kutxabanku polecił wszystkim swoim oddziałom wstrzymać postępowania egzekucyjne przeciw niewypłacalnym właścicielom do czasu uchwalenia nowego prawa regulującego długi hipoteczne. Reformy ponad stuletniego prawa domagało się wcześniej wiele środowisk, jednak politycy pozostawali głusi na ich postulaty.

Niespodziewanie na pomoc dłużnikom pospieszyli sędziowie. Specjalna komisja złożona z 47 dziekanów sądowych ogłosiła raport na temat ustawy o ściąganiu długów hipotecznych, która obowiązuje od 1909 r. Raport krytycznie odnosi się do zbyt szybkiej i agresywnej procedury egzekwowania długów przez banki oraz zwraca uwagę na bezbronność dłużników. Mieszkania są odbierane właścicielom po cenach niższych od rynkowych i zasilają bankowe portfele nieruchomości, a potem stoją puste miesiącami i latami, bo nikt ich nie kupuje – zauważają autorzy raportu.

Sędziowie chcą, by nowe prawo pozwalało na rozłożenie długu lub jego zawieszenie w razie, gdy dłużnik nie ponosi winy za niewypłacalność, np. dlatego że stracił pracę, zachorował czy przeżył tragedię rodzinną. O losie długu decydowałby sąd. W przypadkach spornych powoływane byłyby rozjemcze społeczne komisje mieszane. Czasem właściciel mógłby pozostać przez jakiś czas w mieszkaniu lub wynająć je na poczet spłaty długu. W skrajnych przypadkach przepadek mieszkania równałby się całkowitemu umorzeniu długu.

W efekcie nasilających się głosów krytyki zarząd hiszpańskich banków (Asociación Espanola de Banca AEB) wstrzymał na dwa lata eksmisje z mieszkań zadłużonych właścicieli dotyczące „skrajnych przypadków”. Zarządzenie dotyczy jednak tylko nowych egzekucji długów hipotecznych – eksmisje już zarządzone odbędą się.

Ponadto, rząd Rajoya oraz socjalistyczna opozycja rozpoczęły debatę nad możliwościami powstrzymania masowych eksmisji oraz zmianą obowiązującego prawo. Doraźnie prawicowy gabinet chce wstrzymać wszystkie nowe eksmisje na dwa lata, a w tym czasie zreformować ustawę z 1909 r.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pracodawco, przemów ludzkim głosem

Pracodawco, przemów ludzkim głosem

„Wigilia to dzień szczególnie silnie zakorzeniony w polskiej tradycji. Praca w tym dniu w godzinach popołudniowych, wtedy kiedy większość Polaków przygotowuje się do Wieczerzy Wigilijnej, to zdecydowanie zły obyczaj” – napisał w liście do branży handlowej szef „Solidarności”, Piotr Duda.

Jak co roku szef Związku zwrócił się do kierownictwa największych sieci handlowych  oraz związków pracodawców branży handlowej z apelem o skrócenie czasu pracy w Wigilię Bożego Narodzenia. „Solidarność” od dawna przypomina, że przedłużanie godzin pracy sklepów w Wigilię do godz. 17.00 czy nawet 18.00 nie przekłada się na większe zyski i często wręcz uniemożliwia pracownikom spędzenie tego wyjątkowego czasu wspólnie z rodziną. Z roku na rok apel „Solidarności” spotyka się z coraz większym odzewem firm handlowych.

W liście Piotra Dudy czytamy: „W imieniu własnym i Komisji Krajowej NSZZ »Solidarność« zwracam się do Państwa z apelem o skrócenie czasu pracy placówek handlowych w Wigilię Bożego Narodzenia. Wigilia to dzień szczególnie silnie zakorzeniony w polskiej tradycji. Praca w tym dniu w godzinach popołudniowych, wtedy kiedy większość Polaków przygotowuje się do Wieczerzy Wigilijnej, to zdecydowanie zły obyczaj. Nasz Związek od dawna przypomina, że przedłużanie godzin pracy sklepów w Wigilię do godz. 17.00 czy nawet 18.00 nie przekłada się na większe zyski sklepów. Bardzo utrudnia, a nawet uniemożliwia niektórym pracownikom spędzenie tego wyjątkowego czasu wspólnie z rodziną. Jestem przekonany, że wcześniejsze zakończenie handlu w tym dniu na pewno wpłynie pozytywnie na wizerunek Państwa firmy. Zyskają Państwo wdzięczność pracowników i szacunek klientów”.

NIE dla ekspansji Monsanto w Europie za publiczne pieniądze!

NIE dla ekspansji Monsanto w Europie za publiczne pieniądze!

Monsanto, największy na świecie producent nasion i jedna z najważniejszych firm promujących uprawy GMO, może otrzymać 40 milionów dolarów wsparcia z funduszy publicznych Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR).

W kwietniu 2013 r., EBOR zdecyduje o tym, czy przyznać gwarancje w wysokości 40 milionów dolarów na pokrycie ryzyka, jakie podejmuje Monsanto, wchodząc na rynki w Bułgarii, Rosji, Serbii, Turcji, Ukrainie i na Węgrzech. Gwarancje zostałyby użyte w przypadku, gdyby współpracujący z Monsanto średni i duży rolnicy i pośrednicy w sprzedaży nasion nie zapłacili za nasiona lub produkty agrochemiczne. Amerykański koncern Monsanto jest największym na świecie producentem nasion i czwartą pod względem wielkości firmą agrochemiczną.

– „Trudno uwierzyć, że EBOR – bank, którego celem jest promowanie rozwój sektora prywatnego i wspieranie konkurencyjności krajów przechodzących transformację, planuje wykorzystać środki publiczne na wsparcie giganta, który zdominował światowe rynki nasiennicze i agrochemiczne” – mówi Ionut Apostol z CEE Bankwatch Network. – „Jak wsparcie jednej z najbogatszych korporacji na świecie ma się do misji banku?”.

– „Jeszcze bardziej martwi fakt, że EBOR uzasadnia pomysł wsparcia Monsanto chęcią zwiększenia bezpieczeństwa żywnościowego” – mówi Emilia Ślimko z Polskiej Zielonej Sieci. – „Model rolnictwa, promowany przez Monsanto od dziesięcioleci, skoncentrowany wokół użycia środków chemicznych, monokultur, genetycznie modyfikowanych organizmów i marginalizacji małych producentów, zaprzecza idei bezpieczeństwa żywnościowego”.

Polska Zielona Sieć, członek sieci organizacji CEE Bankwatch Network monitorujących międzynarodowe instytucje finansowe, takie jak EBOR, wraz ze 157 organizacjami z całego świata, wysyła list do zarządu EBORu, apelując o odmowę wsparcia Monsanto i wzywając bank do rewizji swojego podejścia do idei bezpieczeństwa żywnościowego. Zgodnie ze swoją misją, EBOR powinien promować bardziej zrównoważone, przyjazne różnorodności i rozdrobnione gospodarstwa rolne zamiast koncentrowania się na promocji wielkoskalowego rolnictwa przemysłowego.

Projekt wsparcia finansowego Monsanto przeszedł już wewnętrzną procedurę akceptacji banku i czeka na ostateczne zatwierdzenie w kwietniu 2013 r. Ostateczna decyzja w tej sprawie jest w rękach przedstawicieli krajów udziałowców EBORu, krajów Unii Europejskiej i samej Unii Europejskiej.

Obywatele, posłuchajcie!

Obywatele, posłuchajcie!

W najbliższą środę kolejna audycja radiowa naszej redakcji – „Głos Obywatela”. Jej temat to „umowy śmieciowe”, a naszymi gośćmi będą prof. Ryszard Bugaj oraz Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność”. Zapraszamy do słuchania!

radiu WNET gościmy co dwa tygodnie, w środy, od 9:07 do 9:55. Audycje prowadzi Konrad Malec, jeden z redaktorów „Nowego Obywatela”. Programu można słuchać w Internecie pod podanym adresem.

Najbliższa audycja będzie poświęcona tzw. umowom śmieciowym, cywilnoprawnym formom zatrudnienia, które stają się regułą na polskim rynku pracy i stanowią prawdziwą bolączkę nie tylko dla młodych Polaków.

O zagrożeniach społeczno-gospodarczych związanych z „umowami śmieciowymi”, ich relacjach z funkcjonującym  w Polsce systemem emerytury kapitałowej, kwestiach związanych z kosztami pracy będziemy rozmawiać z prof. Ryszardem Bugajem.

Z kolei Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność”, opowie m.in. o prowadzonej obecnie przez związek kampanii społecznej „SyzYF”. Kampania ma na celu ukazanie problemów związanych z rozprzestrzenianiem się „umów śmieciowych” oraz nagłośnienie propozycji „Solidarności”, jak zapobiec temu procesowi.

Zapraszamy do słuchania!