Mniej liberalizmu to mniej biedy

Mniej liberalizmu to mniej biedy

Sytuacja materialna mieszkańców Ameryki Łacińskiej w ciągu ostatnich dziesięciu lat znacznie się poprawiła. Dzięki prospołecznej polityce rządów odnotowano duży sukces w walce z biedą – wynika z raportu Banku Światowego.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, przytaczając wyniki raportu, w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba ludzi biednych w Ameryce Łacińskiej zmalała o połowę i tyle samo przybyło średnio zamożnych. Do kurczenia się obszaru biedy i przyrostu klasy średniej w największym stopniu przyczyniła się ponad 190-milionowa Brazylia, gdzie awansowało społecznie 40 mln ludzi (przyrost o 40 proc.), a także Kolumbia (klasa średnia wzrosła o 52 proc.), Meksyk (17 proc.), Argentyna i Peru. Z blisko pół miliarda mieszkańców Ameryki Południowej i Środkowej jedna trzecia, czyli ponad 152 mln, zalicza się dziś do klasy średniej, tzn. zarabia od 10 do 50 dolarów dziennie. Dziesięć lat temu było ich 103 mln i stanowili ok. 20 proc. ludności. O tyle samo mniej jest biednych, którzy w 2002 r. stanowili 44 proc., a dziś – 30 proc.

Autorzy raportu oceniają, że przyczyny tego sukcesu tkwią w stałym przyroście wytwarzanego bogactwa (średnio o 2,5 proc. PKB rocznie) oraz znacznie równiejszym jego podziale, za sprawą polityki społecznej rządów. Jak zauważa Augusto de la Torre, główny ekonomista Banku Światowego, jeszcze do niedawna wzoru państwa dobrobytu po drugiej wojnie światowej można było szukać w Europie, jednak na skutek dwóch dekad neoliberalnej polityki rozwarstwienia społeczne na naszym kontynencie są coraz większe. Tymczasem w Ameryce Łacińskiej tendencja jest odwrotna. Dawniej kontynent wielkich przepaści między ostentacyjnym bogactwem elit i skrajną nędzą – w ciągu ostatnich lat zmniejsza nierówności. Za wzór społecznie zrównoważonego rozwoju może posłużyć szczególnie Brazylia, która za rządów lewicowego prezydenta Inácia Luli da Silvy równiej dzieliła krajowe bogactwo. W ciągu dziesięciu lat stworzono tam prawie 19 mln stałych miejsc pracy. Na podniesienie poziomu dobrobytu wpłynęło także lepsze wykształcenie obywateli, zwiększenie liczby pracujących kobiet i mniejszy przyrost naturalny.

Według raportu Ameryka Łacińska ma dobre perspektywy utrzymania rozwoju, m.in. dzięki temu, że wciąż może znacznie poprawić wydajność pracy, dostęp do nowoczesnych technologii, infrastrukturę produkcji, handlu i transportu.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zrobione na różowo

Zrobione na różowo

Autorki raportu „Nieodpłatna praca kobiet, różowa strefa gospodarki” podkreślają, że kobiety rezygnujące z pracy zawodowej ze względów rodzinnych są dyskryminowane przez państwo.

– „Kobiety porzucające – z miłości – swoją pracę zawodową na rzecz opieki nad dziećmi, osobami z niepełnosprawnością czy starszymi (najczęściej rodzicami lub teściami), nie mogą liczyć na wynagrodzenie, świadczenia socjalne czy zabezpieczenia emerytalne. Dla państwa ich praca i one same są niewidzialne” – zaznacza  socjolożka z Fundacji Feminoteka, Anna Dryjańska. – „Nieodpłatna praca kobiet jest różową strefą gospodarki, swoistą odwrotnością szarej strefy. O ile w przypadku szarej strefy dochody są ukrywane w całości lub w części przed państwem, o tyle, jeśli chodzi o różową strefę, dochody osiągane dzięki niej przez gospodarkę są ukrywane przez państwo. Oficjalnie nieodpłatna praca kobiet nie istnieje”. Podkreśla jednocześnie, że niewidzialne dla państwa są także dzieci, dla których nie ma żłobków, osoby z niepełnosprawnościami czy schorowani seniorzy wymagający codziennej opieki.

Podczas prezentacji raportu prof. Danuta Duch-Krzystoszek z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie powiedziała, że sytuacja kobiet, także finansowa, zmieni się gdy prace opiekuńcze nie będą kulturowo przypisywane wyłącznie jednej płci. Podkreślała, że praca osób, które stoją wyżej w strukturze społecznej, jest zawsze wyżej wyceniana. – „Pielęgniarki mówią: »gdy w naszym zawodzie zacznie pracować więcej mężczyzn, więcej nam zapłacą«” – dodała.

Historyczka Dobrochna Kałwa mówiła z kolei, że praca domowa jest niezauważana także przez same kobiety. – „Jeśli mężczyzna zacznie gotować, obnosi się z tym, przyjmuje pozę profesjonalisty. Kobiety niejednokrotnie starają się »rozmyć« wykonywane przez siebie prace, sprawiają wrażenie, że wszystko zrobiło się samo” – przekonywała.

Szacuje się, że praca wykonywana przez kobiety w domu to jedna trzecia produktu krajowego brutto.

* * *

Warto przypomnieć, że wśród środowisk, które jako pierwsze zwracały uwagę na problem niedoceniania nieodpłatnej pracy domowej, znajdowało się nasze czasopismo, współpracujące z Anną Mieszczanek – nagłaśniającą temat co najmniej od 2000 r. Wiele późniejszych kampanii wprost czerpało z tego dorobku lub wręcz sugerowały one mniej lub bardziej wprost, iż stanowią ich kontynuację.

Lubicie nas!

Lubicie nas!

Profil „Nowego Obywatela” na portalu społecznościowym Facebook regularnie śledzi już ponad 2500 osób.

Na http://www.facebook.com/obywatel można znaleźć, skomentować i podzielić się ze znajomymi wszystkimi aktualnościami i tekstami publicystycznymi pojawiającymi się na naszej stronie. Co więcej, trafiają tam również materiały nigdzie indziej niedostępne, jak np. satyryczne kolaże podsyłane przez jednego z naszych sympatyków.

Wszystkich użytkowników Facebooka, którzy jeszcze tego nie zrobili, zachęcamy do „polubienia” naszego profilu.

Polecamy Waszej uwadze także profile innych inicjatyw naszej redakcji lub jej członków:

Profil audycji „Głos Obywatela”

Profil portalu Lewicowo.pl

Profil czasopisma „JAK robić biznes społeczny”

Nadzieja dla rolników

Nadzieja dla rolników

Do końca roku ma być gotowy projekt ustawy o powołaniu Funduszu Gwarantowanych Świadczeń za Sprzedane Produkty Rolne. Będzie on wypłacał pieniądze rolnikom, którzy na skutek bankructwa firmy skupowej nie mogą dostać zapłaty za dostarczone towary.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, nie wiadomo jeszcze, kiedy dokument trafi pod obrady rządu. Zanim zajmą się nim posłowie i senatorowie, projekt ustawy musi zostać zatwierdzony przez ministrów. Jeśli ustawa wejdzie w życie, pojawi się szansa dla rolników na odzyskanie przynajmniej części należności.

Problemy z otrzymaniem zapłaty za dostarczone produkty rolnicy mają od wielu lat – najwięcej w okresach recesji, gdy firmy przetwórcze bankrutują. W ostatnim roku m.in. spółka Jantur z Nieszawy nie zapłaciła kilkuset rolnikom za dostarczone zboże, Zakłady Tłuszczowe w Bodaczowie nie zapłaciły za rzepak, chłodnie Agram – za warzywa i owoce. Niezapłacone rachunki opiewały na wiele milionów złotych.

Zdaniem ekspertów i organizacji rolniczych straty rolników w ciągu tylko ostatnich kilku lat sięgają wielu miliardów złotych. – „Nie zapominajmy też o tym, że za mięso czy zboże nie zapłacili nie tylko bankruci. To zdarza się w każdym kraju. Ponadto ogromnym problemem są oszuści, którzy kupują różne produkty od rolników, jednak od początku nie mają zamiaru za nie zapłacić. Tych problemów fundusz nie rozwiąże, tutaj potrzebne są działania organów ścigania i sądów, które, wiadomo, jak opieszale działają” – podkreśla Kazimierz Gaworski, emerytowany rolnik, który trzy razy padł ofiarą oszustów.

Fundusz Gwarantowanych Świadczeń za Sprzedane Produkty Rolne nie będzie finansowany z budżetu państwa, lecz ze składek – na poziomie 0,1 proc. wartości transakcji – uiszczanych przez firmy skupowe. Pieniądze z funduszu byłyby uruchamiane w przypadku ogłoszenia upadłości przez podmiot skupowy. Teoretycznie roszczenia producentów rolnych mógłby w takiej sytuacji regulować syndyk przedsiębiorstwa, ale zazwyczaj po sprzedaży majątku bankruta okazuje się, że dla rolników syndyk nie ma ani grosza – są oni bowiem umieszczani w ostatnich grupach wierzycieli. Według założeń ustawy o powołaniu funduszu, pieniądze poszkodowanym rolnikom będą wypłacane przez Agencję Rynku Rolnego, która będzie zarządzała tymi pieniędzmi. Rolnik, który złoży wniosek do ARR o zapłatę, będzie musiał przedstawić faktury VAT za sprzedane produkty.