Dbajmy o zdrowe nawyki!

Dbajmy o zdrowe nawyki!

„Śmieciowe jedzenie” w zasięgu uczniowskich rąk powoduje nasilenie poważnych problemów społecznych.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, w rzeszowskim Urzędzie Marszałkowskim odbyła się konferencja „Szkoła ma uczyć, a nie tuczyć”. Poseł Jan Bury z PSL przywołał alarmujące statystyki. – „W Polsce spośród 4,5 mln dzieci i młodzieży od przedszkola po gimnazjum, aż milion ma problemy z wagą. Na 39 krajów z Europy i Ameryki, Polska jest na siódmym miejscu, jeśli chodzi o problemy z nadwagą i otyłością dzieci. Otyłość jest dziś groźniejsza niż AIDS” – podkreślał.

Zwrócił też uwagę, że wiele krajów (m.in. Kanada, Łotwa, Francja, Szwecja, Norwegia) wprowadziło narodowe programy przeciwdziałania otyłości. A Stany Zjednoczone zamierzają wprowadzić federalny zakaz sprzedaży tzw. śmieciowej żywności w szkołach. Podobnego zakazu w polskich placówkach chce PSL. Jesienią ubiegłego roku złożyło w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o żywności i żywieniu, dotyczący tej kwestii (pisaliśmy o tym).

– „Rocznie wydajemy 3 mld zł na leczenie chorób i powikłań, które są konsekwencją otyłości. Państwa nie stać na leczenie otyłości, jej zapobieganie jest 80, a nawet 100 razy tańsze niż leczenie” – przekonywał Bury. I zachęcał, by – zanim zacznie obowiązywać ustawa – już teraz działać na rzecz zmiany nawyków żywieniowych dzieci i młodzieży. Dużą rolę do odegrania mają w tym względzie rodzice, ale także same szkoły. – „Przez ostatnie 30 lat dziesięciokrotnie wzrosła liczba dzieci z otyłością, a mimo to wciąż jest wiele szkół, które nie diagnozują potrzeb zdrowotnych dzieci. Dlatego wszystkie działania związane z propagowaniem zdrowego stylu życia należy intensyfikować” – podkreślił Antoni Wydro, wicekurator oświaty w Rzeszowie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rekordowe zwolnienia grupowe w 2012 roku

Rekordowe zwolnienia grupowe w 2012 roku

Ponad 102 tys. osób, które w zeszłym roku zarejestrowały się jako bezrobotne, straciło pracę w ramach zwolnień grupowych – informuje „Rzeczpospolita”. To najgorszy wynik od 2003 roku.

Jak podaje „Rz”, ze szczegółowych danych ministerstwa wynika, że w październiku zwolniono w ten sposób prawie 11 tys. osób, w listopadzie 14 tys., a w grudniu 15 tys. Grudniowe zwolnienia to efekt wydarzeń z początku jesieni – wtedy to zwolnienia ogłaszały banki, firmy budowlane, sieci handlowe czy np. hutniczy potentat ArcelorMittal.

Ponad 102 tys. w skali roku to najgorsze dane od 2003 r., kiedy zwolnienia grupowe objęły ponad 123 tys. pracowników.

Cytowani przez gazetę ekonomiści przyznają, że to, jak będą się zachowywali przedsiębiorcy, zależy od kondycji gospodarki, od tego jak długo będzie trwało spowolnienie. Już jednak wiadomo, że nad zwolnieniami grupowymi zastanawia się m.in. część kooperantów zakładu Fiat Auto Poland.

„Rz” podaje, że ze względu na trudną sytuację na rynku pracy, ministerstwo zaproponowało dofinansowanie zatrudnienia pracowników w firmach, które w wyniku spowolnienia gospodarczego utraciły część kontraktów, a tym samym spadła ich sprzedaż. Z takiej pomocy miałyby skorzystać firmy, którym sprzedaż spadła o co najmniej 20 proc. w ciągu pół roku, a przed tym czasem przedsiębiorstwo nie miało problemów finansowych. Takie rozwiązanie ma zapobiec dalszym zwolnieniom. Obecnie trwają prace nad projektem ustawy.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Pszczołobójcy

Pszczołobójcy

Trzy powszechnie stosowane w produkcji rolnej pestycydy są zagrożeniem dla pszczół – orzekł Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA).

Jak przypomina program „Agrobiznes” w TVP, dyskusję na temat szkodliwości pestycydów zawierających neonikotynoidy sprowokowała Francja, zakazując w czerwcu ubiegłego roku stosowania środka chroniącego rzepak. Sprawę zbadali eksperci Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności i znaleźli szkodliwe pozostałości pestycydów w pyłku i nektarze roślin traktowanych jednym z trzech środków (clothianidin, imidacloprid i thiamethoxam). Oznacza to, że te pestycydy powinny być stosowane tylko w uprawach, które są nieatrakcyjne dla pszczół, takich jak buraki cukrowe, a nie w przypadku kukurydzy, rzepaku czy słoneczników.

Sprawą zainteresowała się Komisja Europejska i zapowiedziała, że jest gotowa podjąć niezbędne kroki, jeśli wyniki badań EFSA zostaną potwierdzone. Rozważane jest wprowadzenie odgórnego ograniczenia stosowania produktów, których niekorzystny wpływ udokumentowali badacze.

Droższy bilet? Dziękuję, postoję

Droższy bilet? Dziękuję, postoję

Podnoszenie cen biletów komunikacji miejskiej paradoksalnie obniża dochody spółek za nią odpowiedzialnych. Mieszkańcy wolą stać w korkach niż płacić więcej.

Z informacji zebranych przez „Dziennik Gazetę Prawną” w największych miastach Polski wynika, że każda podwyżka opłat za przejazd transportem publicznym powoduje zmniejszenie liczby pasażerów. Po zeszłorocznej, 7-procentowej podwyżce cen w Katowicach w 2012 r. sprzedano aż o 3,5 mln biletów jednorazowych mniej niż rok wcześniej i o 3,7 mln mniej okresowych. W Białymstoku, gdy opłaty za bilety jednorazowe wzrosły o 16 proc., w ciągu roku ich sprzedaż spadła o 2,8 mln sztuk. Z kolei w Warszawie w ubiegłym roku sprzedano aż o 10 mln biletów mniej niż w 2011 r. Tendencja do podwyższania opłat za transport zbiorowy sprawia, że korzysta z niego tylko 11,6 proc. Polaków.

Zdaniem Karola Trammera, eksperta w dziedzinie transportu publicznego, obniżki cen zachęciłyby większą liczbę obywateli do wyboru autobusu lub tramwaju jako środka transportu. Poprawiłyby także sytuację w kasach miejskich przedsiębiorstw komunikacyjnych. Trammer przypomina, że Gdańsk w 2008 r. aż dwukrotnie obniżał cenę biletu miesięcznego – w styczniu spadła ze 132 zł do 110 zł, a w październiku do 98 zł. Przełożyło się to na zwiększenie popularności komunikacji miejskiej i zwiększenie wpływów ze sprzedaży biletów – o ile w 2007 r. wyniosły one 86 mln zł, to w 2008 r. już 94 mln zł. Korzyści były więc potrójne: oszczędność dla obywateli, dodatkowe 8 mln zł dla miasta oraz mniej korków i spalin na ulicach.

Koniecznie czytaj także tutaj.

Karol Trammer opublikował ciekawy głos w naszej „ministerialnej” ankiecie – więcej szczegółów znaleźć można tutaj.