Cwaniactwo nie popłaciło

Cwaniactwo nie popłaciło

Sąd Apelacyjny utrzymał karę finansową nałożoną na Leroy Merlin Polska w związku z nieuczciwym traktowaniem klientów zgłaszających reklamacje.

Jak informuje portal ekonomia24.pl, wyrok sądu odnosi się do decyzji prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z października 2010 r., dotyczącej sposobu rozpatrywania reklamacji przez Leroy Merlin (stosowanego do lipca 2010 r.). Spółka ustaliła wewnętrzne zasady, zgodnie z którymi klienci reklamujący produkt musieli podpisać oświadczenie zobowiązujące ich do niezgłaszania żadnych roszczeń związanych ze sposobem rozpatrzenia reklamacji. Ponadto, w przypadku uznania reklamacji konsumenci otrzymywali talony, które mogli wymienić na gotówkę lub wykorzystać przy zakupach. Zastrzeżenia UOKiK wzbudził krótki termin ważności kuponu – przeważnie miesiąc. Klienci mogli tym samym odnieść wrażenie, że po upływie tego czasu tracą możliwość odzyskania pieniędzy, podczas gdy przepisy mówią, że roszczenia konsumenta (np. żądanie zwrotu zapłaconej kwoty) przedawniają się po roku od stwierdzenia niezgodności towaru z umową.

Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów prezes UOKiK nałożyła na Leroy Merlin Polska karę w wysokości ponad 2,5 mln zł. Spółka odwołała się od tej decyzji. Ostatecznie, Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oddalił odwołanie w całości, a Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok w mocy, uznając że praktyki stosowane przez spółkę były bezprawne i rażąco sprzeczne z dobrymi obyczajami, a nałożona kara finansowa adekwatna do stopnia naruszenia przepisów. Wyrok Sądu Apelacyjnego oznacza, że decyzja jest prawomocna.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Smog wawelski

Smog wawelski

Mieszkańcy Krakowa apelują do władz samorządowych o interwencję w związku z coraz większym zanieczyszczeniem powietrza w mieście. Pomóż im, podpisując petycję!

Inicjatywa Krakowski Alarm Smogowy zwraca uwagę na dramatyczną jakość powietrza w dawnej stolicy Polski. W sezonie grzewczym jego zanieczyszczenie regularnie i wielokrotnie przekracza dopuszczalne wartości, co zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców. Badania naukowe wykazały, że zanieczyszczenia stwierdzone pod Wawelem wywołują zaostrzenia astmy i inne choroby górnych dróg oddechowych, zwiększają ryzyko zawału serca oraz nowotworów; powodują także podwyższone ryzyko zdrowotne dla płodów i rozwoju dzieci. Zła jakość powietrza ma również wymiar finansowy – generuje dodatkowe koszty opieki zdrowotnej, może także znacząco obniżyć atrakcyjność Krakowa dla turystów i inwestorów.

Autorzy petycji zwracają się do władz samorządowych z apelem o rozwiązanie tego problemu, postulując szereg rozwiązań. Pierwszym z nich jest niezwłoczne wprowadzenie w Krakowie zakazu palenia węglem i innymi paliwami stałymi w piecach domowych (to główny powód zanieczyszczenia powietrza), przy uwzględnieniu kilkuletniego okresu przejściowego na dostosowanie instalacji grzewczych. Nalegają przy tym na zapewnienie dofinansowania przyłączeń do miejskiej sieci ciepłowniczej oraz wymiany pieców węglowych na gazowe czy inne źródła ciepła niepowodujące niskiej emisji. Apelują także o system dopłat dla ludzi najuboższych, których nie będzie stać na poniesienie zwiększonych kosztów ogrzewania. Domagają się również zwiększenia skuteczności działań straży miejskiej w zwalczaniu palenia śmieci, m.in. poprzez wprowadzenie wysokich kar.

Ponadto, mieszkańcy proponują ograniczenie ruchu samochodowego przy jednoczesnym dostosowaniu komunikacji publicznej do potrzeb społecznych oraz rozwoju infrastruktury rowerowej (Kraków jest jednym z trzech miast w Polsce, w których zanieczyszczenie powietrza dwutlenkiem azotu pochodzącym ze spalin znacząco przekracza dopuszczalne wartości).

Petycję możesz podpisać tutaj.

Nie z nami te patenty

Nie z nami te patenty

Rodzimi przedsiębiorcy solidarnie opowiedzieli się przeciwko podpisanemu przez rząd porozumieniu o jednolitej ochronie patentowej.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, jeśli porozumienie wejdzie w życie, Polskę będzie obowiązywać drobiazgowa ochrona każdego patentu, zgodnie z wytycznymi przyjętymi przez Unię Europejską. W praktyce będzie to oznaczać, że każdy polski przedsiębiorca, zanim zacznie wytwarzać dany produkt, będzie musiał dokładnie zbadać całą obcojęzyczną dokumentację (obecnie ok. 90 tys. patentów, a nowych ciągle przybywa) i jeśli nabierze podejrzeń, że może naruszyć jakiś patent, będzie musiał na własny koszt przetłumaczyć stosowne „papiery”. Patenty będą w UE publikowane tylko w trzech językach: angielskim, francuskim i niemieckim.

Duże koszty tłumaczeń i wniosków prawnych poniesie także przedsiębiorca, który będzie chciał zastrzec własny wynalazek czy innowację. Do tej pory mógł to zrobić (ale nie musiał) w języku polskim, w kraju. Gdy porozumienie wejdzie w życie, będzie musiał to uczynić w jednym z trzech ww. języków, w sądzie za granicą. Jeśli naruszy, albo nawet tylko zostanie oskarżony o naruszenie patentu, np. przez zagranicznego konkurenta, będzie odpowiadał przed obcymi sądami gospodarczymi, a linię obrony również będzie musiał przygotować w obcym języku.

Eksperci przyjmują, że polskich przedsiębiorców może to kosztować ponad 50 mld zł w ciągu 20 lat. „Te rozwiązania w uprzywilejowanej sytuacji stawiają niestety państwa wysoko rozwinięte pod względem technologicznym. Dla krajów takich jak Polska – które dopiero budują gospodarkę opartą na wiedzy – okażą się bardzo kosztowne i będą grozić znacznym ryzykiem dla uczestników systemu patentowego” – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez przedstawicieli dziewięciu organizacji zrzeszających pracodawców i rzeczników patentowych.

Solidaryzm od kołyski

Solidaryzm od kołyski

Klub Solidarnej Polski zakończył prace nad projektem ustawy o żłobkach. Proponuje w nim, by żłobki, kluby dziecięce i przedszkola stały się ogólnodostępne i bezpłatne.

Jak informuje Portal Samorządowy, wnioskodawcy uważają, że każde dziecko powinno mieć darmowy dostęp do instytucjonalnej opieki niezależnie od dochodów rodziców czy ich miejsca zamieszkania. Obecnie problem braku dostępności do wspomnianych placówek dotyczy zwłaszcza dzieci mieszkających na wsi czy w małych miejscowościach.

„Na dzień dzisiejszy ciężar utrzymania żłobków i przedszkoli został nałożony na samorządy, które mają obowiązek pokrywania kosztów funkcjonowania tych placówek w ramach zadań własnych. Jedynym dodatkowym źródłem pokrywania kosztów funkcjonowania żłobków i przedszkoli są opłaty, ustanawiane w drodze uchwały przez radę gminy za świadczenia dodatkowe. Opłaty te – zarówno za opiekę nad dziećmi w przedszkolach, jak i w żłobkach (gdzie odpłatność ta jest obligatoryjna) – stanowią duże obciążenie dla budżetu domowego” – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy.

Projektodawcy proponują wprowadzenie nowej subwencji na potrzeby finansowania ze środków budżetu państwa żłobków i klubów dziecięcych. Nowa subwencja opiekuńcza byłaby znacznym odciążeniem zarówno gminnych, jak i rodzinnych budżetów. Obecnie rodzice dzieci przebywających w żłobkach czy klubach dziecięcych dopłacają ok. 30 proc. kosztów utrzymania dziecka w placówce. „Zbyt duże koszty opieki nad dziećmi w placówkach powodują odkładanie decyzji o dziecku na później lub wykluczają rodziców (zwłaszcza matki) z rynku pracy, ponieważ nie decydują się na powrót do pracy, ze względu na brak możliwości znalezienia choćby żłobka lub opiekunki dla dziecka” – podkreśla Solidarna Polska.