Rząd obywatelom, nie koncernom

Rząd obywatelom, nie koncernom

Na Węgrzech decyzją rządu od stycznia o 10 proc. zostaną obniżone ceny gazu, prądu i ogrzewania dla gospodarstw domowych, a kosztami obniżki zostaną obciążone firmy energetyczne.

Rzecznik węgierskiego rządu Andras Giro-Szasz ocenił, że na tej decyzji skorzysta około 40 proc. Węgrów – informuje Wyborcza.biz. Dla firm energetycznych sytuacja nie jest korzystna, jednak według rzecznika rządu zachodnie firmy zarobiły już wystarczająco dużo na kupionych przez siebie w 1995 r. węgierskich zakładach energetycznych. Jak podaje Giro-Szasz, przez 17 lat węgierskie firmy przynosiły zachodnim inwestorom średnio ponad 20 proc. zysku rocznie.

Od przyszłego roku rząd Węgier obłoży też firmy energetyczne podatkiem w wysokości 50 proc., najwyższym na świecie. Obniżyć ten podatek będzie można tylko dzięki inwestycjom.

Analitycy oceniają, że obniżka cen energii może w przyszłym roku wyhamować inflację na Węgrzech.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Posłuchajcie o Broniewskim!

Posłuchajcie o Broniewskim!

W najbliższą środę zapraszamy na kolejną audycję „Głosu Obywatela” w Radiu WNET. Będzie poświęcona wybitnemu poecie lewicy, Władysławowi Broniewskiemu.

radiu WNET będziemy gościć w środę, od 9:07 do 9:55. Audycję poprowadzi redaktor „Nowego Obywatela”, Konrad Malec. Zachęcamy do słuchania w Internecie pod wyżej podanym adresem. Audycji można będzie również odsłuchać po jakimś czasie – szukajcie informacji na jej profilu.

Do rozmowy na temat Broniewskiego zaprosiliśmy Mariusza UrbankaMacieja Gawlikowskiego. Mariusz Urbanek, pisarz i dziennikarz, jest autorem  pierwszej nieskłamanej biografii twórcy skazanego na przemilczenie w III RP i zafałszowywanego w PRL, zatytułowanej „Broniewski. Miłość, wódka, polityka”. Z kolei Maciej Gawlikowski, twórca wielu filmów dokumentalnych, w ramach cyklu „Errata do biografii” nakręcił reportaż o poecie, odesłany na półkę przez TVP.  Produkcja ukazuje m.in. kulisy przetrzymywania Broniewskiego w szpitalu psychiatrycznym w Kościanie.

Obszerne rozmowy z Mariuszem Urbankiem i Maciejem Gawlikowskim zamieścił zaprzyjaźniony portal lewicowo.pl: „Poeta z temperaturą” oraz „Broniewski jest niewygodny”.

Zapraszamy do słuchania!  

Majątek narodowy posłuży narodowi

Majątek narodowy posłuży narodowi

Brazylia zamierza solidarnie dzielić dochody z eksploatacji złóż ropy naftowej, a także zainwestować je w edukację obywateli.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, w Brazylii uchwalono nowe prawo dotyczące podziału dochodów z koncesji naftowych między władze federalne i stanowe, a także obowiązkowego przeznaczenia ich na edukację. – „Wszystko, co wydamy na edukację, to inwestycja dzisiejszego rządu oraz kapitał oszczędności dla przyszłych rządów” – oświadczyła prezydent Dilma Rousseff. – „Złoża ropy kiedyś się wyczerpią. Musimy wykorzystać to bogactwo, przygotowując się na czasy, gdy go zabraknie” – dodał minister edukacji Aloizio Mercadante. Jego zdaniem inwestycja w edukację obywateli zaowocuje w przyszłości budową nowoczesnego przemysłu i rozwojem gospodarki.

Brazylijskie dochody z ropy naftowej nie są małe. Bogate złoża, odkryte przed kilkoma laty u wschodnich wybrzeży kraju, w ciągu kilku lat uczynią z Brazylii naftową potęgę. Szacuje się je na 100 mld baryłek – tyle wystarczyłoby na zaspokojenie dzisiejszego popytu na ropę w Stanach Zjednoczonych przez kolejnych 14 lat.

Ustawa zawiera również zapisy, że przyszłe dochody z ropy będą dzielone między rząd federalny, władze stanowe oraz miejskie według bardziej solidarnych zasad. Pozwoliłoby to zmniejszyć różnice gospodarcze i cywilizacyjne między bogatymi stanami z południa, jak Rio de Janeiro, Minas Gerais, Espiritu Santo, a biednymi z północnego wschodu, jak Para, Maranhao, Ceara. Zgodnie z nowym prawem udział ropy w dochodach budżetu federalnego będzie spadał w ciągu najbliższych 10 lat z 30 do 20 proc., a w przypadku stanów roponośnych – z 26 do 20 proc. Natomiast w stanach i miastach jej pozbawionych będzie rósł – z obecnych 1,75 i 7 proc. do 27 proc. w roku 2020. Fundusze uzyskane w ten sposób nie będą mogły być przeznaczone według własnego uznania, lecz jedynie na programy edukacyjne. Na ten cel pójdzie także połowa specjalnego federalnego Funduszu Społecznego utworzonego ze wszystkich państwowych dochodów z ropy. W sumie wydatki na edukację mają sięgnąć 10 proc. rocznego PKB – to dwa razy więcej niż dziś.

Po prostu stop GMO!

Po prostu stop GMO!

PiS przygotował projekt ustawy zakazującej uprawiania w Polsce roślin modyfikowanych genetycznie (GMO) i stosowania ich w paszach i żywności.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, główną ideą projektu PiS jest ogłoszenie Polski krajem wolnym od GMO. Projekt zakłada, że w naszym kraju zakazane zostałoby wysiewanie nasion roślin modyfikowanych genetycznie; nie można byłoby także stosować ich do produkcji żywności ani pasz dla zwierząt. Ustawa ma – jak przekonują jej autorzy – bronić polskiej wsi oraz zapewniać produkcję najwyższej jakości płodów rolnych i wyrobów spożywczych.

Prof. Jan Szyszko z PiS, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, tłumacząc powody przygotowania projektu ustawy o GMO, powiedział, że uwalnianie do środowiska genetycznie modyfikowanych organizmów jest niebezpieczne i grozi negatywnymi skutkami biologicznymi oraz gospodarczymi dla polskiego rolnictwa.

Prof. Szyszko podkreślił, że projekt ma uchronić nas przed wprowadzeniem GMO tylnymi drzwiami, co umożliwiają obecne ustawy o paszach i nasiennictwie. Pierwsza wydłużyła do końca 2016 r. możliwość stosowania roślin modyfikowanych w paszach, a druga otwiera pole do obrotu materiałem nasiennym GMO – jeśli zostanie podpisana przez prezydenta.

Poseł Jan K. Ardanowski z komisji rolnictwa przekonywał natomiast, że wbrew zapewnieniom zwolenników i producentów roślin modyfikowanych, GMO nie będzie dla rolników korzystniejsze z powodów ekonomicznych. Podkreślał, że koszty upraw wzrosną, a rolnicy będą uzależnieni od firm dostarczających nasiona. Dodał, że na wprowadzeniu GMO ucierpi także wizerunek zdrowej, polskiej żywności na rynku światowym i w efekcie zmaleje eksport.

Profesor Tadeusz Żarski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie obawia się, że po roślinach przyjdzie pora także na zwierzęta modyfikowane genetycznie. Podkreślił, że nie można utożsamiać GMO np. z krzyżówkami genetycznymi. W tym pierwszym przypadku mamy bowiem do czynienia z wprowadzaniem do rośliny obcego genu, np. zwierzęcego.

Profesor Krystyna Pawłowicz, prawnik, wskazywała z kolei na to, że koalicja rządowa, forsując GMO, łamie prawo. – „Nie ma odpowiedniego aparatu nadzoru, kto, gdzie, ile takich upraw prowadzi” – stwierdziła Pawłowicz. Ponadto dodawanie roślin modyfikowanych do żywności naraża ludzi na udział w eksperymentach medycznych bez ich zgody. Zdaniem posłanki władza narusza Konstytucję, uderzając w tradycyjne rolnictwo. – „Podstawą ustroju rolnego są gospodarstwa rodzinne, a one znikną, gdy będzie GMO” – powiedziała. Ponadto rząd ignoruje zdanie społeczeństwa, co – jak zauważa posłanka – również godzi w postanowienia Konstytucji.