Średnie jest piękne

Średnie jest piękne

Właściciel browarów w Ciechanowie i Lwówku Śląskim zakupił upadły Stary Browar Wielkopolski z miejscowości Bojanowo. Rodzimy koncern bez kompleksów konkuruje na polskim rynku z „wielką trójką” globalnych korporacji piwnych.

Jak informuje „Portal Spożywczy”, najnowszy nabytek jest największym z trzech browarów własności Marka Jakubiaka i jednym z niewielu starych browarów w Wielkopolsce. Jego moce produkcyjne mogą osiągnąć nawet 120 tys. hl rocznie. Jak podkreśla nowy właściciel, browar jest w bardzo dobrym stanie, dlatego wznowienie produkcji planowane jest na połowę tego roku. – „Specjaliści z Ciechanowa i Lwówka już pojechali do Bojanowa i rozpoczęliśmy przygotowania do inwestycji. Musimy przyłączyć media i podpisać wszelkie umowy. Mamy dobry klimat do inwestycji i przychylność włodarzy Bojanowa” – informuje Jakubiak. Zapowiada, iż pierwsze piwa, jakie zostaną uwarzone w zakładzie o nazwie Browar Bojanowo będą piwami jasnymi marki Bojan. Z czasem planowane jest poszerzenie oferty.

Na terenie browaru znajduje się słodownia, która pozwoli na produkcję własnego słodu. Będzie ją obsługiwała spółka-córka grupy Jakubiaka, która planuje podpisanie kontraktów z lokalnymi rolnikami – plantatorami jęczmienia. Ponadto planowane jest przejęcie jednej z plantacji chmielu w Wielkopolsce.

Browar w Bojanowie został zakupiony od prywatnego właściciela. Od 1999 r. znajduje się w stanie upadłości lub likwidacji, jego historia sięga jednak 1881 r.

Warto dodać, iż w drugiej połowie 2013 r. – po uruchomieniu produkcji w Bojanowie – Jakubiak planuje przyspieszenie prac w Darłowie, gdzie zakład będzie budowany od zera. Te prace mają trwać w okresie 2014-2015 r.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wyzysk w pięciu smakach

Wyzysk w pięciu smakach

„Solidarność” weszła w spór zbiorowy z zarządem LiuGong w Stalowej Woli. Pracownicy chcą obiecanych im podwyżek.

Jak przypomina „Gazeta Wyborcza”, pod koniec 2011 r., jeszcze zanim chiński koncern przejął cywilną część Huty Stalowa Wola, Chińczycy podpisali ze związkami zawodowymi porozumienie, w którym zapisano trzyprocentową podwyżkę dla pracowników w roku 2012 i gwarancję zatrudnienia dla 840 osób przez 4,5 roku. Kolejnych 280 pracowników zostało „wypożyczonych” przez LiuGong z wojskowej części huty (wyłączonej ze sprzedaży) na półtora roku.

Właśnie tych 280 osób dotyczy protest związkowców. – „Oni nie dostali trzyprocentowej podwyżki, uważamy, że także im się należała. Poza tym chcieliśmy, żeby wszyscy pracownicy dostali premię świąteczną, a tak się nie stało. Chcieliśmy też podjąć rozmowy na temat podwyżek w 2013 roku” – wyjaśnia Henryk Szostak, szef zakładowej „Solidarności”.

Władze LiuGong Machinery Poland pozostają nieugięte. Tłumaczą brak premii ujemnym wynikiem finansowym za rok 2012. Podwyżki w 2013 r., bez względu na sytuację finansową, mają dostać tylko najlepsi pracownicy – na razie nie wiadomo, jak duże, ani ilu osób będą dotyczyć. Natomiast 280 „wypożyczonych” pracowników na zaległe podwyżki ma nie liczyć.

Kryzys solidarności

Kryzys solidarności

Kryzys gospodarczy odbił się także na dobroczynności. Skutki widać m.in. w Polsce – w rankingu najbardziej aktywnych dobroczyńców spadliśmy o 20 miejsc.

Jak informuje portal ekonomia24.pl, pierwsze miejsce w najnowszej edycji World Giving Index, rankingu publikowanego co roku przez organizację Charities Aid Foundation (CAF) na podstawie danych statystycznych i badań opinii przeprowadzanych przez Instytut Gallupa, zajęli Australijczycy. Ranking uwzględnia trzy rodzaje działań: przekazywanie pieniędzy na rzecz organizacji charytatywnych, pomoc obcym osobom (spoza rodziny) oraz wolontariat.

Co miesiąc dwie trzecie mieszkańców Antypodów daje pieniądze na cele dobroczynne i pomaga obcym osobom, a ponad jedna trzecia angażuje się w wolontariat. W czołówce najbardziej szczodrych narodów poza Australijczykami są Irlandczycy i Kanadyjczycy – w różne formy dobroczynności angażuje się prawie sześciu na dziesięciu z nich. Na kolejnych miejscach są Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone, które zajmowały pozycję lidera w poprzednim zestawieniu CAF.

Polska plasuje się dopiero na 94. pozycji (rok wcześniej byliśmy o 20 miejsc wyżej), ze wskaźnikiem dobroczynności na poziomie 24 proc. Wskaźnik poprawia nam pomoc osobom spoza rodziny, w którą włącza się 36 proc. Polaków. Mniej, bo 28 proc. z nas wspiera finansowo cele dobroczynne, zaś najsłabiej wypadamy pod względem udziału w wolontariacie, w który angażuje się tylko 8 proc. rodaków.

W naszym regionie najbardziej szczodrym społeczeństwem może poszczycić się Słowacja, a wyprzedzają nas też Węgry, Mołdawia i Białoruś, która bije nas na głowę udziałem w wolontariacie (30 proc.).

Najbardziej skłonni do finansowania dobroczynności okazali się Irlandczycy – prawie ośmiu na dziesięciu z nich regularnie przekazuje pieniądze na cele charytatywne. Wyprzedzili nawet mieszkańców USA, którzy biją rekordy pod względem łącznej wartości dotacji dobroczynnych – ok. 212 mld dolarów rocznie.

Przedstawiciele CAF zauważają, że problemy gospodarcze ostatnich lat dotknęły także dobroczynność. Nie są to dramatyczne zmiany, ale na pewno odczuwalne przez potrzebujących. O ile w 2007 r. 47 proc. ludzi pomagało obcym osobom, teraz ten udział wynosi 45 proc. Zaangażowanie w wolontariat spadło z ponad 21 proc. do 18 proc. To samo dotyczy przekazywania pieniędzy na cele dobroczynne; odsetek darczyńców spadł z prawie 30 do 28 proc.

Raport pobrać można pod tym adresem.

Polska będzie zwalniać

Polska będzie zwalniać

W 2013 r. inwestycje publiczne spadną nawet o 10 procent. Niższe wydatki państwa pociągną 
w dół całą gospodarkę.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, według prognoz ekonomistów inwestycje państwa i firm wyniosą w 2013 r. ok. 298 mld zł – o 2,8 proc. mniej niż w 2012 r. i o 3 proc. mniej niż w rekordowym dotychczas 2011 r. Będzie to miało negatywny wpływ na wartość PKB, bo przy małym popycie konsumpcyjnym cała dynamika gospodarki opierać się będzie na eksporcie.

Najbardziej do spowolnienia w inwestycjach przyczyni się sektor centralny i samorządowy. – „Szacujemy, że w tym sektorze nakłady spadną w porównaniu z 2012 r. aż o 12 proc.” – mówi Wojciech Matysiak, ekonomista Pekao. – „Wynika to z wykorzystania większości funduszy UE z budżetu na lata 2007-2013 i zakończenia realizacji dużych projektów inwestycyjnych, w tym związanych z Euro 2012” – dodaje. Według szacunków Pekao, tylko ograniczenie inwestycji publicznych zredukuje wzrost PKB o ok. 0,6-0,7 pkt. proc.

Największe plany cięć dotyczą inwestycji finansowanych z Krajowego Funduszu Drogowego. W 2013 r. jego wydatki mają wynieść ok. 15 mld zł – względem 18 mld zł w 2012 r. i aż 23,6 mld zł w 2011. Oszczędzają też samorządy: dwa lata temu na swój rozwój przeznaczyły 41,2 mld zł, w minionym roku 40 mld zł, a w bieżącym będzie to tylko 36 mld zł.

Według oficjalnych deklaracji planowane inwestycje finansowane z budżetu państwa mają wynieść 16,2 mld zł (z czego połowa dotyczy obrony narodowej), o prawie 9 proc. więcej niż plan na 2012 r. Premier Donald Tusk zapowiedział, że późną wiosną zakończy się rejestracja spółki Inwestycje Polskie, a jej pierwsze projekty inwestycyjne mogą rozpocząć się jeszcze w 2013 r. Budżet na ten rok jest jednak krytykowany jako zbyt optymistyczny. W połowie roku można spodziewać się nowelizacji i cięć wydatków, na których ucierpią m.in. inwestycje. A to pogłębi już i tak silne spowolnienie gospodarcze – ostrzega Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.